fbpx

Wiadomości

[h2]Młodzi, zakochani i... piekielnie szybcy. Hania i Mateusz to najmocniejszy małżeński team triathlonowy. Mają doświadczenie, wiedzę i od dziś będą się nią dzielić na naszym portalu. Poznajcie ich![/h2] [h3]Kim są Hania i Mateusz?[/h3] "Naszym marzeniem jest wspólny start w Igrzyskach Olimpijskich w Tokio - w naszej dyscyplinie nie udało się jeszcze żadnemu małżeństwu. Do realizacji programu przygotowań i startów w kwalifikacjach marzenia potrzebujemy solidnego zaplecza finansowego. Dlatego w listopadzie 2017 stworzyliśmy markę Sportowe Love, obecnie realizujemy opartą na niej strategię pozyskiwania środków. Idąc z duchem czasu postawiliśmy między innymi na crowdfunding na platformie Patronite - zachęcamy serdecznie do dołożenia cegiełki na Sportowe Love :-) Szczegóły znajdziecie na https://patronite.pl/sportowelove" Hanna Kaźmierczak (ur. 1990) - zawodniczka triathlonowej Kadry Narodowej oraz profesjonalnej grupy GVT BMC Triathlon Team. Pochodzi z Leszna, absolwentka stołecznej AWF, obecnie mieszka w Warszawie wraz z mężem Mateuszem i dwoma kotami. Przygodę ze sportem rozpoczęła już w IV klasie szkoły podstawowej - najpierw trenowała pływanie, po paru latach uwagę skierowała na aquathlon i triathlon. Rok 2017 był jej jedenastym sezonem startowym. Największe osiągnięcia Hani to tytuł Mistrza Polski w aquathlonie w 2014, 3 miejsce w triathlonowych Mistrzostwach Polski na dystansie supersprint w 2015 a także miejsca w pierwszej dziesiątce zawodów Pucharu Europy ITU. Od 2015 Hania jest żołnierzem zawodowym, reprezentuje z sukcesami polską armię w triathlonowych zawodach wojskowych. Kariera sportowa nie przeszkadza jej w kontynuowaniu edukacji w dziedzinie fizjoterapii. Mateusz Kaźmierczak: (ur. 1990) - zawodnik triathlonowej Kadry Narodowej oraz profesjonalnej grupy GVT BMC Triathlon Team. Pochodzi z Kalisza, absolwent warszawskiej AWF, obecnie mieszka w Stolicy z żoną Hanią. Ze sportem związany od dzieciństwa: jego pierwszą dyscypliną było pływanie, kolejną kolarstwo górskie. W wieku 16 lat rozpoczął treningi triathlonowe, a niedługo potem triathlon stał się jego życiową pasją. Rok 2017 był jedenastym z sezonem Mateusza w sporcie wyczynowym. Jego największe sukcesy to tytuł Mistrza Polski w triathlonie na dystansie sprinterskim oraz 2 miejsce w Pucharze Azji w Kazachstanie w roku 2014. Kolejny rok przyniósł mu 2 miejsce w Mistrzostwach Polski na dystansie olimpijskim oraz, dzięki udanym startom między innymi w Pucharze Świata, pozycję najwyżej skwalifikowanego polskiego zawodnika w rankingu światowym i olimpijskim. Uprawianie sportu na poziomie wyczynowym to 2-3 treningi dziennie oraz życie na walizkach, ale również okazja do zdobywania wiedzy i doświadczenia do roli trenera. Mateusz widzi siebie w takiej roli zakończeniu kariery.
[h6]Marszobiegi są skutecznym środkiem treningowym dla początkujących. Jednak po pewnym czasie wiele osób chce biegać bez konieczności wplatania odcinków pokonywanych marszem. Fot.: istockphoto.com[/h6] [h2]Wielu początkujących biegaczy rozpoczyna swoją przygodę z tym sportem od marszobiegów. To doskonałe wprowadzenie do regularnej aktywności fizycznej. Z czasem jednak nadchodzi moment, w którym nie chcemy przerywać biegu marszem. Jak wyeliminować ten element z naszych treningów?[/h2] Większość planów treningowych dla osób rozpoczynających bieganie zawiera marszobiegi, w których krótkie odcinki biegu są przerywane krótkimi odcinkami marszu. Osobom stawiającym pierwsze kroki na biegowych ścieżkach pozwalają one stopniowo przyzwyczaić ciało do wysiłku fizycznego i przygotować się na dalsze treningi. Marszobiegi umożliwiają również wykonywanie dłuższych i bardziej objętościowych treningów, a dla niektórych mogą być skutecznym środkiem do zrzucenia nadmiernych kilogramów. Z czasem jednak początkujący biegacz dąży do tego, by biegać, a nie przerywać tę czynność marszem - to naturalny kierunek rozwoju. Tylko w jaki sposób przejść z "marszobiegania" do samego biegania? Pierwszym elementem, na jaki należy zwrócić uwagę, jest częstotliwość podejmowania wysiłku fizycznego. Jeśli nasza aktywność ogranicza się do wykonywania marszobiegów 1-2 razy w tygodniu, wtedy pierwszym celem powinno być zwiększenie tej liczby do 3-4 jednostek w tygodniu. Nie ma co się oszukiwać, przy nieregularnym "trenowaniu" nie możemy liczyć na progres, ani skokową poprawę formy. W bieganiu, nawet u osób początkujących, do najważniejszych elementów należą konsekwencja i systematyczność - bez nich nie będziemy w stanie osiągnąć założonych celów. Jak zwiększyć częstotliwość podejmowania wysiłku fizycznego? Należy po prostu dodać jedną jednostkę tygodniowo do dotychczasowego planu i po ok. 3-4 tygodniach można bezpiecznie dodać kolejną. Nie należy jednak robić tego w nieskończoność. Dla osób początkujących 4 jednostki w tygodniu to dawka optymalna, 5 to już maksimum. Kiedy regularnie jesteśmy w stanie podejmować aktywność 3-4 albo 5 razy w tygodniu, jesteśmy gotowi do tego, by zacząć eliminować odcinki pokonywane marszem. [caption id="attachment_12954" align="alignnone" width="720"] Wykonując marszobiegi powinniśmy zwracać uwagę, czy tempo nie jest dla nas zbyt wymagające. Fot. istockphoto.com[/caption] Istnieje kilka dróg umożliwiających przejście od marszobiegów do biegów ciągłych. Pierwsza z nich to wydłużanie odcinków pokonywanych biegiem. Zakładając, że nasze dotychczasowe treningi wyglądały w ten sposób, że biegliśmy przez 3 minuty, a następnie maszerowaliśmy przez 2 minuty i całość powtarzaliśmy 5-krotnie, powinniśmy wydłużyć odcinki pokonywane biegiem do 4 minut. W ten sposób wydłużamy cały trening o 4 minuty i zamiast 15 minut biegu, otrzymujemy łącznie 19 minut pokonywanych biegiem. Czas trwania marszu nie ulega wtedy zmianie. Zastosowanie powyższego schematu to dopiero wstęp. Kolejnym powinno być skrócenie czasu, w jakim podczas treningu poruszamy się maszerując. Możemy to zrobić na 2 sposoby. Pierwszy z nich to skrócenie odcinka pokonywanego marszem. Odwołując się do powyższego przykładu, zamiast 2 minut powinniśmy zastosować 1,5 minuty albo nawet 1 minutę marszu, nie zmieniając przy tym czasu trwania odcinka biegowego. W ten sposób ponownie cały trening trwał będzie nieco krócej (25 minut zamiast 29), łączny czas biegu będzie wynosił wciąż 19 minut, ale procentowy udział czasu, jaki podczas takiej jednostki pokonujemy biegiem wzrośnie. Druga możliwość dotyczy stopniowej eliminacji przerw w biegu. Polega na zmniejszaniu liczby odcinków pokonywanych marszem. Jest to w pewnym sensie powrót do pierwszego kroku, bowiem opiera się o wydłużanie odcinków pokonywanych biegiem. Stosując system 4 minut biegu i 1 minuty marszu powtarzany 5-krotnie, kolejnym etapem będzie 5 minut biegu i 1 minuta marszu powtórzone 4-krotnie. Następnie możemy spróbować schematu, w którym odcinki biegowe trwają 7 minut i są przeplatane 1-minutowym marszem (3 powtórzenia). Wtedy łączny czas treningu jest mniej więcej taki sam (24-25 minut), ale coraz większą jego część stanowi bieg, przy malejącym udziale marszu. Dochodząc do tego etapu powinniśmy być już gotowi do wykonania swobodnego biegu trwającego ok. 15-20 minut bez konieczności przechodzenia do marszu. Warto stopniowo wprowadzać takie rozwiązanie w miejsce jednego-dwóch dotychczasowych treningów w tygodniu. Podczas pozostałych 2 jednostek wciąż wykonujmy marszobiegi. Z czasem możemy również w nich zmniejszyć liczbę przerw, a następnie wydłużać czas trwania tych jednostek, podczas których wyłącznie biegamy. Kiedy przynajmniej 2 razy w tygodniu będziemy w stanie biec przez 30 minut, dochodzimy do momentu, w którym całkowita rezygnacja z przerw w marszu powinna przyjść nam z łatwością. [h6]W momencie, w którym jesteśmy w stanie swobodnie biec przez ok. 30 minut, całkowite wyeliminowanie marszobiegów z treningów jest już niemal formalnością. Fot. istockphoto.com[/h6] Powyżej opisany przykład, to tylko jedna z możliwości przejścia od marszobiegów do biegów trwających kilkanaście, a docelowo kilkadziesiąt minut. Nie istnieje jedyny słuszny schemat, którym należy ślepo podążać. W całym procesie ważne jest, by przechodzić go stopniowo, rozkładając całość na kilka tygodni, a nawet miesięcy (w zależności od naszego samopoczucia, stanu zdrowia, wagi, przeszłości sportowej i innych czynników). Nie należy również zniechęcać się, jeśli te zmiany nie będą przychodziły nam z łatwością - w tym przypadku kluczowe są czas i cierpliwość. Mówiąc o przechodzeniu od marszobiegów do biegów w treningach osób początkujących trzeba pamiętać jeszcze o jednym, bardzo istotnym elemencie, jakim jest psychika. Wiele osób podświadomie boi się zrezygnować z krótkich przerw w marszu, bo brakuje im pewności siebie i przekonania, że są w stanie biec bez przerw przez określoną ilość czasu. Bardzo istotne jest uświadomienie sobie, że te 30 czy nawet 20 minut ciągłego biegu jest w zasięgu zdecydowanej większości społeczeństwa, nawet wśród osób, które na co dzień nie są aktywne. Bardzo ważnymi elementami są dobór tempa (może być nawet niewiele szybsze niż marsz) i właściwe nastawienie psychiczne. Biegów bez jakichkolwiek elementów marszu nie należy się obawiać. Należy je po prostu stopniowo wdrożyć w swój plan treningowy.
[h2]Co siedzi w butach i jaką misję realizują dzięki zyskom marki biegowe w Polsce? Razem z Mateuszem Jasińskim przyglądamy się rynku biegowemu w naszym kraju.[/h2] Mateusz Jasiński był już gościem mojego podcastu. Razem z Łukaszem Remisiewiczem zabrali nas w podróż po nowojorskim maratonie. Tym razem rozmawiamy o czymś zupełnie innym. Chciałem wejść w głąb buta biegowego i dowiedzieć się co w trawie piszczy i czy to wszystko jest nam potrzebne. Rozmowa zatoczyła szersze kręgi i w tym odcinku usłyszycie również powiązanie technologii w butach i strojach sportowych z zawodnikami elity biegowej. Miłego słuchania. :) http://ironfactory.pl/knm/KnM26-Buty-do-biegania-dla-amatorow-i-elity.mp3 W tym odcinku usłyszysz: Czy 50-60 lat temu każdy mógł biegać nie robiąc sobie krzywdy? Co New Balance robi jako firma, żeby pokazać młodemu pokoleniu pozytywną stronę biegania? O projektach i celach marek biegowych. Czy New Balance jest marką dla wszystkich? Dlaczego marka New Balance wchodzi w świat triathlonu? Czym różnią się buty startowe od treningowych, poza ich masą? Co składa się na wagę buta? O technologii Fresh Foam. Czym w przypadku czy programów, które realizuje marka New Balance wyróżnia się na tle konkurencji? Co robi marka New Balance, że buty są tak wygodne? Jak wygląda misja marki?
[h2]Miniony weekend przyniósł grad bardzo dobrych wyników uzyskanych przez Polaków i Polki na dystansie 1 km w hali.[/h2] Bieg na jeden kilometr, a mówiąc poprawniej - 1000 metrów, bo dystanse stadionowe i halowe mierzy się w metrach - nie występuje na dużych imprezach międzynarodowych. Startuje się na 800 lub 1500 metrów. Na 1000 metrów nie ma więc minimów, standardów, ani żadnych łatwo mierzalnych celów dla profesjonalistów, poza rekordami kraju. Mimo to jest to jeden z najpopularniejszych dystansów startowych, ze względu na swoją uniwersalność. Szczególnie widoczne jest to w hali, gdzie do pokonania dystansu jest równe 5 okrążeń - w odróżnieniu od mniej intuicyjnych 2,5 okrążeń na stadionie. Miniony weekend był w Polsce wyjątkowo łaskawy pod względem wyników na 1000 metrów. Podczas mityngu w Spale miał miejsce szybki bieg męski oraz kobiecy. A mówiąc precyzyjnie - najszybsza z jednej z pięciu serii na 1000 metrów mężczyzn i najszybsza z trzech serii kobiecych. Ze względu na ograniczenie przepustowości, wszystkie halowe i stadionowe biegi rozgrywane są w seriach - w biegach średnich na hali na raz startuje zwykle 8-12 osób. W Spale trzech pierwszych młodych zawodników pobiegło szybciej niż 20-letni rekord Polski juniorów. Wygrał Patryk Kozłowski z czasem 2:23:19, drugi był Michał Kitliński - 2:23,47, trzeci Patryk Sieradzki - 2:23,87. Kolejnych dwóch biegaczy uzyskało na mecie czas rzędu 2:24, kolejnych dwóch 2:26. Złamanie bariery 2:30 jest nieoficjalną przepustką do szerokiej czołówki seniorów w kraju, a złamanie 2:20 - do czołówki europejskiej, jeśli nie światowej. Rekord Polski w hali wynosi 2:17,67 i należy do Marcina Lewandowskiego, rekord świata to 2:14,20. U kobiet rekord świata to 2:30,94, Polski - 2:36,97. W Spale szybko biegały również kobiety. Danuta Urbanik pobiegła 2:43,29, Katarzyna Broniatowska 2:43,42, a Karolina Giza 2:43,94. Tego samego dnia w Toruniu Bartosz Kotłowski uzyskał wynik 2:23,76, a w Wiedniu Mateusz Borkowski zajął drugie miejsce w biegu na 800 metrów z wynikiem 1:48,65. Weekend był bardzo udany dla polskich lekkoatletów i lekkoatletek.
[h2]Jeszcze kilka lat temu powiedziano mu, że być może nigdy nie będzie chodził. Jednak los zdecydował inaczej, bowiem w tym roku pobiegnie w 12. Półmaratonie Warszawskim. Będzie jednak walczył nie tylko dla siebie, ale również dla Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę. Poznajcie wyjątkową historię Kacpra Wołosza.[/h2] Biega, bo jak mówi: „Ono uczy wszystkiego: kształtuje charakter, silną wolę, uczy samodyscypliny, pokory, wprowadza porządek w życiu codziennym.” - Do biegania podchodziłem od zawsze. Już w czasach studenckich biegałem po lesie, ale były to krótkie odcinki oraz przede wszystkim jednorazowe akcje, bez mierzenia czegokolwiek – mówi Kacper. [h3]Marzenia pod znakiem zapytania[/h3] 5 lat temu doznał wypadku, który zaważył na jego sprawności. - Zderzyłem się z dwoma samochodami ciężarowymi. Otarłem się o śmierć. Miałem operację, uczyłem się od nowa chodzić. Praktycznie wszystko zaczynałem od zera, a teraz mogę spełniać swoje marzenia, biegając! To piękne uczucie, nie do opisania! W lecie 2015 roku zaczął biegać „na poważnie”. Jednak jego zapał szybko ostudziła kontuzja kolana. Po kilku miesiącach wrócił – silniejszy i mądrzejszy o nowe doświadczenia. - W tym okresie znalazłem się na zakręcie życiowym, było bardzo ciężko, ale to właśnie bieganie "wyciągnęło" mnie z tego wszystkiego. Pozwoliło odkryć na nowo świat, ale przede wszyskim życie i podarowało nową nadzieję na lepsze jutro – mówi Kacper. Pod koniec października 2016 złamał 40 min na 10 km. - To była lawina uczuć, łez szczęścia... w szpitalu powiedziano mi,że ni e wiadomo,czy w ogóle będę chodził. Tymczasem udało mi się osiągnąć jak dla mnie kosmiczny wynik. Jednak ten wynik, to nie kwestia szczęścia, a ciężkiej pracy. - Gdy trzeba, wstaję na trening o 3 w nocy i biegnę. Wiele osób chciałoby móc biegać, być po prostu aktywnym, a stan zdrowia im niestety na to nie pozwala. Dlatego gdy pomyślę o tym, sumienie nie pozwala mi zostać w domu. Wtedy biegnę właśnie dla nich. [h3]Zrobić wszystko, co w naszej mocy[/h3] W ramach akcji #biegamdobrze startuje po raz pierwszy. - Zdałem sobie sprawę, że zawsze dużo mówiłem, a mało robiłem. Liczą się przecież czyny, a nie tylko słowa! Chciałem komuś pomóc przy okazji biegania. Długo się nad tym zastanawiałem, ale wiedziałem od samego początku, że będzie warto! Dlaczego Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę? - Sam wychowywałem się w niepełnej rodzinie, tylko z Mamą. Mimowolnie stałem się wrażliwy na ludzką krzywdę,a w szczególności dziecięcą. Pomyślałem sobie, że zrobię dla tych dzieciaków wszystko, co w mojej mocy, żeby zapewnić im godziwe dzieciństwo, ale przede wszystkim pełną, rodzicielską miłość, której mi niestety zabrakło – mówi z przekonaniem. Kacper obiecał, że gdy tylko uda mu się zebrać kwotę min. 1000 zł, pobiegnie przebrany za kobietę. Gdy zbierze 2500 zł, na mecie zatańczy. Wygląda na to, że wielu chciałoby to zobaczyć, gdyż…. biegacz zebrał już prawie 3000 zł. Kacper ma plany również odnośnie samego biegu – chciałby złamać 1 h 30 minut. Czy mu się uda? Z jego zapałem, na pewno! Kacper poprosił nas, o umieszczenie poniższych podziękowań. Ale czy jemu można w ogóle odmówić? Dziękuję Mamie, która włożyła całe serce,całą siebie w wychowanie mnie! Bez niej nie miałbym tych wartości, które teraz posiadam. Jesteś wielka Mamo! Mojemu trenerowi Piotrkowi Tomczykowi, bez którego nie spełniałbym tych marzeń! Doskonale prowadzi mnie przez to biegowe życie! Oraz Tomkowi, który dzielnie na mrozie pstrykał zdjęcia oraz kręcił filmy na potrzeby akcji #biegamdobrze! Nam nie pozostaje nic innego, jak życzyć Kacprowi POWODZENIA! Zbiórkę Kacpra możesz wesprzeć TUTAJ [h3]Czym jest #biegamdobrze?[/h3] #BiegamDobrze to pierwszy biegowy projekt w kraju, który oparty jest na modelu aktywnej charytatywności. Towarzyszy on największym imprezom sportowym organizowanym przez Fundację Maraton Warszawski. Uczestnicy akcji zebrali już wspólnie ponad 1000 000 zł na cele dobroczynne! Chcesz dowiedzieć się więcej? Wejdź na stronę maratonwarszawski.com lub polmaratonwarszawski.com.  
Iwona Lewandowska-Bernardelli z czasem 2:29:37 zajęła 7. miejsce w maratonie w japońskiej Osace. Wygrała Japonka Risa Shigetomo - 2:24:22. Czas Iwony jest najlepszym w tym roku wynikiem w Polsce na tym dystansie.
Podczas mityngu w Bostonie reprezentantki USA ustanowiły najlepszy w historii wynik w nietypowej sztafecie 1600-1200-800-400 metrów. Ich czas to 10:40,31. Na tym dystansie nie notuje się oficjalnych rekordów świata.
Mateusz Borkowski (1:48,65) zajął 2. miejsce w biegu na dystansie 800 metrów podczas mityngu w Wiedniu.
[h6]Fot. archiwum zawodniczki[/h6] [h2]Agnieszka Jerzyk, wielokrotna mistrzyni Polski i uczestniczka igrzysk olimpijskich w Londynie i Rio de Janeiro, zajęła wczoraj trzecie miejsce w zawodach serii IRONMAN 70.3 w Afryce.[/h2] Zawody odbywały się 29 stycznia 2017 w afrykańskim Buffalo City. Agnieszka relacjonuje swój start na fanpage'u: Pierwsze zawody z cyklu Ironman 70.3 3 kończę 3 miejscem na podium?przyjechałam tu walczyć o podium i z tym wracam. Najważniejsze jest to, że wiem gdzie uciekły mi minutki, by być najlepszą. To jest wszystko do nadrobienia ? (...) Same zawody rozpoczęły się nie wesoło. Bo od żółtej kartki, za to że przed zawodami weszłam do wody by się rozgrzać. W ITU to normalne a w IM dostaje się żółte kartki ? Chyba wychodzą z założenia, że na takim dystansie zdążysz się rozgrzać ? W konsekwencji na nawrotce części kolarskiej (po 45km) musiałam się zatrzymać, złożyć kilka autografów i mogłam ruszyć dalej. Wtedy straciłam z oczu Susie Cheetham ? Na dodatek powrotna cześć była z wiatrem i z górki, zabrakło mi przełożeń, a kto mnie zna wie jak twardo jeżdzę. Mielić nie potrafię ?Tu straciłam bardzo wiele. Ostatnie 10 km do mety pojawił się podjazd a z nim skurcze ? Masakra !!! Zwalniam do 10km/h i tak jade przez 2 km nogi wracają do siebie ? ale ja boje się znów przydusić. Schodzę na bieg ??‍♀️? pierwsze 4 km idealne tempo ?? Pojawia się górka i pojawiają się skurcze ? znów zaciągam hamulec i tupie po 4:20 ? nogi odpuszczają więc przyspieszam ? ale niestety wszystko z ogromna kontrola. Pilnuje aby nikt nie naszedł mnie z tyłu by nie stracić podium ?? Nogi raz po raz dają o sobie znać. Z każdym kilometrem sztywnieją co raz bardziej ? Przekraczam metę z uśmiechem ? i twardymi jak żelazo nóżkami ? To była piękna lekcją, z której wyniosłam bardzo wiele. Począwszy od tego jak przykleić żele do ramy ?skończywszy na tym, że muszę więcej popedałować ????‍♀️ Wiele cennych wskazówek dała mi tez zwyciężczyni zawodów Jodie Cunnama Swallow co było bardzo miłe ?? Ogólnie bolało ale było fajnie ? Dziękuje Wam za wszystkie gratulacje ❤ a jeszcze bardziej dziękuje tym co rano wstali i śledzili mnie na Ironman.com - przemiłe ? Dziękuje też trenerowi za dobre dwa miesiące przygotowań ( teraz wiemy na czym stoimy ??) i klubowi 64-sto za to że mogłam się tutaj ścigać ? Pełne wyniki zawodów Agnieszka zameldowała się na mecie z czasem 4:47:49, osiem minut za zwyciężczynią, Jodie Cunnamą. Jeśli to nazwisko może brzmieć niektórym nieznajomo, należy w tym miejscu uściślić, że Jodie Swallow - bo tak brzmi jej nazwisko panieńskie - to olimpijka z Aten, a także wielokrotna triumfatorka w zawodach na dłuższym dystansie i rekordzistka w kategorii zwycięstw w zawodach IRONMAN 70.3. Pomiędzy Brytyjką a Polką linię mety przekroczyła Susie Cheetham, zdobywczyni 6. miejsca w mistrzostwach świata IRONMAN na Hawajach w 2015 roku. Agnieszka, zapytana o plany na tegoroczny sezon, powiedziała nam: W tym sezonie chce sprawdzić siebie ? (body soul and mind) na połówkach Ironmana. Wystartuje w około 4-5 IM 70.3 ? do tego dorzucę dwa starty na dystansie IM51.5 ? W tym jeden prawdopodobnie w stolicy by pokazać się polskiej publiczności. Nie rezygnuje z dystansu olimpijskiego stąd w moim kalendarzu kilka startów w Pucharach Europy. Po tym sezonie będzie czekała mnie decyzja w którym kierunku uderzyć. Pozostać na dystansie olimpijskim i ścigać się w Tokio 2020 czy walczyć o Hawaje.
[caption id="attachment_13562" align="alignnone" width="900"] Kenijka Florence Kiplagat świętuje z kolegami zwycięstwo w półmaratonie w Barcelonie i nowy rekord świata kobiet. Fot. PAP[/caption] [h2]12 lutego w Barcelonie Kenijka Florence Kiplagat zaatakuje swój własny rekord świata kobiet w półmaratonie. Jego poziom już teraz jest kosmiczny - 1:05:09.[/h2] To, jak szybko biegają najmocniejsze kobiety, jest poza świadomością przeciętnego człowieka. 1:05:09 w podsumowaniu zeszłego roku dałoby 7. miejsce na liście najszybszych mężczyzn (!) w Polsce. To tempo 3:05/km, dające po drodze 10 km w czasie 30:50, co nawet na dyszkę jest wynikiem plasującym w szerokiej polskiej czołówce mężczyzn. 30-letnia Florence Kiplagat w przeszłości była mistrzynią świata w przełajach oraz w półmaratonie. W ostatnich latach startowała głównie na ulicy, ale w maratonie nie osiągnęła potencjału, na jaki wskazywały jej wyniki w biegach krótszych. Życiówkę uzyskała w debiucie, w 2011 roku w Berlinie - 2:19:44. Od tego czasu jej nie poprawiła, a z wielkich maratonów wygrała jedynie dwukrotnie w Chicago. Pozostaje jednak gwiazdą półmaratonu, a w szczególności tego w Barcelonie. Zwyciężała tu trzy razy z rzędu, tegoroczny start będzie czwartą próbą. W 2014 po raz pierwszy pobiła rekord świata, czasem 1:05:12. Rok później urwała z tego trzy sekundy, a w 2016 wyygrała w taktycznym biegu z wynikiem 1:09:19. Podczas prób bicia rekordów Kenijce zwykle przez całą trasę towarzyszą męscy "zające", w tym mąż - Moses Mosop, którego życiówka w półmaratonie to 59:20.
Advertisment ad adsense adlogger