fbpx

Wiadomości

Mo Farah, czterokrotny mistrz olimpijski na dystansach 5000 i 10 000 metrów, został w Wielkiej Brytanii uhonorowany tytułem rycerskim za zasługi dla kraju.
[caption id="attachment_21602" align="alignnone" width="767"] Bieganie uliczne. Fot. Istockphoto.com[/caption] [h2]Rok 2016 za pasem. Wśród Was są bardzo doświadczeni biegacze, jak i tacy, którzy dopiero w ciągu ostatnich 12 miesięcy postanowili zrobić ten pierwszy, biegowy krok. Różni Was na pewno wiele: doświadczenia, spojrzenie na świat, ale łączy przynajmniej jedna rzecz - radość z biegania. Zobaczcie, jakie tematy Was ciekawiły najbardziej. [/h2] [h3]Kontuzje[/h3] Trochę nas zmartwiło, że w TOP 10 artykułów z 2016, aż trzy dotyczą kontuzji. Co ciekawe, to nie mityczny ból kolana był Waszym problemem, a... stopy i piszczele. Najczęściej czytane przez Was, to: Ból w stopie - rozcięgno podeszwowe Co robić, gdy bolą piszczele, czyli wszystko o shin splints Najczęstsze kontuzje biegacza (łydki i stopy) [h3]Zdrowie[/h3] Cieszy nas, że interesuje Was również to, jak się regenerować i dbać o swoje zdrowie. Wielu z Was chciało wiedzieć wszystko o sercu biegacza oraz jak się rolować. Z dietetycznych tematów to nie odchudzanie było najczęściej wyszukiwanym tematem, a... zakwaszanie i odkwaszanie organizmu! [h3]Trening[/h3] Wygląda na to, że mimo, iż w maratonach biega coraz więcej osób, to biegi na 5 i 10 km cieszą się największym zainteresowaniem. Z zaciekawieniem czytaliście o treningu na dychę oraz o tym, dlaczego i jak trenować pod kątem 5 km. Nierzadko jednak rzucaliście się na głęboką wodę, bo wielkim zainteresowaniem cieszył się artykuł o tym, jak szybko pozbyć się zakwasów. [h2]2017 rok[/h2] A co nas wszystkich czeka w 2017 roku? Nie mamy pojęcia. Wiemy za to, że będziemy robić wszystko, aby sprostać Waszym oczekiwaniom. WSZYSTKIEGO DOBREGO I DO ZOBACZENIA NA TRASIE!    
[h6]Zakopiański Bieg Noworoczny. Fot. Facebook.com/pg/MOSIR-Zakopane[/h6] [h2]Rok 2016 dobiega końca. Dla biegaczy to oczywiście dobry pretekst do tego, by nadchodzący 2017 rok powitać na biegowo. Gdzie 1 stycznia odbędą się imprezy biegowe?[/h2] [su_highlight background="#68003b" color="#ffffff"]II Noworoczny Bieg Tura - Bielsk Podlaski[/su_highlight] Dystans: 10 km Start: 12:00 Noworoczny Bieg Tura odbędzie się po raz 2. Na uczestników czekała będzie 10-kilometrowa trasa, w większości prowadząca przez las po żwirowych ścieżkach. Zawody rozegrane zostaną w Bielsku Podlaskim - start nastąpi w pobliżu leśniczówki w Hołodach, a meta zostanie zlokalizowana przy Pływalni Miejskiej "Wodnik". Zawodnicy zostaną na linię startu przewiezieni autobusami pół godziny przed strzałem startera. Po zawodach odbędzie się integracyjne ognisko w pobliżu wspomnianej wcześniej leśniczówki. Więcej informacji: facebook.com [su_highlight background="#336800" color="#ffffff"]Nowy Rok na Sportowo - Noworoczna Piątka - Styrzyniec[/su_highlight] Dystans: 5 km Start: 13:00 Styrzyniec, czyli miejscowość zlokalizowana niedaleko Białej Podlaskiej, będzie gospodarzem Noworocznej Piątki. W tamach przywitania Nowego Roku na sportowo uczestnicy zawodów będą mogli pokonać biegiem lub marszem (nordic walking) dystans 5 km. Trasa w całości prowadzi drogami utwardzonymi. Podobnie jak Noworoczny Bieg Tura, impreza ma bardzo kameralny charakter - należy spodziewać się, że w wydarzeniu udział weźmie kilkadziesiąt osób. [su_youtube url="https://www.youtube.com/watch?v=soKpsNaNOUA" width="800" height="600"]https://www.youtube.com/watch?v=nJ_wVxLMZwc[/su_youtube] Więcej informacji: bialabiega.pl [su_highlight background="#002168" color="#ffffff"]III Bieg Noworoczny - Warszawa[/su_highlight] Dystans: 5,4 km Start: 14:00 Organizatorzy stołecznej edycji biegu noworocznego postanowili dać biegaczom wyspać się po szaleństwach sylwestrowej nocy i proponują start o godz. 14:00. Zawody zostaną rozegrane w Parku Skaryszewskim, gdzie uczestnicy pokonają 3 pętle po 1,8 km alejkami parkowymi. Pakiety startowe można odbierać wyłącznie przez 3 dni przed imprezą, nie będą wydawane w dniu startu. Warszawski bieg cieszy się dużym powodzeniem - limit 500 pakietów został już wyczerpany, w związku z czym 1 stycznia w Parku Skaryszewskim powinno być tłoczno. Więcej informacji: biegnoworoczny.pl [su_highlight background="#682b00" color="#ffffff"]Szczeciński Bieg Noworoczny[/su_highlight] Dystans: 5 km Start: 14:00 Podobnie, jak w Warszawie, również w Szczecinie organizatorzy szykują bieg po alejkach parkowych i podobnie, jak w stolicy, biegacze wystartują o godz. 14:00. W Szczecinie zawodnicy pokonają 2 pętle w Parku Kasprowicza, a start i meta będą znajdowały się na Jasneych Błoniach pod Pomnikiem Czynu Polaków w Szczecinie. W porównaniu do poprzedniej edycji tych zawodów, modyfikacji uległa trasa, a najważniejsza zmiana jest taka, że zawodnicy pobiegną w stronę przeciwną niż rok temu. Impreza cieszy się sporym zainteresowaniem - na starcie pojawi się kilkaset osób. [h6]Szczeciński Bieg Noworoczny. Fot: Facebook.com/KrywanFoto Więcej informacji: maratonczykteam.szczecin.pl [su_highlight background="#006842" color="#ffffff"]XI Śląski Maraton Noworoczny - Chorzów[/su_highlight] Dystans: od 7 km Start: 12:00 Ciekawą propozycję dla biegaczy mają organizatorzy Śląskiego Maratonu Noworocznego. Nie ma zdefiniowanego konkretnego dystansu, to uczestnicy decydują, ile przebiegną. Zawodnicy będą biegać w Parku Śląskim w Chorzowie na pętli Półmaratonu Parkowego, która ma długość 7 km. Pokonanie 1 pętli pozwala wystarczy do tego, by być sklasyfikowanym w zawodach. Limit czasu na trasie wynosi 6 godzin, dzięki czemu uczestnicy mogą przebiec dystans wielokrotnie dłuższy - organizatorzy zachęcają do przebiegnięcia maratonu, a może nawet i jeszcze dłuższego dystansu. [su_youtube url="https://www.youtube.com/watch?v=mmyp9x8F7Z4" width="800" height="600"]https://www.youtube.com/watch?v=nJ_wVxLMZwc[/su_youtube] Więcej informacji: facebook.com [su_highlight background="#680005" color="#ffffff"]Zakopiański Noworoczny Bieg[/su_highlight] Dystans: 5 km Start: 12:00 Ostatnia propozycja na naszej liście również jest skierowana raczej do mieszkańców południowej Polski. Zakopiański Noworoczny Bieg to impreza organizowana przez tamtejszy MOSiR. Zawody zostaną rozegrane na terenowej trasie o długości 5 km. Biegacze będą się poruszać po narciarskiej trasie biegowej "Homolacka Droga" (ale bez nart). Start i meta zlokalizowane zostaną w pobliżu Willi "Swoboda". Zwody będą pierwszym biegiem w ramach Zakopiańskiej Ligi Biegowej 2017. Więcej informacji: mosir.zakopane.eu Oprócz imprez przedstawionych powyżej, w wielu miejscowościach w Polsce odbędzie się również szereg innych biegów o bardziej towarzyskim charakterze, w których nie chodzi o czas i rywalizację, a po prostu dobrą zabawę. Wszystkich biegaczy zachęcamy do tego, by w Nowy Rok wejść na biegowo i czy to w zawodach czy w biegu towarzyskim, czy na indywidualnym treningu, sprawdzić swoją dyspozycję po szaleństwach sylwestrowej nocy.
[h2]By pomóc innym, wędruje wzdłuż Himalajów, skacze ze spadochronem. Tym razem postanowiła zbierać pieniądze dla Fundacji Rak'n'Roll w ramach 12. Półmaratonu Warszawskiego i akcji #biegamdobrze. Poznajcie Annę Bliszczyk.[/h2] Biega od niedawna bo… odkąd pamięta, biegać nie lubiła. Jednak we wrześniu 2016 roku miała okazję zobaczyć, co się dzieje podczas Maratonu Warszawskiego. - Popchnęła mnie ta niesamowita atmosfera, duch pozytywnej walki z sobą, świetni ludzie, powody dla ktorych biegną, granice jakie pokonują. Bardzo chciałam sama spróbować i polubiłam bieganie. Nawet to wstrętne błotno-wieczorne listopadowe bieganie w mżawce – śmieje się Ania. [h3]Pokonać siebie[/h3] Co ją na co dzień motywuje do biegania? - Przede wszystkim to, jak dobrze bieganie na mnie działa. Po stresującym dniu w pracy, czy na początek miłego weekendu, bieganie dodaje mi energii, pewności, że robię coś dobrego dla siebie. Poza tym to świetny czas na przemyślenie wielu rzeczy lub, przeciwnie, odłączenie się od wszystkiego wokół. Poza tym motywują mnie ludzie, którzy mnie wspierają i szanują to co robię – mówi biegaczka. W Ani rozbudziła się także rywalizacji, choćby z samą sobą. - Nic nie dopinguje mnie tak, jak pobicie po raz kolejny własnego rekordu. W ramach akcji #biegamdobrze startuje po raz pierwszy, ale jak przekonuje, nie ostatni. - Cieszę się, że mogę tym swoim bieganiem pomóc innym. Od wielu lat pomagam różnym akcjom i fundacjom charytatywnym w Polsce i w Wielkiej Brytanii. Nadaje to sens wszystkiemu co robię: czy jest to zbiórka pieniędzy na osoby bezdomne w mojej miejscowości, czy skok ze spadochronem, by zebrać fundusze na młodych ludzi z ubogich rodzin. Czy też trekking po Himalajach i pomoc dzieciom z tamtych rejonów. Bez tego celu byłyby to piękne wspomnienia. I tylko wspomnienia, kilka zdjęć na pamiątkę. A tak czuję, że mogę coś zrobić dla innych. Każdego roku staram się zrobić kilka takich rzeczy. 12. Półmaraton Warszawski to jeden z planów na 2017 rok. [h3]By odzyskali normalność[/h3] Ania w 12. Półmaratonie Warszawskim biegnie dla Fundacji Rak’n’Roll. - Rak wpływa na życie chorych i ich bliskich. To coś, co dotknęło wiele osób z mojego otoczenia. Podziwiam to, ile mają siły i jak walczą o coś, co jest normalnością dla ludzi zdrowych. Wiem, że Ci zdrowi mogą im bardzo pomóc. Półmaraton jeszcze się nie odbył, ale Anię już kusi, by podnieść sobie poprzeczkę. - Mam kilka pomysłów. Najbardziej podoba mi sie (i jednoczesnie „przeraża” mnie) propozycja, żeby po półmaratonie zapisać się na wrześniowy maraton – mówi biegaczka – Jeśli pobiegnę, to na pewno w akcji #biegamdobrze. Nie ma innej opcji! Na razie jednak przede wszystkim żyje zbliżającym się startem. Zapytana o marzenia dotyczące wyniku, odpowiada: - Jestem debiutantem, więc lepiej, żeby nikt nie wiedział co mam w głowie. Na mecie bedzie tłum rodziny i przyjaciół. Mam nadzieję, że będą czekać bez względu na mój wynik. Z oczywistego powodu na pewno będzie rekord. Do zobaczenia na mecie! Cel Ani możecie wesprzeć TUTAJ [h3]Czym jest #biegamdobrze?[/h3] #BiegamDobrze to pierwszy biegowy projekt w kraju, który oparty jest na modelu aktywnej charytatywności. Towarzyszy on największym imprezom sportowym organizowanym przez Fundację Maraton Warszawski. Uczestnicy akcji zebrali już wspólnie ponad 1000 000 zł na cele dobroczynne! Chcesz dowiedzieć się więcej? Wejdź na stronę maratonwarszawski.com lub polmaratonwarszawski.com.
[h2]Cześć! To mój pierwszy post na łamach Magazynu Bieganie. Dlatego też chciałem się ładnie przywitać z tutejszymi czytelnikami. Bardzo się cieszę, że kręte, życiowe drogi zaprowadziły mnie w to miejsce. W tym krótkim wpisie postaram się opowiedzieć co ja właściwie tutaj robię.[/h2] Tak jak przeczytacie w stopce - jestem podcasterem. Podcasty to takie jakby audycje radiowe w wersji "on demand", czyli słuchamy kiedy chcemy. "Kropka nad M" to podcast, w którym wraz z moimi gośćmi opowiadamy słuchaczom o bardzo różnych aspektach powiązanych ze sportem jakim jest triathlon. Dotychczas ukazały się 23 odcinki... a dzisiaj przy okazji tego przywitania publikuję odcinek numer 24. Po raz pierwszy w podcaście tak mocno oddaliłem się od samego treningu i sprzętu sportowego. Tym razem audycja poświęcona jest psychologicznym aspektom naszego trenowania. Odpowiadamy na pytanie jacy jesteśmy i co wpływa na decyzje i działania jakie podejmujemy. Moim zdaniem to bardzo ciekawy temat, ponieważ rzutuje na wszelkie zachowania od przygotowania do treningu do startu w zawodach. Jeśli jednak masz ochotę na inny temat, to zapraszam do przejrzenia wcześniejszych odcinków audycji. Każdy odcinek to konkretny temat, który omawiam z moim gościem. Zapraszam do odsłuchu. :) Podcast można także posłuchać na moim blogu lub ściągnąć jako plik mp3. Odcinek 24 - Mocne strony w sportach wytrzymałościowych http://ironfactory.pl/knm/KnM24-Mocne-strony-w-sportach-wytrzymalosciowych.mp3
Nowy prezydent Etiopskiej Federacji Lekkiej Atletyki, Haile Gebrselassie, zapowiedział, że jego kraj wprowadzi dożywotnie kary już za pierwsze przewinienie dopingowe. Obecnie na świecie kara za to wynosi do 4 lat. Etiopia jest na liście krajów szczególnego ryzyka, w którym dochodzi do łamania przepisów antydopingowych.
[h2]Pod koniec stycznia w Japonii odbędzie się interesujący dla Polaków kobiecy maraton: pobiegnie Iwona Lewandowska.[/h2] Kobiecy maraton w Osace odbywa się od 1984 roku, zawsze pod koniec stycznia. W 2014 Polka Karolina Jarzyńska (obecnie Nadolska) osiągnęła tu jeden ze swoich największych sukcesów - zajęła trzecie miejsce, które wkrótce, po dyskwalifikacji Ukrainki Gamery Szmyrko, zostało zamienione na drugie. Karolina stąd ma życiówkę - 2:26:31 i tylko 32 sekund zabrakło jej do zwycięstwa w tym biegu. Unieważnione, trzykrotne zwycięstwo Szmyrko w latach 2013-2015 kładzie się cieniem na wynikach tego jednego z najlepszych maratonów świata tylko dla kobiet. 29 stycznia 2017 na starcie biegu stanie Iwona Lewandowska, używająca obecnie nazwiska męża - Bernardelli. Dla Polek jest to zawsze interesujący i korzystny bieg. Zwykle nie zaprasza się niebotycznie szybkich Kenijek, a wyrównaną stawkę z przewagą Japonek. Rekord trasy należy do rodzimej biegaczki - Mizuki Noguchi i pochodzi z 2003 roku. W tegorocznej edycji zwyciężyła także Japonka - Kayoho Fukushi, z czasem 2:22:17. Rekord życiowy Iwony Lewandowskiej to 2:27:47 i gdyby Polka była w formie na rekord kraju (2:26:08 Małgorzaty Sobańskiej z 2001), to Osaka jest jednym z lepszych miejsc do dokonania tej sztuki. Rywalki będą mocne, ale tylko o tyle, żeby być pomocnymi w osiągnięciu dobrego czasu. Najszybsza na liście elity jest Japonka Risa Shigetomo z życiówką 2:23:23. Niewiele wolniejsze są dwie jej rodaczki - Mari Ozaki (2:23:30) i Mai Ito (2:24:42). Iwona Lewandowska-Bernardelli ma siódmą życiówkę w stawce. Karolina Nadolska tym razem nie wystartuje.
[h2]Trasa North Pole Marathon wiedzie po zamarzniętym Oceanie Arktycznym. To najzimniejszy bieg na świecie: odczuwalna temperatura sięga tam mocno poniżej - 40 stopni C. W kwietniu 2017 roku na starcie biegu zamierza się stawić Karolina Czyż - najmłodsza Polka w historii tego maratonu.[/h2] Iwona Ludwinek: Zanim przejdziemy do głównego tematu, opowiedz, jak w ogóle zaczęła się Twoja przygoda z bieganiem? Karolina Czyż: Moja przygoda z bieganiem rozpoczęła się dokładnie trzy lata temu, w grudniu 2013 roku. Zaczęłam biegać za namową mojego ówczesnego chłopaka i jego przyjaciela. I to oni mnie głównie w tym wspierali. W związku z tym, że ja mieszkałam wtedy w Krakowie, a oni stacjonowali w górach, to swoje treningi wzajemnie sobie podsyłaliśmy i tak się dopingowaliśmy. Nie było łatwo na początku, bo ja biegać nie lubiłam, dużo razy się zniechęcałam, bo po prostu mi nie szło tak jak bym chciała. Później mi to weszło w nawyk i szybko wtedy schudłam, co było oczywiście plusem i motywatorem. A dziś biegasz, bo… ? Nie odkryję Ameryki, jeżeli powiem, że dzięki bieganiu zdecydowanie lepiej się czuję nie tylko fizycznie, co głównie psychicznie. Gdy zaczynałam biegać, miałam trochę gorszy okres w życiu i bieganie w dużej mierze mi pomogło. Byłam tylko ja, moja muzyka i długie wybieganie. To jest taki czas, że jestem sama z sobą. Mogę nabrać równowagi, pomyśleć i mózg przestawić na odpowiednie tory. Poza tym, ja często wracam późno do domu, biegam głównie wieczorem. I gdybym się nie zmotywowała do wyjścia i do pobiegania, to pewnie bym wróciła do domu i nic już nie robiła. A tak wychodzę na trening i wracam nabuzowana endorfinami. To działa na mnie lepiej niż kawa. Skąd pomysł, by pobiec na biegunie północnym? To był trochę przypadek. Podczas kończenia korony Półmaratonów Polski w listopadzie 2015 dowiedziałam się o czymś takim jak Korona Maratonów Świata. Pomyślałam, że fajnie byłoby to „kiedyś” zrobić. Kiedyś – miałam na myśli do 40-stki. Koszty są tak ogromne, że mnie na to obecnie nie stać. Poza tym nie byłam na to gotowa fizycznie. W styczniu tego roku założyłam sobie, że spróbuje swoich sił w maratonie, chciałam przebiec jeden. Jednak moje cele często się same weryfikują. Otóż nie zrobiłam jednego maratonu, a prawie cała koronę maratonów Polski. Mówię prawie, bo został mi jeszcze jeden bieg, który będzie odbywał się w kwietniu 2017, tuż przed samym biegunem. Zaangażowałam w to przyjaciela Piotrka, który na początku nie chciał się zgodzić, bo uważał, że to szalony pomysł. W końcu uległ. Piotrek ma zawsze wszystkoopięte na ostatni guzik i wiele obowiązków organizacyjnych przejął po prostu na siebie. No, ale dlaczego ten biegun? Korona Maratonów Świata to jedno – a biegun to drugie. Jedynym Polakiem, który zrobił maratony na wszystkich kontynentach i zarazem na biegunie jest Jarek Rajtar. Pomyślałam, że też bym tak chciała, że to byłoby coś. To się działo w listopadzie, gdy kończyłam koronę połówek, a w styczniu wrzuciłam tak z głupia żartobliwy post na swoim prywatnym profilu facebookowym. Wtedy przypadkiem odezwał się do mnie Jarek Rajtar. Jeszcze nie wiedziałam, że on – to on. Opowiadał mi o tych wszystkich biegach i powiedział, coś czego mnie się nie mówi – że maratonu na biegunie nie pobiegła jeszcze żadna kobieta z Polski. Więc jak to usłyszałam, postanowiłam, że ja będę tą która pobiegnie tam jako pierwsza. I zdecydowałam, że koronę świata łącznie z biegunami, zacznę robić od najtrudniejszego i najdroższego biegu. Nie lepiej było zacząć od czegoś, co stanowiłoby mniejsze wyzwanie? Przyjaciel powiedział mi ostatnio podsumowując mnie, że ja nie mogę jak każdy normalny człowiek zacząć od prostych rzeczy. Coś w tym jest. Wspinaczki nie zaczynałam od ścianki, tylko od wspinania i to nawet nie w skałach, tylko w Tatrach Wysokich. Trekkingu nie zaczynałam od dolin, tylko od razu poszłam na Rysy. Jak nie mam punku odniesienia i nie wiem do końca, jak coś smakuje, to ja to po prostu zrobię. Poza tym mam już wtedy w głowie, że jak zrobiłam coś najtrudniejszego, wszystko inne już będzie proste. Wtedy pracuję już tylko nad techniką. Wracając do biegu North Pole… Nie będziesz pierwszą Polką… Tak, życie znowu mi zmodyfikowało plan. W kwietniu tego roku okazało się, że biegnie tam Polak – Piotrek Suchenia i Polka – Pani Ania Maria Szeleta. Przez pęknięcie kry na lodowcu, bieg został pierwotnie odwołany, później jednak się odbył, ale długo po planowanym terminie. Pani Ania wtedy go przebiegła, wiec nie będę niestety pierwszą Polką. Nie zmieniło to jednak moich planów. Tego typu maratony pokonuje się dłużej niż klasyczne, po asfalcie. Biegałaś wcześniej np. w górach lub ultramaratony? Mam za sobą biegi górskie, 17 grudnia ukończyłam Regatta Winter Ultra Trail Małopolska na dystansie 48 km. Długie ultra dopiero przede mną: w styczniu, wstępnie dwa biegi w lutym, z czego jeden to Everest Run, gdzie chcę się sprawdzić. Jestem fanatyczką wszystkich sportów wytrzymałościowych, nie jestem na pewno sprinterem, tylko długodystansowcem. I w tym mam doświadczenie. Poza tym przykładem, że nie trzeba mieć doświadczenia jest Joanna Mędraś, która teraz wygrała maraton na Antarktydzie, mając za sobą tylko dwa maratony. Zapewniam Cię, że przy całym tym przedsięwzięciu i organizowaniu funduszy, przebiegniecie tego będzie już dla mnie formalnością. Poza tym, ja się już wyleczyłam z porównywania biegów do siebie. Uważam, że każdy bieg jest inny. Maraton na biegunie można porównać tylko z maratonem na biegunie. Ludzie porównują biegi ultra z biegami ulicznymi, a to są zupełnie dwa różne biegi. Mam świetnego kolegę ultramaratończyka, który biega po 200 km, a na maratonie asfaltowym nie dał rady. Nie powinno się również porównywać ludzi i mierzyć ich swoją miarą, czy miarą innych. Ile będzie Cię kosztowała cała organizacja wyjazdu na biegun? Pakiet startowy to koszt 13800 euro, przelot do i z Spitspergenu skąd odbywa się wyprawa, to koszt około 3 do 4 tys złotych (z możliwością przebukowania w każdej chwili lotu). Organizator mając na uwadze przygody z tego roku zastrzegł, że data biegu może ulec w każdej chwili zmianie i każdy ma się do tego dostosować. Nocleg na Spitspergenie jest bardzo drogi. Doba hotelowa kosztuje około 1200 PLN, z czego wszystkie hotele czyli AŻ dwa (jeżeli się nie mylę) są już zarezerwowane po brzegi na kwiecień. Trzeba się liczyć z tym, że spędzimy tam minimum 10 dni. Z Piotrkiem mamy wynegocjowany i zagwarantowany dużo tańszy nocleg w prywatnej kwaterze. Więc zamiast 12 tys. pewnie zmieścimy się w 5-7 tys. Sprzęt i ciuchy są drogie, ale jest to też kwestia indywidualna. Możesz wydać na nie kilkanaście tysięcy złotych, lub możesz kupić używaną kurtkę na Allegro za 200zł. Ale podsumowując: najdroższy jest pakiet – około 60 tys zł. Doliczając do tego koszty ubezpieczenia, wszelkiego rodzaju prowizje, biorąc pod uwagę kurs euro i inne rzeczy, które mogą się wydarzyć, łączny koszt wyprawy to około 82 tys złotych. To jest bardzo drogie przedsięwzięcie, ale już na 2018 opłata za bieg wzrosła do 16 tys euro. Jakbym chciała we własnym zakresie organizować sobie wyprawę na biegun, musiałabym liczyć się z kosztami rzędu powyżej 150 tys złotych. Więc mimo, że jest to drogie wierz mi, że ja liczę naprawdę po najniższej linii oporu. Pamiętasz tę chwilę, gdy się dowiedziałaś, że zakwalifikowałaś się do biegu? Tak, to było pod koniec października, tuż po maratonie w Poznaniu, gdy dostałam maila zwrotnego od Richarda Donovana, że mnie dopisze do listy startowej. Najpierw się ucieszyłam, a później zaczęłam panikować, bo do 9 grudnia wyznaczono mi datę na wpłatę pakietu startowego. Nie do końca wiedziałam jak wyjść z całej sytuacji, bo miałam plany długoterminowe na zarobienie na bieg, natomiast wyznaczono mi ponad miesiąc na wpłatę. Doradzono mi, bym poszukała sponsorów. Usłyszałam też od kilku osób, że projekt nie ma szans na powodzenie, przez zbyt krótki termin realizacji. Mimo wszystko postanowiłam nie rezygnować z tego i zaryzykować. Co na to Twoi bliscy? Taaak… uprzedziłam moich najbliższych, bo stwierdziłam, że o ile wiele rzeczy udało mi się zrobić po kryjomu i dowiadywali się po fakcie, to w tym przypadku się to raczej nie uda. (śmiech) I tata tego w ogóle nie pochwala. Powiedział, że do tego ręki nie przyłoży i nie da mi nawet złotówki, bo się o mnie boi. Chociaż i tak przyłożył rękę, bo pomógł mi w pisaniu maili do organizatorów. Powiedział mi jednak też, że nie będzie mi również w tym przeszkadzał, jeżeli bardzo o tym marzę. Więc wiem, że mam jego wsparcie i błogosławieństwo. Moi przyjaciele mnie bardzo wspierają i kibicują, a nawet niektórzy ekscytują się bardziej niż ja. Obawiałam się również, reakcji moich czytelników. Teraz wiem, że niepotrzebnie, bo hejtów było bardzo mało, natomiast masa podziękowań i samo to, że kogoś gdzieś tam zmotywowałam i zainspirowałam jest dla mnie dodatkowym plusem. W moim rodzinnym miasteczku były różne reakcje i pozytywne i te negatywne również, negatywne leciały jedynie do moich najbliższych, brata, taty czy mój dziadziuś dostawał telefony typu „co jego wnuczka wyprawia”. Natomiast do mnie samej nikt osobiście nie powiedział, ani nie napisał nieprzychylnej rzeczy. Poza tym jestem negowana za to, że mi odbija, bo wymarzyłam sobie coś, co naprawdę dużo kosztuje. Uważam jednak, że marzenia są kwestią indywidualną i nie podlegają ocenie. Jestem negatywnie odbierana za to, że chce wydać na bieg 82 tys. złotych, ale nikt nie neguje już ludzi, którzy dajmy na to organizują wesela po 100 tys. złotych i też wydają te pieniądze na „jeden dzień”. I z całym szacunkiem, jak wierzę w miłość między ludźmi, większe prawdopodobieństwo jest, że powtórnie można stanąć na ślubnym kobiercu, niż dwa razy stanąć na biegunie. Plusem było również to, że wsparły mnie internetowo osoby, które sama podziwiam, nie tylko w bieganiu, ale we wspinaczce, np. Pan Marcin Tomaszewski – który powiedział, że jak na mnie patrzy to jakby widział siebie kilkanaście lat temu. To mi dało dodatkowo takiego kopa motywacyjnego i milion do mojej mocy. To jest fantastyczne, że gdy zaczęłam w końcu mówić to co robię, zaczęli się pojawiać ludzie, którzy nie doszukują się problemów, a szukają rozwiązań. I naprawdę wiele rzeczy, które ja bym chciała zrobić nie da się zrobić samemu, a robiąc razem robi się zdecydowanie łatwiej. I nagranie wideo jeszcze nie wysłało mnie ciałem na biegun, ale głową jestem już dawno w kosmosie. Jak się przygotowujesz do biegu? Mam rozpisany plan treningowy indywidualny pode mnie na dwa tygodnie z góry przez Piotrka Suchenie. Poza tym, ile tylko mogę, uciekam w góry, w śnieg, w zimę i przerzucam się na biegi ultra. Chce już pomału odejść od biegów ulicznych. Z czasem planuję również na co dzień trenować na bieżni w chłodni, tak przy – 30 st. C. Na początku ten pomysł wydawał się szalony, ale jak powiedziałam to Sucheni, to mnie uświadomił, że zeszłoroczny zwycięzca biegu właśnie na chłodni trenował. Więc jak widać, pomysły mam jednak odpowiednie. Czego się najbardziej boisz? To dobre pytanie, ponieważ do niedawna bałam się wielu rzeczy. Głównie takich, które dotyczą mojego życia prywatnego i takich, na które nie mam wpływu. Natomiast jeżeli chodzi o sam bieg to np. nie chciałam jechać tam sama. Że gdzieś tam zginę, zagubię się. A tak naprawdę mało rzeczy się boję. Obecnie nie mam barier w głowie, że czegoś nie da się zrobić. To tylko kwestia czasu. Obecnie też nie mam czasu na siedzenie i na analizowanie, co może się wydarzyć. Nie przypominam sobie nawet kiedy ja się ostatnio bałam? Hmm… A wiem! Jak się wspinałam w Tatrach. Chciało mi się nawet płakać, bo myślałam, że umrę. Tak, wtedy się bardzo bałam. Ale każda taka rzecz mnie wzmacnia psychicznie. Każda. Może jednej rzeczy naprawdę się boję. Że braknie mi życia na wszystko, co chciałabym zrobić. Po prostu. Z tego co wiem, masz już doświadczenie w spełnianiu swoich marzeń. Mam. To, co sobie wymarzę, zamieniam w cele, bo uważam, że marzenia zawsze gdzieś tam zostają tylko marzeniami, jeżeli nic z tym nie robimy. Poza tym one też się zmieniają z wiekiem. Najpierw chyba chcemy mieć i posiadać a później zdobywać i osiągać, przynajmniej tak jest w moim przypadku. Ja na tym etapie życia, którym jestem, nie czuję do końca potrzeby posiadania. Uważam, że małymi krokami można bardzo wiele osiągnąć. Mnie wiele osób postrzega – zwłaszcza teraz – jako „ta, której się udaje.” Udaje – nie lubię tego słowa. Niech będzie „ta, która to zrobi”, ale oprócz rzeczy, które zrobiłam, czy które mi, niech będzie „udały się”, jest całe zaplecze porażek, i to takich spektakularnych, o których po prostu nie lubię mówić, bo nie ma czym się chwalić. Bieganie mnie nauczyło bardzo, bardzo dużo, przede wszystkim samodyscypliny, determinacji i cierpliwości. Poza tym ja zdecydowanie lepiej funkcjonuje w życiu codziennym jak, się realizuje na płaszczyźnie sportowej i osiągam swoje cele. U mnie decyzje zapadają w sercu a głowę zabieram ze sobą, rzadko na odwrót, to tak nie działa, że rozsądkowo kieruje się głową i serce ze sobą zabieram, ja tak nie czuje. Poza tym jakbym kierowała się głową, to jednak umówmy się, ale nie rozmawiałybyśmy teraz o Biegunie Północnym. Maraton na biegunie północnym to dopiero początek. Przed Tobą Extremalna Korona Maratonów Świata. Najpierw muszę zacząć od napadu na bank (śmiech) A tak serio… Tak, chcę zrobić. I zrobię. Na razie skupiam się na biegunie i moim priorytetem jest dopięcie budżetu. Później będę myślała o pozostałych kontynentach. Wstępny plan mam, ale musisz mi wybaczyć, nie chce o tym mówić z jednego względu. Jak wiesz nie będę pierwszą kobietą – Polką, która przebiegnie maraton na biegunie. I jest coś, czego nie zrobił ani Polak, ani Polka. I nie ukrywam, że to mi również siedzi w głowie. Nie chcę o tym mówić przede wszystkim dlatego, że po moim video znalazły się osoby, chętne zdobywać Biegun. Nieoficjalnie wiem, że ktoś tam jeszcze na moje miejsce koczuje, pakiet wpłacił i biegnie. Dlatego nie chciałabym, by ktoś bogatszy mnie ubiegł. Obiecuje Ci, że będziesz jedną z pierwszych, której to opowiem jak już dokonam. Projekt Karoliny możesz wesprzeć poprzez stronę zrzutka.pl/karolinaczyz.  
[h2]Obserwuj lub dołącz do największej w sezonie wiosna 2017 rywalizacji blogerów, organizowanej w ramach akcji #biegamdobrze i przekonaj się, że dobro zawsze wygrywa![/h2] [h3]Na czym to polega?[/h3] Dołączając do akcji #biegamdobrze organizowanej w ramach 12. Półmaratonu Warszawskiego, wybierasz jedną z 7 partnerskich organizacji dobroczynnych, której chcesz pomóc. Drugim krokiem będzie powiadomienie nas o tym, że chcesz wziąć udział również w rywalizacji blogerów "na dobro".  O swoim udziale w rywalizacji informujesz swoich fanów, czytelników, rodzinę, przyjaciół, znajomych, znajomych znajomych, a także zachęcasz ich do pieniężnych wpłat na Twój cel. Rywalizację wygrywa ten lub ta z Was, który/a zbierze najwięcej pieniędzy. [h3]Kto może wziąć udział w zabawie?[/h3] Każdy, kto prowadzi bloga, którego tematyka związana jest z aktywnym, zdrowym stylem życia. Nieważne, czy jest on osadzony na blogowej witrynie, czy też Facebooku lub Instagramie. Nie ma też znaczenia, ilu masz fanów lub obserwujących. Grunt, że należysz do blogowej społeczności. Ważne jednak, aby profil na portalu społecznościowym który reprezentujesz, był rzeczywiście blogiem, a nie Twoim kontem prywatnym. [h3]Dlaczego warto wziąć udział w zabawie?[/h3] Walka "na dobro" to akcja, dzięki której możliwe jest zebranie jeszcze większej puli pieniężnej dla tych, którzy tego naprawdę potrzebują. Ty, jako uczestnik rywalizacji stajesz się motywatorem i inspiracją dla innych. Pokazujesz, jak "biegać dobrze", a także uczysz, jak to robić. [h3]Jak zgłosić się do zabawy?[/h3] Najpierw musisz zgłosić się do akcji #biegamdobrze organizowanej w ramach 12. Półmaratonu Warszawskiego (szczegóły TUTAJ). Gdy już przejdziesz przez rejestrację, powiadom nas, że chcesz wziąć udział w rywalizacji blogerów. W tym celu wyślij e-maila na adres: konkurs@magazynbieganie.pl. W tytule napisz: Rywalizacja #biegamdobrze – zgłoszenie. Wiadomość musi zawierać: Twoje imię i nazwisko Nazwę i adres Twojego bloga Nazwę wybranej przez Ciebie fundacji, dla której zbierasz fundusze Lista partnerskich fundacji znajduje się na stronie: polmaratonwarszawski.com/biegamdobrze [h3]Co jest do wygrania?[/h3] Zarówno rywalizacja, jak i akcja #biegamdobrze ma charakter charytatywny i jej celem głównym jest pomoc w zebraniu jak największej ilości pieniędzy na poszczególne cele. To także świetna zabawa i możliwość pokazania siebie i swojego bloga od najlepszej strony. Jednak to nie wszystko. Dla każdego z Was przygotowaliśmy pamiątkowe dyplomy i upominki, które będą Wam przypominały, jak dobrą robotę wykonaliście. O przebiegu rywalizacji będziecie mogli regularnie czytać na portalu magazynbieganie.pl Organizatorami akcji  są: magazynbieganie.pl; magazyn BIEGANIE oraz 12. Półmaraton Warszawski.
[h2]Ból piszczeli jest jedną z najczęściej pojawiających się dolegliwości wśród biegaczy. Skąd to się bierze, jak leczyć kontuzję oraz co robić, by jej unikać, radzi fizjoterapeuta - Mateusz Chajęcki.[/h2] Wielu lekarzy, do których zgłaszają się biegacze, doszukują się zmęczeniowego złamania kości piszczeli. Oczywiście jest to jedna z najgorszych diagnoz, jakie może usłyszeć sportowiec, jednakże na szczęście wcale nie występuje aż tak często. Zdarza się, że lekarze nie znajdując żadnych zmian na kości stwierdzają, iż jest to efekt przetrenowania i zalecają odpoczynek, który często pomaga tylko do czasu powrotu do aktywności. Co dokładnie ci dolega i jak sobie z tym radzić? O tym za chwilę, najpierw poznaj powody powstawania bóli piszczeli. [h3]Dlaczego biegaczy bolą piszczele[/h3] - nieodpowiednie obuwie (jak wybrać odpowiednie buty do biegania, dowiesz się STĄD) - nie dopasowane obciążenia treningowe - zmiany w budowie stopy lub stawu skokowego - brak rozciągania/rolowania (rozciąganie dla biegacza - jak, kiedy i po co?) - brak odpowiedniej ilości czasu poświęconej na odpoczynek, regenerację - dysproporcja w obciążeniu kończyn - nieprawidłowe wzorce postępowania w życiu codziennym (chodzenie w szpilkach u kobiet, długotrwałe siedzenie w pracy) [h3]Ból przednio-przyśrodkowej części goleni[/h3] Ból występujący w tej części nazywany jest potocznie shin splints. Pomimo wielu poradników dostępnych w internecie jak sobie z tym radzić, cały czas wielu biegaczy ma z tym problem. Zapewne dlatego, że podczas shin splints dochodzi do kilku dolegliwości jednocześnie. Może wystąpić: zapalenie okostnej kości piszczelowej, zapalenia ścięgien m.in. mięśni piszczelowego przedniego i płaszczkowatego. Podczas długotrwałego działania powyższych czynników (kumulujących się mikrourazów) może dojść do zmęczeniowego złamania piszczeli. Ból pojawiający się podczas zmęczeniowego złamania piszczeli jest bardzo duży, ale zarazem umiejscowiony bardzo punktowo. Najłatwiej znaleźć je zjeżdżając po goleni, miejsce najbardziej bolesne może być złamaniem. [h3]Ból w przednio bocznej części piszczeli[/h3] Może sygnalizować o przewlekłym zapaleniu powięzi lub problemy z mięśniami np. z piszczelowym przednim. Każdy nasz mięsień otoczony jest powięzią, która separuje tkanki od siebie, dodatkowo zapewniając swobodne poruszanie się mięśni miedzy sobą. Mięśnie podczas wysiłku powiększają swoją objętość a co za tym idzie zwiększając ciśnienie w przedziale powięziowym. Jeśli ciśnienie jest za duże, ogranicza przepływ krwi w mięśniach. Zaprzestanie treningu często przynosi zmniejszenie ciśnienia i stopniowe znikanie bólu Rolowanie piszczeli na wałku [h3]Ból mięśnia trójgłowego łydki[/h3] Najczęściej spotykane dolegliwości bólowe są właśnie związane z mięśniem trójgłowym łydki. Na szczęście wiele z nich jest tylko zmęczeniem po treningu. W wielu wypadkach można sobie poradzić samodzielnie jednakże niestety bardzo często początkowe objawy są bagatelizowane. Brak rozciągania i rolowania prowadza do kumulacji mikrourazów, które mogą powodować bolesne skurcze mięśni, zwiększenie się objętości łydek, naciągnięć i naderwań. Nieprawidłowa praca mięśnia trójgłowego łydki, powoduje problemy nie tylko w obrębie samego mięśnia ale również znacząco wpływa na pracę ścięgna Achillesa, którego problemy i urazy, często są leczone przez lekarzy zastrzykami ze sterydów, co jeszcze bardziej przybliża Achillesa do najgorszej kontuzji, czyli jego zerwania. Dlatego warto dbać o mięśnie podudzia, gdyż ich prawidłowa praca jest ważna dla całej kończyny dolnej. [h3]Co robić, żeby nie dopuścić do kontuzji?[/h3] Należy pamiętać o podstawowych zasadach, tzn. rozciąganiu po treningu, rolowaniu, odpowiedniej regeneracji, dopasowanym obuwiu, nie za szybkim zwiększaniu obciążeń treningowych. Warto natomiast pamiętać o treningu dodatkowym. Świetnym elementem zabezpieczającym nasze podudzia przed kontuzja jest trening stabilizacyjny. Można go wykonywać zarówno bez przyrządów, jak również z wykorzystaniem piłki sensomotorycznej, BOSU, elastycznych gum do ćwiczeń. Taki trening wzmacnia mięśnie podudzia zabezpieczając i przygotowując do ciężkich treningów. Warto również wprowadzić do treningu ćwiczenia ekscentryczne mięśnia brzuchatego łydki i Achillesa. Stojąc palcami na krawędzi krawężnika lub schodów, wykonujemy wspięcie na palce a następnie powolne opuszczanie pięty poniżej linii palców. [caption id="attachment_37262" align="alignnone" width="800"] Rolowanie piszczeli na wałku[/caption] [h3]Jak sobie radzić gdy wystąpi ból goleni?[/h3] Najprostszym sposobem jest przyłożenie sobie w miejscu bólu zimnego coldpacka lub kostki lodu, nawet jeśli nie widzimy wyraźnego obrzęku. Jeśli ból nie zniknął do następnego dnia, warto zrezygnować z treningu i powtórzyć procedurę. Dozwolone jest stosowanie maści przeciwbólowych, jednakże jeśli ból utrzymuje się warto wybrać się do fizjoterapeuty, który może pomóc w rozpoznaniu problemu i zastosować dodatkowo fizykoterapie. Dopiero kiedy ból zniknie całkowicie zalecany jest powrót do biegania na 100%. Podsumowując, bóle łydek są najczęstszymi bólami z jakimi spotykają się biegacze, ale maja spory arsenał broni, dzięki której mogą z nimi skutecznie walczyć. Najważniejsze jest jednak, żeby znaleźć w sobie sile do regularnego rolowania i rozciągania, oraz żeby nie za bardzo zwiększać obciążenia treningowe, a wielu problemów da się uniknąć [h3]Przykładowe ćwiczenia zapobiegające shin splints:[/h3]
Advertisment ad adsense adlogger