fbpx
Ultra-Trail du Mont-Blanc - na trasie UTMB Fot Piotr Dymus

Sprzęt > Akcesoria > Sprzęt > Buty do biegania > Sprzęt > Sprzęt > Ubrania

Co zabrać na pierwszy ultramaraton?

Ultra-Trail du Mont-Blanc - na trasie UTMB Fot Piotr Dymus

Fot. Piotr Dymus

Bieg ultra to marzenie wielu osób. Piękne górskie krajobrazy, wymagające trasy oraz niesamowity klimat imprez sprawiają, że coraz większa liczba osób pragnie pokonać dystans większy niż 42 km. Pokonywanie tak długich dystansów, zazwyczaj w górzystym terenie, wymaga jednak odpowiedniego przygotowania sprzętowego.

Start w biegu wydaje się bardzo prosty, wystarczy wykupić pakiet i pobiec. Specyfika biegów wymaga jednak całkiem bogatego wyposażenia, które może okazać się niezwykle przydatne w czasie tak długotrwałego wysiłku. Coraz większe grono organizatorów w regulaminie imprezy umieszcza wykaz niezbędnego ekwipunku. Nie chodzi tylko o słynne UTMB, gdzie lista wyposażenia jest bardzo długa, ale także w krajowych biegach jest to na porządku dziennym.

Jak więc ugryźć biegi ultra pod kątem sprzętowym? Przede wszystkim z głową. Nie ma nic gorszego niż pójście na zupełny żywioł czy popadnięcie w skrajności. Oczywistą rzeczą jest dopasowanie ekwipunku do specyfiki danej trasy oraz dystansu czy liczby bufetów.

pantera        inov-8-x-talon-212

Wybór obuwia nie należy do łatwych. Trzeba je dopasować nie tylko do danej stopy, ale również do dystansu, podłoża i możliwości biegacza. Inny but sprawdzi się w Beskidach, inny w Sudetach, a jeszcze inny w Tatrach. Fot. Dynafit oraz Inov-8

Buty

Najważniejszym elementem są oczywiście buty, wszak to one będą nas niosły przez dziesiątki kilometrów. Wybór jednak wcale nie jest taki prosty, bowiem do wyboru są setki modeli. Podobnie jak w przypadku butów na asfalt, należy je dobrać pod kątem wagi, tempa biegu, odporności stóp oraz dystansu. Im lepsze osiągi, czyli osiągane są większe prędkości oraz sprawniejszy aparat ruchu, tym lżejsze buty można wybrać. Podobnie jak w przypadku butów szosowych, jeśli nie jesteśmy pewni swoich możliwości, nie kupujmy bardzo odchudzonych modeli, bowiem mogą one przynieść więcej złego niż dobrego. Mała amortyzacja sprawia, że aparat ruchu pełni rolę amortyzatora, więc jest dodatkowo obciążony i szybciej się męczy, co sprawia, że niższa masa buta na długim dystansie może spowodować pogorszenie wyniku.

Drugim istotnym czynnikiem jest dopasowanie buta i trzymanie stopy. Bieganie w terenie, na nierównym podłożu, wymaga dobrego trzymania stopy, co pozwala na pewne stawianie kroków. Z drugiej strony bardzo duże dystanse wymagają przestrzeni dla palców, aby zapewnić możliwie wysoki komfort w czasie biegu trwającego czasem nawet dwie doby, dlatego but musi być złotym środkiem łączącym te dwie z pozoru sprzeczne cechy. Musi trzymać w miejscu stopę na zbiegu, ale także dać jej wystarczająco dużo miejsca, aby nie powodować otarć, odgnieceń i dać luz palcom. Obuwie luźne oraz mocno opinające, czyli dwie skrajności, należy odpuścić, aby uniknąć przykrych konsekwencji w czasie biegu, nawet jeśli na krótkich dystansach wydają się wygodne. Delikatne ściśnięcie palców po 10 godzinach może stać się koszmarem, a tylko z pozoru lekkie przemieszczanie się stopy w bucie na kilku kilometrach zbiegu może doprowadzić do szału lub nawet skręcenia kostki, gdy krzywo postawimy stopę.

Kolejnym bardzo ważnym elementem jest podeszwa, a konkretnie bieżnik. Spora część początkujących kojarzy biegi w górach z tonami błota, ale każdy bieg jest inny, a nawierzchnia może być skrajnie różna: od asfaltu, przez szuter, na błocie, skałach i śniegu kończąc. Oczywiście najlepiej kupić odpowiedni model na daną trasę, ale nie każdego stać na posiadanie kilku par. Poza tym nie zawsze wiemy, co może czekać na nas na trasie, więc wtedy ponownie trzeba zastosować zasadę złotego środka. Więcej o podeszwie pisaliśmy w sierpniu 2013.

tnf-feather-lite-storm-blocker

Ubiór, w którym biegniemy, to sprawa indywidualna i należy założyć to, co jest wygodne. Większą uwagę należy zwrócić na odzież awaryjną. Jeśli zabieramy kurtkę od deszczu, to musi ona być możliwie lekka, czego przykładem jest The North Face Feather Lite Storm Blocker, która waży tylko 136 g. Fot. The North Face

W co się ubrać?

Na bieg należy się ubrać w sposób adekwatny do pogody i trasy. Większej filozofii tu nie ma, należy założyć sprawdzony, wygodny strój. To, czy będzie on przylegający czy luźny, czy kompresja czy klasyczne ubranie, nie ma większego znaczenia. Ważne, żeby nie eksperymentować przed samym startem i zakładać to, co sprawdziło się już w boju, nie powoduje otarć, ucisku i generalnie dyskomfortu.

Najwięcej problemów wiąże się jednak z ubraniem, którego nie mamy na sobie, ale zabieramy na wszelki wypadek. Wiele początkujących osób wyznaje zasadę, że trzeba się zabezpieczyć na każdą ewentualność, wobec tego zabierają wszystko, co może się przydać. Bieg górski to nie zimowa ekspedycja na K2, należy ograniczać masę bagażu, a w plecaku powinny się znaleźć tylko niezbędne rzeczy – w końcu będziemy nieść to wszystko na plecach. Przy pakowaniu ubrania zastanówmy się przede wszystkim, co tak naprawdę jest potrzebne i jaka jest szansa, że dana rzecz rzeczywiście zostanie użyta. Każdy dodatkowy gram po kilku godzinach robi się kilogramem, więc wstrzemięźliwość w tym wypadku jest bardzo pożądaną cechą. Większość krajowych biegów, do których nie potrzeba doświadczenia, czyli po prostu startu w innych biegach ultra, odbywa się na dystansie do 100 km i w terenie górzystym, ale nie wysokogórskim, często poniżej granicy lasu – w związku z tym raczej nie należy się spodziewać ekstremalnych warunków.

WindyWendyBlueAnFace

Lekkie wiatrówki to znakomita opcja na zimny startowy poranek. Cumulus Windy-Wendy waży zaledwie 50 g, a po spakowaniu jest niewiele większa od paczki chusteczek. Fot. Cumulus

Jeżeli pogoda jest dobra i stabilna, jedynym ubraniem, które może się ewentualnie przydać, jest ultra lekka wiatrówka, która waży często poniżej 100 gramów i można ją założyć, gdy startowy poranek jest wyjątkowo chłodny, a następnie wrzucić do plecaka lub nawet zostawić na przepaku. Posiadanie w zanadrzu kurtki od deszczu może i poprawi naszą psychikę, ale bieganie w niej to absolutna ostateczność i często lepiej nieco zmoknąć niż zwiększać ciężar ekwipunku. Jeżeli nie jesteśmy przekonani co do warunków atmosferycznych, warto włożyć do plecaka coś ekstra, ale nie popadać w skrajność. Możliwość spadnięcia deszczu czy chłód nie oznacza, że trzeba od razu zabierać polar, długie spodnie, spodnie od deszczu czy inną zbędną odzież. Super lekka kurtka od deszczu i pakowna, umiarkowanej grubości bluza z długim rękawem w zupełności wystarczą. Jeśli nie grozi nocny bieg na znacznej wysokości, ponad lasem, to dodatkowe ubranie nie jest potrzebne. Zabieranie zapasowych majtek i skarpetek czy spodni mija się z celem. Jeśli pojawią się odciski czy otarcia od przemoczonych butów, to założenie nowych skarpetek nie pomoże, bo i tak zaraz nowe skarpetki przemoczą się od wilgotnego buta. Zamiast czapki lepiej wziąć opaskę czy buffa, bowiem szansa, że latem nastąpi prawdziwa konieczność założenia ciepłej czapki, jest bliska zeru, a opaska zajmuje znacznie mniej miejsca. W przypadku zabieranej odzieży należy więc dążyć do minimalizmu i dodatkową odzież zabierać wtedy, gdy pogoda jest niepewna, a bieg długi.

Co jeszcze może się przydać?

To pytanie nurtuje każdego debiutanta. Wbrew pozorom dalsze kompletowanie sprzętu jest całkiem proste, bo lista jest krótka. Oczywiście na pierwszy plan wysuwa się jedzenie i picie. Podobnie jak w przypadku ubrania, trzeba zachować rozsądek. Najpierw warto zapoznać się z ofertą bufetów rozmieszczonych na trasie oraz z ich ilością i dopiero wtedy zacząć pakowanie żywności. Im gęstsze i lepiej wyposażone punkty żywieniowe, tym mniej jedzenia można wziąć ze sobą na trasę. Dla porównania w Biegu Ultra Granią Tatr na dystansie 70 km znajdują się tylko dwa bufety, podczas gdy w B7D na 100 km jest ich aż 6, a teren o wiele łatwiejszy i trasa szybsza. To pokazuje, jak ważne jest zapoznanie się z bufetami i jak różna ilość jedzenia będzie potrzebna. Drugi bieg można spokojnie pokonać na trzech batonach czy żelach energetycznych, podczas gdy na pierwszy przyda się ich nawet 7-10. Oczywiście każdy potrzebuje innej ilości, ale te dwa przykłady pokazują, że niektóre biegi niemal nie wymagają własnego jedzenia i nie warto wtedy pakować dodatkowych gramów i na wszelki wypadek zabierać jedzenia jak na wyprawę w Himalaje.

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Hałda żeli i batonów to częsty widok wśród osób debiutujących w ultra. Niestety zazwyczaj okazuje się, że większość jedzenia zaliczyła długą wycieczkę i dotarła do mety, będąc tylko niepotrzebnym balastem. Fot. Jarosław Sekuła

Warto zrobić przełożenie z maratonu, które może nie oddaje do końca specyfiki biegu ultra, ale daje już pewne zbliżone pojęcie co do ilości spożywanego jedzenia i picia. Jeśli na przykład biegnąc maraton ktoś zjada dwa żele, to na dystansie 80 km potrzebowałby ich 4-5, ale że tempo w górach jest mniejsze (więc wysiłek dłuższy), więc przyjmijmy 7. Jeśli na trasie są cztery bufety z jedzeniem, czasem nawet z żelami, to okaże się, że wystarczą 3, może 4 żele, a nie cała ich reklamówka. Analogicznie wygląda sytuacja w przypadku napojów. Im częściej rozmieszczone bufety oraz niższa temperatura, tym mniej wody trzeba zabierać ze sobą, każdy dodatkowy bidon 0,75 l zabrany na wszelki wypadek to niemal kilogram, dlatego dodatkowe napoje warto brać pod uwagę, gdy odległości pomiędzy bufetami są znaczne.

Jeśli jedzenie i picie są już naszykowane, to można powiedzieć, że jesteśmy w domu, bo zostały tylko drobiazgi. Warto zabrać plaster z opatrunkiem i bez opatrunku, co w przypadku pęcherzy przyda się znacznie bardziej niż zapasowe skarpetki. Oprócz tego można zaopatrzyć się w kilka agrafek, które mogą poratować w wypadku przerwania odzieży czy pęknięcia sznurówki, a w zasadzie nic nie ważą i nie zajmują miejsca. Jeśli bieg odbywa się w nocy, potrzebne będzie oświetlenie, a konkretnie czołówka. Nie należy przesadzać z mocą lampki. 800 czy 1000 lm może robi wrażenie, ale takie czołówki to ciężkie bestie, do których zasilenia potrzebna jest elektrownia, a i tak nie będzie się korzystać z pełni ich możliwości. W zupełności wystarczy lampka, która zapewni 100 lm, a przy 200 lm na pewno jest już komfort.

pol_pl_Kamizelka-Plecak-SJ-Ultra-Vest-2-0-Ultimate-Direction-1551_2        salomon-plecak

Kamizelki (po lewej) są znacznie wygodniejsze, stabilniejsze i praktycznie od plecaków; nie uciskają brzucha oraz nie ograniczają oddychania, są jednak drogie. Plecaki osiągają jednak znacznie większą pojemność, dlatego na najdłuższych biegach wciąż są popularne. Fot. Ultimate Direction oraz Salomon

W czym to wszystko pomieścić?

Mamy już wszystko, co niezbędne, ale trzeba to jeszcze jakoś nosić. Konieczny będzie więc plecak lub bardzo ostatnio modna kamizelka. Za tym pierwszym przemawia pojemność oraz często cena, za tym drugim wygoda i bardzo wysoka stabilność. Pierwszemu zakupowi towarzyszy wiele rozterek, bo nie dość, że są dziesiątki modeli, to jeszcze nie wiadomo, jaką pojemność wybrać. Jeśli nie mamy doświadczenia w pakowaniu się na wyjście w góry i zabieramy wszystko, co może być potrzebne, to lepiej wybrać pojemność mniejszą niż ta, która wydaje się odpowiednia. Dzięki temu zrezygnujemy z upychania dużej liczby niepotrzebnych rzeczy, bo po prostu nie będzie na nie miejsca. Na zdecydowaną większość polskich biegów z powodzeniem wystarczy plecak o pojemności do 10 litrów. Oczywiście im krótszy bieg i bardziej łaskawa pogoda, tym mniej sprzętu potrzeba, a tym samym wystarczy mniejszy plecak,. Jednak znowu finanse mogą wziąć górę i nie każdego stać na kupno różnych plecaków na różne dystanse, więc należy wybrać coś najbardziej uniwersalnego. Najodpowiedniejszą pojemnością wydaje się około 10 l, tym bardziej, że w takim litrażu dostępne są zarówno klasyczne plecaki, jak i kamizelki. Pomieści potrzebne wyposażenie na większość biegów, czyli kurtkę, bluzę, napoje jedzenie i lampkę. Większa pojemność przyda się na najtrudniejsze biegi, które często trwają dobę lub więcej, a potrzebny ekwipunek jest bardziej rozbudowany. Mniejsza pojemność sprawdzi się dla bardziej doświadczonych, którzy doskonale wiedzą, czego im trzeba i gotowi są często na znaczne ustępstwa, zyskując na niższej wadze.

Z kijami czy bez?

Kijki to świetny pomysł, ale nie zawsze i nie dla każdego. Po pierwsze, żeby kije nam pomagały, trzeba nauczyć się je obsługiwać oraz mieć mocną górną część ciała, w inny wypadku będą się plątały między nogami, więcej uwagi będziemy poświęcać na ich stawianie niż jest to warte. Jeśli nie mamy odpowiedni mocnych rąk, to szybko się zmęczymy i będziemy kije tylko za sobą ciągnąć lub używać jak staruszkowie laski, a nie czerpać z nich korzyści. Po drugie kije warto stosować, gdy na trasie znajdują się długie i strome podejścia, które bardzo mocno spowalniają i konieczny jest marsz, czasem nawet dosyć powolny. Na szybszych trasach, z łagodniejszymi górkami i krótkimi podbiegami, kije spowodują tylko zamieszanie, a nie sprawią, że tempo wzrośnie. Jeśli nigdy wcześniej nie korzystaliśmy z kijków, to lepiej nie zabierać ich na bieg.

Przeczytaj też: Debiut w ultra – przygotowania poza treningiem biegowym

mm
Jarosław Sekuła

Podoba ci się ten artykuł?

0 / 5. 0

Przeczytaj też

W stolicy zakończył się weekend maratoński. Metę 42. PZU ORLEN Maratonu Warszawskiego pokonało 1000 osób. W tym roku, z racji na obostrzenia wynikające z trwającej pandemii, 42. PZU ORLEN Maraton Warszawski został podzielony na 4 […]

42. PZU ORLEN Maraton Warszawski – bieg faworytów [RELACJA LIVE]

Od ponad 40 lat ostatni weekend września przemienia się w stolicy w prawdziwe święto biegania. Nie inaczej jest i w tym roku, choć reżim sanitarny wymusił na organizatorach duże zmiany w formule oraz trasie imprezy. […]

Właśnie wystartował 42. PZU ORLEN Maraton Warszawski!

Japoński producent sprzętu sportowego, ASICS przedstawia nową linię butów do biegania, wykorzystującą materiały pochodzące z recyklingu plastikowych butelek. Kolekcja Edo Era Tribute Pack to wyraz uznania dla miasta Edo (współczesnego Tokio) i jego prężnych działań […]

Ekologia idzie w parze z modą. ASICS sięga do korzeni Tokio i prezentuje nową kolekcję z materiałów wielokrotnego użytku

Zakończyła się tegoroczna, wyjątkowa edycja 1MILI. Przez całe wakacje trwała Wirtualna 1MILA, inicjatywa łącząca bieganie z pomaganiem. A następnie, w kolejne trzy niedziele września, odbyły się symboliczne finały tych wirtualnych zmagań, czyli kameralne imprezy na […]

Wirtualna, realna i dobroczynna. 1MILA 2020 za nami!

W ostatni weekend września Warszawa zamieni się w stolicę biegania. 1000 zawodników zmierzy się na legendarnym dystansie 42km 195m. PZU ORLEN Maraton Warszawski startuje nieprzerwanie od 1979 roku i jest symbolem niezłomności, odbywał się bowiem […]

Weekend pod znakiem 42. PZU ORLEN Maratonu Warszawskiego

Gdy nadchodzi czas jesieni, wiele osób zastanawia się, jak zadbać o odporność organizmu. Tak naprawdę budujemy ją na co dzień – poprzez to, co jemy i jaki styl życia prowadzimy. Natomiast każdy moment jest dobry […]

6 produktów żywnościowych wspomagających odporność

Fizjologii nie da się oszukać – jesteśmy w dużym procencie zbudowani z wody i potrzebujemy jej do przeprowadzania procesów życiowych. Czy jednak na przestrzeni zmieniających się pór roku, a tym samym warunków pogodowych, powinniśmy zmieniać […]

Czym i jak nawadniać się biegając przez cały rok?

Chcesz rozpocząć swoją przygodę z bieganiem? To fantastyczny pomysł. Jednak wiele rzeczy może pójść nie po Twojej myśli. Jeśli będziesz je stosować, zamiast stać się biegaczem, będziesz ciągle stawać. A to różnica. Wielu osobom wydaje […]

Jak nie stawać się biegaczem? [FELIETON]