Jak namówić bliskich do biegania? 6 sposobów na motywację

Autor: Iwona Ludwinek • 16.09.2016
Bieg na Piątkę to impreza towarzysząca PZU Maratonowi Warszawskiemu

Bieg na Piątkę to impreza towarzysząca PZU Maratonowi Warszawskiemu

Często rozkochanie bliskich w sporcie wymaga czasu. Jednak opłaca się być cierpliwym. Wspólna pasja daje korzyści obu stronom. Jak sprawić, by przyciągnąć, a nie zrazić?

Bądź wzorem

Jeśli nie kryjesz się ze swoją biegową pasją, już stajesz się motywacją dla drugiej osoby. Nie trzeba wiele. Uśmiech po treningu, czy opublikowane zdjęcie z zawodów, może wzbudzić u przyjaciół lekką nutkę zazdrości i tym samym otworzyć ich na możliwość wyjścia na pierwszy trening.

Nie zamęczaj jednak swoich znajomych ciągłymi rozmowami o bieganiu. Nie epatuj swoją pasją, nie chwal się zanadto życiówkami, gdyż możesz osiągnąć efekt odwrotny od zamierzonego. Ludzie zwyczajnie zaczną cię unikać.

Zastosuj metodę małych kroków

Osoba, która do tej pory miała niewiele wspólnego ze sportem, ma obawy, że nie będzie w stanie przebiec nawet kilkuset metrów. Co więcej, prawdopodobnie wydaje jej się również, że bieganie jest niezwykle męczące i nudne. Twoim zadaniem jest pokazać, że jest inaczej. Jednak nie przedstawiaj wizji, że przebiegnięcie 10 km jest jak bułka z masłem. Dla tej drugiej osoby – nie jest, a przynajmniej nie w tym momencie. Co zatem możesz zrobić?

Zachęcaj bliskie osoby do kibicowania ci podczas biegów. Gdy zobaczą, ile pozytywnej energii unosi się na takich imprezach, być może sami poczują chęć uczestniczenia w nich.

Inicjuj wspólne treningi polegające na marszo-biegach. Jeśli trzeba, zacznijcie od marszu, z czasem wprowadzajcie bardzo lekki trucht.

Pamiętaj, na pierwszych treningach nie ma czegoś takiego jak „zbyt wolne bieganie”. Otóż taki pierwszy trucht ma wielką moc. Osoba, która pierwszy raz go wdraża, odkrywa, że jest w stanie przebiec więcej niż 100 m. Ponadto zaczyna, zdawać sobie sprawę, ile to potrafi przynieść satysfakcji. A to już duży krok do rozkochania się w bieganiu.

Zostań doradcą

Nie, nie wszechwiedzącym mentorem, ale doradzcą, który podpowie jak się rozgrzewać, jak rozciągać, co kupić, gdzie biegać. Informacji w internecie jest mnóstwo, jednak osoba początkująca może się w nich zagubić. Podeślij zatem sensowny artykuł, pożycz książkę. Stań się kimś, na kim można polegać i kto przeprowadzi przez pierwsze szczeble biegowej „kariery”.

Motywuj

Ktoś, kto nie do końca jest przekonany do biegania, a mimo wszystko próbuje, potrzebuje dużej dawki motywacji. Tym bardziej, że kryzys prędzej czy później przyjdzie. A to waga nie spada tak szybko, a to forma jest słabsza niż można było się spodziewać. Bądź gotów zatem w początkowym stadium wesprzeć dobrym słowem, a także swoją obecnością. Jeśli umawiasz się na wspólne bieganie, staraj się nie odwoływać treningu bez powodu. Przekonuj tę drugą osobę, że idzie jej świetnie, a gdy widzisz, że jest taka możliwość, podwyższaj lekko poprzeczkę. Przekonuj, żebyście dobiegli do „tamtego drzewa”, konkretnej latarni, bloku. Pokazuj, w co się ubierać w zależności od pogody, pójdzcie wspólnie do sklepu z odzieżą do biegania. To ważne, szczególnie na początku.

Przytemperuj swoje ego

Odpuść na tym etapie rywalizację. Wiadomo, że na ten moment jesteś szybszy i wytrzymalszy, jednak nie ma powodu, żeby w jakikolwiek sposób tę kwestię wyciągać na wierzch. Jeśli masz do wykonania trening szybkościowy, powiedz o tym swojemu nowemu kompanowi wcześniej. Na wspólne bieganie umów się wtedy, gdy masz w planie spokojne wybieganie. Ewentualnie jeśli jest taka możliwość, szybki akcent wykonaj po treningu we dwoje.

Zapiszcie się wspólnie na zawody biegowe

Chyba nie ma nic tak ekscytującego w bieganiu, jak pierwsze zawody. Nadają celowości, motywują do treningów, pozwalają wytrwać w trudnych momentach. Debiut musi stanowić wyzwanie, ale nie może przy tym być powyżej możliwości początkującego biegacza. Na początek idealne będą zawody na 5 lub 10 km. Taki dystans nie przeraża, ani też nie powinien spowodować kontuzji, która na dobre zniechęci debiutanta do dalszych startów.

Ideałem byłoby, gdybyście wystartowali w nich razem, nawet jeśli ty biegłbyś swoim własnym tempem, ewentualnie wybrałbyś zawody na innym dystansie. Wiele półmaratonów i maratonów ma w programie biegu towarzyszące. To również jest opcja. Już sama świadomość wspólnego przyjazdu i obecności za metą motywuje i zachęca do wysiłku.

Jeśli to możliwe, na pierwszy start wybierajcie imprezy duże, masowe. Na małych jest ryzyko, że debiutant przybiegnie na metę… ostatni. Dobrą opcją są biegi towarzyszące półmaratonom i maratonom. Tego typu eventy zamieniają się wręcz w biegowe święta, dzięki którym początkujący ma szansę poczuć tę specyficzną atmosferę przed startem biegów długodystansowych.