Archiwa tagu: Wilson Kipsang

Lic: CC BY-SA 2.0 fot: Flickr.com/Chris Isherwood

W niedzielę oglądamy Nowy Jork!

Lic: CC BY-SA 2.0 fot: Flickr.com/Chris Isherwood

Lic: CC BY-SA 2.0 fot: Flickr.com/Chris Isherwood

Już w niedzielę w Nowym Jorku jeden z najciekawszych maratonów świata, ostatni w tym roku z serii Majors. Idealny do obejrzenia w weekendowe popołudnie – transmisja o 15:15 w stacji Eurosport.

Nowojorski maraton można uznać za króla całej serii Worlds Marathon Majors – największych i najbogatszych maratonów świata. Jedyny, który może się z nim równać, to Londyn. Brytyjczycy stawiają na szybkość rywalizacji, ciągłe ataki na rekordy świata, natomiast w Nowym Jorku liczy się widowisko. Trasa jest trudna, a ostatnie kilka kilometrów ciągnie się głównie pod górkę. Zawodnicy i zawodniczki dobrani pod kątem nie tylko tego, czy są szybcy, ale i różnorodności oraz ciekawych historii stojących za nimi. Bardzo silnie promowani są Amerykanie, stąd ich liczna stawka.

Mimo to Nowy Jork pod względem poziomu startowego stoi zawsze bardzo wysoko. I równocześnie często dochodzi tu do niespodzianek, ze względu na trudną trasę, a często i wymagającą pogodę. To tutaj niespodziewanie wygrywał Meb Keflezighi albo Marilson dos Santos. W tym roku stawka wygląda jednak na tak ułożoną, że faworytów jest dwoje. Czy dojdzie do kolejnej niespodzianki? Wśród kobiet pokonanie Kenijki Mary Keitany, która wiosną w Londynie pobiegła fenomenalne 2:17:01 wydaje się zadaniem niewykonalnym. Próbować będzie jej treningowa koleżanka, Edna Kiplagat, dwukrotna mistrzyni świata, która mimo skończonych 38 lat ma doskonały rok. Wiosną wygrała maraton w Bostonie, potem zdobyła srebro mistrzostw świata w Londynie. Nowy Jork będzie jej trzecim maratonem w 2017. Kolejna zawodniczka na liście najszybszych, Etiopka Buzunesh Deba, od dawna nie pobiegła dobrego maratonu. Amerykanka Shalane Flanagan ma życiowkę tylko 2:21:14. Z tego względu Keitany, o ile nie stanie się nic zaskakującego, powinna bezproblemowo zwyciężyć, a być może i rozprawić się z rekordem trasy – 2:22:31, pochodzącym jeszcze z roku 2003. Warto dodać, że Kenijka wygrywała w Nowym Jorkku już trzy razy, znakomicie zna więc trasę. Ma za sobą także bolesną porażkę, która nauczyła ją tego biegu – w 2011 zaczęła bardzo mocno, prowadziła z przewaga ponad 2 minut, a na podbiegach na ostatnich kilometrach kompletnie osłabła i spadła na 3. miejsce.

Za plecami faworytek tradycyjnie w Nowym Jorku jest tłoczno i różnorodnie. Jest Francuzka Christelle Daunay (2:24:22), Portugalka Jessica Augusto (2:24:33), Japonka Kaoru Nagao (2:26:58), Holenderka Miranda Boonstra (2:27:32), a poza nimi reprezentantki m.in. Burundi, Włoch, Brazylii i Czech. Wśród elity nie ma niestety nikogo z Polski. Wyraźnie widac jednak, co przyświeca organizatorom – to nie ma być bieg trzydziestu Kenijczyków i Kenijek, chociaż prawdopodobne jest, że reprezentanci Kenii odegrają decydującą rolę.

Wśród mężczyzn najmocniejszy wydaje się transfer z ostatniej chwili – były rekordzista świata, Kenijczyk Wilson Kipsang. Niewiele ponad miesiąc temu atakował w Berlinie rekord świata, razem z Eliudem Kipchoge i Kenenisą Bekele. Po 30 kilometrach w tempie na 2:02 niespodziewanie zszedł z trasy, mimo że wyglądał bardzo dobrze. Po biegu stwierdził, że nie czuł się na siłach, aby wygrać i nie odpowiadała mu deszczowa pogoda. W Nowym Jorku niekoniecznie będzie lepiej, ale rywale na pewno mniej znaczący. Głównym wydaje się zeszłoroczny zwycięzca, Erytrejczyk Ghirmay Ghebreslassie. Co prawda nie jest zbyt szybkim biegaczem, jego życiówka to zaledwie 2:07:46, ale została uzyskana właśnie w Nowym Jorku. Co więcej, Ghirmay bardzo dobrze sprawdza się w biegach bez zająców i w trudnych warunkach. Dzięki tym atutom wygrał nie tylko Nowy Jork, ale w przeszłości także mistrzostwa świata oraz zajął 4. miejsce w Igrzyskach Olimpijskich. Groźnym rywalem będzie też dwukrotny mistrz świata w półmaratonie, Kenijczyk Geoffrey Kamworor, drugi w Nowym Jorku dwa lata temu.

Mistrzostwa Świata w Półmaratonie, Kopenhaga 29 marca 2014, Geoffrey Kipsang Kamworor świętuje zwycięstwo. Fot. PAP

Mistrzostwa Świata w Półmaratonie, Kopenhaga 29 marca 2014, Geoffrey Kipsang Kamworor świętuje zwycięstwo. Fot. PAP

Inni szybcy biegacze z listy nie wydają się faworytami do zwycięstwa. Znany polskim kibicom Lemi Berhanu, który w 2015 wygrał maraton Orlenu, wydaje się obecnie być w słabszej formie, mimo imponującej życiówki 2:04:33. Ba, nawet taka życiówka nie zrobi wrażenia na Kipsangu, który czterokrotnie w życiu pobiegł szybciej niż 2:04. Etiopczyk Lelisa Desisa (2:04:45) także wydaje się z formą zmierzać w kierunku odwrotnym niż pożądany. Wiosną podczas próby uzyskania wyniku poniżej 2:00:00 na torze wyścigowym Monza zaliczył katastrofalny występ, kończąc rywalizację z czasem 2:14:10.

Ze względu na korzystny czas transmisji, brak zająców oraz urozmaiconą stawkę, maraton w Nowym Jorku co roku jest jednym z najchętniej oglądanych biegów na świecie. Podobnie będzie prawdopodobnie w niedzielę.

Kenenisa Bekele zwycięża na 10 000 metrów w Memoriale Ivo Van Damme - mityngu Diamentowej Ligi w Belgii, 16 września 2011. Fot. PAP

Pojedynek stulecia w maratonie w Berlinie

Kenenisa Bekele podczas swojego maratońskiego debiutu w Paryżu w 2014 roku. Fot. PAP/Panoramic

Kenenisa Bekele

Tegoroczny maraton w Berlinie zapowiada się na absolutny hit. 24 września Kenijczyk Eliud Kipchoge, który niedawno prawie złamał dwie godziny, zmierzy się z byłym rekordzista świata, Wilsonem Kipsangiem oraz etiopską legendą biegów, Kenenisą Bekele.

Berlin od wielu lat jest uważany za najlepsze miejsce do bicia rekordów świata. W tym roku zapowiada się na wyjątkowo spektakularną próbę. Kenijczyk Eliud Kipchoge, który wiosną na torze w Monza w nieregulaminowym biegu uzyskał czas 2:00:25, podejmie próbę powtórzenia tego wyniku w oficjalnym starcie. Tym razem obok siebie będzie miał jednak nie stado pacemakerów, ale dwóch najgroźniejszych rywali, jakich można znaleźć w świecie ulicznych biegów.

Wilson Kipsang - zwycięzca London Maraton 2012. Fot. PAP

Wilson Kipsang – zwycięzca London Maraton 2012. Fot. PAP

Kenijczyk jest od lat faworytem każdego maratonu, w którym uczestniczy. Brązowy medalista olimpijski, w 2014 poprawił w Berlinie rekord świata wynikiem 2:03:23. Rok później stracił go na rzecz Dennisa Kimetto, który przebiegł ten dystans w 2 godziny, 2 minuty i 57 sekund. Od tego czasu forma Kimetto była coraz słabsza i Kenijczyk wypadł ze światowej czołówki. Kipsang wręcz przeciwnie – mimo ukończenia 35 lat jest wciąż mocny.

W zeszłym roku w Berlinie doszło do fenomenalnego pojedynku – Kipsang starł się z Etiopczykiem Kenenisą Bekele, który po ostatnim kilometrze pokonanym w tempie grubo poniżej 2:50, na mecie o sześć sekund rozminął się z rekordem, uzyskując czas 2:03:03. Wilson Kipsang był drugi, z czasem 2:03:13. W tegorocznej edycji spotka się więc trzech gigantów, jacy nigdy nie rywalizowali razem w jednym biegu. Bekele to legenda stadionu, rekordzista świata na 5000 i 10 000 metrów, wielokrotny mistrz świata i olimpijski, który w zeszłym roku pokazał, że może być najszybszy także na ulicy. Wilson Kipsang – były rekordzista świata w maratonie, fenomen pod względem stałości formy, zwycięzca z Londynu, Nowego Jorku, Berlina i Tokio. I wreszcie Eliud Kipchoge – przed laty mistrz świata na 5000 metrów na bieżni, prawdziwą wielkość pokazał po latach w maratonie. W zeszłym roku w Rio de Janeiro został mistrzem olimpijskim, a wiosną w kontrolowanej próbie niemal złamał maratońską barierę marzeń – dwie godziny.

Dwóch Kenijczyków i Etiopczyk, wszyscy po 35 roku życia (Kipchoge oficjalnie ma 33 latam nieoficjalnie co najmniej 37), znani z zamiłowania do biegania szybko, w przeciwieństwie do młodszych mistrzów. Tu nie będzie kalkulacji ani chowania się za rywalami w stylu Mo Faraha. Cała trójka już dzisiaj ma wielkie miejsce w historii biegania, ale ich apetyty na tym się nie kończą. W Berlinie pobiegną o status GOAT – greatest of all times, czyli najlepszego maratończyka w historii dyscypliny. Nie zapowiada się, aby w najbliższych latach ktokolwiek mógł zbliżyć się do dokonań tych mistrzów i nie wiadomo, czy kiedykolwiek dojdzie do tak spektakularnego pojedynku jak 24 września w Berlinie. Będzie to maratoński weekend marzeń i bardzo prqawdopodobne, że dzień nowego rekordu świata.

LONDON, ENGLAND - APRIL 23: Emmanuel Mutai, Geoffrey Mutai, Eliud Kipchoge, Stanley Biwott, Wlison Kipsang and Dennis Kimetto attend the photocall for the Elite Men ahead of Sunday's London Marathon on April 23, 2015 in London, England. (Photo by Ben A. Pruchnie/Getty Images)

W niedzielę w Londynie maratońskie starcie wszech czasów

LONDON, ENGLAND - APRIL 23: Emmanuel Mutai, Geoffrey Mutai, Eliud Kipchoge, Stanley Biwott, Wlison Kipsang and Dennis Kimetto attend the photocall for the Elite Men ahead of Sunday's London Marathon on April 23, 2015 in London, England. (Photo by Ben A. Pruchnie/Getty Images)

Fot. Gety Images

Już w niedzielę na Eurosporcie do obejrzenia najmocniejszy maraton wszech czasów – Londyn. Na linii startu staje elita, jakiej jeszcze nigdy nie zgromadzono w jednym biegu. A wśród nich Polak Marcin Chabowski oraz Polka Katarzyna Kowalska.

Emocje dotyczą przede wszystkim uczestników męskiego biegu. To tutaj na starcie po raz drugi z rzędu staje trójka gigantów, najmocniejszych maratończyków w historii tego dystansu. To trzech Kenijczyków. Aktualny rekordzista świata Dennis Kimetto, z oszałamiającą życiówką – 2:02:57, jest jedynym człowiekiem w historii, który w maratonie zszedł poniżej 2:03. Poprzedni rekordzista, Wilson Kipsang, do niedawna wygrywający niemal wszystko – 2:03:23. I człowiek, który rok temu skarcił ich obu, obecnie jest uznawany za najlepszego maratończyka świata, w życiu przegrał w maratonie tylko raz, jest kandydatem na kolejnego rekordzistę świata i broni tytułu z Londynu – Eliud Kipchoge, z życiówką 2:04:00.

To jednak nie koniec. Jeśli ktokolwiek na świecie ma szansę nawiązać walkę z tej rangi biegaczami, jest nim z pewnością Kenenisa Bekele. Etiopczyk jest aktualnym rekordzistą świata na 5000 i 10 000 metrów na bieżni, najwybitniejszym stadionowym długodystansowcem w historii. Chyba nigdy wcześniej nie startował w biegu dopiero z numerem „5” na koszulce. Bekele ma życiówkę 2:05:04, ale w poprzednich latach miał problemy z kontuzjami. Jeśli staje na starcie w Londynie w takiej obsadzie, znaczy to jedno: jest zdrowy i gotowy do walki. Pamiętajmy, że poprzedni rekordzista świata z bieżni, Etiopczyk Haile Gebrsellasie, gdy już rozpracował dystans maratoński, doszedł do rekordu świata. Kto wie, czy podobnie nie będzie z Kenenisą Bekele.

Przy czterech takich gigantach osiągnięcia pozostałych biegaczy wyglądają skromnie. W każdym innym biegu byliby gwiazdami, tutaj robią, przynajmniej na razie, tylko za tło. A przecież Kenijczyk Stanley Biwott ma życiówkę 2:04:55 i w zeszłym roku wygrał maraton w Nowym Jorku. Etiopczyk Sisay Lemma – 2:05:15, wygrywał przed laty w Warszawie, potem we Frankfurcie i Wiedniu. Jego rodak Tilahun Regassa – 2:05:27, to zwycięzca z Rotterdamu i Eindhoven. I trzeci z Etiopczyków – Abera Kuma – 2:05:56, rok temu najlepszy w Rotterdamie. Jest także aktualny mistrz świata, Erytrejczyk Ghirmay Ghebreslassie, z dość skromną życiówką 2:07:47. I najlepszy aktualnie Europejczyk, Niemiec Arne Gabius – 2:08:33.

Łącznie na liście elity jest aż siedemnastu biegaczy z życiówkami poniżej 2:10 i ośmiu poniżej 2:06. Dopiero 18. czas na tej liście ma szósty w historii Polak na maratońskiej liście wszech czasów – Marcin Chabowski (2:10:07). Polak nie walczy o miejsce w czołówce, ale o zrealizowanie minimum olimpijskiego, które wynosi 2:11:30. Ma na to duże szanse.

Najciekawszym debiutantem na liście jest Australiczyk Craig Mottram. Przed laty brązowy medalista mistrzostw świata na 5000 metrów i jeden z nielicznych białych, który nawiązywał walkę z Afrykanami. Wysoki biegacz z Antypodów przez lata zmagał się z kontuzjami, a obecnie chce wywalczyć minimum na swoje czwarte Igrzyska Olimpijskie.

Wśród kobiet lista jest również rekordowa, trudno im jednak przebić potęgę maratońską męskiej elity. Z numerem „1” biegnie zeszłoroczna zaskakująca zwyciężczyni, Etiopka Tigist Tufa. Jej życiówka jest dość skromna – 2:21:52. Rok temu przyćmiła rywalkę, która obecnie chce się odegrać: Kenijka Mary Keitany to druga maratonka na liście rankingowej wszech czasów, a jej życiówka 2:18:37 ustępuje jedynie Pauli Radcliffe. I jeszcze trzy inne biegaczki złamały w karierze magiczną granicę 2:20. Etiopka Aselefech Mergia (2:19:31) trzy razy wygrywała w jednym z najszybszych maratonów świata – Dubaju. Jej rodaczka Mare Dibaba (2:19:52) wiele lat temu zwyciężała w półmaratonie w Warszawie, a rok temu w Pekinie została mistrzynią świata. I wreszcie Kenijka Florence Kiplagat (2:19:44) – aktualna rekordzistka świata w półmaratonie i była mistrzyni świata na tym dystansie.

Podobnie jak wśród mężczyzn, znakomite biegaczki są tu do pewnego stopnia tylko tłem dla najlepszych. Priscah Jeptoo – czy to możliwe, że o zawodniczce z życiówką 2:20:14, wicemistrzyni olimpijskiej i zwyciężczyni z Nowego Jorku oraz Londynu można mówić w ten sposób? Takie rzeczy tylko w Londynie. Priscah nie może do końca wrócić do formy po kontuzji, która była wynikiem jej słynnego, pokracznego stylu biegania, z nogami rozrzucanymi na wszystkie strony.

Piętnasty wynik na liście ma Polka, Katarzyna Kowalska, niedawna rekordzistka Polski w półmaratonie. Kasia będzie chciała poprawić życiówkę – 2:29:41 – i tym samym potwierdzić minimum olimpijskie. Jest już jednak pewne, że zobaczymy ją w Rio, bo tylko trzy Polki pobiegły szybciej niż wyznaczony przez PZLA czas 2:30:00. Ciekawą zawodniczką jest też Sara Hall, żona słynnego Ryana Halla, który zakończył już karierę. Sara ma na razie słabą życiówkę, tylko 2:31:14, ale kto wie, jak się spisze po okresie treningu pod okiem męża.

Transmisję będzie można oglądać od godziny 10 w Eurosporcie.

Lista elity mężczyzn

Lista elity kobiet

Otwarcie Maraton Nowojorski 2015 Fot pap_20151101_0U1

Kenijczycy w Nowym Jorku

epa05006454 Mary Keitany (L), of Kenya, and Stanley Biwott (R), of Kenya, pose at the finish line after they both finished in first place in the 2015 New York City Marathon in New York, New York, USA, 01 November 2015. EPA/JUSTIN LANE Dostawca: PAP/EPA.

Mary Keitany i Stanley Biwott pozują do zdjęcia po zwycięstwie w maratonie w Nowym Jorku 1 listopada 2015 roku. Fot. EPA/Justin Lane/PAP

W niedzielę odbył się ostatni tegoroczny maraton z serii Majors – Nowy Jork. Zgodnie z przewidywaniami, zwyciężyli Kenijczycy, ale nie do końca ci, po których tego oczekiwano.

Do niespodzianki doszło wśród mężczyzn. Zwycięzcą nie okazał się ubiegłoroczny triumfator, były rekordzista świata i jeden z trzech najlepszych biegaczy w historii maratonu, Kenijczyk Wilson Kipsang. Został pokonany aż przez trzech rywali! Przez 32 kilometry razem biegła duża grupa i wydawało się, że wszystko rozgrywa się zgodnie z oczekiwaniami Kipsanga. Tempo było słabe, momentami wydawało się, że zwycięzca może nawet nie złamać 2:15. W czołowej grupie oprócz zaproszonych biegaczy elity znaleźli się także zupełnie anonimowi, słabsi zawodnicy, bez nazwisk widocznych na numerach startowych. Czołówka liczyła momentami nawet dwadzieścia osób.

Po trzydiestu dwóch kilometrach doszło do decydującego ataku. Ale jakiego! Geoffrey Kamworor, tegoroczny mistrz świata w przełajach i wicemistrz świata na 10 000 metrów, przebiegł kolejne dwa kilometry w tempie 2:45/km! Kamworor ma dopiero 23 lata, jest młody, ma niewielkie doświadczenie w maratonie, startuje w dużej mierze na bieżni. Jego życiówka jest bardzo dobra, ale nie powalająca – 2:06:12. Młodzieńcza niecierpliwość pchnęła go do szalonego ataku, który spalił niemal wszystkich z czołówki, w tym Kipsanga. Ale i sam autor ataku nie utrzymał tempa.

Oprócz Kenijczyka po przyspieszeniu w czołówce został tylko Etiopczyk Lelisa Desisa, drugi w Nowym Jorku rok temu oraz Stanley Biwott – mniej znany, ale szybki Kenijczyk. Biwott ma znakomitą życiówkę – 2:04:55, ale nigdy nie wygrał żadnego dużego maratonu, poza Paryżem w 2012. Rok temu w Londynie był drugi i od pewnego czasu wydawał się tylko tłem dla swoich znakomitych rodaków – Wilsona Kipsanga, Dennisa Kimetto oraz Eliuda Kipchoge. Niedziela była jednak jego dniem. Po ataku Kamworora Biwott przetrwał, a gdy biegacze znaleźli się na podbiegu – jeszcze poprawił. Lelisa Desisa odpadł od razu, Kamworor walczył do końca.

Ostatnie 10 kilometrów Kenijczyk pokonał w czasie 28:35, biegnąc prawie cały czas pod górkę! To tempo na maraton w 2:00. Na mecie wynik był oczywiście dużo słabszy, z powodu wolnego początku – 2:10:34. Na drugim miejscu dobiegł Geoffrey Kamworor- 2:10:38. Trzeci Etiopczyk Desisa – 2:12:10.

Wśród kobiet rywalizacja wyglądała podobnie, z wyjątkiem tego, że tempo było mocniejsze. Przez trzydzieści kilometrów na czele znajdowała się Portugalka Sara Moreira, prowadząc równo na 2:25-2:26. Kiedy ubiegłoroczna zwyciężczyni, Kenijka Mary Keitany, zdecydowała się na atak, wszystko rozstrzygnęło się w na kilkudziesięciu metrach. Kolejne dwa kilometry pokonane w tempie 3:15/km kompletnie rozerwały stawkę. Keitany biegła sama do końca, niezagrożona, tylko powiększając przewagę. Przez pewien czas próbowała gonić ją tegoroczna zwyciężczyni z Londynu, Etiopka Tigist Tufa. Zapłaciła za to osłabnięciem i utratą niemal pewnego, wydawałoby się, drugiego miejsca. Na finiszu wyprzedziła ją rodaczka, rekordzistka Etiopii, Aselefech Mergia. Ostateczna kolejność: Mary Keitany pierwsza z 2:24:25, Aselefech Mergia druga – 2:25:32, Tigist Tufa trzecia – 2:25:50.

W męskim biegu pierwszym zawodnikiem spoza Afryki, który zameldował się na mecie, był znany amator Yuki Kawauchi. Pierwszy Europejczyk dobiegł na 11. miejscu – Włoch Andrea Lalli. Wśród kobiet było nieco lepiej – Sara Moreira zajęła ostatecznie czwarte miejsce. Wysokie, piąte miejsce zajęła 40-letnia Francuzka Christelle Daunay. Najlepszy z Polaków zajął w Nowym Jorku wysokie, 25. miejsceGrzegorz Gronostaj z Wrocławia pokonał trasę w czasie 2:29:09.

Wyniki:

Pierwsza setka mężczyzn

Pierwsza setka kobiet

Wyniki do przeszukiwania

Otwarcie Meb Keflezighi Nowy Jork pap_20141102_0PD_resize

W niedzielę 1 listopada słynny maraton w Nowym Jorku

epa04473709 Meb Keflezighi, of the United States, crosses the finish line of the 2014 New York City Marathon in New York, New York, USA, 02 November 2014. EPA/JUSTIN LANE Dostawca: PAP/EPA.

Meb Keflezighi wbiega na metę Maratonu Nowojorskiego w 2014 roku. Fot. PAP/EPA/Justin Lane

Już w niedzielę odbędzie się ostatni tegoroczny maraton z serii Majors – Nowy Jork. Faworytami wydają się ubiegłoroczni zwycięzcy z Kenii, Wilson Kipsang i Mary Keitany.

Lista startowa jest w tym roku nieco przetrzebiona, brakuje najlepszych Amerykanów. Wszystko dlatego, że już w lutym odbędą się amerykańskie Olympic Trails, eliminacje do reprezentacji olimpijskiej. Późny start w Nowym Jorku jest ryzykowny, nie wiadomo, czy zawodnicy zdążyliby odbudować formę. Zaryzykowało jedynie dwóch – zwycięzca z Nowego Jorku i Bostonu z poprzednich lat, 40-letni Meb Keflezighi oraz mniej znany Nick Arcinaga.

Faworytem po raz kolejny wydaje się były rekordzista świata, Kenijczyk Wilson Kipsang. Od lat nie zawodzi, utrzymując równy, wysoki poziom. Dwanaście miesięcy temu wygrał w Nowym Jorku z łatwością, odpierając desperacki atak Etiopczyka Lelisy Desisy. W tym roku Kipsang był drugi w Londynie, przegrywając na finiszu jedynie z Eliudem Kipchoge, a w sierpniu nie ukończył maratonu podczas mistrzostw świata. Różnie spekulowano na ten temat, sam biegacz stwierdził, że pogoda w Pekinie była fatalna i dlatego źle mu się biegło.

Czy w tym roku dojdzie do ponownego pojedynku z Lelisą Desisą, dwukrotnym zwycięzcą maratonu w Bostonie? W zeszłym roku na finiszowej prostej Etiopczyk próbował desperacko finiszować i przy okazji trącił ręką Kipsanga. Ten spojrzał na niego zdegustowany, burknął coś i raptownie przyspieszył, od razu odrywając się od słabnącego przeciwnika. W tym roku obaj ponowne są na liście startowej.

Zagrozić mogą im właściwie tylko trzej biegacze. Etiopczyk Yemane Tsegay to tegoroczny wicemistrz świata, ma doskonałą życiówkę – 2:04:48. To jednak i tak słabiej niż 2:03:23 Kipsanga i 2:04:45 Desisy. Kenijczyk Stanley Biwott przed trzema laty zwyciężył w Paryżu, w tym roku był czwarty w Londynie. Najlepszy czas – 2:04:55. Jego rodak Geoffrey Kamworor to tegoroczny mistrz świata w przełajach i półmaratonie, niedawno ścigał się z Mo Farahem na dystansie 10 000 metrów. Jego życiówka to skromne, na razie, 2:06:12, ale Kamworor ma formalnie dopiero 22 lata.

Z innych ciekawych zawodników na liście mamy Yukiego Kawauchiego. To jego jedenasty maraton w tym roku, zaliczył też jeden bieg ultra. Ostatnio Japończyk nie biegał już tak szybko jak kilka lat temu i zasadne jest pytanie, czy nie wypalił się zbyt częstymi startami.

Wśród kobiet jest jedna wielka faworytka – Kenijka Mary Keitany. Z życiówką 2:18:37, jest drugą najszybszą w historii biegaczką po rekordzistce świata, Pauli Radcliffe. Ponieważ jednak Nowy Jork nie jest szybką trasą, a do tego nie zatrudnia „zająców”, kto wie, czy swojej szansy nie znajdzie Etiopka Tigist Tufa, tegoroczna zwyciężczyni maratonu w Londynie albo Kenijka Caroline Rotich – pierwsza w tym roku w Bostonie.

Na liście jest także m.in. biegająca w charakterystycznie brzydkim stylu Kenijka Priscah Jeptoo. O miano najlepszej zawodniczki spoza Afryki powalczą weteranki: 40-letnia Francuzka Christelle Daunay, 39-letnia Łotyszka Jelena Prokopcuka oraz najmłodsza, doświadczona na bieżni Portugalka Sara Moreira.

Kenijczycy przed maratonem na mistrzostwach świata w lekkoatletyce w Pekinie 2015. Fot. PAP

MŚ Pekin 2015: Co się stało z Kenijczykami? [Felieton]

Kenijczycy przed maratonem na mistrzostwach świata w lekkoatletyce w Pekinie 2015. Fot. PAP

Kenijczycy przed maratonem na mistrzostwach świata w lekkoatletyce w Pekinie 2015. Fot. PAP

Męski maraton rozgrywany podczas mistrzostw świata zakończył się ogromną sensacją. Kenijczyk Dennis Kimetto, rekordzista świata oraz jego rodak Wilson Kipsang, poprzedni rekordzista, nie ukończyli rywalizacji.

Słabo wypadł także kolejny z faworytów, mistrz świata i mistrz olimpijski, Ugandyjczyk Stephen Kiprotich, na co dzień także trenujący w Kenii. I to nadal nie koniec pogromu. Rywalizacji nie ukończyło też dwóch Kenijczyków w barwach Bahrajnu, w tym Aadam Ismaeel Khamis, z życiówką 2:07:59. Jedyny Kenijczyk w barwach Kenii, który dobiegł do mety, Mark Korir, posiadający życiówkę 2:05:49, był 22. z czasem 2:21:20 – wolniejszym niż najlepsze tegoroczne wyniki kobiet. Tymczasem brązowy medal zdobył biegacz, którego najlepszy czas w historii to jedynie 2:10:42. Co się wydarzyło w Pekinie?

Są trzy możliwe wytłumaczenia kenijskiego pogromu: zlekceważenie startu przez zawodników, pogoda lub prowadzona przez IAAF walka z dopingiem. Pierwszą przesłankę można właściwie odrzucić. Trudno się spodziewać, że wszyscy Kenijczycy, reprezentujący różne państwa, nagle odpuścili bieg. Tym bardziej, że np. trenujący w Kenii Stephen Kiprotich wygrywał ostatnio i mistrzostwa świata, i Igrzyska Olimpijskie. Przed startem reprezentanci Afryki zapowiadali bieg na poziomie 2:05-2:06.

Jest możliwe, że o losie rywalizacji zdecydowała pogoda. W Pekinie było ciepło: 26 stopni, słonecznie i dość wilgotno. To trudne warunki, a wbrew powszechnej opinii Kenjczycy wcale nie trenują w podobnych. Afrykańskie góry zapewniają dość chłodny i przede wszystkim suchy klimat. Potwierdza tę tezę fakt, że wysokie, czwarte miejsce zajął 41-letni Włoch Ruggero Pertile, dobrze spisujący się w wysokiej temperaturze. Co więcej, rywalizacji w Pekinie nie ukończyło aż 25 biegaczy.

Część komentatorów uważa jednak, że słabe biegi Kenijczyków to efekt nasilonej walki z nielegalnym wspomaganiem. IAAF wstrząsany jest kolejnymi aferami, aktualnie czekamy na ujawnienie nazwisk ok. 30 lekkoatletów, którzy zostaną skazani po powtórnym badanu próbek z lat 2005-2007. Niedawno wyciekła ogromna baza danych z wynikami badań krwi, o której eksperci powiedzieli, że wskazuje na użycie dopingu przez 30% medalistów wielkich imprez. Jest wśród ich wielu Kenijczyków. Jak pisze włoska gazeta „La Stampa” w ostatnich trzech latach złapano na świecie co najmniej 32 Kenijczyków i Kenijek używających nielegalnego wspomagania. Była wśród nich najlepsza maratonka świata – Rita Jeptoo, skazana obecnie na dwa lata dyskwalifikacji. Byli także Kenijczycy startujący w Polsce.

Co więcej, na mistrzostwach w Pekinie złapano dwie pierwsze dopingujące się biegaczki – i są to kenijskie sprinterki, startujące na 400 metrów i 400 metrów przez płotki. Wedle ujawnionych ostatnio badań, podejrzane jest także 12 kenijskich medali z lat 2001-2009. O masowym dopingu w Kenii oraz innych państwach, takich jak Rosja czy Ukraina, mówią kolejne programy przygotowywane przez niemiecką telewizję ARD. W efekcie publikacji ze startu w mistrzostwach świata zrezygnowała wicemistrzyni sprzed dwóch lat, Rosjanka Maria Sawinowa.

Jeśli porównamy doniesienia medialne z dziwnymi przypadkami słabości wśród reprezentantów niektórych państw, okazuje się, że najgorzej wypadają ci, o których pisano, że mocno wspomagają się dopingiem. Rosja, która wygrała klasyfikacje medalową na mistrzostwach świata dwa lata temu, obecnie nie zdobyła żadnego medalu. Słabo wypadają Turcy, Marokańczycy i Ukraińcy. W mistrzowskim maratonie do mety nie dotarł żaden reprezentant Ukrainy ani Maroka.

Czy to oznacza, że słabość niektórych biegaczy to efekt wzmożonych kontroli antydopingowych? Jest to możliwe, ale pamiętajmy, że dwa lata temu Kenia, chociaż w słabszym składzie, także nie zdobyła medalu w męskim maratonie. A w tym roku reprezentacja tego kraju zaskakująco prowadzi w tabeli medalowej mistrzostw w Pekinie, po zdobyciu złotych medali w tak nietypowych dla Afryki dyscyplinach jak rzut oszczepem czy bieg na 400 metrów przez płotki. Z oceną formy kenijskich maratończyków warto więc wstrzymać się do jesiennych wielkich biegów, takich jak Berlin czy Nowy Jork.

Otwarcie Iwona Lewandowska Fot Getty Images 471214710

Maraton londyński 2015: zacięta walka i rozczarowujące wyniki

Virgin Money London Marathon. Fot. Getty Images

Iwona Lewandowska w Virgin Money London Marathon. Zajęła 12. miejsce z czasem 2:27:47. Fot. Getty Images

Tegoroczny maraton w Londynie odbył się w atmosferze niesamowitej rywalizacji w czołówce, ale czasy na mecie niestety nieco rozczarowały. Dla polskich kibiców perełką był bardzo dobry wynik, jaki osiągnęła Iwona Lewandowska.

Polka zaczęła w tempie na rekord kraju, notując na półmetku czas 1:12:00 – przy oficjalnym rekordzie życiowym w półmaratonie – 1:12:41! Po 25 kilometrach zaczęła jednak zwalniać, a na mecie zanotowała ostatecznie czas 2:27:47. Oznacza to poprawę jej życiówki o 45 sekund.

Bieg kobiet był rozczarowujący pod względem osiągniętych czasów. O ile początek był bardzo szybki, tak później tempo mocno spadło. Na finiszu doszło do szaleńczej walki Kenijek i Etiopek. Wolne tempo okazało się zabójcze dla faworytek – żadnej z czterech najwyżej notowanych Kenijek nie udało się wygrać. Dokonała tego relatywnie najmniej znana i najsłabsza w czołówce Etiopka Tigist Tufa. Na metę wpadła z czasem 2:23:22.

Nieco inaczej było w biegu panów. Tutaj także doszło do emocjonującej walki na finiszu, ale rozegrała się ona między gigantami maratonu, od początku uznawanymi za faworytów. Najlepszy okazał się Kenijczyk Eliud Kipchoge, były mistrz świata na dystansie 5000 metrów, który pobiegł 2:04:42. Na trzecim miejscu aktualny mistrz świataDennis Kimetto – 2:05:50. A na drugim – poprzedni rekordzista, Wilson Kipsang – 2:04:47.

Kipsang i Kipchoge walczyli do ostatnich 400 metrów, wymieniając cios za cios. Aby wygrać, Kipchoge musiał na finiszu pobiec 400 metrów w czasie 63 sekund, co oznacza tempo 2:37 na kilometr. Przydało się tu doświadczenie biegacza z bieżni, którego nie mają jego dwaj rywale.

Pełne wyniki maratonu w Londynie dostępne po kliknięciu w link.

Virgin Money London Marathon

Elita maratonu londyńkiego – wyjątkowe starcie już 26 kwietnia

Virgin Money London Marathon

Virgin Money London Marathon. Fot. Getty Images

W niedzielę w telewizji transmisja najmocniejszego maratonu świata – Londynu. Na trasie spotkają się m.in. dwaj ostatni rekordziści świata. Przedstawiamy elitę mężczyzn. Jutro – elita kobiet.

Londyn to bieg, który ustanawia standardy, jeśli chodzi o moc obsady elity. Rok do roku gromadzi na starcie wybitne jednostki. Jest prawdopodobne, że są to złote lata tego biegu, niemożliwe do powtórzenia w przyszłości. Jesteśmy teraz w takim momencie historii, gdy maraton jest mocny jak nigdy, rekordziści świata zmieniają się co roku i wszyscy pozostają w dobrym wieku startowym oraz znakomitej formie.

Tegoroczna edycja maratonu londyńskiego po raz kolejny dokonuje niemożliwego: znowu mamy na starcie najmocniejszych zawodników, jakich kiedykolwiek udało się zgromadzić razem. Stawce przewodzi Dennis Kimetto, aktualny rekordzista świata. Jego życiówka to 2:02:57, ustanowiona pół roku temu w Berlinie. Kenijczyk jest jedynym w historii biegaczem, który na jakiejkolwiek trasie pobiegł szybciej niż 2:03. Co jednak ciekawe, w Londynie wcale nie jest zdecydowanym faworytem. Mimo rekordu świata oraz zwycięstw w maratonach serii Majors: w Tokio, Chicago oraz Berlinie.

Kimetto ma przebłyski, ale ma i słabsze biegi. Dwa lata temu nie ukończył maratonu w Londynie, podobnie jak zeszłorocznego Bostonu. Jeśli wszystko zagra, jest piekielnie szybki. Ale jeśli coś idzie nie tak, Kenijczyk schodzi z trasy.

W Londynie przyjdzie mu się zmierzyć z najwybitniejszym biegaczem w historii i poprzednim rekordzistą świata – Wilsonem Kipsangiem. Jego życiówka – 2:03:23. Na koncie ma zwycięstwa w maratonach serii Majors: dwa razy w Londynie, po razie w Berlinie i Nowym Jorku. Do tego trzecie miejsce w Igrzyskach Olimpijskich oraz dwa zwycięstwa we Frankfurcie i jedno w japońskim Lake Biwa. Do wyobraźni przemawiają przede wszystkim dwa zwycięstwa w Londynie, w najmocniejszych stawkach, jakie mogą istnieć. Kipsang jest też rekordzistą trasy w stolicy Wielkiej Brytanii, z czasem 2:04:29.

To jednak nie koniec. Nie będzie wielką niespodzianką, jeśli biegu nie wygra ani Kimetto, ani Kipsang. W obsadzie jest też Eliud Kipchoge. To wielka postać biegów, która w ostatnich latach stała się jednym z kilku najgorętszych nazwisk na giełdzie maratońskiej. Przed laty mistrz świata na 5000 metrów. Jeden z najszybszych w historii na bieżni na 3000, 5000 i 10 000 metrów. W przeciwieństwie do wielu rodaków, zawsze uznawany za wzór profesjonalizmu w przygotowaniach. W 2013 zadebiutował w maratonie, od razu ze znakomitym czasem – 2:05:30. Wygrywał w Rotterdamie i Chicago. Jedyną porażkę maratońską poniósł w Berlinie, w biegu, w którym Kipsang ustanowił rekord świata. Stamtąd pochodzi jego życiówka – 2:04:05.

Czy jednak niespodzianką byłoby, gdyby w Londynie wygrał biegacz, którego najlepszy wynik to 2:03:02? Oczywiście, że nie. Tyle zaś wynosi najlepszy czas kolejnego Kenijczyka z listy elity – Geoffreya Mutai’a. Osiągnął to w 2013 roku, w Bostonie, na nieregulaminowej trasie, z wiatrem wiejącym w plecy. Od tego czasu nie biega już tak dobrze, zmaga się z kontuzjami, ale potrafi jeszcze ukąsić. We wrześniu zeszłego roku przebiegł dychę na ulicy w czasie 27:32.

Bogactwo Kenii nie kończy się na powyższych. Mutai, który może się poszczycić wynikiem 2:03 na nieregulaminowej trasie, ma swój odpowiednik z całkiem regulaminowym wynikiem tej klasy. Emmanuel Mutai, bo o nim mowa, jest jednym z największych pechowców świata. Nigdy nie wygrał żadnego biegu, chociaż jego życiówka to 2:03:13. Tyle osiągnął pół roku temu w Berlinie, w biegu, w którym Kimetto pobił rekord świata. Nie wiadomo, czy udałoby się to bez Emmanuela. To on szarpnął tempo po trzydziestu kilometrach, gdy z trasy zeszli „zające”. Kimetto wykorzystał szansę i uciekł rodakowi na finiszu. Być może tym razem Mutai zemści się? Na razie ma na koncie niewiarygodne osiągnięcie – mimo tak mocnego rekordu życiowego nigdy nie był na mecie pierwszy, za to aż sześć razy dobiegał drugi w maratonach z serii Majors.

Żeby nie zanudzić, szybko dwóch kolejnych Kenijczyków z listy elity, a potem… przechodzimy do Etiopczyków. Sammy Kitwara to jeden z najlepszych na świecie na dystansie półmaratonu. Z początku miał problemy z przestawieniem się na maraton, ale w końcu się udało. Jesienią zeszłego roku osiągnął 2:04:28 w Chicago i jest w najwyższej formie w życiu. Jego rodak Stanley Biwott do zeszłego roku był mocno w cieniu kolegów z reprezentacji. Wtedy jednak w Londynie, w piekielnie mocnej obsadzie, zajął drugie miejsce z czasem 2:04:55. Każdy, kto jest zdolny do takiego osiągnięcia, może liczyć się w walce o zwycięstwo.

Honoru Etiopii w Londynie broni przede wszystkim Tsegaye Mekonnen. Jego największym osiągnięciem jest wygranie zeszłorocznego maratonu w Dubaju z czasem 2:04:32. Dokonał tego… w debiucie. Z kolei Tilahun Regassa wygrywał na razie w Rotterdamie i Eindhoven. Jego życiówka wygląda skromnie w porównaniu do przeciwników – 2:05:27. Kto jednak wie, jak spisze się w rywalizacji w najmocniejszym maratonie serii Majors.

W tym gronie skromnym wydaje się nawet wicemistrzostwo świata w półmaratonie, a takim osiągnięciem może się pochwalić biegacz z Erytrei – Samuel Tsegay którego życiówka to na razie 2:07:28.

Gdzieś w tle rywalizacji najlepszych Kenijczyków będą walczyć Europejczycy. Miał być wśród nich nasz Marcin Chabowski, ale kontuzja po raz kolejny wykluczyła go z ważnego startu. Najlepszym z Europejczyków będzie więc weteran, już 39-letni Ukrainiec Sergiej Lebid, który w zeszłym roku osiągnął czas 2:08:32.

Kto wygra rywalizację w Londynie? Wydaje się, że największym przeciwnikiem elity będzie ich własna ambicja. Dwie poprzednie edycje były rozgrywane w tempie na fantastyczny rekord świata, a osiągnięcie go w Londynie nie jest łatwe. Trasa jest bardzo kręta, a pierwsze kilometry prowadzą lekko w dół, co sprzyja przeszacowaniu własnych możliwości. W poprzednich latach mocne tempo przyniosło sporo ofiar, m.in. Wilson Kipsang dwa lata temu osłabł w końcówce tak bardzo, że dobiegł do mety dopiero na piątym miejscu – jego najsłabszym w historii.

Transmisję z biegu przeprowadzi Eurosport o godzinie 10 rano w niedzielę.

Marcin Chabowski podczas mistrzostw Europy w lekkiej atletyce w 2014 roku. Fot PAP

Maraton w Londynie 2015: będzie gorąco!

Marcin Chabowski podczas mistrzostw Europy w lekkiej atletyce w 2014 roku. Fot PAP

Marcin Chabowski podczas mistrzostw Europy w lekkiej atletyce w 2014 roku. W 2015 roku pobiegnie maraton w Londynie. Fot. PAP

Organizatorzy maratonu w Londynie przedstawili listę zawodników elity, którzy wezmą udział w biegu. Po raz kolejny zapowiada się najmocniejsza obsada w historii, m.in. z dwoma ostatnimi rekordzistami świata. Pobiegnie także Marcin Chabowski.

Maraton w Londynie przyzwyczaił kibiców do tego, że co roku na starcie staje niewiarygodna wręcz liczba mocnych zawodników. Pomaga w tym rozkwit maratonu w ostatnich latach – konkurencja jeszcze nigdy nie była tak mocna. W 2015 zapowiada się kolejny bieg, który jest wielokrotnie mocniejszy niż Igrzyska Olimpijskie czy mistrzostwa świata. Na liście startowej znajdzie się m.in. dwóch ostatnich rekordzistów świata oraz sześciu najszybszych biegaczy minionego sezonu. Z pierwszej dziesiątki na świecie z zeszłego roku w Londynie pojawi się aż ośmiu biegaczy.

Pojedynków i atrakcji jest tak wiele, że trudno zdecydować się, kogo wymienić na pierwszym miejscu. Jest aktualny rekordzista świata, Kenijczyk Denis Kimetto. Jest poprzedni rekordzista, jego rodak Wilson Kipsang, który w ostatnich startach zwyciężył w maratonach w Berlinie, Londynie i Nowym Jorku. To nie koniec – na liście jest także rekordzista świata na 5000 i 10 000 metrów, Etiopczyk Kenenisa Bekele, który w ty roku zadebiutował w maratonie z czasem 2:05:04. I czwarty gigant maratonu – były rywal Bekele z bieżni, przed laty mistrz świata na 5000 metrów, Kenijcyk Eliud Kipchoge. Do tej pory startował w czterech maratonach, z tego wygrał trzy, a w czwartym przybiegł na drugim miejscu, tuż za rekordem świata. Średnia wyników Kipchode to niewiarygodne 2:04:42. Kolejny mocny Kenijczyk na liście to Emmanuel Mutai – drugi na liście wszechczasów, w ostatnim biegu w Berlinie szybszy od poprzedniego rekordu świata. Jego życiówka – 2:03:13.

Za taką plejadą gwiazd giną inni szybcy zawodnicy, z których każdy ma szansę na zwycięstwo. Etiopczyk Ayele Absero – życiówka 2:04:23. Kenijczyk Sammy Kitwara – 2:04:28. Etiopczyk Tsegaye Mekonnen – 2:04:32. Kenijczyk Stanley Biwott – 2:04:55.

Wymieniać można tak długo, dodajmy więc, że na liście jest także jeden z najszybszych polskich maratończyków, Marcin Chabowski. W swoim ostatnim starcie wsławił się szaleńczą szarżą podczas mistrzostw Europy, która doprowadziła do tego, że po 34 kilometrach zszedł z trasy. Londyn będzie dla Marcina kolejna próbą udowodnienia, że potrafi biegać szybko.

Bieg odbędzie się 26 kwietnia 2015 r.

Lista zawodników elity maratonu w Londynie wraz z życiówkami:

Wilson Kipsang (Kenia) 2:03:23
Dennis Kimetto (Kenia) 2:02:57
Emmanuel Mutai (Kenia) 2:03:13
Eliud Kipchoge (Kenia) 2:04:05
Ayele Abshero (Etiopia) 2:04:23
Sammy Kitwara (Kenia) 2:04:28
Tsegaye Mekonnen (Etiopia) 2:04:32
Stanley Biwott (Kenia) 2:04:55
Kenenisa Bekele (Etiopia) 2:05:04
Tilahun Regassa (Etiopia) 2:05:27
Samuel Tsegay (Erytrea) 2:07:28
Serhiy Lebid (Ukraina) 2:08:32
Aleksey Reunkov (Rosja) 2:09:54
Ghebrezgiabhier Kibrom (Erytrea) 2:10:00
Marcin Chabowski (Polska) 2:10:07
Koen Raymaekers (Holandia) 2:10:35
Scott Overall (Wielka Brytania) 2:10:55
Michael Shelley (Australia) 2:11:15
Javier Guerra (Hiszpania) 2:12:21
Steve Way (Wielka Brytania) 2:15:16
Christian Kreienbühl (Niemcy) 2:15:35

New York City Marathon 2013

W niedzielę transmisja z maratonu w Nowym Jorku

New York City Marathon 2013

Fot. tcsnycmarathon.org

W niedzielę o 15:30 polskiego czasu zacznie się transmisja telewizyjna największego maratonu świata – New York City Marathon. Przedstawiamy głównych faworytów.

Tegoroczny maraton w Nowym Jorku odbędzie się w cieniu wielkiej wpadki dopingowej – na stosowaniu EPO złapano najlepszą kenijską maratonkę, Ritę Jeptoo (TUTAJ więcej szczegółów). W USA faworytami również są Kenijczycy, część z nich korzysta z usług tego samego trenera i menedżera co Jeptoo. Trudno nie być w tej sytuacji sceptycznym, szczególnie biorąc pod uwagę seryjne ostatnio poprawianie rekordów świata.

Na bieg zapowiada się bardzo wietrzna i chłodna pogoda, co może powodować trudne warunki i zaskakujące rozstrzygnięcia.

MĘŻCZYŹNI

W biegu męskim po trzecie zwycięstwo z rzędu w Nowym Jorku zdąża Kenijczyk Geoffrey Mutai. Najwięszym zagrożeniem wydaje się jego partner treningowy, były rekordzista świata, Wilson Kipsang. Co ciekawe, z panami trenuje także największy ostatnio fenomen, Denis Kimmetto, który miesiąc temu poprawił rekord świata w Berlinie, niecałe trzy lata po tym, gdy po raz pierwszy pojawił się w wynikach biegów.

Największym zagrożeniem dla Kenijczyków wydają się: Etiopczyk Lelisa Desisa z życiówką 2:04:45 oraz Ugandyjczyk Stephen Kiprotich, mistrz olimpijski, trenujący i mieszkający w Kenii. Być może do walki włączą się inni reprezentancji kenijskiej potęgi biegowej: Micah Kogo z życiówką 2:06:56 lub Michael Kipyego2:06:48.

Amerykanie liczą na swojego wicemistrza olimpijskiego sprzed wielu lat, tegorocznego zwycięzcę maratonu w Bostonie – Meba Keflezighi. Na liście startowej jest także zwycięzca Nowego Jorku z 2010 roku, Etiopczyk Gebre Gebremariam, który jednak nie startował w żadnym biegu przez ostatnie kilkanaście miesięcy.

Do miana najszybszego biegacza urodzonego poza Afryką będzie kandydował japoński fenomen – Yuki Kawauchi.

KOBIETY

Wśród kobiet faworytkami są – co nie jest zaskoczeniem – Kenijki. Wśród nich druga najszybsza maratonka w historii – Mary Keitany – życiówka: 2:18:37 oraz dwukrotna mistrzyni świata, Edna Kiplagat, z najlepszym czasem 2:19:50. Etiopię reprezentuje mieszkająca i trenująca w USA Buzunesh Deba – 2:19:59.

Wśród nieco wolniejszych, ale liczących się zawodniczek mamy Firehiwot Dado z Etiopii – 2:23:15 oraz 38-letnią Jelenę Prokopcukę, która przed laty dwukrotnie wygrywała w Nowym Jorku. Jest także Jemima Sumgong, najbardziej znana z tego, że została złapana na stosowaniu sterydów, a następnie uniewinniona z powodów proceduralnych.

Amerykanie liczą na Desiree Linden – życiówka 2:22:38, ale ze wspomaganego wiatrem Bostonu, natomiast Włosi na wicemistrzynię świata, Valerię Straneo.

W elicie znajdują się jeszcze co najmniej trzy zawodniczki warte uwagi. Wszystkie są Amerykankami. Deena Kastor startuje na wysokim poziomie mimo ukończenia 41 lat. Jej rodaczka Kara Goucher to była podopieczna Alberta Salazara, bardzo popularna w USA. Trzecia ma natomiast silne powiązania z Europą – Annie Bersagel na stałe mieszka i trenuje w Norwegii, równocześnie pracując na pełny etat jako prawniczka w korporacji.

 Transmisja biegu w niedzielę o 15:30 na stacji Eurosport. 

Przeczytaj też: