Marcin Lewandowski bliski rekordu Polski na 1500 metrów

Autor: Marcin Nagórek • 17.06.2017
fot: Paweł Skraba

Marcin Lewandowski, fot: Paweł Skraba

Czwartkowe zawody Diamentowej Ligi w Oslo miały dla polskich kibiców miły akcent: z dobrej strony na 1500 metrów pokazał się Marcin Lewandowski, zajmując 3. miejsce i ocierając się o rekord kraju.

Oslo od lat cieszyło się wśród mityngów lekkoatletycznych opinią miejsca, gdzie można biegać szybko. Dotyczyło to w szczególności biegów średnich, w tym Złotej Mili – jednego z nielicznych wyścigów tej rangi, który był rozgrywany na dystansie mili angielskiej (1609 metrów), a nie 1500 metrów. W tym roku wiele się zmieniło, a wymusił to układ kalendarza startów. W USA, Etiopii i Kenii zbliżają się mistrzostwa kraju, które wyłonią reprezentacje na mistrzostwa świata. W związku z tym czołowi biegacze unikają długich podróży i startów. Złota Mila w Oslo została w tym roku rozegrana w formie biegu młodzieżowego, gdzie rekord świata 16-latków atakował i pobił Norweg Jakob Ingebrigtsen. Główny wyścig rozegrano wyjątkowo na 1500 metrów i tutaj wystąpił nasz reprezentant, Marcin Lewandowski.

Marcin do tej pory znany był głównie z dystansu 800 metrów, na którym odnosił największe sukcesy, m.in. trzykrotnie był w finale mistrzostw świata, raz w finale Igrzysk Olimpijskich. Wielu fachowców, a także sam trener Marcina, Tomasz Lewandowski, cały czas twierdziło jednak, że jego najlepszym dystansem może być 1500 metrów. W dłuższym biegu Marcin dość regularnie i z sukcesami startował w hali oraz w taktycznych stadionowych wyścigach Drużynowych Mistrzostw Europy, zdobywał też tytuły mistrza Polski. Do tej pory nie miał jednak okazji sprawdzić się w mocnym biegu na 1500 metrów w Diamentowej Lidze, w obecności mocnych rywali. W tym sensie Oslo było dla niego debiutem, bardzo udanym. Polak zajął trzecie miejsce, z wynikiem 3.34,60, ocierając się o rekord Polski, który należy do Artura Ostrowskiego i wynosi 3.34,45. Co ważne, Marcin pokazał, że umie pobiec ten dystans dobrze taktycznie i mocno finiszować. Zwyciężył z kilkoma bardzo utytułowanymi biegaczami – Kenijczykiem Silasem Kiplagatem, który w przeszłości wygrywał w Diamentowej Lidze, halowym mistrzem świata, Dżibutańczykiem Ayanlehem Souleimanem czy Marokańczykiem Abdalaatim Iguiderem, medalistą olimpijskim i mistrzostw świata na tym dystansie.

W tym momencie doszło do niecodziennej sytuacji – Marcin Lewandowski ma minimum mistrzostw świata na 1500 metrów, ale nie ma jeszcze na 800 metrów. Czy to oznacza, że jest szansa, że Polak pobiegnie w Londynie na dystansie dłuższym? Nie wiadomo, chociaż jeszcze kilka miesięcy temu Marcin skłaniał się bardziej ku 800 metrom, na których uważa, że ma jeszcze niezałatwione interesy. W biegu na 1500 metrów może być jednak bardzo skuteczny. 3:34 to jeszcze daleko od wyników czołówki światowej, rzędu 3:28, ale na imprezach mistrzowskich prawie nigdy nie biega się szybko. Walka idzie o miejsca. Tempo jest zwykle bardzo wolne na początku i zabójczo szybkie na końcu. W czasie Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro Amerykanin Matthew Centrowitz zwyciężył z czasem zaledwie 3:50, czyli będącym na poziomie rekordu świata kobiet. W takich biegach szybkość Marcina Lewandowskiego z dystansu 800 metrów może mieć kluczowe znaczenie. Na razie jego 3. miejsce w Oslo jest jedynym takim występem Polaka w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat, do tej pory na tym dystansie nasi reprezentanci odgrywali raczej drugorzędne role.

Ciekawe jednak, że zwycięzcą biegu w Oslo, pod nieobecność przede wszystkim Kenijczyka Asbela Kipropa, został zaskakująco Brytyjczyk Jake Wightman, z czasem 3.34,17. Biegacz ten nie ma za sobą większych sukcesów w biegach seniorskich. Interesujące pytanie, które się pojawia, to czy podobnie jak w kolarstwie, nie odzywa się tutaj echem walka z dopingiem wśród czołowych zawodników? Ayanleh Souleiman, z grupy trenera Jamy Adena, oskarżonego rok temu o podawanie zawodnikom dopingu, jest pod ogniem Światowej Agencji Antydopingowej i biega wyjątkowo słabo. Podobnie Marokańczyk Iguider, a wcześniej z rywalizacji wypadła cała gromada jego kolegów, złapana na nielegalnym wspomaganiu, poczynając od chwilowego mistrza olimpijskiego, szybko zdyskwalifikowanego, Rashida Ramziego. Jeśli walka z dopingiem obniży poziom tej konkurencji, to tym bardziej działa to na korzyść Marcina Lewandowskiego.

Poza męskim 1500 metrów w Oslo działo się niewiele. Cały czas z dość nieciekawą sytuacja mamy w biegu na 800 metrów kobiet. Trzy kobiety oskarżane o bycie „transgender”, czyli Caster Semenya, Francine Niyonsaba oraz Margaret Wambui od dwóch lat wygrywają na świecie wszystko z dużą przewagą, zamieniając się tylko miejscami. A właściwie wygrywa Caster Semenya, a jej dwie rywalki rywalizują za jej plecami. Spowodowało to drastyczną obniżkę pozomu atrakcyjności kobiecych 800 metrów – z góry wiadomo, kto wygra i w jaki sposób. Dzisiaj trudno sobie wyobrazić, aby jakakolwiek kobieta spoza wymienionej trójki była w stanie nawiązać tu walkę.

Męska rywalizacja na 400 metrów pod nieobecność Amerykanów i Jamajczyków znacznie straciła na poziomie – jedynie jeden biegacz złamał barierę 45 sekund. Dało to szansę Polakowi, Rafałowi Omelce, który zajął bardzo wysokie, 5. miejsce, z wynikiem 45,83. Mimo bliskości Oslo od Polski, w konkurencjach biegowych rywalizowało tylko dwoje naszych biegaczy.

Pełne wyniki z Oslo dostępne po kliknięciu w link.

Komentarze