Eamonn Coghlan – Mistrz Świata i weteran, który złamał barierę 4 minut na milę [SYLWETKA]

Autor: Jakub Karasek • 13.10.2016

eamonn_coghlan

Eamonn Coghlan. Autor: paulmmay (English: flickr) [CC BY 2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/2.0)]

Eamonn Coghlan to 3-krotny olimpijczyk, Mistrz Świata w biegu na 5000 m, król hali i pierwszy 40-latek, który złamał barierę 4 minut w biegu na milę. W ciągu ponad 20-letniej kariery stał się jednym z najbardziej utytułowanych biegaczy w historii Irlandii.

Biegowe początki

Historia Eamonna Coghlana jako młodego chłopca może niektórym kojarzyć się z historią Forresta Gumpa. W wieku dziecięcym nosił bowiem specjalne buty ortopedyczne, ponieważ miał koślawe nogi. Mimo tego był aktywnym dzieckiem i marzył o tym, by zostać piłkarzem, dlatego wolny czas spędzał z kolegami uganiając się za piłką w parku. Kiedy miał zaledwie 12 lat, odniósł swoje pierwsze zwycięstwo w biegu przełajowym i już wkrótce w znacznie większym stopniu zaczął interesować się bieganiem. W wieku 14 lat rozpoczął współpracę z trenerem Gerry’m Farnanem, który wywarł ogromny wpływ na całą karierę Irlandczyka.

Pod skrzydłami Farnana Coghlan szybko stał się jednym z najbardziej obiecujących biegaczy średniodystansowych w Irlandii. Rozwój młodego zawodnika zaowocował propozycją stypendium z Uniwersytetu Villanova w Pensylwanii, gdzie miał trenować pod skrzydłami słynnego Jamesa „Jumbo” Elliota, którego podopieczni mieli ówcześnie na koncie 5 złotych medali olimpijskich. Przyjęcia propozycji wyjazdu do USA Coghlan o mały włos nie przypłacił swoją biegową karierą. Różnice kulturowe, tęsknota za domem, wręcz katorżnicze treningi i kontuzja spowodowały, że po kilku miesiącach pobytu za oceanem Irlandczyk miał dość. Kiedy przyleciał na zieloną wyspę w 1972 r. ogłosił, że nie zamierza wracać do Stanów. Dopiero po kilku miesiącach przekonywania go przez rodzinę, znajomych, trenerów Farnana i Elliota, Coghlan dał się namówić na powrót na Uniwersytet Villanova.

Druga szansa

Drugi rok w Stanach okazał się łatwiejszy do zniesienia dla Irlandczyka. Dużą rolę odegrało wsparcie trenera Elliota oraz fakt, że Coghlan zrozumiał, jak niepowtarzalną szansę otrzymał. Eamonn rozwijał się jako biegacz doskonale, regularnie poprawiając osiągane czasy. W 1974 r. zaczął osiągać wyniki, które znacznie zbliżyły go do światowej czołówki. Wynik 4:00,9 na milę dla niespełna 22-letniego biegacza potwierdzał, że Irlandczyk posiada nieprzeciętne możliwości. W tym samym roku zadebiutował na międzynarodowej imprezie – Mistrzostwach Europy w Rzymie, gdzie startował na dystansie 5000 m. Czas 14:29,6 i 7. miejsce w biegu eliminacyjnym nie dały mu kwalifikacji do finału, jednak zaowocowały zebraniem cennego doświadczenia.

Za oceanem dobre występy Coghlana w barwach Uniwersytetu Villanova zaczęły być dostrzegane, co zaowocowało m.in. zaproszeniem do udziału w Dream Mile na Jamajce, gdzie startowali ówcześnie najlepsi z najlepszych milerów świata. Jeszcze przed tym biegiem Irlandczyk złamał barierę 4 minut na milę (3:56,2), ustanawiając rekord życiowy i rekord Irlandii.

Dream Mile w Kingston zgromadził na starcie wybitnych milerów. W stawce obok Coghlana znalazł się m.in. ówczesny rekordzista świata na 1500 m Tanzańczyk Filbert Bayi, rekordzista świata na dystansie 880 jardów Rick Wohlhuter, halowy rekordzista świata na milę Tony Waldrop czy Amerykanin Marti Liquori legitymujący się fenomenalną życiówką na milę na poziomie 3:53,6. Bieg zapowiadał się niezwykle emocjonująco. Od początku prowadzenie objął Bayi, znany z tego, że wolał rozstrzygać biegi narzucając mocne tempo niż czekając na finiszowe metry. Tanzańczyk, nie oglądając się na rywali otworzył pierwsze okrążenie w czasie 57 sekund i miał kilka metrów przewagi nad resztą stawki. Nieco zaniepokojony dużą stratą do lidera Coghlan postanowił na drugim kółku ruszyć mocniej, za nim podążył Liquori. W połowie trzeciego okrążenia Irlandczyk dogonił lidera. Liquori był tuż za nimi.

Na niecałe 500 m do mety Coghlan przypuścił atak od wewnętrznej. Bayi natychmiast skontrował i jeszcze zanim rozbrzmiał dźwięk dzwonka oznaczającego ostatnie okrążenie znów był na prowadzeniu. Na przeciwległej prostej atak na Coghlana przypuścił Liquori, ale młodszy z reprezentantów Uniwersytetu Villanova nie dał się wyprzedzić przed wbiegnięciem na kolejny łuk. Jednak na ok. 120 metrów do mety, kiedy Amerykanin mijał Irlandczyka, zerknięcie Coghlana przez lewe ramię wyraźnie sugerowało, że ten nie ma już siły, by walczyć na ostatniej prostej. Bayi wygrał bieg w czasie 3:51,0, ustanawiając rekord świata. Coghlan dobiegł 3. z nowym rekordem życiowym i rekordem Europy, wynoszącym 3:53,3.

Pierwsze Igrzyska

Udany rok 1975 Coghlan przypieczętował zwycięstwem w mistrzostwach NCAA na milę. Jako rekordzista Europy na milę stał się również jednym z faworytów biegu na 1500 m w ramach Igrzysk Olimpijskich w Montrealu w 1976 r. Eliminacje i półfinał potwierdziły, że Irlandczyk ma realne szanse na medal. Zwycięstwa w obu tych biegach i styl w jakim awansował do finału (piorunujący finisz na ostatniej prostej w biegu półfinałowym) mogły zaniepokoić jego rywali.

Przeciw Coghlanowi przemawiał jednak brak doświadczenia w rywalizacji na największych światowych imprezach oraz fakt, że w stawce znajdowali się rywale ze znacznie lepszymi rekordami życiowymi na 800 m, co sugerowało, że mogą być trudni do pokonania na finiszu. Chociaż Irlandczyk sam również dysponował dużym zapasem prędkości, w przypadku wolnego biegu mogło to nie wystarczyć na tak silnych przeciwników. Dlatego przed finalem trener Jumbo Elliot zasugerował swojemu podopiecznemu, by ten pilnował tempa i nie dopuścił do zbyt wolnego biegu.

Głównym faworytem do złota był John Walker z Nowej Zelandii – ówczesny rekordzista świata na milę (3:49,4) i pierwszy człowiek, który pokonał ten dystans poniżej 3:50. Od początku biegu Coghlan postanowił pilnować Walkera, dlatego pierwsze okrążenie pokonał podążając tuż za Nowozelandczykiem. Kiedy jednak zorientował się, że tempo jest wolne (400 m w 1:02,48), wykonał nerwowy ruch i natychmiast przesunął się z końca stawki na czoło. Prawdopodobnie w tym momencie pogrzebał swoje szanse na medal. Nikt nie kwapił się do tego, by dać Irlandczykowi zmianę, dlatego ciężar prowadzenia biegu przez kolejne 2 okrążenia spoczywał na jego barkach.

Kiedy na 300 m przed metą Walker przypuścił atak, Coghlan musiał wejść na najwyższe obroty, by być w stanie utrzymać się za rywalem. Wysiłek ten okazał się przedwczesny. Jeszcze przed wbiegnięciem na łuk, Irlandczyka minął Ivo Van Damme z Belgii. Wychodząc na ostatnią prostą C0ghlan wciąż był na medalowej pozycji, jednak kilkadziesiąt metrów przed metą od wewnętrznej wyprzedził go reprezentujący RFN Paul-Heinz Wellman. Słabnący Irlandczyk nie był w stanie odpowiedzieć na ten atak. Długi sprint zaczął zbierać swoje żniwo – jego technika uległa destrukcji i ostatecznie minął metę jako 4. Brak doświadczenia i pewności siebie, którego objawem był nerwowy atak po pierwszym okrążeniu, pozbawiły Coghlana szans na medal w olimpijskim debiucie.

Król hali

Okres między Igrzyskami w Montrealu a Moskwie był nieco spokojniejszy dla Irlandyczka. Chociaż w 1978 r. zdobył swój pierwszy medal na dużej międzynarodowej imprezie (srebro Mistrzostw Europy w Pradze w biegu na 1500 m, gdzie przegrał tylko ze Stevem Ovettem), w tym okresie Coghlan błyszczał przede wszystkim w rywalizacji halowej. W 1977 r. odniósł swoje pierwsze w karierze zwycięstwo w rozgrywanym w Madison Square Garden prestiżowym Wanamaker Mile. Sukces ten powtórzył jeszcze 6-krotnie w latach 1979-81, 1983, 1985 i po raz ostatni w 1987 r., poprawiając osiągnięcie legendarnego Glenna Cunninghama. Tym samym na wiele lat zapisał się na kartach historii jako rekordzista pod tym względem. Jego wyczyn poprawił dopiero Bernard Lagat w 2010 r., kiedy odniósł 8. zwycięstwo w tej imprezie.

O tym, że hala była naturalnym środowiskiem dla Coghlana świadczy również jego wyczyn z 16 lutego 1979 r. Tego dnia stanął na starcie biegu w San Diego obok takich rywali jak Steve Scott czy Paul Cummings. Od początku Irlandczyk starał się biec rozsądnie taktycznie, trzymając się blisko rywali. Kiedy do mety pozostało niespełna 400 m, objął prowadzenie. Chociaż Steve Lacy i Steve Scott naciskali go i nie zamierzali tanio sprzedać skóry, Coghlan był tego dnia nie do pokonania. Osiągnął czas 3:52,6, bijąc tym samym halowy rekord świata na milę o ponad 2 sekundy!

Ledwie 2 tygodnie później Irlandczyk został halowym Mistrzem Europy. W sezonie letnim ustanowił nową życiówkę na otwartym stadionie (3:52,88), ale ponownie to zima okazała się dla niego pasmem sukcesów. W sezonie halowym 1980 przegrał tylko 1 wyścig. Po tak fantastycznej serii w wielką nadzieją patrzył na zbliżające się Igrzyska Olimpijskie w Moskwie. Na otwartym stadionie szykował się do startu na dystansie 5000 m. Niestety, forsowne treningi i intensywne starty spowodowały problemy zdrowotne. Nie w pełni sił, Coghlan był w stanie wywalczyć jedynie 4. miejsce. Drugi raz z rzędu znalazł się tuż poza olimpijskim podium.

Po moskiewskim rozczarowaniu, halowy rekordzista świata w biegu na milę rozważał zakończenie kariery. Jednak jego trener Gerry Fernen przekonał go, że wciąż jeszcze wiele sukcesów przed nim. Chociaż Coghlan rozkręcał się wolno, kolejne zwycięstwo w Wanamaker Mile dodało mu animuszu. Irlandczyk zyskał tak dużą pewność, że coraz częściej zaczęły pojawiać się spekulacje, że stać go na to, by być pierwszym w historii biegaczem, który pokona barierę 3:50 w hali. Niezwykle bliski tego osiągnięcia był w 1981 r. w San Diego, gdzie 2 lata wcześniej ustanowił rekord świata. I chociaż poprawił go aż o 2 sekundy, wciąż brakowało 0,6 sekundy do osiągnięcia historycznej bariery.

Kontuzja i odrodzenie

Po sezonie halowym Coghlanowi znów zaczęły dokuczać problemy zdrowotne. Kontuzje coraz częściej eliminowały go z rywalizacji, a ból dokuczał nie tylko w piszczelach, ale także ścięgnie Achillesa. Z tego powodu sezon 1982 Irlandczyk musiał spisać na straty. Dodatkowym ciosem była śmierć jego trenera Gerry’ego Fernena. Dopiero pod koniec roku Coghlan wrócił do regularnych treningów, by zrealizować cele, które wytyczył mu kiedyś Farnan: pokonanie granicy 3:50 na milę w hali, zdobycie tytułu Mistrza Świata na 1500 m w 1983 r. i złotego medalu olimpijskiego w 1984 r.

Pierwszy cel wydawał się najłatwiejszy do zrealizowania. Coghlan zaprosił nawet swojego ojca do USA, by ten mógł na własne oczy zobaczyć wyczyn swojego syna. Niestety, nie było mu to dane. Chociaż Coghlan senior był na trybunach, gdy Eamonn po raz 5. wygrywał Wanamaker Mile, to kilka dni po tym wydarzeniu umarł we śnie. Po pogrzebie w Irlandii, mama powiedziała Eamonnowi, że powinien wrócić do USA i pobić ten rekord, o którym marzył, bo to uszczęśliwiłoby jego ojca.

Coghlan postanowił spróbować swoich sił w East Rutherford. Spodziewał się, że w mocnej stawce rywale podyktują odpowiednie tempo, które pozwoli mu zaatakować wymarzony rekord. Przez pierwszą część biegu wszystko szło zgodnie z planem. Prowadzący stawkę Ross Donoghue osiągnął na półmetku czasu 1:56, ale później niespodziewanie opadł z sił. Coghlan został z perspektywą samotnego forsowania tempa przez kolejne pół mili. Jak później opisywał, był w stanie niemal euforycznym. Nie tylko utrzymał tempo, ale był w stanie jeszcze przyspieszyć na końcowych metrach. Linię mety minął z czasem 3:49:78, ustanawiając swój trzeci z rzędu halowy rekord świata. Wynik ten zadedykował swojemu ojcu. Coghlan stał się pierwszym człowiekiem, który uporał się z barierą 3:50 na milę pod dachem. Jego rekord przetrwał aż do 1997 r., kiedy został poprawiony przez Hichama El Guerrouj’a. Do dziś wynik Irlandczyka jest 2. na liście all-time w hali. Wyczyn Eamonna można podziwiać na poniższym filmie.

W sezonie letnim 1983 całą swoją uwagę skierował na rozgrywane w Helsinkach Mistrzostwa Świata. Podobnie, jak w Moskwie, na otwartym stadionie startował na dystansie 5000 m. Tym razem jednak był głównym faworytem do złota. Nie tylko miał życiową formę, ale był także bogatszy o kilka lat doświadczenia. Taka mieszanka niemal musiała zagwarantować mu sukces.

Do biegu finałowego Coghlan przystąpił wreszcie w pełni zdrowia. Początkowo biegł spokojnie, trzymając się w stawce i biegnąć komfortowo. Kiedy do końca pozostały niespełna 3 okrążenia, Irlandczyk błyskawicznie przesunął się z przedostatniej pozycji na 5. miejsce. Dzięki temu był w stanie kontrolować rozwój wypadków z przodu. Na 2 kółka przed metą tempo podkręcił Dmitri Dmitriyev, mocno rozciągając stawkę. Reprezentant ZSRR wypracował sobie kilka metrów przewagi i wychodząc na ostatnie okrążenie wydawał się być pewny swego. Coghlan jednak doskonale rozłożył siły. Na przeciwległej prostej przykleił się do pleców rywala, a w połowie ostatniego łuku przyspieszył, rozstrzygając losy złotego medalu. Ostatnia prosta dla Coghlana była już początkiem świętowania wielkiego sukcesu. Eamonn został tym samym pierwszym i jak dotąd jedynym Irlandczykiem, który wywalczył złoty medal lekkoatletycznych Mistrzostw Świata w konkurencjach biegowych.

Wybitny weteran

Po największym w karierze sukcesie, Coghlanowi pozostał już tylko 1 główny cel – olimpijski medal. Wydawało się, że Igrzyska w 1984 r. muszą należeć do niego. Niestety, kolejna kontuzja uniemożliwiła mu ukończenie biegu eliminacyjnego do reprezentacji Irlandii. Ostatecznie Eamonn pojechał do Los Angeles, ale w roli komentatora.

Chociaż Coghlan miał już 32 lata, jego kariera wciąż nie miała się ku końcowi. Problemem były tylko ciągle nawracające kontuzje. Mimo tego wciąż potrafił rywalizować z najlepszymi na świecie. W 1987 r. po raz kolejny stanął na starcie Wanamaker Mile. Mając na koncie już 6 zwycięstw w tej imprezie, marzył o pobiciu rekordu Glenna Cunninghama. Zadanie nie miało być łatwe, w stawce edycji 1987 znaleźli się, m.in. Steve Scott, Marcus O’Sullivan, Ray Flynn czy Steve Ovett. Jednak doświadczony Irlandczyk potrafił wykorzystać swoje atuty. Cierpliwie czekał z rozstrzygającym atakiem do ostatniej prostej – wyprzedził na niej 3 rywali i minął metę jako pierwszy. Rekord Cunnighama został pobity.

Coghlan potwierdzał, że był niemal jak wino – im starszy, tym lepszy. W lutym 1987 r. w Inglewood w Kalifornii osiągnął fenomenalny wynik w rzadko rozgrywanej konkurencji – biegu na 2000 m. Pokonał ten dystans w 4:54,07, ustanawiając halowy rekord świata. Jednak w kolejnych miesiącach znów dały o sobie znać problemy zdrowotne. Chociaż 35-letni Irlandczyk zakwalifikował się na swoje 3. Igrzyska Olimpijskie, w Seulu zakończył rywalizację na półfinale.

Po Seulu Coghlan skupił się na swojej karierze zawodowej, a bieganie zeszło na dalszy tor. Kiedy wydawało się, że jako biegacz Eamonn wszystko, co najlepsze ma już za sobą, postanowić ogłosić powrót na bieżnię. Wyznaczył sobie także nowy, cel – stać się pierwszym w historii weteranem, który pokona barierę 4 minut na milę. Jak ambitny był to plan, niech świadczy fakt, że ówczesny halowy rekord świata mastersów na tym dystansie wynosił 4:13.

Przygotowując się do zrealizowania śmiałego celu, Coghlan niespodziewanie wystartował w maratonie w Nowym Jorku, osiągając bardzo dobry jak na średniodystansowca czas: 2:25:14. Początek 1993 r. przyniósł mu halowy rekord świata w swojej kategorii wiekowej – 4:08. Kilka dni później poprawił ten czas, biegnąc 4:05,3, następnie 4:03,28. Naprawdę bliski osiągnięcia swojego celu był na zakończenie halowego sezonu 1993 – wynik 4:01,2 pozwalał realnie myśleć o poprawie w kolejnym sezonie.

Droga do sukcesu nie miała być jednak usłana różami. Kolejne kontuzje skutecznie wybijały Irlandczyka z treningu, a na dodatek wciąż świetnie biegający David Moorcroft również wkroczył w kategorię weteranów. Brytyjczyk był bliski sukcesu w Dublinie, ale ostatecznie nie wytrzymał tempa do bariery 4 minut zabrakło mu nieco ponad 2 sekund. Jednak konkurencja ze strony innych zawodników dodatkowo mobilizowała Irlandczyka.

W końcu w 1994 r. w Bostonie Coghlan dopiął swego. W niemal samotnym biegu osiągnął czas 3:58,15, pokonując barierę 4 minut na milę po raz 78. w karierze. Ten ostatni raz był jednak wyjątkowy – od poprzedniego takiego osiągnięcia minęło 7 lat, a Coghlan w tym czasie zmagał się z wieloma przeciwnościami losu. Dzięki swojej determinacji stawił im czoła i stał się pierwszym weteranem, który pokonał dystans mili w czasie krótszym niż 4 minuty.

Po zakończeniu biegowej kariery Eamonn Coghlan zajmował się m.in. trenowaniem Irlandzkich biegaczy, a w 2011 r. został senatorem. W historii biegania zostanie zapamiętany nie tylko jako jako jeden z najlepszych biegaczy, którzy nigdy nie sięgnęli po olimpijski medal, ale przede wszystkim jako Mistrz Świata, wielokrotny halowy rekordzista świata i pierwszy człowiek, który po ukończeniu 40. roku życia pokonał barierę 4 minut na milę.

Komentarze