Kurtki na awaryjne sytuacje w górach – test termowizyjny

Kurtki ocieplane na awaryjne sytuacje

Bieganie zimą. Fot. Magda Ostrowska-Dołęgowska

Biegi górskie, to dyscyplina dość młoda, za to prężnie rozwijająca się. Na szlakach można spotkać dziesiątki osób w biegowym stroju. Niestety góry tak łatwo nie wybaczają błędów, szczególnie zimą, warto więc uważniej się zastanowić nad tym, co zabrać na takie bieganie.

Bieganie po górach, to bardzo przyjemna forma biegania. Łączy się wtedy sport z turystyką. Nie sposób się nudzić, cały czas zmienia się otoczenie, można podziwiać piękną przyrodę, cuda natury oraz niesamowite widoki. Bieganie po górach niesie ze sobą jednak znacznie większe ryzyko niż bieganie po asfalcie. To nie jest sterylny świat ulic, niemal pozbawiony zagrożeń, pełen ludzi, z dostępem do szpitali, sklepów, taksówek czy transportu, gdzie w każdej chwili pomoc może być dostępna w przeciągi minut.

W górach sytuacja zmienia się diametralnie. Gdy zabraknie sił, nie wstąpimy po batona, tylko musimy zadbać o wszystko zawczasu, ewentualnie dotrzeć do schroniska. Ludzi na na mniej uczęszczanych szlakach możemy w ogóle nie spotkać, by ewentualnie poprosić kogoś o pomoc. Zasięg telefonu? Może być, a może go nie być, różnie z tym bywa.

W górach pozostają służby górskie, ale zanim dotrą, może minąć kilkadziesiąt minut. Zimą sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej. Dzień jest znacznie krótszy, więc łatwo pogubić drogę po ciemku. Zasypane szlaki powodują, że dotarcie do poszkodowanego może zająć nie kilkadziesiąt minut a kilka godzin.

Dochodzi też czynnik kluczowy jakim jest temperatura. Nawet gdy na dole jest powyżej zera, w wyższych partiach może panować sroga zima. Nie jest ona problemem dopóki jesteśmy w ruchu. Wystarczy jednak tylko na moment stanąć, aby organizm zaczął się wychładzać. Jeśli góry mają piętro ponad lasem, kontuzja, czy nagłe osłabnięcie z sił może być śmiertelnie niebezpieczne dla zdrowia. Zazwyczaj silny wiatr hulający ponad lasem i niska temperatura momentalnie wyciągają ciepło. Przymusowy przystanek może skończyć się tylko wychłodzeniem, ale równie dobrze odmrożeniami czy śmiercią.

Jakiś czas temu ratownik TOPR, Maciej Ciesielski, krytykował w mediach społecznościowych lekkomyślnych biegaczy, którzy w wysokie partie Tatr nie zabierali nawet rękawiczek. Cienkie stroje są bardzo fajne, nie ciążą, są przewiewne, ale jeśli skręcimy nogę i przyjdzie czekać np. 2h albo i więcej na ratunek, a nie mamy dodatkowych warstw może okazać się , że nie przetrwamy. Są to bardzo realne scenariusze.

Nie tak dawno turysta na Słowacji zmarł, bo nie miał ubrania zapasowego. Pogoda się załamała i po prostu zamarzł. Większość pewnie zakłada „mi się to przecież nie przydarzy”. ale może bezpieczniej przyjąć, że lepiej jednak zabezpieczyć się na tą okoliczność.

Na górskie bieganie zimą niezbędne jest coś, co zajmuje niewiele miejsca, jest lekkie i doskonale izoluje. Wyjście jest tylko jedno: kurtka ocieplona puchem lub syntetyczną ociepliną. Dlaczego takie rozwiązanie? Polar co prawda dobrze izoluje od zimna, ale zajmuje mnóstwo miejsc,a do tego jest przewiewny, więc konieczna jest dodatkowa kurtka. Softshelle nie przewiewają, ale nie dają takiej izolacji i nie są tak pakowne. Kurtka puchowa zajmuje tyle miejsca co zimowa bluza, a izoluje nieporównywalnie lepiej, choć słabo radzi sobie z potem. Kurtki z ociepliną syntetyczną naśladującą puch, grzeją nieco słabiej, ale w odróżnieniu od puchu lepiej izolują gdy namokną i jest mniejsza szansa, że ocieplenie ulegnie uszkodzeniu po przemoczeniu. Producenci co prawda wprowadzili puch impregnowany, który minimalizuje nasiąkanie puchu i zlepianie się, ale taka impregnacja jest mało trwała.

Kilka propozycji kurtek puchowych czy z w wypełnieniem syntetycznym prezentujemy na kolejnych stronach. Kurtki zostały sprawdzone w terenie i przetestowane kamerą termowizyjną.