Hoka One One Mafate Speed 2 – test

Autor: Kuba Wolski • 02.08.2018

hoka-mafatespeed2-2

Fot. Jakub Wolski

Hoka podbiła Polski rynek. Buty tej marki można już spotkać w zasadzie na każdym biegu terenowym. Od 10 km po lesie po najdłuższe ultramaratony. Kolekcja cały czas się rozszerza i przybywa modeli dobranych do różnych biegów

hoka-mafatespeed2-1

Fot. Jakub Wolski

Flagowym modelem Hoki, powszechnie chwalonym i promowanym przez wielu biegaczy jest Speedgoat. Miałem okazję testować obie jego wersje i byłem z nich bardzo zadowolony, ale po teście Mafate Speed odnoszę wrażenie, że Mafate to model jeszcze niedoceniany i w świecie ultra może być nawet ciekawszą propozycją niż Speedgoat. Buty trafiły do mnie w idealnym momencie, na prawdziwe starcie z górską rzeczywistością, czyli na znakowanie i zdejmowanie fragmentów trasy Niepokornego Mnicha – cztery górskie odcinki po 30-40 km w ciągu zaledwie 6 dni.

Wszystkie zrobiłem w tym modelu, bo już pierwszego dnia poczułem się w nim pewnie i komfortowo, osiem godzin szurania po szlakach nie zrobiło na nim wrażenia, a co ważniejsze nie objawiło się w żaden negatywny sposób na moich stopach. But na pierwszy rzut oka wygląda na wielki, jest zarówno dłuższy, jak i szerszy niż inne moje buty w tym samym rozmiarze, ale po założeniu szybko się o tym zapomina.

hoka-mafatespeed2-5

Fot. Jakub Wolski

Dopasowanie Speedgoata odczuwałem jako komfortowe, ale opinające stopę, tutaj mam więcej miejsca lub po prostu materiał jest ciut grubszy i sprawia wrażenie przyjemniejszego, bardziej otulającego stopę. Nie przekłada się to na gorsze trzymanie czy luz i ruszanie się stopy w bucie – w tym elemencie wszystko gra, a wrażenia są bardzo porównywalne do Speedgoata. Mafate w wersji niebiesko-żółtej robi generalnie bardzo pozytywne wrażenie, widać wysoką jakość wykonania i estetykę.

Cholewka (bezszwowa) częściowo składa się z laminatów, a częściowo z materiału przepuszczającego powietrze, wentylacja nawet przy 25 stopniach i tak długich wysiłkach była dla mnie wystarczająca. Wyjmowałem wprawdzie całe stopy przykurzone, ale wolę tak, niż gdyby miały się przegrzewać. Myślę, że za nie lada osiągnięcie można uznać, że przy tak grubej podeszwie (33-29 mm) i solidnej zabudowie buta udało się zachować dynamikę i naturalne, swobodne przetoczenie – ogromny plus. Tak gruba podeszwa przekłada się jednak na gorsze zachowanie buta w technicznym terenie.

hoka-mafatespeed2-4

Fot. Jakub Wolski

Nie można mieć wszystkiego. Bieżnik stanowią 5-milimetrowe różnokierunkowe i różnokształtne klocki. Przyczepność oceniam bardzo dobrze, oczywiście w głębokim błocie noga szuka stabilności, ale ogólnie w każdym terenie jest naprawdę dobrze. Warto jednak unikać asfaltu, bo ten będzie szybko ścierał bieżnik. W Speedgoatach miewałem sporo dobiegów i powrotów po kostce – już po około 150 km takiej twardej nawierzchni pod piętą zostało za mało bieżnika, żeby utrzymać pewność na zbiegach. Wadą, którą widzę jest wysoka zabudowa przy kostkach, na większych nierównościach, gdy staw skokowy mocniej pracuje na boki czuć momentami ocieranie cholewki o kostki.

Mafate Speed 2 jest świetną propozycją na długie ultra, na którym trafimy na różne warunki, różny teren, a oczekujemy komfortu. Najlepszą rekomendacją powinno być to, że Jim Walmsley przebiegł w nich większą część zeszłorocznego UTMB, gdzie zajął 5 miejsce, a ostatnio Bartek Gorczyca w tym modelu zwyciężył w mistrzostwa Polski w Ultra SKY.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger