Rudolf Harbig – średniodystansowy dominator z lat 30. XX wieku

Autor: Jakub Karasek • 28.04.2017
(GERMANY OUT) Harbig, Rudolf, (*08.11.1913-05.03.1944+), Leichtathlet, Mittelstrecken - L?ufer D, Weltrekorde ?ber 400 m, 800 m, 1000 m, mit seiner Braut Gerda und seinem Trainer Gerschler (re), - 1930er Jahre, Aufnahme: Lothar Ruebelt (Photo by Lothar Ruebelt/ullstein bild via Getty Images)

Rudolf Harbig z żoną Gerdą i trenerem Woldemarem Gerschlerem. (Photo by Lothar Ruebelt/ullstein bild via Getty Images)

Rudolf Harbig to zawodnik, który wprowadził bieganie średniodystansowe na zupełnie inny poziom. Jako jeden z pierwszych na świecie, był żywym dowodem na to, że trening interwałowy działa. W jego przypadku zaowocował rekordami świata na dystansach 400 m, 800 m i 1000 m.

Rudolf Harbig urodził się w Dreźnie 8 listopada 1913 r. Dzisiaj niewiele wiadomo o latach jego młodości. Początek biegowej przygody Niemca datuje się na 1932 r., kiedy rozpoczął ściganie w biegach przełajowych. Z czasem stwierdził, że jego mocniejszą stroną jest raczej szybkość niż wytrzymałość i od 1934 r. skupił się przede wszystkim na rywalizacji na bieżni. w 1934 r. w rodzinnym Dresden osiągnął czas 2:04 na dystansie 800 m. Wtedy został dostrzeżony przez początkującego trenera – Woldemara Gerschlera. Współpraca obu panów już wkrótce miała przynieść nadspodziewanie dobre efekty.

Pod skrzydłami Gerschlera Harbig rozwijał się błyskawicznie. W ciągu pierwszych 3 miesięcy wspólnych treningów 21-latek poprawił rekord życiowy na 800 m o 6 sekund. Na początku kolejnego sezonu urwał ze swojego wyniku 2 sekundy, a później jeszcze 2, doprowadzając życiówkę do poziomu 1:54,1. Również na dystansie dwukrotnie krótszym popisał się niezłym wynikiem, osiągając równe 50 sekund. Rok przed Igrzyskami Olimpijskimi Harbig zaczął dobijać się do krajowej czołówki i mógł realnie myśleć o olimpijskim biegu przed publicznością w Berlinie.

Rok 1936 rozpoczął się bardzo dobrze dla podopiecznego Gerschlera. Passa zwycięstw w szeregu mityngów, rekordy życiowe na dystansach 200 m (22,0), 400 m (48,8) i 800 m (1:52,5) wskazywały, że jest w doskonałej formie. Potwierdził to także podczas mistrzostw kraju, wygrywając rywalizację na 800 m. Został włączony do reprezentacji na Igrzyska, gdzie, co prawda, odpadł w eliminacjach na 800 m, ale w sztafecie 4×400 m odegrał istotną rolę biegnąc na ostatniej zmianie i przyczyniając się do brązowego medalu niemieckiej drużyny (czas indywidualny Harbiga: 47,6, reprezentacja Niemiec osiągnęła rezultat 3:11,8 bijąc rekord kraju). Po Igrzyskach Harbig nieco zwolnił obroty i nie osiągał już tak dobrych rezultatów jak w pierwszej części sezonu.

Rok 1937 to z kolei pasmo sukcesów Harbiga. W ciągu sezonu nie przegrał ani jednego wyścigu, będąc bezkonkurencyjnym tak na krajowym podwórku, jak i w zawodach międzynarodowych. Ponownie został mistrzem Niemiec, bijąc przy okazji rekord kraju z czasem 1:50,9. Na dystansie dwukrotnie krótszym także stał się rekordzistą kraju z czasem 47,6. Harbig kontynuował zwycięską passę na tych 2 dystansach również w 1938 r., a kumulacją były Mistrzostwa Europy w Paryżu, z których przywiózł 2 złote medale: na 800 m (i życiówkę 1:50,6) i w sztafecie 4×400 m. Miesiąc wcześniej na 400 m pobił rekord Niemiec z wynikiem 46,8.

Jednak największe osiągnięcia wciąż były jeszcze przed Harbigiem, a dokonał ich w roku 1939. W czerwcu pobił pierwszy rekord świata – na nietypowym dystansie 500 m, który pokonał w 1:01,7. Następnie, jako pierwszy Niemiec w historii pobiegł 800 m poniżej 1:50 (1:49,4). Już tydzień później zapisał się w historii fenomenalnym wynikiem na tym dystansie. Czas 1:46,6, jaki osiągnął w Mediolanie okazał się nie do pobicia przez następnych 16 lat. Poprzedni rekord został poprawiony o 1,8 s. Odkąd notowany jest rekord na 800 m nikt w historii ani przed ani po Harbigu nie poprawił go w aż tak znaczący sposób. To był naprawdę niewyobrażalny wynik. Na dokładkę, miesiąc później Harbig do swojej kolekcji dołożył jeszcze rekord świata na 400 m (46,0).

Po wybuchu II wojny światowej Harbig wciąż startował na arenach w Niemczech, we Włoszech, na Węgrzech i neutralnej Szwecji oraz Finlandii. W 1941 r. w rodzinnym Dreźnie pobił rekord świata na 1000 m z wynikiem 2:21,5. Startował do października 1942 r., później został wysłany na front wschodni, gdzie zginął w marcu 1944 r.

Trening Rudolfa Harbiga

Jako podopieczny Woldemara Gerschlera, Harbig wręcz musiał trenować w oparciu o trening interwałowy. W jego przypadku przyniosło to spektakularne rezultaty. Jak wyglądał jego trening? Co ciekawe, biegał na ogół tylko 3 albo 4 razy w tygodniu. Rzadziej trenował w okresie zimowym, jednak wtedy oprócz biegania pracował nad siłą i sprawnością. W pierwszym okresie jako odcinki o charakterze specjalistycznym Gerschler stosował u swojego podopiecznego dłuższe powtórzenia – np. na dystansach 2000 m i 1000 m. Tygodniowy plan uzupełniał jeden bieg dłuższy (kilkadziesiąt minut z elementami przyspieszeń) i 1 sesja gimnastyczna.

Wchodząc w okres przedstartowy liczba tygodniowych treningów wzrastała do 4 jednostek, odcinki specjalne ulegały skróceniu (600, 400, 300, 200 i 100 m), a prędkości stopniowo wzrastały. Sesje interwałowe były poprzedzane kilkunastoma lub kilkudziesięcioma minutami rozgrzewki w postaci rozbiegania. Gerschler nie aplikował swojemu podopiecznemu dużej liczby powtórzeń – w ramach treningu było to na ogół kilka odcinków z długimi przerwami. Przykładem może być następujący trening: 30 minut rozbiegania, 800 m w 2:11, przerwa 15 minut (spacer), 800 m w 2:02, przerwa 10 minut (spacer), 600 m w 1:28. Inna propozycja to trening typu 5×200 w 23-24 sekundy na przerwach trwających po 5 minut. Z dzisiejszej perspektywy trening ten może wyglądać na lekki, ale ówcześnie uważany był za wymagający (zwłaszcza biorąc pod uwagę stosowane prędkości).

Warto również podkreślić, że w treningu Harbiga dużą rolę odgrywały starty. Zawodnik rywalizował na wielu dystansach zarówno krótszych jak i dłuższych od docelowego. Regularnie biegał na 100 czy 200 m, ale także na 1000 czy 1500 m. Polityka startowa wskazywała na to, że wszystkie zawody zostały odpowiednio zaplanowane i wkomponowane w plan treningowy. Trzeba podkreślić, że był on jednym z pierwszych zawodników, których plan treningowy był ustrukturyzowany, speriodyzowany i pod wieloma względami odpowiadał dzisiejszym standardom.

Więcej o treningu według Woldemara Gerschlera przeczytacie tutaj.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *