Czołówka Lumonite Leader [TEST]

lumonite_leader_7

Lumonite to marka, która w Polsce w zasadzie nikomu nie jest znana. Nic dziwnego, jest to firma młoda, niewielka, do tego pochodząca ze Skandynawii. Ich czołówka Leader może jednak budzić postrach, gdyż to istna świetlna bestia.

Czołówki do biegania jeszcze nie tak dawno sporadycznie przekraczały 200 lm, a te dające 300 lm uznawano za wyjątkowo mocne. Obecnie nie dziwi już nawet 500 czy 700 lm choć są to już bardzo mocne lampki kosztujące często znaczną kwotę pieniędzy. Pojawiły się pojedyncze modele jak choćby produkty Silvy, które przekraczały 1000 lm i dla większości było to abstrakcyjnie dużo. Jak zatem w ogóle wyobrazić sobie 5581 lm? Tak, to nie żart. Właśnie taką ilość światła daje czołówka Lumonite Leader. Dla porównania topowy Petzl Nao daje maksymalnie około 700 lm, a samochodowy reflektor świateł drogowych czyli tzw „długich” daje około 700 lm w przypadku klasycznych żarówek, 1000 – 2100 w przypadku halogenu i 3200 w przypadku reflektora ksenonowego. Tak przynajmniej twierdzi Wikipedia.

Zasilanie

Przy tak potężnej mocy nie ma mowy o używaniu baterii. Po pierwsze byłoby to niesamowicie kosztowne, po drugie lampka dostałaby kolejne dodatkowe gramy. Klasyczne baterie dają mniej energii niż akumulatory litowo-jonowe, więc takie też zastosowano w Leaderze, a konkretnie Lumonite DXB101, 101 Wh / 14,8V. Zasilanie odbywa się poprzez dostarczony w zestawie specjalny, dość sporych rozmiarów zasilacz, a nie jak w większości poprzez USB. Można to uznać za wadę ze względu na konieczność zabierania np. na wyjazdy dodatkowego sprzętu (ładowarka od telefonu na nic się nie zda). Jest też jednak zaleta, mianowicie czas ładowania. W tym przypadku wynosi on jedynie nieco ponad 4 godziny.

lumonite-leader1

Fot. Magdalena Grzelak

Tryby świecenia

Czołówka posiada cztery tryby świecenia, oczywiście największe wrażenie robi ten najmocniejszy, ale pozostałe też ciężko nazwać słabymi:

  • Max: 5000+ lm / 370 m / 2:15 h
  • High: 3000 lm / 260 m / 4:10 h
  • Med: 1000 lm / 150 m / 14:30 h
  • Low: 250 lm / 70 m / 70:00 h

Użycie w terenie

Lumonite nie jest zwyczajną lampką. Głowica jest olbrzymich rozmiarów, w zasadzie nie da się jej pod tym względem porównać do żadnego innego modelu. Na szczęście masa lampki nie jest porażająco duża, gdyż wynosi 155 g, czyli mniej więcej tyle, co Petzl Myo. W przypadku Lumonite trzeba jednak dorzucić dodatkowe 0,5 kg. bo tyle waży akumulator, czyli razem nieco poniżej 700 g. Tak masywny zasobnik energii jest więc niemożliwy do mocowania na głowie, musi wylądować na pasku, albo w plecaku lub też w specjalnej kamizelce do jego przenoszenia, która dostępna jest jako akcesorium. W takim układzie poruszanie się jest zaskakująco wygodne.

Głowica jak wspomniałem jest bardzo duża i mocno odstająca od głowy, więc byłem niemal pewien, że w czasie biegu będzie podskakiwać. Na szczęście tak nie było, co więcej, nie miałem nawet potrzeby mocowania dodatkowych pasków stabilizujących. Standardowo lampkę mocujemy niemal tak, jak wszystkie inne. Trzyma się dzięki opasce zakładanej na głowę i dodatkowego paska. Tyle, że w tym przypadku jest on poprowadzony od ucha do ucha, a nie od czoła do potylicy. I trzeba przyznać, że jest to rozwiązanie które się sprawdza.

lumonite-leader4

Fot. Magdalena Grzelak

Akumulator najlepiej trzymać w dedykowanej kamizelce lub plecaku tyle, że czymś wypełnionym, aby nie podskakiwał. Akcesoryjnej kamizelce wiele nie można zarzucić, ale nic poza zasilaniem się tam nie zmieści. Z czołówką Lumonite biega się wygodnie, choć z całą pewnością wymaga nieco przyzwyczajenia, nie tylko ze względu na spore gabaryty, które mogą przerażać, ale choćby ze względu na mocno rozbudowane i mięsiste i szerokie paski do mocowania na głowę, przez które można się poczuć jakby w kasku (szczególnie gdy wykorzystamy te dodatkowe).

lumonite-leader2

Fot. Magdalena Grzelak

I stała się światłość

Odpaliłem czołówkę i nastała jasność. Ilość światła przeszła moje oczekiwania, choć trzeba przyznać, że 5581 lm raczej trudno było sobie wyobrazić skoro najmocniejsza dotąd czołówka z jaką miałem styczność miała nieco ponad 1000 lm. Odpalenie Lumonite w trybie maksymalnym w lesie sprawiło, że niemal zrobiło się widno. Biegnąc w zasadzie można chwilami zapomnieć, że panuje noc. Trudno znaleźć teren w czasie normalnego biegania gdzie, aż taka gigantyczna moc jest konieczna. Dopiero ten kto biegał na orientację doceni te tysiące lumenów, zresztą właśnie pod kątem orientacji została ona zaprojektowana, a palce przy niej maczał Thierry Gueorgiou – wielokrotny medalista mistrzostw świata w biegach na orientację.

lumonite-leader5

Fot. Magdalena Grzelak

Tam właśnie liczy się zarówno rozświetlenie bardzo dużej przestrzeni jak i olbrzymi zasięg. Ten drugi parametr wydaje się być podany nieco na wyrost. Producent co prawda twierdzi, że jest to 370 m, ale nie wydaje mi się, żeby Leader rzeczywiście osiągał aż tak pokaźny rezultat, lampki mające czasem „tylko” 1000 lm miały podobny zasięg przy czym należy zaznaczyć, że wiązka światła była tam o wiele, wiele bardziej skupiona.

W przypadku Lumonite pole działania obejmuję znacznie większe obszar. Odnajdywanie punktów kontrolnych jest zdecydowanie ułatwione, można powiedzieć, że względem „normalnych” czołówek Leader to jest niemal jak doping. Jak człowiek się przyzwyczai do szukania lampionu z czołówką dającą np. 300 lm przeżyje niemały szok używając Lumonite. Nagle ledwo widoczne punkty zobaczymy niemal jak za dnia. Przy zwyczajnym bieganiu tak naprawdę szkoda zabierania tak mocnej i zajmującej dużo miejsca lampy, nie ma takiej potrzeby. Wyjątkiem może być bieg typu PTL którego trasa nie jest oznakowana i trzeba używać mapy, wtedy jedno takie „urządzenie” na drużynę znakomicie może się sprawdzić gdy będą kłopoty z odnalezieniem drogi, na takie UTMB które biegnie po bardzo zbliżonym terenie ale już oznakowanym jest zupełnie nie potrzebna.

lumonite-leader3

Fot. Magdalena Grzelak

Podsumowanie

Lumonite Leader to czołówka, która powala ilością światła. Nawet w najsłabszym trybie daje go w wystarczającej do biegania ilości. Tam gdzie takie rozwiązanie ma największy sens, to biegi na orientację lub rajdy przygodowe, bo nawet w biegach górskich w zasadzie nie będzie potrzebna. Tam, gdzie trzeba szukać punktów kontrolnych i oznaczeń w terenie nieznanym, gigantyczna ilość światła naprawdę ułatwia życie. Czy bym ją polecił? Bez dwóch zdań tak, ale biegaczom na orientację lub zawodnikom startującym w rajdach przygodowych. Niestety cena ponad 700 Euro może być w tym wypadku problemem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger