fbpx

Biegacze z Wojska Polskiego – państwo w państwie

Autor: Marek Tronina • 03.11.2014

Iwona Lewandowska - Orlen Warsaw Marathon 2014. Fot. Marta Tittenbrun

Fot. Marta Tittenbrun

To nie będzie długi wpis, bo szkoda mi tracić czas na zajmowanie się czymś, co jest oczywistą kpiną. Wojsko Polskie finansowane jest z budżetu Państwa. W roku 2013 Ministerstwo Obrony otrzymało z budżetu 31,4 miliarda złotych. To są pieniądze głównie z naszych podatków. Wojsko Polskie przeznacza część pieniędzy będących własnością całego Narodu na to, żeby w swoich szeregach mieć sportowców, którzy mogą dzięki temu trenować i osiągać wysokie wyniki sportowe. To bardzo chwalebne, serio.

W dobie zapaści wielu dyscyplin sportowych i braku innych pomysłów na ich finansowanie takie wsparcie jest bezcenne. Tyle, że ktoś chyba posunął się o krok za daleko. Nie, nie chyba. Na pewno.

Wojsko nie kupiło sportowców. Wojsko ich zatrudnia. Gdyby zawodnik dostał fikcyjny etat w fabryce łożysk tocznych w Starachowicach to wszyscy bylibyśmy fabryce łożysk tocznych w Starachowicach wdzięczni za to wsparcie. Ale gdyby się okazało, że sportowiec osiągnął poziom międzynarodowy i może jechać na mistrzostwa świata jako reprezentant Polski, ale akurat w tym czasie zaplanowane są Igrzyska Olimpijskie Fabryk Łożysk Tocznych i sportowiec ma obowiązek jechać właśnie tam (no bo podpisał papier i dyrekcja takie ma życzenie, a jak nie to wynocha), to zrobiłaby się z tego afera na pół Polski, a zakład miałby spore kłopoty wizerunkowe.

Zanim więc ktoś głośno powie, że Wojsko Polskie nie ma prawa niewolić zawodników-reprezentantów kraju, przy okazji ograbiając obywateli Polski, którzy na utrzymanie wojska łożą kilkadziesiąt miliardów rocznie ze swoich pieniędzy (tak, podatki, to są nasze pieniądze, a nie rządu ani ministrów) z możliwości przeżywania sportowych emocji związanych z jej startem w Naprawdę Ważnych Mistrzostwach, mam serdeczną prośbę do dowódców, którym tak bardzo zależy na medalach Igrzysk Olimpijskich Wojska: nie ośmieszajcie się i nie łamcie karier ludziom, którym obiecaliście możliwość sportowego rozwoju. Bo kariera i jej rozwój to nie tylko trening, ale też możliwość zbierania jego owoców na zawodach najwyższej rangi. Resortowe zawody nazwane nawet najszumniej takimi nie są i nigdy nie będą.

W imieniu podatników-sponsorów Iwony Lewandowskiej,
Marek Tronina

Cała treść rozmowy z Iwoną Lewandowską.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger