fbpx

Biegi Niepodległości z największą frekwencją na jesieni 2014

medale pamiątkowe

Fot. PAP

12 295 osób dotarło na metę Biegu Niepodległości w Warszawie, co uczyniło go największym biegiem masowym w Polsce w 2014 roku.

Frekwencja stołecznej dyszki  wzrosła w porównaniu do ubiegłego roku o 21% i to mimo rosnącej konkurencji w postaci lokalnych biegów o charakterze patriotycznym, których w samej Warszawie i najbliższej okolicy odbyło się przez cały weekend kilkanaście, a w sam wtorek – przynajmniej kilka.

Wysoką frekwencję odnotował też Bieg Niepodległości w Gdyni, w którym wystartowało 6626 osób – też o ok. 20% więcej niż przed rokiem.

W Warszawie zwyciężyli Łukasz Parszczyński i Iwona Lewandowska, w Gdyni – Łukasz Kujawski i Marta Krawczyńska.

Oba biegi poważnie namieszały w TOP-10 największych polskich biegów mijającego roku. Warszawski Bieg Niepodległości w ubiegłym roku zajmował drugie miejsce, wyraźnie ustępując Biegnij Warszawo. W tym roku to do niego należy niekwestionowane zwycięstwo. Gdyńska dycha prawdopodobnie awansuje z ósmego miejsca pewnie w okolice szóstego. Tego rankingu już chyba nic nie zmieni.

Największe biegi masowe w tym roku w Polsce to:

  • XXVI Bieg Niepodległości,
  • 9. PZU Półmaraton Warszawski,
  • Biegnij Warszawo,
  • 10 km w ramach Orlen Warsaw Marathon,
  • 36. PZU Maraton Warszawski,
  • Bieg Niepodległości w Gdyni,
  • 15. Poznań Maraton.

Co zdecydowało o sukcesie listopadowych biegów niepodległości po spadkach w jesiennych biegach? Powodów mogą być tysiące, ale z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć, że o sukcesie zdecydowały – dystans, termin i… doskonała pogoda. Nie bez znaczenia była też okazja.

Dystans, bo 10 km dla rosnącej rzeczy biegaczy jest już dystansem oswojonym, którego nie należy się bać i na który zabiera się – jak na niedzielny spacer – dzieci i psa. 10 km dla biegacza po maratonie jest jak przyjemny masaż mięśni z szansami na życiówkę, dla tego, kto ma w planie maraton nawet za tydzień – to może być dokonały ostatni akcent treningowy. Bieg na 10 km, w przeciwieństwie do maratonu, średnio sprawna osoba jest w stanie ukończyć, nawet jeżeli nie dysponuje wielkim stażem biegowym.

Termin, bo listopad to dla większości polskich biegaczy czas po głównym starcie sezonu, kiedy mogą sobie pozwolić na małą niesubordynację w planach treningowych. Listopadowy bieg to może być ładne zamknięcie, ukoronowanie sezonu, ale może też być udany start treningowy do wiosennego startu i początek nowego sezonu.

Pogoda, bo tegoroczna aura, przy której w pierwszych dniach listopada możemy biegać w lekkich strojach, kiedy nie musimy chronić się przed wiatrem i deszczem, kiedy wyjście na trening jest trochę jak wspomnienie lata i wakacji – wybitnie sprzyja biegaczom. Także przyjemna, komfortowa temperatura w samym dniu biegu i dyskretnie przedzierające się przez chmury, przynajmniej w Warszawie, słońce na pewno sprawiły, że biegacze licznie stawili się na starcie.

Okazja wreszcie, bo wiele osób na co dzień biegających mało lub w ogóle niebiorących udziału w masowych biegach, w biegach upamiętniających ważne wydarzenia historyczne – uczestniczy, traktując to jako wyraz swojego patriotyzmu. Jedni organizują marsze niepodległości, inni – biegają niepodległość. Każdemu według potrzeb. Biegaczom, jak widać, potrzeba jesiennych szybkich dyszek na atestowanych powtarzalnych trasach. I przesłania, tej świadomości, że bieg to nie tylko bieg, ale coś więcej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger