Odchudzam się! Czyli co zrobić, żeby marzenia stały się rzeczywistością

postanowienia noworoczne

Znamy to doskonale. Grudzień jest czasem podsumowań, zapinania wszystko na ostatni guzik… i snucia planów na nadchodzący nowy rok. I co dalej?

Interaktywny Instytut Badań Rynkowych w 2014 roku postanowił sprawdzić ile procent Polaków robi noworoczne postanowienia. Wynik blisko 80% nie robi specjalnego wrażenia. Ciekawsze za to jest to, że tylko 8% zrealizowało te cele. Większość zaś zrezygnowała po trzech miesiącach. Czy powinniśmy być zdziwieni? Ani trochę. Wszak pomiędzy postanowieniami a ich realizacją rozpięta jest długa lina, po której należy przejść. Tymczasem zwykle chciałoby się po niej przebiec – nie pamiętając o tym, że potrzeba do tego nie lada cyrkowych umiejętności.

Nie chcem, ale muszem!

Nowy rok, czas się wziąć za siebie, trzeba coś zmienić, muszę schudnąć, muszę jeść lepiej, muszę zacząć się ruszać…

Nawet nie zauważamy, jak łatwo sami kręcimy na siebie bat. Samo myślenie o danych rzeczach w kategoriach smutnego obowiązku czy powinności wpływa na nasze nastawienie wobec zadania. To co myślimy i jak o tym myślimy przekłada się na działania.

Zdecydowanie lepiej jest powiedzieć: „chcę, mogę to zmienić”. Z roli osoby skazanej na daną czynność (muszę) stajemy się decydentem (chcę).Bardzo łatwo można to przełożyć nie tylko na postanowienia, ale także dotychczas wykonywane czynności. Nie musisz iść pobiegać – możesz to zrobić. Właśnie dlatego że posiadasz sprawne nogi i właśnie wygospodarowałeś na to czas w swoim napiętym grafiku.

Idylla Nowego Roku

Data 1.01 w świadomości rzeszy ludzi zdaje się być punktem wkroczenia w krainę mlekiem i miodem płynącą. Czasem, kiedy nagle my zmienimy się na lepsze i wszystko to, co chcemy naprostować w swoim życiu, właśnie teraz będzie miało na to szanse. Trzeba tylko czekać w blokach startowych na ten konkretny dzień… a w Sylwestra do północy „żegnać się” z wszystkim tym, co zamierzamy porzucić w idealnym roku.

Niestety łudząco przypomina to zaczynanie odchudzania od poniedziałku, od początku miesiąca, przed urlopem, po urlopie… To tylko data, taka sama jak każda inna. Jeśli więc chcesz zmienić coś w swoim życiu, nie czekaj na „odpowiedni czas”. Można powiedzieć, że taki nie nadejdzie nigdy. Zawsze znajdzie się coś, co będzie mogło kolidować z naszymi postanowieniami. Nie warto więc nadmiernie przywiązywać się do Nowego Roku i łączyć go ze zmianami. 4 stycznia, marca czy października można działać z równie wielkim powodzeniem. Zależy to tylko od Ciebie.

W klapkach na Mont Everest

Wprawdzie zdjęcia z rodzimych gór dostarczają dowodów na to, że da się w nich zdobywać szczyty (niektóre panie potrafią nawet w szpilkach!), jednak trudno porównywać Giewont z Czomolungmą. Podobnie jest z podejmowaniem wyzwań. Ciężko jest z kanapowego leniwca w przeciągu kilku dni stać się maratończykiem. Równie problematyczna może być diametralna zmiana nawyków żywieniowych.

Jak to zrobić?

Duże wyzwania wymagają przygotowań. Bynajmniej nie chodzi wyłącznie o skrupulatne obmyślanie planu – od samego myślenia do działania droga bywa daleka. Zamiast jednak rzucać sobie od razu niezmiernie ambitne cele, dobrze jest wyznaczyć pomniejsze zadania.

Schudnięcie 30kg to spore wyzwanie, jednak ogrom pracy do wykonania zdaje się być ciut mniejszy, jeśli wyznaczymy sobie mniejsze etapy osiągania tej wagi, podzielimy ten proces na części. Ich realizacja przygotuje nas do kolejnych wyzwań, a te sumując się, przybliżą nas do ostatecznego celu. Niosą one ze sobą też konkretne efekty – widoczne i wymierne, a te stają się źródłem motywacji.

Studium przypadku:

Zagorzały zwolennik słodkości. Czekolada to ulubione warzywo i nie potrafi jej sobie odmówić. Mimo to po raz kolejny postanawia walczyć z tym przywiązaniem. Poprzednie próby kończyły się czekoladową wyżerką po kilku dniach ascezy.

Szumnie brzmiące postanowienie „od dziś rzucam czekoladę” w przypadku takiej osoby prawdopodobnie skończy się jak próba wejścia na Mont Everest w klapkach – zadanie było ambitne, werwy i zapału na początku nie brakowało, jednak realizacja w zderzeniu z brakiem narzędzi i przygotowania okazała się zbyt trudna.

Czy trzeba zaniechać dążenia do celu? Absolutnie nie. Może jednak warto zastanowić się nad metodami. W tym przypadku sensowniejszym rozwiązaniem może okazać się opcja ograniczenia słodkości. Na przykład do konkretnych ilości w przeciągu tygodnia z podziałem na dni. Nie muszą to być sztywne daty, w końcu prawdopodobne jest, że tego konkretnego dnia ochoty na czekoladę nie będzie. Ty wyznaczasz granice. Takie, których będziesz w stanie się trzymać bez ciągłego myślenia o nich.

Nasza głowa raczej źle reaguje na stanowcze zakazy – nie jedz, nie możesz, nie wolno. Bywają one zgubne, bo najmniejsza wpadka potrafi generować efekt kuli śnieżnej. W rezultacie pochłoniemy o wiele więcej niż normalnie, tylko po to by skompensować sobie wcześniejsze obostrzenia. Wprowadzając limity ilościowe dajemy sobie jednak wentyl bezpieczeństwa i zwiększamy szansę na powodzenie procesu zmiany.

Z otuchą na koniec

Zawsze znajdą się takie osoby, które będą potrafiły dokonać nagłego odwrotu i przebiec po wspomnianej na samym początku linie. Być może to Twój idol, sąsiad, żona czy Ty sam. Niezależnie od wybieranych dróg warto jednak pracować nad sobą. A każda, nawet nieudana próba, niesie ze sobą naukę. Wystarczy odrobić lekcje, znaleźć słabe punkty swoich dotychczasowych postanowień i popracować nad sposobami realizacji w przyszłości. A gdy już je znajdziemy – nie czekajmy na magiczne dni. Zmiany dzieją się tu i teraz.

Mini ściąga wdrażania postanowień noworocznych w życie

1. To chęć i gotowość zmian warunkuje rozpoczęcie ich wprowadzania – nie pierwszy dzień tygodnia, miesiąca, roku

2. „Muszę/nie wolno mi/nie mogę” generuje presje. Zaprzyjaźnij się ze słowami „mogę/chcę”

3. Stosuj metodę małych kroków. Jeśli myślimy o odchudzaniu czy odzwyczajaniu się od danych produktów – łatwiej jest na samym początku ograniczać ilość niż całkowicie z nich zrezygnować

3.1. Zasadę „Im szybciej tym lepiej” zostaw na zawody – przy wprowadzaniu zmian daj sobie czas na zaadaptowanie do nowej sytuacji

4. Nie czekaj na idealne rozwiązania, wybieraj proste i możliwe w realizacji sposoby.

5. Zaplanuj zmianę – bez pomysłu na nią łatwo zgubić cel z oczu. Chcesz schudnąć? Pomyśl, co konkretnie chcesz poprawić w swojej diecie, jaką aktywność fizyczną wdrożysz, ile razy w tygodniu, co powinieneś zrobić w tym kierunku (np. zakup karnetu na siłownię, zorganizowanie wolnej godzin tylko dla siebie)

6. Działaj – nie od razu Rzym zbudowano, ale każda aktywność powoduje że jesteś bliżej celu niż gdy stoisz w miejscu czekając na cud.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger