40. PZU MARATON WARSZAWSKI – 39 WSPOMNIEŃ Z 39 EDYCJI BIEGU – CZ. V 1999-2003

Autor: Jakub Karasek • 24.08.2018

2000-22maraton-resize

Dotychczasowe 39 edycji Maratonu Warszawskiego to niezliczone ilości wspomnień, emocji i niezapomnianych przeżyć wszystkich uczestników. Jeśli chcecie poczuć namiastkę tej pięknej historii, zapraszamy do zapoznania się z fragmentami relacji z ubiegłych lat. W piątej części prezentujemy wybrane wspomnienia z lat 1999 do 2003 r.

1999 – XXI Maraton Warszawski

21. edycja imprezy to ostatnia rozegrana w pierwszą niedzielę października. W 1999 r. po raz pierwszy w historii Maratonu Warszawskiego zwycięzcą biegu został Kenijczyk. David Ngetich pokonał na finiszu swojego rodaka Samuela Tongusa, ale losy zwycięstwa ważyły się do ostatniej chwili, gdyż obaj zawodnicy uzyskali identyczny czas. W rywalizacji pań pozornie niemożliwego dokonała Karina Szymańska, odnosząc 3. z rzędu zwycięstwo i wyrównując tym samym osiągnięcie Białorusinki Aleny Cuchło z lat 1994-1996.

1999-plakat-do-relacji

Zawodnicy nie mogli narzekać na złe warunki na trasie, tym razem pogoda była po ich stronie. Jednak problem stanowiło blokowanie miasta, które wprowadzało w złość kierowców. Dobitnie opowiedział o tym jeden z uczestników – Adam Flisak. W wywiadzie po biegu przekonywał, że siedzący za kółkiem nie byli zbyt przyjaźnie nastawieni do maratończyków:

Co za ludzie, co za kierowcy! Wyzywali biegnących, że muszą jechać objazdami. Daleko nam do kultury innych krajów. W Nowym Jorku czy Londynie nikt nie robi tragedii, że te metropolie przez cały dzień należą do maratończyków, którzy biegną głównymi ulicami.

Trzeba jednak przyznać, że liczba niespełna 700 osób, które dotarły do mety mogła dać do myślenia włodarzom miasta, czy warto zamykać ulice dla imprezy lokalnej rangi.

2000 – XXII Maraton Warszawski

Rok 2000 przyniósł duże zmiany dla Maratonu Warszawskiego. Przede wszystkim, zawody rozegrano w… maju, a nie jak dotychczas, jesienią. Wynikało to z faktu, że w ramach imprezy zorganizowano Mistrzostwa Polski w maratonie, które były jednocześnie ostatnią szansą maratończyków na wypełnienie minimum kwalifikacyjnego na Igrzyska Olimpijskie w Sydney. To oznaczało, że na starcie zgromadziła się polska czołówka. Zwyciężył Mirosław Plawgo przed Piotrem Pobłockim, jednak wynik nie pozwolił pojechać na Igrzyska. Wśród pań przerwana została passa Kariny Szymańskiej, która tym razem zajęła 2. miejsce. Zwyciężyła Ewa Fliegert.

Biegaczy, którzy na dalszych miejscach docierali do mety czekała przykra niespodzianka – otóż w chwili nieuwagi ukradzione zostały… medale. Jednak, jak wspomina Kazimierz Musiałowski, nawet amatorzy biegali nie tylko dla medali, ale własnych małych rywalizacji:

Każdy z maratończyków ma przyjaciela-konkurenta. Ja się ciąłem z Marianem Czyżniewskim. On miał pecha w Warszawie, dwa razy go nie ujęli w wynikach, raz zabrakło medalu dla niego, raz miał kontuzję. Jechaliśmy razem rano w dniu maratonu autobusem (…) Poszliśmy przed startem razem do kościoła, pomodliłem się „Święty Kazimierzy, spraw, żebyśmy wszyscy dobrze pobiegli, ale żeby Marian był za mną”, wszyscy się śmiali.

W oficjalnych wynikach z 2000 r. próżno jednak szukać Pana Maraiana Czyżniewskiego. Widać pech go nie opuścił…

2001 – XXIII Maraton Warszawski

Nowy wiek nie przyniósł zmiany oblicza Maratonu Warszawskiego. Kolejna edycja coraz bardziej zniechęcała biegaczy poziomem organizacyjnym. Dość powiedzieć, że oprócz biegu głównego rozegrano również półmaraton, którego uczestnikom… nie zapewniono żadnej formy transportu z mety w okolice startu (rywalizację kończyli w Wilanowie, start następował z okolic Starego Miasta). W stawce zabrakło czołowych polskich biegaczy, gdyż na 3 tygodnie przed zawodami wycofał się główny sponsor biegu. Obrazu nędzy i rozpaczy jednego z największych kiedyś europejskich maratonów dopełniła frekwencja – 564 osoby na mecie to wówczas 2. najgorszy wynik w 23-letniej historii imprezy. Tak bieg z 2001. r. wspominał Jan Niedźwiedzki:

Ostatni maraton zorganizowany przez ekipę Jana Mulaka był bardzo słaby pod względem frekwencji. Po licznych potknięciach organizatorów, koledzy byli zniechęceni do startu. Wielu mówiło, że więcej nie wystartuje. Później niewiele brakowało, bo jeden z maratonów w ogóle się nie odbył.

2002 – XXIV Maraton Warszawski

Rok 2002 ma już kultowy status w historii Maratonu Warszawskiego. To bowiem ten, w którym bieg miał zakończyć swoją historię, ale dzięki zapałowi i uporowi grupki biegaczy na czele z Markiem Troniną, nowym dyrektorem imprezy, zawody doszły do skutku. Ze względu na „partyzancki” charakter, zawody odbyły się w ostatnią niedzielę października, gdyż nowi organizatorzy mieli jedynie 2 miesiące na przygotowanie imprezy.

W tej edycji nie brakowało nowości i oryginalnych rozwiązań, podyktowanych… m.in. brakiem środków. Dlatego bieg odbywał się na 11 pętlach w Parku Saskim, wystartował o zmierzchu i nie ustalano ścisłych reguł, jak np. limit czasowy. Z ciekawostek – spikerem był Przemysław Babiarz. Najważniejsi byli jednak uczestnicy. Jak napisano na plakacie zapowiadającym imprezę, tym razem liczył się udział i odpowiedź na pytanie, czy maraton w Warszawie jest potrzebny:

[…]Nie powinno Cię zabraknąć, bo Maraton Warszawski to jeden z symboli sportu w naszym mieście. I tylko razem możemy ten symbol uratować. To będzie najważniejsza edycja Maratonu Warszawskiego – na niej wszystko się skończy, albo zacznie się od nowa..

plakat-2002-resize

2003 – XXV Maraton Warszawski

Ćwierćwiecze imprezy to doskonały moment na przełom. I właśnie taki dokonał się w historii Maratonu Warszawskiego w 2003 r. Po raz pierwszy od 13 lat na starcie pojawiło się ponad 1000 osób. Bieg rozegrano w centrum miasta, a biuro zawodów mieściło się w Hotelu Novotel. Nowym organizatorom udało się nawet pozyskać sponsora tytularnego (Old Spice). Do stolicy Polski przyjechało ponad 50 obcokrajowców, by wystartować w Warszawie.

O tym, że impreza rodziła się na nowo świadczą także wyniki sportowe, które były najlepsze od 3 lat (u mężczyzn) i 5 lat (u kobiet). Zwłaszcza bieg pań miał symboliczne znaczenie, gdyż po raz 4. w historii na najwyższym stopniu podium stanęła Karina Szymańska, stając się najbardziej utytułowaną zawodniczką imprezy. Nigdy do tego by nie doszło, gdyby nie upór grupki pasjonatów rok wcześniej.

Po okresie upadku nadchodziły nowe czasy dla Maratonu Warszawskiego. Rok 2003 potwierdził, że bieg maratoński w Warszawie jest potrzebny i że ma potencjał, by stać się wizytówką miasta. Od tamtej edycji organizatorem imprezy do dziś jest Fundacja Maraton Warszawski.

2 przemyślenia nt. „40. PZU MARATON WARSZAWSKI – 39 WSPOMNIEŃ Z 39 EDYCJI BIEGU – CZ. V 1999-2003

  1. Witam , jestem zwyciezcą XXIII Maratonu Warszawskiego. Meta maratonu nie była w Wilanowie tylko na Wisłostradzie w okolicy Starego Miasta. pozdrawiam.Bartek Mazerski

    1. „oprócz biegu głównego rozegrano również półmaraton, którego uczestnikom… nie zapewniono żadnej formy transportu z mety w okolice startu (rywalizację kończyli w Wilanowie, start następował z okolic Starego Miasta).” – W tekście jest mowa o mecie półmaratonu 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger