fbpx

Bupa Great North Run – Kenenisa Bekele zwycięża w pojedynku gigantów w Newcastle

Autor: Marcin Nagórek • 16.09.2013

Kenenisa Bekele. Fot East News

Kenenisa Bekele. Fot East News

Półmaraton w Newcastle – Bekele zwycięża w pojedynku gigantów, fantastyczny wynik Kenijki oraz rekord świata Haile Gebrselassie. Jeden z najciekawszych biegów w historii!

Półmaraton w Newcastle był zapowiadany od kilku tygodni. Organizatorzy zgromadzili na starcie gwiazdy, które w teorii zapewniały rywalizację na najwyższym poziomie. Pojawiały się jednak obawy: czy wysokie oczekiwania zostaną spełnione? Czy Kenenisa Bekele odzyska formę po kontuzjach? Czy Haile Gebreselassie w wieku 40 lat jest jeszcze zdolny do szybkiego biegania? I czy Mo Farah umie odnaleźć się w szybkim biegu, bez czekania na finisz?

Okazało się, że na wszystkie pytania odpowiedź była twierdząca. W Newcastle miał miejsce jeden z najciekawszych pojedynków w historii biegów ulicznych, pełen emocji i zwrotów akcji. Jedynym rozczarowaniem była pogoda: pod koniec padał mocno deszcz, było też wietrznie. Gdyby nie te warunki, moglibyśmy spodziewać się jeszcze lepszych wyników.

Jako pierwsze ruszyły panie. Bieg zapowiadano jako pojedynek dwóch najwybitniejszych biegaczek długodystansowych z bieżni: Etiopek Meseret Defar i Tirunesh Dibaby. Faworytki pogodziła jednak Kenijka Priscah Jeptoo, zwyciężczyni tegorocznego maratonu w Londynie, pokazując, że bieganie na ulicy to nieco inna dyscyplina sportowa. Po zaskakująco wolnym początku – pierwsze 5 kilometrów w 16:22 – tempo nabierało coraz większego rozpędu. 10 kilometrów panie minęły w czasie 32:26. Na 13. kilometrze zaatakowała Kenijka. Tirunesh Dibaba od razu zaczęła tracić dystans. Co zaskoczyło kibiców, Meseret Defar odwróciła się i zachęcała koleżankę z reprezentacji do walki. Obie biegaczki mają za sobą historię zaciekłej rywalizacji, zdarzało się nawet, że nie podawały sobie rąk na mecie biegu, był to więc nieoczekiwany gest. Dibaba nie dała jednak rady utrzymać tempa.

Trzecie 5 kilometrów Defar i Jeptoo przebiegły w znakomitym czasie: 15:03! Trasa wiodła lekko w dół, ale była pofałdowana, zaczęło też mocno wiać. 15 km pokonane w czasie 47:29 i w tym momencie również Defar zaczęła tracić dystans do Kenijki. Sensacja wisiała w powietrzu. Jeptoo nie tylko wytrzymała presję, ale jeszcze bardziej przyspieszyła, biegnąc czwartą piątkę w 14 minut 59 sekund! Na metę wbiegła pierwsza z fantastycznym wynikiem – 1:05:45. To czas lepszy o 5 sekund od oficjalnego rekordu świata, ale trasa w Newcastle nie spełnia wymagań koniecznych do jego zatwierdzenia: prowadzi od punktu do punktu i jest za bardzo spadkowa. Dziesięć lat wcześniej Brytyjka Paula Radcliffe uzyskała tu czas 1:05:40, wynik Jeptoo nie poprawił więc nawet rekordu trasy.

Etiopki mimo porażki poprawiły własne najlepsze wyniki. Meseret Defar była druga z czasem 1:06:09, Dibaba trzecia z 1:06:56. Czwarta zawodniczka zameldowała się na mecie dopiero 3 minuty po niej.

Udawałem brak sił, żeby przeciwnicy biegli szybciej.

W rywalizacji mężczyzn było ciekawie od początku. Na prowadzeniu znalazła się wielka trójka: rekordziści świata i mistrzowie olimpijscy, Farah, Bekele i Gebrselassie. Pierwszą niespodzianką było osłabnięcie Kenenisy Bekele. Etiopczyk w pewnym momencie zaczął zostawać z tyłu, a jego rywale na ten widok jeszcze bardziej podkręcili tempo. Po biegu Bekele przyznał jednak, że był to… podstęp. “Udawałem brak sił, żeby przeciwnicy biegli szybciej. Szybkie tempo było dla mnie korzystne” – powiedział.

Na prowadzeniu znalazł się ten, który pierwsze sukcesy odnosił ponad 20 lat temu: legendarny Haile Gebrselassie. W ostatnich biegach zdarzały mu się gorsze momenty, nie kończył maratonów, mówił o zakończeniu kariery, ale ostatecznie w wieku ponad 40 lat raz jeszcze odnalazł wielką formę. Wydawało się przez moment, że czeka nas niespodzianka: Haile prowadził, Bekele został z tyłu, a Mo Farah również nie wyglądał najlepiej. 10 kilometrów pokonane w czasie 28:58 i Gebrselassie biegł na czele.

Po 13 kilometrach trójka biegaczy znowu była razem i tak pozostało aż do ostatniego kilometra. Krótko przed nim Haile zaczął zostawać lekko z tyłu. Warunki zrobiły się bardzo ciężkie, padał ulewny deszcz. Kilometr przed metą na ostrym zbiegu zaatakował Bekele. Ruszył tak mocno, że znany z szybkości Farah nie dał rady utrzymać tempa. Bekele tym samym rytmem zaatakował podbieg i 500 metrów przed metą wydawało się, że zwycięstwo ma w kieszeni. Ale nic z tego: Farah niespodziewanie znalazł w sobie zapasy energii. Ruszył z bardzo mocnym finiszem, odrabiał błyskawicznie straty. 100 metrów przed metą znalazł się tuż za plecami Etiopczyka i wydawał się być wtedy w lepszej sytuacji. Bekele pokazał jednak, że nie na darmo jest rekordzistą świata na 5000 i 10 000 metrów. Uśmiechnął się i ruszył jeszcze mocniej. Na metę wpadł pierwszy z wynikiem 1:00:09, Farah był sekundę z tyłu. Gebrselassie trzeci z rekordem świata w kategorii 40-latków: 1:00:41.

Kenenisa Bekele i Mo Farah w Newcastle. Fot. Bupa Great North Run

Archiwum organizatora. Kenenisa Bekele i Mo Farah w Newcastle. Fot. Bupa Great North Run

W biegu pojawił się też najsłynniejszy amator świata, Japończyk Yuki Kawauchi. Przybiegł na ósmym miejscu, z czasem 1:04:08.

Zobacz film z finiszu Bekele i Faraha:

Strona organizatora:

www.greatrun.org

Przeczytaj również:

Farah, Gebrselassie i Bekele w Newcastle – pojedynek gigantów

Defar kontra Dibaba – półmaraton, jakiego jeszcze nie było

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger