Triathlonowe postanowienia noworoczne

rest-52495_1280

Przełom roku to czas, w którym wielu z nas podejmuje się nowych wyzwań i narzuca sobie różnorakie sportowe postanowienia. Podpowiadamy, które z nich mogą okazać się sensowne – o ile oczywiście rzetelnie się do nich przyłożymy.

Lepiej biegać po zejściu z roweru

Wszyscy znamy uczucie drewnianych nóg po zejściu z roweru. Wielu z nas doświadczyło także dezorientacji w kontekście tempa biegu na zawodach – wydaje nam się, że biegniemy bardzo wolno, a już zaraz nasz zegarek oznajmia nam, że właśnie lecimy w tempie grubo poniżej życiówki… i że prawdopodobnie zbyt długo tak nie pociągniemy. Choć nikt nam nie obieca, że bieganie w triathlonie będzie dla nas równie komfortowe jak bieg „na sucho”, to dzięki treningowi możemy znacznie zminimalizować przykre doznania. Rozważmy dołożenie do treningów rowerowych 2-3 kilometrów biegu na koniec. Tak krótki „deser” po właściwym treningu nie będzie bardzo obciążający dla naszego organizmu, a może nam znacznie pomóc.

Nie lekceważyć pływania

Czy pływanie jest ważne w triathlonie? Na dystansie sprinterskim i olimpijskim – najważniejsze. W zawodach na długim dystansie pierwsza konkurencja znacznie traci na znaczeniu, lecz jeśli chcemy być kompletnymi sportowcami, nie olewajmy (nomen omen) wody. Dzięki poprawnemu technicznie, ekonomicznemu pływaniu zyskamy sporo na komforcie w dalszych częściach rywalizacji. Poza tym… chyba każdemu z nas zależy, aby dotrzeć do mety jak najszybciej?

Oszczędzić trochę pieniędzy

Triathlon to drogi sport, ale w dużej mierze dlatego, że sami go takim sprawiamy. Jeśli portfel i/lub współmałżonek zaczynają nam się przed tym buntować, zamiast rozpoczynać wojnę obronną, zweryfikujmy swoje wydatki. Czy naprawdę potrzebujemy karbonowego siodła? Czy zamiast startu na odległym kontynencie nie możemy wybrać zawodów w obrębie kraju? Przyjrzyjmy się swoim wydatkom, a okaże się, że margines do zaoszczędzenia jest naprawdę spory.

Wygospodarować więcej czasu na trening

„Więcej” nie zawsze znaczy „lepiej”. Czasem nasz grafik naprawdę pęka w szwach i nie da się z tym już nic zrobić. Warto jednak przyjrzeć się swojemu tygodniowemu planowi i zastanowić się, czy nie mamy już pola do manewru. Może dzięki pobudce o pół godziny wcześniej uda nam się zrobić trening przed pracą? Może mamy siłownię lub basen blisko miejsca pracy i jeśli pójdziemy tam na trening, będziemy w domu tylko nieznacznie później – bo nie musieliśmy stać w korkach?

Zadbać o odnowę biologiczną i trening uzupełniający

Odpoczynek to podstawa udanego cyklu treningowego. Każdy z nas słyszał to wiele razy, ale często mamy nadzieję, że nas to nie dotyczy. Zaplanujmy sobie cotygodniowe sesje, których będziemy przestrzegać tak rzetelnie jak treningów wpisanych w plan. Sauna, masaż, wizyty u fizjoterapeuty, regularne badania krwi – „serwisowanie” organizmu to priorytet!

Dobrze jeść i dużo spać

Dobra dieta i odpowiednia ilość snu to absolutna podstawa dobrego samopoczucia. Starajmy się spać co najmniej 7 godzin – im więcej tym lepiej. Drzemka w ciągu dnia, choćby 10-minutowa, potrafi zdziałać cuda. Jeśli tylko możemy, śpijmy!

Komentarze