Sofia Ennaoui: „Potrzebowałam trochę spokoju, chciałam się wyciszyć i znaleźć chwilę oddechu”

fot: Paweł Skraba

fot: Paweł Skraba

Młoda lekkoatletka kolejny sezon kończy medalem zdobytym na seniorskiej imprezie – tym razem srebrem na Mistrzostwach Europy w Berlinie. Sofia Ennaoui w rozmowie z Jarkiem Więcławskim opowiedziała m.in. o ostatnim sukcesie, zmianach, jakie zaszły w jej życiu przed początkiem tego sezonu oraz przygotowaniach do startu na Igrzyskach Olimpijskich w Tokio/

Poprzedni sezon świetnie rozpoczynałaś, pierwszym medalem w seniorskiej imprezie, na HME, ten świetnie kończysz – krążkiem na ME w Berlinie. Jak miesiąc po biegu podchodzisz do tego sukcesu?

Teraz już na spokojnie. Bardzo się nim cieszę. Wywołał dużo zamieszania, przede wszystkim pozytywnego. Najbardziej cieszy mnie, że ten medal doceniono nie tylko w kręgach sportowych, ale także w mediach niezwiązanych ze sportem.

Denerwują cię już stwierdzenia, że gdyby bieg był parę metrów dłuższy, to byłoby złoto? Ten srebrny medal to przecież duży sukces.

Tak, ten srebrny medal to duży sukces i jestem z niego zadowolona. Czy byłoby złoto, tego nie wiem. Złota nie ma, w domu mamy srebro. Z tego trzeba się cieszyć. Gdyby każdy sportowiec zdobywając na ME czy MŚ marudził, że to medal złego koloru i chciałby lepszy, to sport nie miałby sensu. Sport jest nieprzewidywalny i o to w nim chodzi, aby medali nie zdobywali tylko ci, którzy do nich pretendują.

Poprzedni sezon był też ważny z innego powodu. Zdobyłaś srebrny medal na MME w Bydgoszczy i pożegnałaś się ze sportem młodzieżowców. Sukcesy w biegach juniorskich i młodzieżowych nie zawsze przekładają się na sukces w seniorach. U Ciebie to przejście wydaje się jednak bardzo płynne.

Rzeczywiście. W tym roku z tego co pamiętam zdobyłam siódmy medal na ME. Sporo tego było przez te wszystkie lata. Dwa lata temu byłam finalistką olimpijską. Z tego względu łatwo było mi przejść do kategorii seniora. Już jako młodzieżowiec pracowałam z licznymi sukcesami jako senior. Bardzo cieszę się, że przez lata udało mi się wypracować taką formę, która pozwala mi, w nie ukrywajmy młodym wieku, zdobywać medale.

Jak duża jest obecnie różnica w bieganiu europejskim i światowym? Poziomy bardzo się różnią czy może zawodnikom z Europy jest coraz bliżej do tych najlepszych na świecie?

Europejscy biegacze bardzo mocno gonią tych światowych. Zacieramy już granice jeżeli chodzi o biegi średnie. W finale Diamentowej Ligi Laura Muir była pierwsza. Do finałów MŚ i IO wchodzi wiele Europejek. Rywalizują tam jak równe z równym. Mamy jeszcze trochę do nadgonienia, ale nie dużo. Już jest bardzo dobrze. W biegach krótkich i długich jest więcej do nadgonienia, ale mamy bardzo dobre szkolenie i sztab szkoleniowy. Granice, które są do zatarcia w najbliższych latach na pewno się zmniejszą.

Przed tym rokiem zdecydowałaś się na wiele zmian w karierze i życiu. Pierwsza z nich to przeprowadzka do Wrocławia, co mogło utrudnić twój codzienny kontakt z trenerem. Skąd pomysł na tę zmianę?

Po tamtym sezonie potrzebowałam trochę spokoju, chciałam się wyciszyć i znaleźć chwilę oddechu. Miałam bardzo ciężki sezon, za dużą presję na siebie nałożyłam. Było za dużo imprez, w których chciałam zaistnieć. To mnie przytłoczyło. Przydała mi się bardzo długa przerwa. Opłaciło się to w tym sezonie.

Przeprowadziłaś się do Wrocławia, ale masz szansę poznać to miasto?

Mam czas, aby je poznać. Teraz jestem w rozjazdach, ale wracam do Wrocławia jak do swojego domu. Dużo wiem już o Wrocławiu, wiele ulic znam na pamięć. Samochodem poruszam się po mieście już bez nawigacji, więc jest ok.

Druga istotna zmiana to rozpoczęcie współpracy z psychologiem. Kiedy uznałaś, że potrzebujesz takiej współpracy? Teraz, mając za sobą sezon współpracy, jak oceniasz tę decyzję?

Ta współpraca bardzo mi pomogła, najbardziej w bezpośrednim przygotowaniu do startu. Tego jeszcze nie było widać na zawodach halowych. Byłam wtedy jeszcze w miejscu ciężkiej pracy i przygotowywania się do sezonu. Wielokrotnie spotykaliśmy się z profesorem Blecharzem. Na początku to było parę godzin. Robota nie szła do przodu, stałam w miejscu. Upór w dążeniu do celu i chęć przygotowania do startu na poziomie zawodowym nie tylko pod względem sportowym, ale też mentalnym, pozwolił żeby bieg w Berlinie wyglądał tak jak go sobie zaplanowałam w 100%.

Psycholog, z którym współpracujesz to fachowiec znany przede wszystkim z pracy z Adamem Małyszem. W tamtych czasach skoczek dużo mówił o tym, że najważniejsze jest oddanie dwóch równych skoków. Tobie także zostały wpojone jakieś zasady, których ściśle przestrzegasz przed startem?

Zostały mi wpojone pewne zasady, ale niekoniecznie chciałabym się nimi dzielić. U mnie mocno leżała realizacja taktyki w 100%. Bardzo szybko reagowałam na to, co dzieje się na bieżni. Nad tym pracowaliśmy, a co dokładnie mówił mi profesor niech zostanie między nami.

W czasie ME zrezygnowałaś z korzystania z mediów społecznościowych. Dla odpowiedniej koncentracji podczas zawodów takie odcięcie od kontaktu z innymi jest potrzebne?

Tak. To była decyzja podjęta wspólnie z prof. Blecharzem. Stwierdziliśmy, że jest mnie za dużo w mediach. Za dużo udzielam się w różnych dyskusjach, co nie zawsze dobrze na mnie wpływało przed startami. Absolutnie rezygnacja z mediów społecznościowych na 2-3 tygodnie przed Berlinem to był strzał w dziesiątkę.

Jak ważna w sporcie jest głowa? Wiadomo, że bez odpowiedniego przygotowania i treningu nie ma szansy na sukces, ale chyba nawet najlepiej przygotowani, bez ułożenia sobie tego w głowie, nie osiągną sukcesu.

Dokładnie. Moje przygotowanie do zawodów zawsze było bardzo dobre. Szczyt formy zawsze był tam, gdzie miał być. Nie mogłam za dużo przyczepić się do startów. Mieliśmy drobne różnice zdań po Londynie z trenerem, ale dogadaliśmy się w tym temacie. Inaczej było z przygotowaniem mentalnym, wkradała się niepewność. Zmienianie taktyki w zależności od tego jak się czułam, powodowało, że nie wchodziłam do finałów na MŚ, nie osiągałam rezultatów, na jakie było mnie stać.

Jakie są twoje plany dotyczące sezonu halowego?

Na pewno będę chciała zaliczyć parę startów przed Glasgow. Nie ukrywajmy, że chcę tam powtórzyć osiągnięcie z poprzedniego roku. To byłaby wielka radość. Dopiero jak zacznę przygotowywać się do nowego sezonu będę mogła powiedzieć czy celuję w dobry wynik czy tylko w powtórzenie tamtego osiągnięcia.

Na początku tego roku zdobyłaś minimum uprawniające do występu na HMŚ, ale zdecydowałaś się nie startować w zawodach. Przed rezygnacją z tego startu, był też półfinał MŚ. Nie był to długi okres, ale przez jakiś czas musiałaś pogodzić się z tym, że nie zdobywasz najwyższych miejsc na najważniejszych zawodach. Jak reagujesz na niepowodzenia? Stawanie na podium uzależnia?

Szczerze mówiąc? Tak. Startowanie z orzełkiem na piersi to wielka radość i zaszczyt. Cała celebracja, otoczka medalowa, stanie na podium, odbieranie medalu – to przeżycie dla sportowca, ukoronowanie roku, dwóch czy pięciu przygotowań do danej imprezy. Przykładowo do IO nie przygotowujemy się tylko rok. Od tego, jaka to impreza, jaka jest jej ranga, zależy też jak te medale smakują czy bardziej czy troszkę mniej.

Adam Kszczot po medalu na ME mówił o tym, że już rozpoczyna dwuletnie przygotowania do Tokio. Jak to wygląda w twoim wypadku? Pierwszy cel to przyszłoroczne MŚ czy przygotowując plan na przyszły sezon już będziesz brała pod uwagę jak najlepsze dostosowanie planu pod IO?

Kończąc poprzednie IO już miałam w głowie to, że będę chciała nie tylko wejść do finału w Tokio, ale także coś w nim osiągnąć. Przygotowuję się do tego startu cztery lata. Dwa kolejne będą najważniejsze, tak jak mówił Adam. Wydaje mi się, że to będą dwa najbardziej stresujące lata mojego życia.

Jesteś jedną z osób, które biorą udział w projekcie „Mistrzynie w szkołach”. Praca z dziećmi to przyjemność, a może nie jest tak lekko? Dzisiejsza młodzież chętnie garnie się do sportu? Zauważasz zmiany od czasu, gdy ty zaczynałaś trenowanie?

Bardzo garnie się do sportu. Często biorę udział w zajęciach dla dzieci, nie tylko lekkoatletycznych, ale ogólnie lekcjach w-fu czy zajęciach organizowanych przez byłych świetnych sportowców. Trzeba mieć do nich fajne podejście. Należy zachęcać ich nie tylko przez rozkazywanie, ale także urozmaicać lekcje. Za osiągnięciami polskiego sportu idzie chęć dzieciaków, które oglądają nas w telewizji. Chcą być tacy jak my. Na nas spoczywa mała odpowiedzialność, aby zachęcać ich do sportu. Stajemy na wysokości zadania i zachęcamy.

Teraz nadszedł czas wolnego. Masz już plan, jak spędzisz okres zanim rozpoczniesz przygotowania do kolejnego sezonu?

Na razie rozpoczynam studia na AWF-ie we Wrocławiu. Dużo pracy przede mną. W ostatni weekend września jadę do domu rodzinnego, bo później nie będą miała czasu i pewnie następnym razem pojawię się tam za parę miesięcy. Ostatnie chwile wykorzystuję na relacje rodzinne i z przyjaciółmi. Planuję pojechać na wakacje, ale to na razie jest w toku przygotowania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger