fbpx

5 dietetycznych rzeczy, których NAPRAWDĘ nie warto robić na kilka dni przed maratonem

Autor: Iwona Ludwinek • 23.09.2019

Bieganie a kawa - czy to na pewno dobre połączenie? Fot. Istockphoto.com

1. Szybka redukcja

W biegach długodystansowych rzeczywiście wykazuje się pozytywną zależność między niższą masą ciała zawodnika a osiąganymi wynikami. Jednak zrzucenie 2-3kg w tydzień, przy pomocy jednej z rygorystycznych diet odchudzających, w przypadku maratończyka mija się z celem.

Owszem, stracisz kilka rzeczonych kilogramów. Natomiast w czasie takiej diety pozbędziesz się tego, co w trakcie długotrwałego biegu jest twoim sprzymierzeńcem. Zgubisz przede wszystkim zapasy energetyczne w postaci glikogenu mięśniowego oraz pewne ilości wody. Restrykcyjne diety i szybka redukcja ogólnie nie są dobrym pomysłem a dla maratończyka w końcowej fazie przygotowań szczególnie.

2. Radykalna zmiana sposobu żywienia

Są takie osoby, które wolą zmiany wprowadzać stopniowo. Są również tacy, którzy z dnia na dzień wywracają wszystko do góry nogami i zaczynają nowy etap. Wprowadzanie różnego typu zmian „tu i teraz”, bez oczekiwania na sprzyjające warunki, to jak najbardziej postawa godna pochwały. Jednak gdy masz za pasem maraton, drastyczne zmiany żywieniowe zostaw na czas po jego ukończeniu.

Różnie reagujemy na nowe czynniki, zwłaszcza gdy organizm jest przyzwyczajony do pewnej żywieniowej rutyny (nawet jeśli nie jest ona specjalnie zdrowa). Rewolucja żołądkowa, biegunka, uporczywe wzdęcia czy gazy to z pewnością nie jest to, z czym chcemy się zmagać na ostatniej prostej. Daj sobie na wstrzymanie.
Typ „szybko działający”, aby nie czuć że stoi w miejscu i nie stracić zapału, może w tym czasie zaplanować zmianę – np. zrobić odpowiednie zakupy, przemyśleć swoje menu.

3. Zmiana żywności stosowanej podczas startu

Długie wybiegania to nie tylko istotny element budowania wytrzymałości, ale także jednostka podczas której powinniśmy trenować jelito. To przygotowanie dla układu trawiennego do radzenia sobie z pokarmami dostarczanymi w trakcie aktywności. To także moment aby przetestować co nam najbardziej pasuje pod kątem energetycznym, smakowym i nie wywołuje problemów żołądkowo-jelitowych.

Jeśli masz już swojego „pewniaka”, ale właśnie usłyszałeś od kolegi/przeczytałeś w internecie o najlepszym możliwym, prawdziwym żelu* mocy, który może okazać się prawdziwym czarnym koniem… ponownie daj sobie na wstrzymanie.

Jeśli maraton nie jest jednorazowym wybrykiem, to będzie jeszcze mnóstwo okazji do tego, by przetestować rewolucyjność tego rozwiązania i zrobić z jego pomocą kolejne życiówki. Produkt może być nawet podobny składem do tego, który testowałeś, ale wciąż nie warto ryzykować. Zastosowany surowiec to tylko jedna z kilkunastu zmiennych, które mogą wpływać na Twoją tolerancję.
*lub innym produkcie

4. Tourne po knajpach

Start to często okazja do poznania nowych miejsc, z uwzględnieniem ich kulinarnej mapy. Jeśli to możliwe, zaplanuj takie przyjemności po starcie – w końcu będzie co świętować  Nawet w najbardziej polecanej i zachwalanej knajpie coś może nam zaszkodzić. Ryzyko wzrasta gdy decydujesz się na potrawy z egzotycznych, niejadanych na co dzień (lub jeszcze nigdy w życiu) produktów. Jeśli z jakichś powodów tuż w okresie przed startem nie masz możliwości zadbać samodzielnie o swoje posiłki, staraj się wybierać znane i przetestowane potrawy. Dobrze również wybrać punkty i lokale gastronomiczne, w których jedzenie jest przygotowane na świeżo i nie stoi przez wiele godzin poporcjowane w witrynie, często w zdecydowanie zbyt wysokiej temperaturze (sprzyja to rozwojowi drobnoustrojów i psuciu żywności).

5. Odstawienie kawy (kofeiny) w celu zwiększenia efektu jej działania

Wyniki badań przeprowadzonych wśród osób odstawiających kofeinę na kilka dni przed zawodami i spożywające ją dopiero w dniu startu wskazują na to, że ta praktyka nie skutkowała lepszymi efektami w odniesieniu do grupy, która kofeiny nie odstawiła.

Rezygnując z kofeiny możemy borykać się z mało przyjemnymi skutkami jej odstawienia. Jeśli mała czarna to element Twojego codziennego funkcjonowania, nie ma sensu jej odstawienie, gdy jego jedynym powodem jest oczekiwanie na spotęgowanie efektu w dniu zawodów. Okres przed startem bywa stresujący sam w sobie, szczególnie gdy pokładasz w tej imprezie duże nadzieje (na dobry wynik, życiówkę, etc). Do tego zazwyczaj musisz stawiać czoła trudom życia codziennego. Im mniej dodatkowych stresorów i wyzwań, tym lepiej.

ZOBACZ TEŻ: SZYBKOŚCIOWIEC CZY WYTRZYMAŁOŚCIOWIEC? DOWIEDZ SIĘ KTÓRYM TYPEM JESTEŚ. Artykuł znajdziesz w e-tygodniku Magazyn Bieganie, dostępnym w aplikacji na urządzenia mobilne. 

Magazyn Bieganie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger