Salazar chce zostać trenerem wielkich maratończyków

Autor: Marcin Nagórek • 02.01.2017

Alberto Salazar. Fot Getty Images.

Wraz z przejściem dwojga swoich pupilów – Galena Ruppa i Jordan Hasay do maratonu, amerykański trener Alberto Salazar próbuje zmazać opinię szkoleniowca, któremu nie leży ten dystans.

Salazar, były maratończyk światowej klasy, odniósł spore sukcesy wraz ze swoją grupą biegaczy – Oregon Project. Ten rok był wyjątkowo udany, bo Matt Centrowitz zdobył olimpijskie złoto w biegu na 1500 metrów mężczyzn, Galen Rupp brąz w maratonie, a Shannon Rowbury była czwarta na 1500 metrów kobiet. Mimo to w Stanach Zjednoczonych Alberto ma opinię trenera, któremu udaje się wszystko… z wyjątkiem maratonu. Jest to ciekawe w kontekście jego własnych sukcesów – trzykrotnego zwycięstwa w Nowym Jorku i jednego w Bostonie.

Na każdego zawodnika, który w ramach Oregon Project odnosił sukcesy, przypada kilku takich, którym się nie powiodło. W maratonie Salazar miał szczególnego pecha, bo nie udało mu się doprowadzić do większych sukcesów kilku świetnie zapowiadających się zawodników i zawodniczek. Adam Goucher i jego żona Kara Goucher to dwa przypadki niespełnionych talentów maratońskich, ale najgorzej było z Dathanem Ritzenheinem. Uznawany za jeden z największych talentów w historii USA doszedł, co prawda do wyniku 2:07:47, ale był to tylko jeden strzał, który na dodatek dał tylko 9. miejsce w Chicago w 2012 roku. Nie ma porównania z jego 12:56 na 5000 metrów czy brązowym medalem mistrzostw świata w półmaratonie z wynikiem 60:00.

Jeszcze gorzej było z Mo Farahem – pod opieką Salazara jest piekielnie skuteczny w krótszych, taktycznych biegach na bieżni, bardzo dobrze biega półmaraton, ale start w londyńskim maratonie w 2014 był wielkim niewypałem. Anonsowano czas rzędu 2:04-2:05 i zwycięstwo, tymczasem Brytyjczyk przybiegł daleko w stawce z czasem 2:08:21. Nie był w stanie pobić nawet starego rekordu Steve’a Jonesa, pochodzącego jeszcze z lat 80 i zniechęcony zrezygnował z najdłuższego dystansu ulicznego. W Stanach Zjednoczonych zaczęto mówić, że Salazar potrafi znakomicie trenować zawodników pod bieżnię, ale już nie do maratonu.

W 2016 Oregon Project z sukcesem wysłał na ulicę swoją najlepszą strzelbę – Galena Ruppa. W debiucie wygrał eliminacje olimpijskie, a na samych Igrzyskach zajął znakomite, trzecie miejsce. W przyszłym roku Rupp pobiegnie na trasie w Bostonie, ale nie będzie jedynym reprezentantem grupy.

U jego boku zadebiutuje koleżanka, Jordan Hasay, kilka lat temu fenomen juniorskiego biegania w Stanach Zjednoczonych. W 2004 roku biła rekord USA młodzików, biegnąc 9:48 na 3000 metrów w wieku zaledwie 13 lat. Znana z charakterystycznego warkocza, w liceum przez kilka lat była praktycznie niepokonana. Na studiach było już nieco słabiej, a po przejściu do stajni Salazara przestała osiągać większe sukcesy i zmagała się z kolejnymi kontuzjami. Salazar doszedł do wniosku, że na bieżni niewiele już wyciśnie z Hasay, ale można spróbować ucieczki do przodu. Z życiówką 31:39 na 10 kilometrów, bez debiutu półmaratońskiego, Jordan Hasay pobiegnie wiosną w Bostonie.

Jeśli start nie wyjdzie, umocni to opinię o Salazarze, który nie umie trenować maratończyków. Ale jeśli się uda, to wraz z sukcesami Galena Ruppa Alberto wyrośnie na najbardziej wszechstronnego trenera świata – z zawodnikami światowej klasy na dystansach od 1500 metrów do maratonu.

Komentarze