Maraton w Londynie – czy w niedzielę padnie rekord świata?

Autor: Marcin Nagórek • 21.04.2017
Kenenisa Bekele podczas swojego maratońskiego debiutu w Paryżu w 2014 roku. Fot. PAP/Panoramic

Kenenisa Bekele wydaje się „żelaznym” faworytem London Marathon. Fot. PAP/Panoramic

Już w niedzielę do obejrzenia w TV najbardziej prestiżowy i najmocniej obsadzony maraton świata – Londyn. Na tacy jak co roku możliwy rekord świata, a także rywalizacja absolutnej światowej czołówki.

W ostatnich kilku latach Londyn sportowo zdecydowanie wyszedł na czoło stawki najlepiej obsadzonych maratonów świata. W Berlinie jesienią czasami biega się szybciej, a w Nowym Jorku rywalizacja jest bardziej urozmaicona, ale to do Londynu zjeżdżają niemal wszyscy aktualnie najlepsi biegacze świata. Podobnie będzie i w tegorocznej edycji, chociaż duża stratą jest nieobecność mistrza olimpijskiego, Eliuda Kipchoge, który za kilkanaście dni ma wziąć udział w dziwacznej próbie złamania bariery dwóch godzin w maratonie na torze Formuły 1. Ewentualny pojedynek Eliuda i Etiopczyka Kenenisy Bekele to najbardziej wyczekiwane wydarzenie maratońskie nadchodzącego roku.

Kenenisa Bekele po jesiennym występie w Berlinie wydaje się „żelaznym” faworytem biegu. Nic dziwnego, skoro jedynie 6 sekund zabrakło mu do rekordu świata, a na końcu zwycięskiego maratonu w Berlinie (2:03:03) widać było u niego ogromny zapas sił. Ta pewność mogła jednak zostać zachwiana w styczniu, kiedy Bekele podczas maratonu w Dubaju najpierw został na starcie przewrócony i podeptany przez rywali, potem dogonił czołówkę, ale za półmetkiem kulejąc zszedł z trasy. W Londynie napotka kilku silnych rywali, którzy na pewno nie będą odsuwać łokci na starcie, a bardzo prawdopodobne, że większość z nich dotrze z czołówką biegu przynajmniej do 30. kilometra. To będzie bieg na wyniszczenie – „zające” nadadzą mordercze tempo, ruszy za nimi duża grupa zawodników, a przetrwa może jeden, może nawet nikt i wszyscy mocno zwolnią na ostatnich kilometrach. Jeśli jednak Bekele wytrzyma, jest szansa na nowy rekord świata. On sam tradycyjnie twierdzi, że jest gotów na fantastyczny wynik.

Kto z rywali wydaje się najmocniejsi? Nawet pod nieobecność zeszłorocznego zwycięzcy, Eliuda Kipchoge, a także Stanleya Biwotta, który był drugi, stawka jest niezła. Etiopczyk Feyisa Lilesa to aktualny wicemistrz olimpijski, jego życiówka to 2:04:52. Jego rodak Tesfaye Abera ma nawet lepszy czas – 2:04:24. Do formy wraca były dwukrotny mistrz świata, Kenijczyk Abel Kirui (2:05:04). Jest doskonale znany polskim kibicom, bo przed laty startował w biegach ulicznych w naszym kraju i do dzisiaj dzierży wiele rekordów tras. Erytrejczyk Ghirmay Ghebreslassie (2:07:46) to mistrz świata i 4. biegacz Igrzysk Olimpijskich. Łącznie w Londynie na starcie stanie piętnastu biegaczy z życiówkami poniżej 2:10, w tym siedmiu poniżej 2:06 i czterech poniżej 2:05. A to nie koniec emocji, bo wyjątkowo mocnym debiutantem jest Kenijczyk Bedan Karoki, wicemistrz świata w półmaratonie.

 Zeszłoroczni zwycięzcy biegu.

Prawdziwy szał nazwisk mamy wśród pań i tutaj w tegorocznej edycji wyjątkowo jest mocniej niż wśród mężczyzn. Obsada jest nieprawdopodobnie mocna. W całej historii biegów ulicznych tylko 20 biegaczek pokonało barierę 2:20 w maratonie i aż cztery z nich staną na starcie w Londynie. W tym druga najszybsza w historii, Kenijka Mary Keitany, z życiówką 2:18:37. Biegaczka zapowiada, że w jej zasięgu jest rekord świata uzyskany przez kobiety bez obecności męskich „zajęcy” – 2:17:42 Pauli Radcliffe. Czas tej samej zawodniczki uzyskany z „zającami” jest o ponad dwie minuty szybszy.

Druga na liście życiówek, Etiopka Aselefech Mergia (2:19:31) wygrała w stolicy Wielkiej Brytanii w roku 2010, ma na koncie także trzy zwycięstwa w Dubaju. Trzecia, Kenijka Florence Kiplagat (2:19:44), to była rekordzistka świata w półmaratonie i zeszłoroczna zwyciężczyni z Chicago. Dopiero czwarta na liście jest aktualna mistrzyni świata i brązowa (a wkrótce być może srebrna) medalistka olimpijska, Etiopka Mare Dibaba (2:19:52). Skromnie wypada w tym towarzystwie jej rodaczka Aberu Kebede (2:20:30), trzykrotna zwyciężczyni maratonu w Berlinie oraz legenda bieżni, Tirunesh Dibaba, która w jedynym maratonie w jakim wystartowała, uzyskała czas 2:20:35. A pojawi się przecież także zwyciężczyni Londynu sprzed dwóch lat, Tigist Tufa (2:21:52) i fenomenalna debiutantka – mistrzyni olimpijska na 5000 metrów z Rio, Kenijka Vivian Cheruyiot.

Na starcie pojawi się także cała gromada mocnych Europejek, a Brytyjczycy i Brytyjki rozegrają swoje krajowe kwalifikacje do sierpniowych mistrzostw świata. Wśród nich pojawi się fenomenalna, prawie 44-letnia Jo Pavey.

Bieg można będzie obejrzeć w stacji Eurosport, od 10 rano czasu polskiego. Przeczytaj także relację z zeszłorocznej edycji maratonu w Londynie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *