Biegać z muzyką czy bez? To decyzja poważniejsza, niż mogłoby się wydawać

Autor: Dariusz Marek • 07.01.2018
Bieganie z muzyką. Felieton. Rys. Krzysztof Dołęgowski

Bieganie z muzyką. Felieton. Rys. Krzysztof Dołęgowski

Bieganie z muzyką jest przyjemne i potrafi dać solidnego kopa, o czym świadczą badania. Jednak zjawisko to niesie także liczne zagrożenia, a na niektórych zawodach wręcz jest ono zabronione. Przeczytajcie co tak naprawdę daje bieganie w słuchawkach, a co… zabiera.

Właśnie w tym momencie, co najmniej połowa biegających osób po swoim okolicznym parku ma założone słuchawki na uszy. W innej części świata, organizator zawodów finalizuje regulamin zawodów zawierający adnotację, restrykcyjnego przestrzegania zakazu używania słuchawek podczas wyścigu. Gdzieś w Beskidach, ultramaratończyk wyjmuje ze swojego plecaka element ekwipunku wprawnie go zakładając – ubiera słuchawki. Poczucie znużenia ciągłym biegiem niweluje uruchomienie ulubionej play listy na 70 kilometrze trasy biegu. Power powraca. UKA Rules of Competition zakazuje uczestnictwa w zawodach osób preferujących bieganie ze słuchawkami. Nowicjusz biegowy wpada w sidła mody i wraz z promowaną parą obuwia zakupuje elementy pozwalające słuchać muzyki. Półmaratończyk dobiegając do granicy 15 kilometra, oczekuje aż w jego słuchawkach popłynie agresywny flow muzyczny który doda mu sił na końcowe kilometry biegu.

Przyczyna-skutek

Ludzie zaabsorbowali słuchawki i telefon komórkowy. Niby nie niezbędna rzecz, ale ciężko już bez nich żyć. Przynajmniej takie jest wrażenie rozglądając się na co dzień po społeczności, w tym tej usportowionej części. Co wydobywa się ze słuchawek jest indywidualną, wręcz prywatną sprawą – często tajemnicą. Natomiast nie jest tajemnicą to, że muzyka łagodzi obyczaje, że dźwięk to wibracja (fala mechaniczna) która potrafi wprowadzić człowieka w odpowiedni stan. Oddziałuje na nas świadomie bądź nieświadomie, podprogowo bądź bezpośrednio wpływając na nasz stan umysłu, ducha czy stan fizyczny. Muzyka pomaga w przetrawieniu wysiłku fizycznego, potrafi uruchomić zapasy adrenaliny – ale też zakłada swoisty filtr, zmieniając w pewnym stopniu odbiór naszego aktualnego stanu – modyfikuje rzeczywistość, kreując odmienną. Nic dziwnego, że w myśl fair play (i nie tylko), startowanie na masowych zawodach w słuchawkach na uszach zostało uznane jako doping oraz jako element niebezpieczeństwa. ….Nic dziwnego też, że irytują się biegacze mijający nawzajem o włos unikając stłuczki.

Dźwięki wprowadzane poprzez ucho bezpośrednio za pomocą słuchawek, upośledzają jeden z istotnych ludzkich zmysłów pozwalających odnajdywać się w przestrzeni. Pomimo tego biegamy w słuchawkach.

Uwaga – niebezpieczeństwo!

Fenomen miniaturyzacji z łatwością stworzył z ludzi melomanów na szeroką skalę. Powstają coraz mniejsze odtwarzacze oraz coraz ciekawsze przekaźniki (słuchawki). Nie ma problemu z zabraniem ze sobą na trening czy zawody, urządzenia grającego, umieszczenie go w odpowiedniej przegródce ubrania i wyduszenia opcji play.
Odsłuchiwanie muzyki, audiobooka czy nowego LP danego artysty, stało się normą podczas wykonywania codziennych czynności. Pracujemy, odpoczywamy, biegamy z założonymi słuchawkami dousznymi, półotwartymi, wokół-usznymi czy nausznymi.

Trening biegowy odbywający się w miejskiej dżungli – gdzie nie ma mowy o spokoju – może być odpowiednim i pożądanym przez nas relaksem wśród pędu codzienności setek tysięcy ludzi. Do takiego wyciszenia może się przyczynić również odtwarzacz oraz słuchawki. Wystarczy uruchomić urządzenie i już mamy swoje klimaty – czy to audiobook, muzyka ulubionego artysty lub radio – do wyboru do koloru. Płyniemy z bitem, odcięci od otaczającego nas zgiełku. Bieg w rytmie wcześniej ustawionych melodii, w takt, równym krokiem to po prostu relaks połączony z pracą fizyczną – samo zdrowie.

Ale czy na pewno jest to takie bezpieczne? Brak kontaktu z otoczeniem może okazać się niebezpieczny właśnie dla naszego zdrowia. Skupienie uwagi na dźwiękach odcina naszą uważność na sobie. Dodatkowo nie słyszymy w pełni – bądź w ogóle – tego, co dzieje się w okół nas. Ludzi jest bardzo dużo, wszyscy gdzieś pędzą, a my pomiędzy z nimi. O wypadek nietrudno. Dodatkowo mając upośledzony zmysł równowagi poprzez wciśnięte w ucho gumki ryzyko się nasila.

O co ten hałas?

Bywa, że początkujący biegacz ubiera słuchawki, by muzyka stała się bodźcem pomagającym uporać się z wysiłkiem fizycznym. Dla niektórych to jedyny sposób na mobilizację. Muzyka jest swego rodzaju dopingiem psychologicznym. Ale paradoksalnie mniej doświadczeni biegacze powinni w pełni – bez wyłączania zmysłów – próbować poznać to, do czego siłą woli próbują przystać. Narząd słuchu umożliwia odbiór fal akustycznych oraz określenie położenia ciała w przestrzeni. Co oznacza, że zatykając uszy łatwo o rozkojarzenie – gdzie w takim stanie zaskoczyć lub przestraszyć nas, może byle błaha, standardowa wręcz sytuacja. Impulsywna reakcja popsuje całą zabawę – wytracony rytm, puls podniesiony a w głowie potok myśli próbujących ułożyć logiczne wyjaśnienie sytuacji.

Muzyka również znacząco wpływa na procesy fizjologiczne w naszym organizmie. Dlatego są powody, by uznać słuchanie muzyki jako swoisty doping na zawodach sportowych. Tak samo, jak może być bodźcem motywującym do wykonania treningu lub bodźcem wspomagającym przyjemność biegania. Jak to możliwe ? Dlaczego niektórym osobą biega się lepiej na treningach czy zawodach jednocześnie słuchając ulubionej muzyki?
Wszystko – ludzie, zwierzęta, przedmioty, słowa, czyny – posiadają swoje unikalne wibracje, czyli nadają na danej częstotliwości tak jak fale radiowe o różnych częstotliwościach.

Wpływ muzyki na stany emocjonalne tłumaczy się stymulacją wydzielania endorfin, pobudzeniem ich układu i oddziaływaniem na twór siatkowaty. Droga dźwięku po przejściu przez ucho zewnętrzne i środkowe prowadzi do receptora nerwu słuchowego, gdzie dźwięk ulega transformacji na bodziec elektryczny. Następnie dźwięk w postaci impulsu jest modulowany przez różnorodne czynniki, między innymi przez czynnik hormonalny w postaci adrenaliny. Dzięki takiemu przygotowaniu możliwa jest percepcja w pniu mózgu, międzymózgowiu i korze mózgu. Dalszy etap przetwarzania dźwięku odbywa się w podwzgórzu, wzgórzu, układzie limbicznym (odpowiedzialnym na emocje) i móżdżku. Pod wpływem muzyki, poprzez ośrodki podkorowe dochodzi do zmian w przemianie materii, napięciu mięśniowym, oddychaniu, układzie krążenia czy innych czynnościach wegetatywnych. Więc rozpoczyna się proces oddziaływania muzyki na organizm.

G. Destunis i R. Seebrandt przebadali 60 osób i doszli oni do wniosku, że muzyka w większości przypadków wywiera wpływ na tętno i ciśnienie krwi. Ma to związek z działaniem układu nerwowego. Muzyka uspokajająca powoduje przewagę jego części przywspółczulnej, muzyka pobudzająca przewagę układu współczulnego. M. Diserens i B.J. Fine pisali o przyspieszeniu procesów metabolicznych przy słuchaniu muzyki, zwiększeniu lub zmniejszeniu energii mięśniowej oraz o zmianach w regularności i głębokości oddechów. Trwalszy efekt dawała muzyka uspokajająca, natomiast efekt muzyki pobudzającej był mniej trwały.

To biegać z muzyką czy nie?

Samo w sobie bieganie jest lekarstwem na przykład na stres. Jest sposobem na oderwanie się od ziemi. Czy dodatkowe stymulacje są tak naprawdę potrzebne? Przecież książkę można przeczytać już po treningu, relaksując się przed snem. Muzyki można posłuchać na sprzęcie hi-fi, gdzie jakość odtwarzania będzie taka, jaką artysta chce nam przekazać wydając płytę długogrającą. Owszem, można skondensować wszystko i robić jednocześnie: biegać, słuchać muzyki, odbierać telefon i jeszcze nerwowo spoglądać na pulsometr. Ale czy o to nam rzeczywiście chodzi? Biegając po górach i lasach nie ma pożyteczniejszej melodii dla ucha, jak śpiew ptaków lub niesamowita zimowa cisza w białej, zimowej scenerii. Betonowy folklor chcemy zagłuszyć ubierając słuchawki w mieście, tym samym tracąc kontakt z otoczeniem. Mimo to, dalej pozostajemy tu i teraz, w tym właśnie miejscu. Słuchawki nie są teleportem! Chęć zasłonięcia sobie tego widoku za wszelką cenę, może spowodować że „ubierzemy swoje słuchawki na oczy a nie na uszy” – a to jest dla nas i dla otoczenia niebezpieczne.

Turystyka biegowa traci sens, gdy podczas dużego maratonu w dziewiczym dla nas kraju zamiast nastawienia wszystkich anten na odbiór innej kultury, rzeczywistości – wręcz świata – blokujemy część swoich zmysłów zagłuszając je muzyką ze słuchawek. Zawodnicy mogą też nie słyszeć komunikatów oraz wskazówek wydawanych przed startem czy podczas biegu – istotnych informacji mających na celu zadbanie o bezpieczeństwo ogółu uczestników.

Decyzja należy do nas

Dźwięki są piękne, muzyka jest wspaniała. Słuchajmy tego, co może wywoływać w nas pozytywne stany i zdrowotne skutki. Próbujmy robić to podczas biegania i wyciągajmy wnioski odpowiednie do naszych potrzeb, odczuć i doświadczeń. Ważne by rozsądnie rozporządzać możliwościami – by nie szkodzić ani sobie, ani innym. Wybór należy do nas. Warto spróbować się w ciszy którą znajdziemy w rzeczywistości, jak i w ciszy umysłu dyktowanej falą dźwiękową. Warto spróbować podnieść swoje możliwości sportowe przy pomocy dźwięków zadając sobie jednocześnie pytanie: czy to jest uczciwe czy nie?

Bibliografia oraz źródła informacji:

Kierył M.: Elementy terapii muzycznej. Warszawa 1996
Matera A.: Muzykoterapia. Muzyka w medycynie i edukacji. Wydawnictwo Centrum Technik Nauki Metronom, Leszno 2006.
Anna Bukowska Akademia Wychowania Fizycznego w Krakowie : Od emocji po fizjologię .
www.biegigorskie.pl
United Kingdom Athletics
New York Road Runners
® Louis Victor de Broglie

Czy biegasz z muzyką?

2 przemyślenia nt. „Biegać z muzyką czy bez? To decyzja poważniejsza, niż mogłoby się wydawać

  1. Ciekawy artykuł. Zdarza mi się założyć słuchawki ale tylko na treningu gdy biegam po pętli o dł. 1km. Nigdy nie robię tego podczas biegania w górach, tam jest wystarczająca ilość pozytywnych dżwięków , w tym błogiej ciszy. Pozdrawiam. Tak trzymać.

  2. Zacząłem biegać lata temu w słuchawkach i dzisiaj każda trasa bez muzyki jest dwa razy dłuższa. W zasadzie jej nie słucham, wpasowuje się w rytm wysiłku. Słuchawki są „przepuszczalne”, jestem świadom otoczenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger