40. PZU Maraton Warszawski: do kogo trafi stylowy Fiat 500X Mirror? I kto wygrałby go w poprzednich latach?

Autor: Jakub Karasek • 25.09.2018

fiat

Główną nagrodą nadchodzącego 40. PZU Maratonu Warszawskiego będzie Fiat 500X Mirror. Samochód trafi w ręce zawodniczki lub zawodnika, którzy dobiegną na pierwszym miejscu, a o wszystkim zadecyduje różnica ich czasów na mecie. Kto byłby górą, gdyby podobną rywalizację przeprowadzano w poprzednich latach?

Zgodnie z zasadami rywalizacji, nagroda główna 40. PZU Maratonu Warszawskiego, czyli stylowy crossover Fiat 500X Mirror, trafi do najszybszej maratonki lub maratończyka po porównaniu ich czasów na mecie z uwzględnieniem 20-minutowego handicapu dla kobiet. Aby policzyć to samodzielnie, najłatwiej odjąć 20 minut od czasu pierwszej kobiety i wynik ten porównać z rezultatem zwycięzcy biegu wśród mężczyzn. W zależności od tego, który czas będzie lepszy, nagroda trafi do pierwszej kobiety lub pierwszego mężczyzny na mecie.

Efektem takiego sposobu wyłonienia zwycięzcy w walce o Fiata powinna być emocjonująca walka o każdą sekundę na trasie tak wśród mężczyzn, jak i kobiet. To bowiem sekundy mogą zdecydować o tym, kto będzie cieszył się z głównej nagrody, dlatego nawet na chwilę liderzy nie będą mogli sobie pozwolić na utratę koncentracji. Można wręcz stwierdzić, że dzięki tej zabawie, 40. PZU Maraton Warszawski będzie miał 3 zwycięskie klasyfikacje: wśród kobiet, wśród mężczyzn i w kategorii głównej, w której naprawdę jest o co walczyć. Na najszybszą biegaczkę lub najszybszego biegacza czeka bowiem stylowy crossover Fiat 500X Mirror wyposażony m.in. w system Uconnect 7″ HD LIVE z pakietem Uconnect Link z ekranem dotykowym, reflektory biksenonowe czy aż 6 poduszek powietrznych.

Ponieważ rywalizacja o nagrodę główną jeszcze przed nami, warto sprawdzić, jak przebiegałaby w poprzednich latach i kto ze zwycięzców odjeżdżałby Fiatem 500X Mirror, gdyby był do wygrania w poprzednich edycjach Maratonu Warszawskiego.

W pierwszych 8 edycjach Maratonu Warszawskiego (wówczas Maratonu Pokoju) samochód za każdym razem trafiłby do zwycięzcy biegu wśród mężczyzn. W tym gronie znalazłby się nawet 1 obcokrajowiec – Bułgar Stanimir Nenov. Wyniki, jakie osiągali wówczas panowie zdecydowanie były lepsze niż te wśród pań. Jednak w 1987 r. wśród kobiet tryumfowała Renata Walendziak z fenomenalnym wówczas rezultatem 2:38:24. Jej wynik był tylko o 13 minut i 37 sekund słabszy niż czas zwycięzcy wśród mężczyzn i do dziś pozostaje najmniejszą w historii imprezy różnicą wyników zwycięzców damskiej i męskiej rywalizacji w Maratonie Warszawskim. Czas Pani Renaty był tak dobry, że pozwoliłby jej wygrać hipotetyczną nagrodę główną także w 6 spośród 8 poprzednich edycji biegu. Warto zresztą zaznaczyć, że jeszcze pod panieńskim nazwiskiem wygrała 1. edycję Maratonu Pokoju, ale wówczas jej rezultat był wyraźnie słabszy.

Na kolejny samochód kobiety musiałyby czekać następne 9 lat. Tym razem główna nagroda trafiłaby w ręce Aleny Cuchło z Białorusi. Co ciekawe, dopiero w swoim 3. zwycięskim Maratonie Warszawskim z rzędu, i to wcale nie tym najszybszym, różnica między jej wynikiem a pierwszym mężczyzną na mecie wyniosła mniej niż 20 minut, a było to w 1996 r. W kolejnych 2 edycjach także to panie okazałyby się zwyciężczyniami dodatkowej klasyfikacji. A właściwie 1 pani, najbardziej utytułowana w historii imprezy, Karina Szymańska. Spośród swoich 4 zwycięstw 2, właśnie z lat 1997 i 1998, pozwoliłyby jej odjechać do domu samochodem. Pani Karina jest jedyną kobietą w historii Maratonu Warszawskiego, która w tej dodatkowej damsko-męskiej klasyfikacji wygrałaby dwukrotnie.

Świadkami najbardziej zaciętej rywalizacji bylibyśmy natomiast w 2005 r, gdzie do walki o Fiata 500X Mirror przystąpiliby Grzegorz Gajdus i Nina Kolyaseva. O losach nagrody głównej zadecydowałyby zaledwie 3 sekundy, bowiem czas Rosjanki okazał się dokładnie o 20 minut i 3 sekundy słabszy niż wynik Polaka. Aż trudno to sobie wyobrazić, by margines decydujący o głównej nagrodzie był tak mały. Ciekawe, czy czasy zwycięzców byłyby takie same, gdyby także wówczas prowadzono damsko-męską rywalizację o samochód?

W kolejnych latach w naszej hipotetycznej rywalizacji Fiat trafiałby do mężczyzn. Ich dominację przerwałaby Małgorzata Sobańska, która w 2008 r. osiągnęła niesamowity rezultat – 2:31:20, dobiegając na metę 19 minut i 30 sekund później niż Etiopczyk Alemayehu Shumye. Po 30. jubileuszu przez pewien czas to kobiety byłyby górą w rywalizacji płci. Edycje 2010, 2012 i 2013 Maratonu Warszawskiego to te, w których rezultaty najszybszej biegaczki i najszybszego zawodnika różniły się o mniej niż 20 minut. Jednak od 2014 r. za każdym razem samochodem z zawodów wracałby mężczyzna, a Kenijczyk Ezekiel Omullo dokonałby tego dwukrotnie. Również w ubiegłym roku to Błażej Brzeziński a nie Bekelu Beji Geletu cieszyłby się z nowego Fiata 500X Mirror.

Tegoroczna rywalizacja o nagrodę główną 40. PZU Maratonu Warszawskiego zapowiada się bardzo interesująco. Patrząc na historię, większe szanse na sukces mają mężczyźni, gdyż panie wygrałyby tylko 7 z dotychczasowych 39 starć, stosując się do wyznaczonych zasad. Nie stanowi to jednak żadnego wyznacznika, gdyż każdy bieg różni się od poprzednich wieloma aspektami, od trasy przez stawkę aż po warunki atmosferyczne. W tym roku dodatkowym smaczkiem jest brak zapraszanej elity na Maraton Warszawski, co powoduje, że trudniej będzie wskazać konkretnych faworytów biegu. Kto w takim razie wróci z 40. PZU Maratonu Warszawskiego stylowym crossoverem Fiat 500X Mirror? Jedno wiemy na pewno – będzie to albo zwycięzca biegu wśród mężczyzn albo zwyciężczyni wśród kobiet. O wszystkim zadecydować mogą nawet sekundy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger