fbpx

Aero-rewolucja w garderobie

Autor: Maciej Żywek • 09.09.2016

aero

Fot. HUUB Polska

Aerodynamiczne stroje z rękawami widzieliśmy już przez kilka ostatnich lat u zawodników elity długich dystansów przekraczających linię mety na Hawajach, we Frankfurcie, w Kapsztadzie i wielu innych miejscach na świecie. Nie budziły one jednak większych emocji wśród amatorów do czasu, kiedy okazało się, że ich właściwości wykraczają daleko poza estetykę czy ochronę przed palącym słońcem.

Rękawy stanowiły przełamanie typowej konwencji stroju triathlonowego i kojarzyły się raczej z ograniczeniami w swobodzie ruchów. Dotychczasowe eksperymenty (np. Compressport) na celu miały przede wszystkim redukcję zmęczenia poprzez zastosowanie kompresji, a nie zmniejszenie oporów powietrza. Koła, ramy, kaski a nawet buty i okulary nie opuszczały laboratoriów badawczych, gdzie starano się w każdy możliwy sposób udoskonalić sprzęt, który używamy podczas wyścigów. Nie ulega jednak wątpliwości, że przecież to sam zawodnik stanowi źródło największych oporów powietrza, a większa część naszego ciała przykryta jest właśnie strojem startowym. Dziwić może więc jedynie, że tak późno zajęto się tym tematem, ponieważ to właśnie w elemencie systemu stwarzającego główne opory można spodziewać się największego pola do poprawy jego efektywności.

Idzie nowe

W Augsburgu przeprowadzono testy na torze z udziałem profesjonalnego kolarza Leifa Lampatera. Zawodnik jechał testowy odcinek w różnych strojach, gdzie punktem odniesienia był obcisły, zwykły strój kolarski. Na pytanie o realne korzyści ze stroju aero dostajemy odpowiedź z kategorii „opadająca szczęka”. Choć zdarzały się modele nie dające żadnej poprawy pomimo marketingowych deklaracji (dwuczęściowy Sportful Bodyfit), to większość pozwalała na obniżenie oporów o około 12 watów (Santini, Rapha), a Castelli modelem SanRemo 3.0 wyśrubowało ten wynik do 20 watów! Czy to dużo? Otóż aerodynamiczne ramy szosowe pozwalają na obniżenie oporów o około 10 watów w stosunku do klasycznych modeli. Triathlonowe i czasowe ścigacze zaoszczędzą nam około 25 watów, ale kosztem co najmniej kilkukrotnie większych inwestycji. Strój z rękawami kosztuje w granicach 800-1000 złotych – to dużo. Należy jednak wziąć przy tym pod uwagę, że i tak jakiś strój na start mieć musimy, więc w rzeczywistości tę „darmową prędkość” zyskujemy dzięki dołożeniu zazwyczaj około 200 złotych do planowanego wydatku (jest to typowa różnica między modelem bez rękawów i aero w ramach tej samej kolekcji).

W tej próbie sprawdzane były tylko właściwości strojów kolarskich (nie znalazły się tu triathlonowe wersje HUUB, Orca, Zoot, Kiwami czy Castelli), lecz dla zilustrowania samej idei stroju aerodynamicznego powinno nam to w zupełności wystarczyć. Jako triathloniści powinniśmy zdawać sobie sprawę z tego, że będziemy go używać również w trakcie pływania i biegu, więc wymagać powinniśmy nieco większej elastyczności i swobody ruchów rąk. Czy aby na pewno?

Idzie (jeszcze) nowsze

No właśnie, nowe stroje jeszcze na dobre nie zadomowiły się na rynku amatorskim, a już kolejne koncepcje pojawiają się w segmencie pro. Kiedy rozmawiałem z projektantami jednego z modeli, powiedziano mi, że właściwie to te stroje najlepiej by się sprawdziły jako „swim-bike suit”, który zdejmujemy w drugiej strefie zmian. To otworzyłoby furtkę dla konstrukcji bezkompromisowo podchodzącej do kwestii aerodynamiki, bez przejmowania się potrzebami biegaczy. Na etap biegowy zakładalibyśmy bowiem typowe dla tego sportu singlety, czy luźne, wygodne spodenki. Im dłuższy dystans, tym większe spodziewane korzyści z tak nietypowego podejścia. Zabrzmiało to jak myślenie życzeniowe szalonego projektanta, ale swoje potwierdzenie znalazło bardzo szybko w prawdziwym ściganiu na najwyższym poziomie. Na mistrzostwach Europy Ironman we Frankfurcie Andreas Böcherer zrzucił z siebie po części kolarskiej aerodynamiczny kombinezon zmieniając go na strój biegowy. Zmiana taka kosztowała go 1 minutę 47 sekund, czyli 37 sekund więcej niż przebywał w T2 późniejszy zwycięzca – Jan Frodeno. Wydaje się więc, że kwestia straty czasu spowodowanej zmianą garderoby nie jest tak istotna jakby się mogło z początku wydawać, a zyski z potencjalnego komfortu na dystansie maratońskim mają szansę w pełni tę stratę pokryć. Nie jest to oczywiście żadna nowość, tak właśnie startowało się w latach 70. czy 80.

Jedna czy dwie części?

W zdecydowanej większości wypadków strój jednoczęściowy będzie lepiej spełniał swoją rolę. Pozostają oczywiście odwieczne dylematy dotyczące praktyczności czy wygody użytkowania, ale aerodynamika niewiele sobie z tych dylematów robi. Typowa różnica pomiędzy dwoma odmianami to 5-7 W.

Idzie tańsze?

Z całą pewnością. Rękawy, aerodynamika stroju to nowy standard przyszłości. Korzyści z tego rozwiązania wydają się zbyt duże, aby je pominąć. Przy tak rewolucyjnych zmianach istnieje zawsze ryzyko pewnej szarlatanerii i oszukiwania przeciętnego amatora za pomocą pseudobadań. W przypadku pomiaru oporów mamy jednak możliwość sprawdzenia w dość precyzyjny sposób. I nie jest tu nawet istotne, czy będzie to 10, 15, czy 20 watów. Każdy z tych przypadków to wartość istotna.

Dopasowanie

Strój aerodynamiczny powinien sprawiać wrażenie nieco zbyt ciasnego w barkach. Pozwala to na mniejsze zmęczenie mięśni w wąskim ustawieniu łokci w pozycji jazdy na czas. Częściowe rozpięcie suwaka na biegu pozwoli na odzyskanie poczucia komfortu.

Haczyk tkwi jednak w zastosowanych materiałach i kroju. W przytoczonym wcześniej eksperymencie zdarzały się bowiem przypadki braku jakichkolwiek korzyści. Nie każdy obcisły ubiór z rękawem to dobra inwestycja, nie zawsze gładka, śliska Lycra daje najlepsze rezultaty. Castelli w niektórych miejscach stosowało bardziej chropowate materiały, aby stworzyć przepływ powietrza podobny do tego, który znamy z piłek golfowych czy kół Zipp. I ta analogia do kół wydaje się najbardziej trafiona. Na rynek trafi z całą pewnością cała masa modeli z nowego nurtu, ale szanse na najlepsze rezultaty będziemy mieli największe w przypadku korzystania z oferty firm poświęcających dużo czasu i środków na badania, i testy. A to niestety musi kosztować, co jest doskonale widoczne na rynku sprzętu kolarskiego. ZIPP, HED, Cervelo, Specialized, nie wyjmują przełomowych koncepcji z kapelusza, niczym wędrowny magik królika. Do pracy zaangażowanych jest mnóstwo specjalistów, których wynagrodzenie to my na końcu musimy zapłacić w sklepie. Osobom bardziej oszczędnym pozostaje cierpliwość, ponieważ nawet najbardziej pionierskie idee trafiają po jakimś czasie do masowej produkcji. Ubrania kojarzą się nieodparcie z modą. Czy właśnie z modą mamy tu do czynienia, czy z nową normą, pokaże czas.

Artykuł pochodzi z magazynu “Triathlon” będącego częścią miesięcznika “Bieganie”, wrzesień 2015 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger