fbpx

Wiadomości

[h2]W kwietniu w podolsztyńskim Kromerowie, niedaleko Biskupca, odbędą się kameralne zawody duathlonowe, które warto wpisać do swojego kalendarza imprez na nadchodzący sezon. Organizatorem Azzun Duatlonu jest znany i lubiany w środowisku triathlonowym Marcin Konieczny.[/h2] Połowa kwietnia to dobra pora, aby sprawdzić swoją formę. Jest już na tyle blisko sezonu, że wynik sprawdzianu można brać na poważnie, a jednocześnie na tyle daleko, że można będzie jeszcze wiele poprawić. To też dobry czas, żeby w obcisły harmonogram treningowy wpleść chwilę na rozerwanie się w gronie sportowych znajomych. Azzun Duatlon będzie imprezą niewielką - przewidywana liczba zawodników to 60 osób. System zgłoszeń na zawody nie gwarantuje możliwości uczestnictwa tym, którzy zgłoszą się pierwsi - zamiast formuły "kto pierwszy, ten lepszy" odbędzie się losowanie spośród zgłoszonych. Oczywiście losowanie nie odbędzie się wtedy, gdy limit zgłoszeń nie zostanie osiągnięty. Opłata startowa wynosi 100 złotych. Kluczowym elementem całej zabawy jest fakt, iż co najmniej 70% z niej zostanie przeznaczone na wsparcie stypendystów Nidzickiego Funduszu Lokalnego. Dzięki działalności zainicjowanej przez Marcina Koniecznego - między innymi sprzedaży magnesów na lodówkę czy buffek na głowę - udało się już zebrać pieniądze na roczne wsparcie dwunastu stypendystów - uczniów szkół ponadgimnazjalnych, wybierających się w tym roku na studia. W organizację duathlonu włączył się sponsor - firma ARTNEO z Olsztyna - dzięki której część opłaty wpisowej przekazywana na cele charytatywne będzie jeszcze wyższa. Impreza odbędzie się 18 kwietnia w miejscowości Kromerowo. Start przewidywany jest na godzinę 12:00 z parkingu hotelu Azzun. Dystanse, na których odbędzie się wiosenne ściganie, to kolejno 5 kilometrów biegu, 30 km na rowerze i 7,5 km biegu. Drafting na trasie rowerowej będzie dozwolony. Do rywalizacji dopuszczone będą rowery każdego rodzaju, również czasowe. Choć impreza ma przede wszystkim charakter koleżeński, nie zabraknie na niej zaangażowanej obsługi, gorącego wsparcia kibiców, zaciętej rywalizacji i atrakcyjnych nagród. Nagrodzeni zostaną zwycięzcy kategorii Open i kategorii wiekowych. Odbędzie się także losowanie cennych nagród od sponsorów pośród wszystkich zawodników - w puli nagród jest między innymi weekend w SPA. Regulamin i bieżące informacje na temat imprezy znajdziecie na stronie wydarzenia na FB.
[h6]Nietolerancje pokarmowe. Fot. Istockphoto.com[/h6] [h2]Wielu z nas, zwłaszcza biegaczy, stara się dbać i świadomie wybierać produkty, które później trafiają na nasz talerz. Mimo to współczesna żywność i tak jest wielkim wyzwaniem dla naszego układu immunologicznego! W kolejnym odcinku cyklu "Brzuch biegacza" opowiemy Wam o nietolerancjach pokarmowych. Skąd się biorą, na co wpływają, jak je rozpoznać i co robić?[/h2] Aby organizm sprawnie funkcjonował musimy spełniać kilka warunków: zadbać o szczelne jelita, dobry stan zdrowia, ograniczyć ekspozycję na antygeny, zadbać o higienę życia (brak stresu, wysypianie się, regenerację powysiłkową). Problem choćby z jednym z tych elementów, może prowadzić do pojawienia się nietolerancji pokarmowej, a ta do kolejnych powikłań. W związku z tym, że niewielu jest takich, którzy w 100% przestrzegają powyższych zaleceń coraz więcej jest przypadków osób źle reagujących na pokarmy zdawałoby się zdrowe. Liczba osób z nietolerancjami cały czas sukcesywnie rośnie, jest to związane m.in. z tempem naszego życia, ilością przeróżnych substancji, alergenów, z którymi mamy na co dzień styczność oraz ze wzrostem sterylności naszego otoczenia przez co nasz układ immunologiczny nie nabiera wystarczającej odporności. Nietolerancja pokarmowa to nieimmunologicznie zależna reakcja na pożywienie i/lub inne związki. Jest ona III typem reakcji nadwrażliwości (reakcje typu I – to alergie zależne od przeciwciał IgE), zależna jest od immunoglobulin IgG. W wyniku tej reakcji dochodzi do połączenia się antygenu z przeciwciałem (kompleks), proces ten trwa od kilku godzin do kilku dni dlatego reakcje na nietolerancję dają opóźnione objawy. W związku z tym, samemu bardzo trudno jest powiązać spożycie konkretnego produktu z pojawiającymi się w późniejszym czasie objawami. Objawy nietolerancji pokarmowej często są niespecyficzne i wcale nie muszą dotyczyć tylko przewodu pokarmowego. Kompleksy antygen-przeciwciało mogą odkładać się w wielu tkankach powodując stan zapalny a ten z kolei jest źródłem wielu chorób. [su_highlight background="#FA3771" color="#ffffff"]Objawy nietolerancji pokarmowej:[/su_highlight] problemy skórne, zmęczenie, migreny, bóle głowy, zaburzenia zdrowia psychicznego, nadwaga, problemy z koncentracją i snem, zaparcia, biegunki, wzdęcia, zgaga, nadciśnienie, cukrzyca. Negatywne reakcje na nietolerowane przez nas pokarmy mogą odciskać swe piętno na układzie hormonalnym, pokarmowym, oddechowym, mięśniowym, kostnym... właściwie na każdym! [h3]Jak to u siebie odkryć i co się zmienia?[/h3] Dokładna diagnostyka nietolerancji, w związku z bardzo szerokim spektrum objawów występujących w dłuższym odstępie czasu od spożycia określonego produktu, możliwa jest dzięki specjalnie stworzonym testom. Umożliwiają one określenie zakresu nietolerancji naszego organizmu na 50, 100 lub 200 produktów. W wyniku testu otrzymamy wynik również o stopniu nasilenia nietolerancji: niska, średnia, wysoka. Kto powinien wykonać taki test? Ze świecą szukać osób, którym absolutnie nic nie dolega… Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że taki test powinien zrobić sobie każdy. Nie choruję, zdrowo się odżywiam, nie mam problemów z wagą i ogólnie dobrze się czuję. Uważałam, że taki test mi jest niepotrzebny. A jednak splot różnych wydarzeń spowodował, że jednak go zrobiłam i wyszło w nim, że mam nietolerancję na jajka… Odstawiłam je więc i już po tygodniu ich niejedzenia budziłam się wsypana, zaobserwowałam o kilka centymetrów mniej w talii, miałam więcej energii na treningu. Od razu poleciłam wykonanie testu znajomym! Wszystkim, ponieważ jak wspominałam, powinien wykonać go każdy. I zgodnie z moimi przewidywaniami efekty były dostrzegalne niemal od razu: ogólna ale zdecydowana poprawa samopoczucia, poprawa wyglądu cery, prawidłowe wypróżnienia, polepszenie kondycji psychicznej – radzenia sobie ze stresem, większa cierpliwość, zwiększone możliwości wysiłkowe. To objawy widoczne „gołym okiem”, do tego po kilku tygodniach dało się zaobserwować poprawę wyników krwi zarówno morfologii jak i oznaczeń poziomów hormonów kobiecych czy tarczycowych. Statystyki mówią same za siebie na 100% badanych 100% odczuło wyraźnie poprawę samopoczucia i zdrowia. [h3]Nowa dieta[/h3] Rozpoznanie nietolerancji pokarmowej to pierwszy krok w drodze po zdrowie. Kolejny krok to modyfikacja diety, jeśli wyszedł nam jeden produkt to sprawa jest prosta, ale często sytuacje są bardziej skomplikowane. Są przypadki, gdzie lista produktów nietolerowanych ma kilkanaście pozycji, z czego większość z grupy tzw. codziennych np. jajka, mleko, zboża, popularne warzywa. W takich sytuacjach pacjent sam sobie może nie poradzić z ustawieniem nowej diety. Konieczna, a przynajmniej zalecana jest wówczas konsultacja z dietetykiem. Oczywiście Internet aż kipi od przepisów na posiłki bez jaj, glutenu i mleka, ale u osób trenujących nie chodzi o to żeby coś zjeść, tylko o to, żeby dobrze zjeść i dostarczyć organizmowi potrzebnych mu składników odżywczych. Niewłaściwa modyfikacja diety może spowodować niekorzystne jej skutki. Następny krok, który powinien być wdrażany równocześnie z eliminacją nietolerowanych produktów to wzrost spożycia probiotyków: jogurty, kefiry, pieczywo na zakwasie, kiszone ogórki, kapusta i ewentualnie dodatkowo probiotyki z apteki. Na koniec warto dodać, że z nietolerancji można się wyleczyć! Dieta eliminacyjna i dbanie o prawidłową mikroflorę jelit jest kluczem do sukcesu. Pamiętajmy tylko, że skoro doprowadziliśmy się do stanu nietolerancji raz to możemy i drugi. Po zakończeniu procesu leczenia nie możemy wrócić do poprzedniego modelu, ponieważ to on nas doprowadził do miejsca, w którym wynik testu i to, co po nim nastąpiło wywołało u nas spore rozszerzenie źrenic.
Biegi Górskie w Gdyni 2014. Fot. Marcin Richert Biegi w Trójmieście kojarzą ci się z klepaniem płaskich kilometrów? Jesteś w błędzie, bo nadmorskie okolice wcale nie są ubogie w pagórki. Udowadnia to trasa Grand Prix w Biegach Górskich w Gdyni. Pierwszy bieg – 11 kwietnia. Do wyboru dwa dystanse. Pustki Cisowskie, po kaszubsku Cësowsczé Pùstkòwié – to właśnie tam zacznie się każdy z pięciu biegów w cyklu. Organizatorzy postarali się, aby trasa miała niewiele wspólnego z nadmorską sielanką. Jeśli biegacze będą mieli szczęście – podczas pierwszej edycji ziemia będzie jeszcze delikatnie zmrożona. Kolejne biegi mogą być trudniejsze! [su_highlight background="#139322" color="#ffffff"]Trasa[/su_highlight] Trasa biegu będzie wyznaczona na pętli o długości 5,25 km. Uczestnicy mogą wybrać jeden z dwóch dystansów: trasa krótka – 5,25 km (jedna pętla) lub trasa długa – 10,5 km (dwie pętle). Po drodze czekać będzie sporo podbiegów i zbiegów. Start i meta będą usytuowane w tym samym miejscu. Dystans należy wybrać przy wypełnianiu zgłoszenia. Aby być sklasyfikowanym w całym cyklu, należy ukończyć co najmniej 4 biegi na tym samym dystansie. Więcej o trasie biegu – TUTAJ. Film, na którym pokazana jest trasa biegu: https://www.youtube.com/watch?v=uLFLcD-9n7A [su_highlight background="#139322" color="#ffffff"]Terminy biegów[/su_highlight] 11 kwietnia 2015 r. 16 maja 2015 r. 27 czerwca 2015 r. 29 sierpnia 2015 r. 3 października 2015 r. [su_highlight background="#139322" color="#ffffff"]Zgłoszenia i opłaty[/su_highlight] Do biegu należy zgłosić się przez formularz on-line. Opłata wynosi od 20 do 30 zł - w zależności od daty przelewu. Można też wykupić karnet na cały cykl (5 biegów) - kosztuje on 80 zł. Warunkiem jest wniesienie opłaty do 8 kwietnia. Lista uczestników dostępna jest TUTAJ. Biegi Górskie w Gdyni 2014. Fot. Marcin Richert [su_highlight background="#139322" color="#ffffff"]System nagradzania[/su_highlight] Po każdym biegu drobne nagrody dostają trzy pierwsze kobiety i trzej pierwsi mężczyźni na mecie. Po zakończeniu całego cyklu nagrody rzeczowe przyznawane są za 3 pierwsze miejsca w kategorii open kobiet i mężczyzn oraz w kategoriach wiekowych. Nagrody nie dublują się. O końcowym wyniku w klasyfikacji podsumowującej cały cykl decydują 4 najlepsze wyniki z 5 startów. Pierwszy zawodnik na mecie otrzymuje 1 punkt, drugi - 2 punkty, trzeci - 3 punkty itd. Najmniejsza liczba punktów zgromadzonych w 4 najlepszych startach daje łączny wynik. Zawodnik z najmniejszą liczbą punktów zwycięża. Jeżeli dwie osoby będą miały identyczną sumę po czterech startach, to zwycięża osoba, która miała lepszy wynik w ostatnim biegu. Każdy uczestnik po wbiegnięciu na linię mety otrzymuje okolicznościowy medal oraz poczęstunek w formie czegoś słodkiego i napoju. Osoby, które ukończą wszystkie 5 biegów w cyklu, dostaną imienny certyfikat górala. Takie medale otrzymają uczestnicy czterech pierwszych biegów w tegorocznym cyklu [su_highlight background="#139322" color="#ffffff"]"Szkolna Pętelka"[/su_highlight] Podczas każdej edycji przed biegiem głównym zostaną rozegrane zawody dla dzieci i młodzieży. Ścigać się mogą dziewczęta i chłopcy od drugiej klasy szkoły podstawowej do uczniów gimnazjum. Przewidziane dla nich dystanse to 500, 1000 i 1500 metrów. Zgłoszenia będą przyjmowane na miejscu w biurze zawodów, a opłata startowa wyniosi jedynie 5 zł. Każde dziecko otrzyma na mecie pamiątkowy medal. Biegi Górskie w Gdyni 2014. Fot. Marcin Richert Więcej informacji: www.biegigorskiegdynia.pl oraz na Facebooku
40-letni Bernard Lagat zwyciężył w mityngu w Metz na dystansie 3000 metrów. Czasem 7.37,92 ustanowił nowy rekord świata w kategorii M-40. Jest to także najlepszy obecnie wynik na świecie.
[h6]Dominika Nowakowska na podium crossu IAAF w Albufeirze. Fot. Karol Nowakowski[/h6] [h2]22 lutego Dominika Nowakowska odniosła niezwykle prestiżowe zwycięstwo w crossie IAAF w Portugalii. Przeszło ono nieco bez echa ze względu na odbywające się tego samego dnia mistrzostwa Polski w hali. Przedstawiamy komentarz Dominiki, jej trenera i towarzyszy z grupy do tego biegu.[/h2] Dominika i Karol Nowakowscy gościli niedawno na łamach Magazynu "Bieganie". Przeprowadzali projekt crowfundingowy na portalu polakpotrafi.pl. Zbierali pieniądze na przygotowanie całej grupy do sezonu. Projekt nie zakończył się powodzeniem, ale biegacze nie zrezygnowali z treningu ani wyjazdu. Przebywają obecnie na obozie w Portugalii i przy okazji pobytu zdecydowali się na start w rozgrywanym niedaleko crossie w Albufeirze. To prestiżowe zawody z cyklu IAAF, wygrywane zwykle przez najmocniejszych biegaczy świata. W tym roku obsada była nieco skromniejsza, ale i tak zwycięstwo Dominiki oraz piąte miejsce Marty Krawczyńskiej było kompletnym zaskoczeniem. Co więcej,w biegu męskim czwarte miejsce zajął kolejny podopieczny Karola Nowakowskiego - Andrzej Rogiewicz. [h6]Karol Nowakowski, Andrzej Rogiewicz, Dominika Nowakowska i Marta Krawczyńska w Portugalii. Luty 2015. Fot. Archiwum Karola Nowakowskiego[/h6] Co powiedzieli po zawodach? [su_highlight background="#27c109" color="#ffffff"]Dominika Nowakowska (1. miejsce):[/su_highlight] Przed startem obawiałam się jedynie tego, że nie będę w pełni dyspozycyjna, do końca zregenerowana. We wtorek i czwartek miałam mocniejsze treningi i całe ostatnie obozowe obciążenie dawało się mi we znaki. W moje urodziny, 25 stycznia, startowałam w Hannut z przeziębieniem i anginą. To był ciężki start. Teraz gdy moja córka Kalinka uczęszcza do przedszkola, takie są tego uroki. Choroba wlokła się za mną jeszcze przez pierwszy tydzień obozu, jednak gdy puściła, z każdym kolejnym dniem czułam się coraz lepiej. Lubię portugalski klimat, nastawienie ludzi i krajobrazy. Dobrze mi się tu trenuje. Wierzę, że te kilka tygodni naprawdę mocnej pracy zaowocuje wiosną i później w sezonie. [su_highlight background="#27c109" color="#ffffff"]Marta Krawczyńska (5. miejsce):[/su_highlight] To był mój drugi start w Albufeirze. W 2010 roku pobiegłam na tej samej trasie w Mistrzostwach Europy w crossie. Po raz kolejny miałam pecha, bo tak jak wtedy startowałam z przeziębieniem. Kilka dni przed startem dopadł mnie katar i kaszel. W Portugalii temperatura jest optymalna do treningu, ale trzeba uważać na zdradliwe wiatry. Mimo to udało mi się zaprezentować lepiej niż wtedy. Mam nadzieję, że uda mi się tu jeszcze wrócić. [su_highlight background="#27c109" color="#ffffff"]Andrzej Rogiewicz (4. miejsce):[/su_highlight] To był mój pierwszy start w takim klimacie i tej części Europy. Jestem zadowolony. Do końca walczyłem z Portugalczykiem o trzecie miejsce. Niestety zabrakło sił na ostatnich metrach. Czuję się bardzo mocny wydolnościowo, jednak brak treningu specyficznego nie pozwala mi się mocno rozpędzić. Moim celem jest bardzo dobry występ w lipcowych Młodzieżowych Mistrzostwach Europy w Tallinnie na dystansie 5000 m lub 10000 m. Poprawiam też swoje parametry szybkościowe, po kilku miesiącach współpracy z nowym szkoleniowcem czuję, że to wszystko zmierza w dobrym kierunku. Chciałbym w tym roku także wywalczyć także pierwszy medal w kategorii seniorskiej. [h6]Fot. Archiwum Karola Nowakowskiego[/h6] [su_highlight background="#27c109" color="#ffffff"]Karol Nowakowski, trener grupy:[/su_highlight] Wyjazd do Albufeiry i start w crossie był miłym i atrakcyjnym przerywnikiem w typowej monotonni obozowej. Wszyscy zawodnicy jak na sporą dawkę obciążeń, głównie o charakterze objętościowym, tlenowo-siłowym, są w dobrej dyspozycji i jestem bardzo zadowolony z ich walki na trasie biegu. Do rywalizacji przystąpiliśmy bez jakichś wielkich oczekiwań, to nie były zawody priorytetowe, a zadaniem każdego z zawodników, mimo zmęczenia treningiem, było trzymanie się w czołówce jak najdłużej i cel został osiągnięty. [su_box title="Jakie akcenty realizowali zawodnicy?" style="soft" box_color="#2b970f"]Kilka mocniejszych jednostek Dominiki: 9 x 1200 m; bieg ciągły zmienny 14 km - 1 km/1 km; rozbieganie progresywne 22 km; zabawa biegowa 35' (1'/1'); 6 x 2 km/500 m; Andrzej: 10 x 1200 m; zabawa biegowa 60' (1'/1'); bieg zmienny 15 km (2 km/1 km); rozbieganie progresywne 25 k; podbieg 20 x 60 m.[/su_box] [h4]Wyniki crossu w Albufeirze:[/h4] Kobiety: 1. Dominika Nowakowska (Polska) 14:51 2. Jelena Prokopčuka (Łotwa) 14:52 3. Andrea Deelstra (Holandia) 15:06 4. Ana Dias (Portugalia) 15:32 5. Marta Krawczyńska (Polska) 15:54 6. Monica Vieira (Portugalia) 16:14 Mężczyźni: 1. Roman Prodius (Mołdawia) 24:18 2. Tom Wiggers (Holandia) 24:27 3. Ricardo Mateus (Portugalia), 25:12 4. Andrzej Rogiewicz (Polska) 25:14 5. Jorge Varela (Portugalia) 25:54 6. Jorge Pinto (Portugalia) 26:41
[h6]Fot. Dmt[/h6] [h2]DMT to marka niegdyś bardzo popularna w naszym kraju. Mimo dość specyficznego kopyta, na jakim budowano buty, ich produkty były chętnie kupowane przez kolarzy zarówno szosowych, jak i MTB. Ostatnie kilka lat to jednak lekka stagnacja i w zasadzie kompletne wycofanie się z naszego rynku. Model Vega 2.0 może odwrócić tę sytuację.[/h2] Buty marki DMT są charakterystyczne, nie da się ukryć. Nie chodzi tu jednak o wygląd, a o dopasowanie do stopy. Buty albo leżały na stopie znakomicie, albo wręcz przeciwnie, stanów pośrednich było mało, co niekoniecznie przysparzało nowych nabywców. Buty DMT zaczęły ostatnio odstawać także pod względem cholewki. O ile podeszwa często wyprzedzała konkurencję i to czasem w znaczący sposób, to właśnie cholewka była słabszym punktem. Mnóstwo w niej było plastików, czasem twardych tworzyw, co czasem mogło powodować ucisk, otarcia czy inny dyskomfort. Model Vega 2.0 niemal kompletnie zrywa ze wszystkimi poprzednimi modelami i wprowadza zupełnie nową jakość, wprowadzając go do ekstraklasy butów szosowych. [h6][/h6] [h3]Cholewka[/h3] Tu widać największe zmiany. Od razu rzuca się w oczy brak plastikowego usztywnienia pięty. W zasadzie but jest całkowicie pozbawiony plastików. Zapiętek jest lekko usztywniony, a reszta to dość miękki, dobrze dopasowujący się do kształtu stopy materiał. Idealnie opina stopę i nie powoduje otarć. Nie ma też mowy o jakimkolwiek uciskaniu czy uwieraniu, z czym mogły mieć problemy inne model. Tutaj po wsadzeniu stopy do środka czuć, że leży ona jak w kapciu. Jest przyjemnie, komfortowo i można zapomnieć, że na nodze są buty z podeszwą sztywną jak deska. Wystarczy krótka przymiarka porównawcza choćby z modelem tylko o jeden stopień niższym, żeby poczuć różnicę w komforcie. Po włożeniu Hydry niby wszystko jest w porządku, ale po założeniu topowego modelu czuć, że to inna półka. Vega 2.0 został wyposażony w system boa z dwoma pokrętłami. Przed pierwszym użyciem byłem pełen obaw, czy tylko dwa pokrętła dadzą radę odpowiednio mocno trzymać stopę, czy nie będzie ona latać, szczególnie na wysokości palców, bo właśnie tam wydawało się brakować kolejnego ściągacza. Już po pierwszej przejażdżce okazało się, że nic takiego się nie dzieje. Doskonale trzymająca cholewka i niesamowicie wręcz wyprofilowana podeszwa łączą pozornie sprzeczne cechy. Z jednej strony jest bardzo wygodnie, co więcej wydaje się, że stopa ma wręcz luz, nawet gdy pokrętła zostaną mocno skręcone, ale stopa jest jak przyspawana. Leży niezwykle stabilnie, nie porusza się, a brak trzeciego pokrętła sprawia, że palce nie są uciskane, nie jest pogorszone ukrwienie, więc nie pojawia się drętwienie. Zapiętek wyłożono materiałem, który zapewnia jeszcze lepsze trzymanie niż w starszych modelach. Wkładając nogę, wydaje się, że pięta może latać, ale materiał trzyma jak wściekły i luz nie występuje. Jedyną słabą stroną tego buta jest przeciętna wentylacja - nie jest to but pełen siatki. Owszem, są przewiewne wstawki czy otwór w podeszwie, ale konkurencja bywa lepsza. Buty wydają się jednak projektowane dla osób o średnim czy wyższym podbiciu. Osoby z niskim podbiciem czy płaskostopiem będą musiały ściągnąć buty niemal na maksimum. Bez problemu można sobie jednak z tym poradzić, wkładając grubsze wkładki czy też używając podwójnych. Dobrze się sprawdzają wkładki z butów trekkingowych Salewa, które są łączone rzepami, dzięki czemu dwie wkładki stanowią jedność. [h6]Fot. Jarosław Sekuła[/h6] [h3]Podeszwa[/h3] Postęp w konstrukcji cholewki jest olbrzymi. Jest to zupełnie nowa jakość, komfort stał się o klasę lepszy. Co może wydawać się dziwne, niesamowita wygoda została uzyskana także dzięki karbonowej podeszwie. Poprzednie modele miały oczywiście podeszwę wyprofilowaną do kształtu stopy, ale w tym można powiedzieć, że podeszwa wydaje się „szyta na miarę”. Jest idealnie dopasowana do stopy, doskonale spasowana od spodu, ale jednocześnie lekko zachodzi na piętę i nieco po bokach, więc dodatkowo poprawione jest trzymanie stopy. Jeśli chodzi o sztywność, no to wiele tu pisać nie trzeba. DMT słynie ze sztywności i mało kto jest im w stanie dorównać pod tym względem. Przy butach do MTB niektórzy nawet twierdzili, że buty są aż za twarde. Jeśli chodzi o Vega 2.0, to podeszwę można porównać do deski, tyle że wyjątkowo lekkiej. Butów nie da się zgiąć, nawet najmocniejsze depnięcie w pedały nie robi na nich najmniejszego wrażenia. W zasadzie nie występuje sytuacja, kiedy można odczuć, że buty zaczynają pracować, że występuje jakiekolwiek ugięcie, jest wręcz odwrotnie. Odczucie jest takie, że buty nic sobie nie robią z naszego wysiłku, że nawet jeden wat nie jest marnowany. Sztywność jest doprawdy porażająca. [h6]Fot. Jarosław Sekuła[/h6] [h3]Podsumowanie[/h3] Vega 2.0 to model, który może rywalizować z najlepszymi butami konkurencji. Podeszwa to majstersztyk, co raczej nie powinno dziwić, choć i ona została udoskonalona, a to w połączeniu z nową cholewką dało but, który osiągnął poziom światowej czołówki. Jeśli DMT chce wrócić do Polski, to ich flagowy model ma duże zadatki na wdarcie się do czołówki. Jest to w końcu but dopracowany niemal w każdym aspekcie, a nie tylko z rewelacyjną podeszwą. Trzeba jedynie uważać z rozmiarówką, która jest bardzo zbliżona do Specialized, ale testowany model lepiej wybrać pół numeru mniejszy. Strona producenta: www.diamantdmt.com
Reprezentacja Polski na Halowe Mistrzostwa Europy liczy aż 45 osób. Impreza odbędzie się w dniach 3-5 marca.
[h6]Półmaraton Warszawski 2013 Fot. Filip Zwierzchowski[/h6] [h2]Media obiegła wiadomość, że odwołano 10. PZU Półmaraton Warszawski, w związku z pożarem Mostu Łazienkowskiego i jego wyłączeniem z ruchu oraz wszelkimi objazdami w mieście. Organizatorzy zapewniają jednak, że impreza odbędzie się w terminie, a nowa trasa, spełniająca liczne nowe wymagania czeka już na zatwierdzenie i zgodę.[/h2] O odwołaniu imprezy można było usłyszeć w serwisie informacyjnym radia TOK FM oraz w RDC. Organizatorzy zapewniają, że to informacja nieprawdziwa, która wynikła z nadinterpretacji dziennikarza. "W związku z nierzetelnymi informacjami, które w ostatnich dniach pojawiły się w niektórych mediach, chcemy jeszcze raz poinformować i uspokoić wszystkich uczestników i sympatyków imprezy - 10. PZU Półmaraton Warszawski odbędzie się w planowanym terminie. Jedyne co ulegnie zmianie to przebieg trasy" - czytamy na stronie imprezy. Według nowych wytycznych trasa nie może przebiegać żadnym z mostów ani ulicami wyznaczonymi jako obwodnice Mostu Łazienkowskiego. 24 lutego odbyło się spotkanie zespołu opiniującego, a w czwartek projekt nowej trasy zostanie oficjalnie złożony w Urzędzie Miasta. Dopóki trasa nie uzyska akceptacji nie dowiemy się którędy pobiegniemy w Warszawie 29 marca. Nie a jednak wątpliwości, że zmiany nie odbiją się znacząco na atrakcyjności warszawskiej połówki. Więcej informacji na temat imprezy znajdziecie na stronie www.pzupolmaratonwarszawski.com.
[h2]Do rosnących cen już się trochę przyzwyczailiśmy. Ostatnie kilka lat to jednak wysyp butów, których cena zwala z nóg. Nie tak dawno buty za 300-400 zł wydawały się drogie, a obecnie najdroższe modele kosztują ponad 1000 zł, czasem dość znacznie przekraczając tą wartość. [/h2] Buty biegowe są drogie, zapewne większość się z tym zgodzi. Owa drożyzna zależy jednak od zasobności portfela kupującego, czyli punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Są jednak produkty, które wydają się drogie niemal dla każdego. Produkty, na które zapewne część osób może sobie pozwolić, ale nawet ich może strasznie zdziwić, że buty do biegania mogą kosztować taką kupę pieniędzy. Ta kupa pieniędzy to nawet 1700 zł, co wydaje się sumą wręcz abstrakcyjną, ale butów kosztujących krocie jest więcej. Zebrałem najdroższe modele znanych producentów. [su_highlight background="#b92548" color="#ffffff"]Adidas Bounce:S4 - 1699 zł[/su_highlight] [h6]Fot. Adidas[/h6] Buty Adidasa to najdroższe oficjalnie dostępne buty biegowe w kraju. Cena 1699 zł jest astronomiczna, ale za to oprócz logo Adidasa mamy także znaczek Porsche, bowiem obuwie należy do linii Porsche Design. Model jest przeznaczony do biegania, choć wygląda nieco cudacznie. Za amortyzację odpowiada zawieszenie przypominające to samochodowe - zamiast klasycznej pianki. W podeszwie zamontowano elementy wykonane z włókna węglowego, które mocują zawieszenie do buta. [su_highlight background="#b92548" color="#ffffff"]Nike Air Max 2015 iD - 1010 zł[/su_highlight] [h6]Fot. Nike[/h6] Flagowy model Nike kosztuje 1010 zł, a więc magiczny tysiak został przekroczony. W przeciwieństwie do butów adidasa nie został stworzony w ramach współpracy z inną marką. W odróżnieniu od adidasa nie wydają się też na siłę dorzucone do kategorii butów biegowych, lecz zostały zaprojektowane od początku do końca w tym celu. Posiadają sztandarowy system Air Max, z którego Nike słynie od wielu lat, czyli poduszkę powietrzną - w tym modelu pod całą podeszwą, a nie tylko pod piętą czy śródstopiem. Dopisek "iD" oznacza, że buty można spersonalizować, samodzielnie wybierając kompozycje kolorystyczne. Można ustawić kolor podeszwy, poduszki powietrznej, sznurowadeł, pianki, cholewki, a nawet logo Nike. Dla osób, którym dobieranie kolorów nie jest potrzebne, za 11 zł mniej mogą zakupić wersją z tkaną cholewką. [su_highlight background="#b92548" color="#ffffff"]Asics Kinsei - 799 zł[/su_highlight] [h6]Fot. Asics[/h6] Topowy model japońskiego producenta przy butach adidasa to ubogi krewny. Marne 799 zł to niemal grosze w porównaniu do 1699 zł, choć i tak dla większości cena zaporowa. Ten model został wyposażony we wszystkie najbardziej wyrafinowane rozwiązania techniczne, którymi dysponuje Asics, jak choćby pianka Fluidride, która ma być bardziej sprężysta i lepiej amortyzować, co w połączeniu z wstawkami żelowymi ma sprawić, że but się sprawdzi nawet u biegaczy ważących ponad 90 kg. [su_highlight background="#b92548" color="#ffffff"]Mizuno Prophecy 4 - 860 zł[/su_highlight] [h6]Fot. Mizuno[/h6] Mizuno Prophecy w czwartej odsłonie kosztują około 860 zł, czyli zbliżają się do tysiąca. Z wyglądu przypominają adidasy bounce:s4, mają kosmiczną podeszwę, która przypomina nieco resory piórowe, które kiedyś były stosowane w samochodach, ale żaden producent samochodowy nie maczał w nic swoich palców. Przeznaczenie jest bardzo zbliżone do Kinsei, czyli jest to model dla naprawdę ciężkich lub bardzo ciężkich biegaczy, którzy pokonują znaczne dystanse. Co ciekawe, masa zamiast zmaleć w stosunku do poprzednika, wzrosła do 350 g. [su_highlight background="#b92548" color="#ffffff"]Salomon S-lab Sense 3 Ultra - 749 zł[/su_highlight] [h6]Fot. Salomon[/h6] Produkty Salomona nigdy do tanich nie należały, ale za sprawą sukcesów teamu Salomona w biegach górskich poszły w górę jak szalone. Model S-lab Sense 3 Ultra kosztuje 749 zł. Buty powstały przy współpracy z Kilianem Jornetem, który wygrał w nich niejedne zawody, co tłumaczy bardzo dużą popularność tych butów oraz bardzo wysoką cenę. Magia Kiliana sprawiła, że ten bardzo lekki but startowy przeznaczony na suche warunki jest wybierany nawet przez osoby ze znaczną nadwagą i to w błotnisty teren.
Nocny Wrocław Półmaraton 2014. Fot. archiwum organizatora W czerwcu o godz. 21:00 zupełnie ciemno jeszcze nie będzie, ale impreza może skończyć się w środku nocy, bo organizatorzy proponują „After Party” do 3:00! Półmaraton we Wrocławiu to przyjemny wstęp do wakacji. [su_highlight background="#7ab76e" color="#ffffff"]Podstawowe informacje:[/su_highlight] Termin: 20 czerwca 2015 r. (sobota), start o godz. 21:00 Miejsce: Wrocław, start z al. Paderewskiego Dystans: półmaraton – 21,097 km Trasa: posiada atest PZLA, nawierzchnia asfaltowa (98%), oznaczenie co 1 km, 3 punkty odżywiania (cukier w kostkach, miski z czystą wodą, izotonik, woda mineralna) Limit czasu: 3 godziny Limit uczestników: 7000 osób Zapisy: przez formularz on-line Wpisowe: I termin - do 31 marca: 50 zł dla mieszkańców Dolnego Śląska, 60 zł dla pozostałych zawodników; II termin - od 1 kwietnia do 10 czerwca: 70 zł; III termin - od 11 do 19 czerwca: 90 zł; dla zawodników mających co najmniej 60 lat: 1 zł Więcej informacji: www.pol.wroclawmaraton.pl Dwie największe imprezy we Wrocławiu – półmaraton i maraton – zyskały silnego sponsora tytularnego i jednocześnie sponsora technicznego, PKO Bank Polski. Impreza na krótszym dystansie, choć młoda, szybko stała się atrakcyjna dla mieszkańców Dolnego Śląska. Kusi nietypowa godzina startu, ciekawa trasa, a tych najlepszych przyciągają wysokie nagrody pieniężne. 3. Nocny Wrocław Półmaraton, choć odbywa się dopiero w czerwcu, odnotował już ponad 2500 zgłoszeń! Warunki specjalne Im wcześniej się zgłosisz, tym więcej korzyści cię czeka. do 31 marca obowiązuje najniższa opłata startowa – 50 zł. Wszystkie osoby, które zgłoszą się do końca kwietnia, dostaną specjalny numer startowy - z imieniem, nazwiskiem i zdjęciem! Zgłoszeni do końca maja dostaną numer startowy z imieniem i nazwiskiem, a ci zgłoszeni po 31 maja będą się musieli zadowolić standardowym numerem. Koszt tegorocznego półmaratonu i jednocześnie maratonu można obniżyć przez zgłoszenie się na obie imprezy – wtedy opłata za pakiety startowe wynosi łącznie 110 zł. Klasyfikacje W 3. PKO Nocnym Wrocław Półmaratonie będą prowadzone następujące klasyfikacje: open kobiet i mężczyzn, obywatelek i obywateli Rzeczypospolitej Polskiej, w kategoriach wiekowych kobiet i mężczyzn (K/M 20 – K/M 80 – co 10 lat) drużynowa (klasyfikowanych jest trzech najlepszych zawodników z danej drużyny bez względu na płeć) drużynowa organizatorów zawodów biegowych i mediów (klasyfikowanych jest trzech najlepszych zawodników z danej drużyny bez względu na płeć) Nocny Wrocław Półmaraton 2014. Fot. archiwum organizatora Nagrody Wśród wszystkich finiszerów półmaratonu zostaną rozlosowane nagrody rzeczowe, w tym samochód osobowy. Loteria zacznie się 20 minut po północy. Dla najlepszych przewidziane są puchary i nagrody pieniężne. I to niemałe. Nagrody finansowe otrzyma 5 najszybszych pań i 5 najszybszych panów w klasyfikacji generalnej, odpowiednio: 5500 zł, 4000 zł, 3000 zł, 1500 zł, 1000 zł. W klasyfikacji obywatelek i obywateli RP również zostanie nagrodzonych po 5 pierwszych zawodniczek i zawodników, nagrodami w wysokości: 3000 zł, 2500 zł, 2000 zł, 1500 zł i 1000 zł. Dodatkowo przewidziane są premie dla biegaczek i biegaczy, którym uda się złamać wyznaczone bariery czasowe. Kobieta, która dotrze na metę w czasie poniżej 1:11:42 otrzyma dodatkowo 5000 zł. Tyle samo dostanie mężczyzna który złamie czas 1:02:27. Przewidzianych jest więcej premii - w wysokości od 800 do 2000 zł. Najszybsze kobiety i najszybsi mężczyźni (tylko I miejsce) w każdej kategorii wiekowej otrzymają nagrody rzeczowe o wartości ok. 100 zł. Świadczenia W ramach opłaty za pakiet startowy uczestnik otrzymuje: numer startowy + agrafki, gąbkę, napoje i cukier na trasie, posiłek na mecie, bon na „After Party”, regulamin z mapką trasy, koszulkę sportową, ewentualnie upominki. 200 pierwszych zawodników, którzy zgłoszą taką chęć, może liczyć na bezpłatny nocleg z 20 na 21 czerwca w hali sportowej. Na mecie każdy zawodnik dostanie pamiątkowy medal oraz napoje (woda, izotonik, herbata), banana i posiłek regeneracyjny. Od godz. 21:00 do 3:00 na Stadionie Olimpijskim będzie trwało „After Party”. [su_highlight background="#7ab76e" color="#ffffff"]Już dziś zapisz się na 33. PKO Wrocław Maraton![/su_highlight] 33. PKO Wrocław Maraton odbędzie się 13 września 2015 r. Już teraz można się zapisywać na imprezę. Na liście startowej widnieje już kilkaset nazwisk! 8 marca startuje program „I Ty możesz zostać maratończykiem” - cykl wspólnych treningów w ramach przygotowań do półmaratonu i maratonu. Więcej informacji – TUTAJ. Informacje o maratonie: www.wroclawmaraton.pl Nocny Wrocław Półmaraton 2014. Fot. archiwum organizatora
Advertisment ad adsense adlogger