fbpx

Coe i Ovett. Wspaniali średniacy

Na przełomie lat 70. i 80. w biegach średnich niepodzielnie panowali Brytyjczycy. Sebastian Coe, Steve Ovett (a nieco później Steve Cram) bili rekordy świata i zdobywali tytuły mistrzów olimpijskich, świata i Europy. Szczególnie pasjonująca była rywalizacja między Coe i Ovettem.

Najwybitniejszym biegaczem z tej trójki brytyjskich średniodystansowców był niewątpliwie urodzony 29 września 1956 roku Sebastian Coe. Oprócz wielokrotnego bicia rekordów świata na 800 m, 1000 m, 1500 m i 1 milę, był też czterokrotnym medalistą olimpijskim, w tym dwukrotnie złotym (w obu przypadkach na 1500 m) – w roku 1980 Moskwie oraz 4 lata później w Los Angeles.

O rok starszy Steve Ovett zaczął odnosić sukcesy trochę wcześniej. Wybitnym biegaczem był już jako nastolatek. Pierwszy wielki „dorosły sukces” odniósł w roku 1974 w Rzymie zdobywając tytuł wicemistrza Europy na 800 m. Nie miał wtedy jeszcze skończonych 19 lat. Na kolejnych mistrzostwach Europy w Pradze był już mistrzem na 1500 m i wicemistrzem na 800 m, wyprzedzając w tym biegu rozpoczynającego wielką karierę Sebastiana Coe, a obaj  musieli w tym biegu uznać wyższość Olafa Beyera z NRD. Po tym właśnie biegu powstała legenda, że Coe i Ovett nie lubią ze sobą biegać. Odtąd współzawodniczyli jedynie na odległość bijąc kolejne rekordy świata na 1 milę i 1500 m. Coe bił jeszcze rekordy świata na 800 m, na którym to dystansie Ovett uzyskiwał znacznie słabsze wyniki. Ustanowiony przez Coe w 1981 roku rekord świata – 1:41,73 – przetrwał aż 16 lat i został poprawiony dopiero w 1997 roku przez Kenijczyka Wilsona Kipketera.

Zamiana ról

Właśnie dla tego, że pojedynki miedzy Coe a Ovettem były tak rzadkie z niecierpliwością oczekiwano na ich rywalizację na igrzyskach w Moskwie. Pojedynek ten, a właściwie dwa pojedynki – na 800 i 1500 metrów – przeszły do historii ze względu na ich zaskakujący przebieg. Mimo bojkotu zawodów przez Stany Zjednoczone poparcie tej akcji ze strony sportowców zachodnioeuropejskich było raczej skromne – z państw europejskich tak naprawdę odczuwalny był brak sportowców RFN. Dzięki temu ozdobą konkurencji biegowych miały być właśnie pojedynki między dwoma fenomenalnymi Anglikami – Coe i Ovettem. Coe był faworytem na 800 m, zaś Ovett, który miesiąc wcześniej w Oslo ustanowił czasem 3:48,8  rekord świata na 1 milę, a dwa tygodnie później wyrównał czasem 3:32,1 należący do Coe rekord na 1500 m, miał wygrać właśnie na tym dystansie. Ku zaskoczeniu wszystkich stało się dokładnie odwrotnie.

Złote przetarcie

Udział Ovetta w biegu na 800 m miał być właściwie tylko testem przed biegiem na jego koronnym dystansie – 1500 m, na którym podobnie jak na 1 milę był niepokonany od trzech lat. Tymczasem jego wielki rywal Coe pobiegł w Moskwie 800 m jak nowicjusz. Pierwsze 400 m pokonał na końcu stawki, z czasem o blisko 4 sekundy słabszym od tego, który miał w swym rekordowym biegu. Gdy rozpoczął finisz, rywal był już zbyt daleko. Ovett wygrał wyraźnie, a jego czas (1:45,4) był dokładnie taki sam jak ten uzykany cztery lata wcześniej w Montrealu, który dał mu wtedy… piąte miejsce. Dla Coe drugie miejsce z czasem minimalnie poniżej 1:46 było ciężką porażką. Do tego stopnia, że uznał ten bieg za „najgorszy w swym życiu”. Po takim blamażu chęć do rewanżu jest szczególnie silna. W biegu na 1500 metrów, który odbył się 6 dni później, znów przegrał faworyt – tym razem był nim Ovett. Niespodziewany sukces na 800 m osłabił na tyle jego waleczność, że dał się wyprzedzić jeszcze Straubowi z NRD. Po tym biegu Ovett już nigdy nie stanął na podium w wielkich zawodach. Coe na mecie nie mógł powstrzymać się od okazania radości, a jego zdjęcie z tryumfalnie podniesionymi rękami na mecie biegu, jest jednym z najczęściej publikowanych zdjęć z igrzysk w Moskwie.

Zmierzch Ovetta i sukcesy Coe

Igrzyska w Los Angeles to kolejny bojkot, tym razem będący rewanżem za Moskwę. Tu karność była znacznie większa, bo z obozu “demoludów” wyłamali się tylko Rumuni. W roli największej gwiazdy angielskich biegów średnich do Kalifornii pojechał ten trzeci – Steve Cram, ówczesny mistrz Europy (1982) i świata (1983) na 1500 m. Coe po kontuzji, jaką przechodził w 1983 roku, wydawał się być w słabszej formie. Największym pechowcem był jednak Ovett, który na Igrzyskach Olimpijskich nabawił się ostrego nieżytu oskrzeli. Na 800 m mistrzem olimpijskim został Brazylijczyk Joaquim Cruz, w świetnym czasie 1:43,0, a Coe tak jak przed czterema laty był drugi. Walczący z chorobą Ovett przybiegł dopiero na 8. miejscu w słabym czasie 1:52,3. Pomimo spędzenia dwóch dni w szpitalu Ovett się nie poddał i pojawił się na starcie na swym koronnym dystansie półtora kilometra. Bieg był bardzo szybki. Czterysta metrów przed metą prowadził Hiszpan Abascal przed trzema Brytyjczykami: Coe, Cramem i Ovettem. Kiedy Cram rozpoczął finisz, nękany przez chorobę Ovett nie wytrzymał i zszedł z bieżni, natomiast Coe rozpoczął kontratak. Nie tylko wyprzedził Crama, ale jeszcze uzyskał nad nim sekundę przewagi, poprawiając swój wynik z poprzednich igrzysk o prawie 6 sekund.

W 1986 roku na mistrzostwach Europy w Stuttgardzie, Coe wreszcie wygrał na swoim koronnym dystansie 800 m, wyprzedzając kolegów z drużyny McKeana i Crama. Na 1500 m był zaś drugi – za Cramem.

Ojciec i syn

Supremacja angielskich biegaczy w tym okresie była zdaniem Ovetta wynikiem bardzo ciężkiej pracy, którą cała trójka wykonywała na treningach. Szczególnie ciekawy był przypadek Sebastiana Coe, którego trenerem był jego własny ojciec. Co więcej, Peter Coe, z wykształcenia inżynier, przed rozpoczęciem treningów z synem, ze sportem właściwie nie miał wiele wspólnego. Gdy 14-letni Sebastian wygrał swe pierwsze zawody, ojciec zorientował się w niezwykłych możliwościach syna. Zaczął studiować artykuły i podręczniki dotyczące treningu i rozmawiać ze specjalistami od biegania. Wniosek był zaskakujący, lecz jak się okazało jak najbardziej uzasadniony – „mogę być równie dobry jak oni”. Między ojcem a synem powstało niezwykłe porozumienie, łączył ich wspólny cel – Sebastian chciał być najlepszy na świecie i jego ojciec tego samego. Paradoksem było, że brak trenerskiego doświadczenia stał się jego atutem. Peter nie miał ograniczeń wynikających z „wiedzy trenerskiej” na temat możliwości młodego organizmu. Zdaniem Sebastiana ojciec nie zdawał sobie sprawy jak było mu trudno wykonywać jego polecenia. A jednak mając do ojca pełne zaufanie wykonywał je bez szemrania. Coe na treningach biegał mniej niż inni biegacze, ale za to w precyzyjnie ustalonym tempie np. 5 x 800 m w średnim tempie 1:52, a na koniec jeszcze szybciej – 1:49. Takie treningi były zgodne z powtarzaną przez ojca maksymą: „mając wytrzymałość dobiegniesz do mety, ale tylko szybkość sprawi, że będziesz wygrywał”. Do sukcesów obu panów Coe z pewnością przyczyniło się to, że po skończonym treningu przestawali się traktować jak trener i zawodnik i stawali się znów ojcem i synem.

Po zakończeniu sportowej kariery w roku 1990 Coe został wybrany do Parlamentu z ramienia Konserwatystów. Do dziś aktywnie działa też w organizacjach sportowych. Od 2004 roku jest członkiem władz IAAF, był też szefem komitetu organizacyjnego igrzysk olimpijskich w Londynie. Mimo wielu zajęć nie zerwał z bieganiem. Niedawno „zaliczył” maraton w bardzo przyzwoitym czasie 2:58. Rok wcześniej niż Coe bieżnię opuścił Steve Ovett. Pod koniec kariery z powodzeniem spróbował jeszcze biegać 5 km (13:20,1). Warto dodać, że Ovett jako „ten wytrzymalszy” startował również w biegach ulicznych. W 1977 roku przebiegł półmaraton w 1 godz. 5 min. Po zejściu z bieżni Brytyjczyków, nadeszła trwająca do dziś era biegaczy z Afryki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger