Garmin Forerunner 630 – zegarek, który naprawdę dużo wie o bieganiu [TEST]

Autor: Jakub Karasek • 07.07.2017

dav

Garmin Forerunner 630 to propozycja dla osób, które poszukują czegoś więcej niż tylko zegarka z GPS i pulsometrem.

Chociaż Garmin Forerunner 630 jest dostępny na rynku już grubo od ponad roku, zegarek należy do najbardziej zaawansowanych modeli dedykowanych biegaczom od amerykańskiego producenta. Oferuje cały szereg funkcji, które w założeniu mają ułatwić treningi. Jak sprawdza się w praktyce?

Zegarki dla biegaczy to temat rzeka. Ilu trenujących, tyle opinii na temat najlepszego modelu, przydatności poszczególnych funkcji czy jakości wykonania poszczególnych sprzętów. Ponieważ każdy ma swoje indywidualne oczekiwania wobec sportowego zegarka, testowanie i porównywanie poszczególnych modeli jest zadaniem niełatwym. Dlatego czytając poniższą recenzję, trzeba mieć na uwadze, że jak każdy tego typu test, będzie on miał w dużej mierze charakter subiektywny.

Garmin Forerunner 630 to następca modelu 620, który pomimo wprowadzenia wielu rewolucyjnych zmian wobec jeszcze starszego Garmina 610, borykał się z wieloma problemami. Oferował szereg nowych rozwiązań, jednak wielu użytkowników narzekało na jego działanie. Dlatego już na starcie 630 miał trudne zadanie – musiał bowiem nie tylko być nową propozycją, ale także naprawić nieco nadszarpnięta opinię serii 6XX.

Garmin 630 – pierwsze wrażenie

Na pierwszy rzut oka widać, że w nowym modelu projektanci wyeliminowali jeden z głównych zarzutów stawianych 620, czyli dużą ramkę wokół dotykowego wyświetlacza. W przypadku 630 wyświetlacz wreszcie zajmuje wystarczająco dużą powierzchnię tarczy (jej wielkość nie uległa zmianie). Ma to wpływ na czytelność i obsługę urządzenia, a przede wszystkim na wygląd. Chociaż o gustach się nie dyskutuje, moim zdaniem młodszy brat wizualnie prezentuje się lepiej niż jego poprzednik. Zresztą, podobnie jak 620, nowy model dobrze leży na ręce i ma bardzo duży zakres regulacji paska. Niektórym przeszkadzać może nieco sztywność wspomnianego paska – wsunięcie lub wyciągnięcie jego końcówki ze szlufki wymaga nieco siły. Tym, co również od razu zwraca uwagę przy pierwszym kontakcie z Forerunnerem 630 jest lekkość. Jak podaje producent, model ten waży jedynie 44 gramy, co czyni go jednym z najlżejszych zegarków sportowych na rynku.

dav

Garmin Forerunner jest dostępny w 2 wersjach kolorystycznych – czarnej i granatowej.

Po uruchomieniu musimy skonfigurować urządzenie, podając dane takie jak, płeć, wiek, waga, wzrost czy tętno maksymalne. Po chwili zegarek jest już gotowy do pracy i treningów. Posiadacze paska i czujnika do pomiaru tętna powinni jeszcze sparować go z zegarkiem, ponieważ właśnie dzięki odczytowi danych z czujnika na klatce piersiowej możemy cieszyć się pełną funkcjonalnością 630. Można oczywiście biegać również bez paska, ale wtedy część funkcji będzie po prostu nieaktywna. Dodatkowo jest również możliwość połączenia zegarka i smartfona (przez Bluetooth), poprzez aplikację Garmin Connect – dzięki temu będziemy mogli obserwować dane treningowe na ekranie telefonu, ale również przeglądać smsy, sterować muzyką, sprawdzić pogodę, a nawet zmusić telefon do włączenia dzwonka, jeśli nie możemy go zlokalizować. Jako smartwatch’owi 630 nie można raczej wiele zarzucić.

Obsługa urządzenia

Ponieważ Garmin Forerunner 630 został wyprodukowany z myślą o biegaczach, najważniejsze z naszej perspektywy jest to, jak sprawdza się podczas treningów. Rozpoczynając pracę należy wybrać rodzaj aktywności – domyślnie ustawione są: „Bieg”, „Wyścig”, „Bieg w pomieszczeniu” i „Rower”. Oprócz tego możemy dodać kolejne aktywności w polu „Inna”. Jako portal magazynbieganie.pl – skupimy się na funkcjach związanych z bieganiem.

Po wybraniu rodzaju aktywności, Garmin Forerunner 630 szybko łączy się z czujnikiem tętna – zajmuje to dosłownie kilka sekund. Równie szybko łapie sygnał GPS, kiedy znajdziemy się na zewnątrz, chociaż w bardziej pochmurne dni zdarzało się, że zegarek łapał sygnał dopiero po kilku minutach (ale nie jest to regułą, czasami sygnał GPS wychwytywany był natychmiastowo nawet przy złej pogodzie). Warto wspomnieć także o tym, że mamy niemal pełną dowolność konfiguracji ekranów danych (ograniczoną maksymalnie 4 polami przy pojedynczym ekranie). Dzięki temu podczas treningu możemy na bieżąco kontrolować te parametry, które najbardziej nas interesują.

Wspomnianych parametrów jest bardzo dużo. Oprócz pomiaru tętna czy dystansu, mamy do dyspozycji szereg danych dotyczących dynamiki biegu. Bez dodatkowego czujnika HR dostępny jest jedynie rytm i średnia długość kroku, ale dzięki połączeniu z czujnikiem możemy poznać nasze odchylenie pionowe (wysokość odbicia podczas biegu), czas kontaktu z podłożem, bilans czasu kontaktu z podłożem (nowość wprowadzona w tym modelu – pokazuje w procentach, która noga spędza więcej czasu na ziemi), długość kroku, odchylenie do długości (procentowa wartość stosunku odchylenia pionowego do długości kroku). Wszystkie dane, jakie urządzenie zbierze w trakcie treningu będziemy mogli później szczegółowo przeanalizować w aplikacji Garmin Connect.

Sama obsługa urządzenia wydaje się prosta i intuicyjna, pod warunkiem, że wcześniej nie biegaliśmy np. z Garminem 620. Najczęstszym problemem dotychczasowych użytkowników 620 będzie chęć stukania w ekran w celu odblokowania urządzenia (w 630 wystarczy po prostu przytrzymać przez chwilę lewy dolny przycisk z boku zegarka) oraz poszukiwanie obok wyświetlacza przycisku „wstecz”, który został umieszczony z boku zegarka po lewej na dole. Jednak po kilku treningach można się do tego przyzwyczaić i docenić zwłaszcza przeniesienie przycisku „wstecz” (w 620 dotyk w tym miejscu nie zawsze działał najlepiej, tym razem jest to fizyczny przycisk, co znacznie ułatwia obsługę).

Czas na bieganie

Tym, co wydaje się najważniejsze z punktu widzenia potencjalnego użytkownika Garmina 630 jest to, jak zegarek sprawdza się podczas biegu. Po konfiguracji, wybraniu trybu aktywności, ustawieniu ekranów i (opcjonalnie) połączeniu z czujnikiem HR, urządzenie jest w pełni gotowe do treningu. Co najważniejsze, w biegu zegarek w ogóle nie przeszkadza – możliwość regulacji zapięcia jest na tyle duża, że chyba każdy będzie w stanie tak dopasować go do swojej ręki tak, by pewnie trzymał się w miejscu, ale jednocześnie nie uciskał nadmiernie. 630 jest na tyle lekka, że po pewnym czasie można nawet zapomnieć, że mamy cokolwiek na ręce. Pod względem wygody noszenia podczas treningu test został zaliczony celująco.

garmin-630_bieg

Po wybraniu trybu, zegarek jest gotowy do treningu.

Jeśli chodzi o dokładność pomiarów, to sygnał GPS jest stabilny, a trasa odwzorowywana dość precyzyjnie. Oczywiście, jak w przypadku wszelkich zegarków z GPS zawsze pojawia się pewien margines błędu, ale w przypadku Garmina 630 jest on niewielki (na pewno mniejszy niż w 620). W przypadku obliczania tempa biegu również nie ma większych problemów, pod warunkiem, że nie patrzymy na tempo chwilowe. Na wskazaniach tempa chwilowego po prostu nie warto polegać w zegarkach do biegania, bo są one niedokładne. Natomiast tempo średnie czy to całego biegu czy ostatniego odcinka zdecydowanie może nam dostarczyć wartościowych informacji w trakcie treningu.

Obsługa urządzenia w trakcie treningu nie jest trudna, trzeba przyzwyczaić się przede wszystkich do 2 rzeczy: aby podejrzeć aktualną godzinę w trakcie treningu należy przesunąć palcem po ekranie z lewej strony w prawą, naciśnięcie lewego dolnego przycisku (rozwiązanie, które było w Garminie 620) nic nie daje. Drugi element, który trzeba mieć na uwadze, to fakt, że w przypadku łapania międzyczasów zegarek czasami potrzebuje nawet do sekundy po wciśnięciu prawego dolnego przycisku, żeby włączyć nowy pomiar. Bardzo niecierpliwym może wydawać się, że niedokładnie docisnęli przycisk i ponowią ten ruch. Wtedy zegarek potraktuje to jako kolejne okrążenie i na wyświetlaczu zobaczymy jakiś ułamek sekundy zamiast czasu faktycznie pokonanego odcinka. Dlatego, jeśli łapiecie międzyczasy, miejcie na uwadze to, że czasami na wyświetlenie czasu właśnie pokonanego odcinka musicie krótką chwilę poczekać.

Informacje wyświetlające się na ekranie zegarka są czytelne, a jeśli dla kogoś 4 dane na jednej tarczy to za dużo, zawsze może zmniejszyć liczbę okienek z danymi. Podczas testu najczęściej korzystałem z opcji 4 danych na pojedynczym ekranie i nie miałem problemów z ich odczytaniem nawet przy szybszym biegu. W przypadku chęci zmiany ekranu danych na inny (albo w celu podejrzenia godziny) trzeba albo przesunąć palcem po ekranie, albo w ekran stuknąć.

Ciekawym trybem jest „bieganie w pomieszczeniu”. O ile w poprzedniku również była możliwość dokonywania pomiarów podczas biegu na bieżni, o tyle nie zawsze wskazania były właściwe, a momentami zdarzało się, że zegarek „myślał”, że jest na zewnątrz i nie rejestrował pokonywanego dystansu. Wraz z nowym modelem problem ten został wyeliminowany, ponieważ uruchamiając tryb biegania w pomieszczeniu, urządzenie od razu „wie”, że nie powinno szukać sygnału GPS, a po prostu korzystać ze wskazań akcelerometru. Jeśli chodzi o dokładność pomiaru, to wiele zależy od tego, z jaką prędkością biegniemy, jaki mamy styl biegu i jak wpasowujemy się we wzór obliczający dystans pokonany w pomieszczeniu. Podczas kilkumiesięcznych testów wykonałem kilkadziesiąt treningów na bieżni mechanicznej z Garminem 630 i wskazania były stosunkowo precyzyjne, chociaż na niektórych treningach zegarek pokazywał, że pokonałem ok. 0,5 km mniej lub 0,5 km więcej niż rzeczywiście (przy biegach na dystansie ok. 11-12 km). Mimo wszystko takie odchylenie od tego, co pokazywał licznik bieżni elektrycznej jest w tym przypadku w pełni akceptowalne.

Po treningu

Po zakończonym treningu zegarek wyświetla nam podsumowanie, informując o pokonanym dystansie, czasie treningu, średnim tempie, szacowanej liczbie spalonych kalorii, średnim tętnie, maksymalnym tętnie (osiągniętym podczas ostatniego treningu), intensywności treningu (wskaźnik TE, czyli training effect), który w skali od 1 do 5 ocenia jak wymagająca była ostatnia jednostka, średnim rytmie, średnim odchyleniu pionowym, procencie odchylenia pionowego do długości kroku, średnim czasie kontaktu z podłożem, balansie czasu kontaktu z podłożem i średniej długości kroku. Ponadto mamy możliwość sprawdzenia czasów poszczególnych odcinków (jeśli nie przełączamy ich samodzielnie, zegarek automatycznie łapie je co kilometr), a także ile czasu spędziliśmy w każdej strefie tętna (wyliczane na podstawie wprowadzonych danych). Oprócz tego, zegarek notuje nasze treningowe rekordy (najszybszy 1 km, najszybsza mila, najszybsze 5 km, najszybsze 10 km, najszybszy półmaraton, najszybszy maraton, najdłuższy bieg), szacuje pułap tlenowy (a na jego podstawie potencjalne wyniki na poszczególnych dystansach) oraz po kilku treningach może wskazać szacowany próg mleczanowy.

Ta ostatnia funkcja, w przypadku moich testów, okazała się precyzyjna – różnica pomiędzy wynikiem pokazanym przez zegarek, a wynikiem testu laboratoryjnego wyniosła zaledwie 2 uderzenia serca na minutę. Jak na obliczenia wyłącznie na podstawie danych pochodzących z satelity oraz czujnika tętna, trzeba przyznać, że wynik jest bardzo dobry. Również wyliczenia dotyczące przewidywanych czasów na zawodach były precyzyjne. W trakcie testów startowałem w Biegu Konstytucji 3 Maja w Warszawie na dystansie 5 km. Przewidywany przez Garmina wynik wynosił 16:06, realnie osiągnąłem czas 16:26, jednak trzeba mieć na uwadze fakt, że trasa obejmowała podbieg na Agrykoli, na którym na pewno straciłem co najmniej kilka-kilkanaście sekund. Odczytując szacowane wyniki na poszczególnych dystansach nie zapominajmy o tym, że są to przewidywane rezultaty, pod warunkiem trenowania pod któryś z konkretnych dystansów. Ponieważ akurat byłem w treningu pod 5 km, obliczenia się sprawdziły. Jednak jestem przekonany, że w maratonie rozbieżność byłaby znaczna (trening pod 5 km a pod królewski dystans to mimo wszystko inna bajka), dlatego trzeba o tym pamiętać odczytując wskazania zegarka.

garmin-630-symulator

W przypadku mojego testu wskazania symulatora wyścigu dla biegu na 5 km (przy treningu pod 5 km), okazały się dość precyzyjne.

Przy okazji warto również wspomnieć o bardzo wytrzymałej baterii nowego modelu. Pod tym kątem poprawa względem poprzednika jest wyraźnie odczuwalna. Nawet podczas wykonywania 6-7 treningów tygodniowo z czujnikiem HR (łącznie ok. 6-7 godzin w trybie treningowym), zegarek wystarczyło podłączyć raz w tygodniu. Jeśli nie korzystacie z czujnika HR, a do tego biegacie rzadziej niż wspomniane 6-7 razy w tygodniu, nie zdziwcie się, jeśli bateria wytrzyma nawet 2-3 tygodnie bez ładowania. Oczywiście korzystanie ze wszystkich funkcji, w tym Bluetootha, Wi-Fi, odczytywania komunikatów z telefonu na zegarku + długie treningi z czujnikiem tętna spowodują, że po kabel ładujący trzeba będzie sięgać znacznie częściej, ale wciąż nie zbyt często. Producent deklaruje, że w trybie GPS Garmin 630 jest w stanie wytrzymać do 16 godzin – sądzę, że ta deklaracja jest znacznie bliższa prawdy nawet niż 10 godzin pracy w modelu 620. To bardzo dobra informacja zwłaszcza dla osób poszukujących urządzenia na biegi ultra.

Podsumowanie

Ponieważ Garmin Forerunner 630 posiada szereg funkcji, można byłoby o nim pisać jeszcze długo, ale z punktu widzenia biegacza najważniejsze są te rozwiązania, które przydają się przed, podczas i po treningu. A tych, jak widać na powyższych przykładach nie brakuje. Dodatkowe funkcjonalności, które otrzymał ten model to krok w kierunku stworzenia biegowego smartwatcha. Na szczęście Garmin, dodając nowe możliwości korzystania z zegarka nie zapomniał o tym, że ma on przede wszystkim służyć biegaczom. Dodając do tego wszystkiego wytrzymałą baterię, prostą obsługę i czytelny wyświetlacz otrzymujemy sprzęt naprawdę wysokiej jakości i do wielu zastosowań.

Komentarze