fbpx

Wydarzenia > Aktualności > Ludzie > Slider > Wydarzenia

Damian Czykier: „Brakuje mi treningowej rutyny”

08.02.2020 Torun Miting lekkoatletyczny Orlen Copernicus Cup 2020 World Athletics Indoor Tour N/z Damian Czykier Fot. Lukasz Szelag/REPORTER

Sportowcy niedługo powoli będą mogli wracać do treningu. Nadal nie będą to warunki takie jak przed epidemią, ale bliższe normalności niż dotychczas. Damian Czykier opowiedział nam o tym jak w ostatnim czasie przygotowywał się do sezonu, dobrej formie na hali oraz organizacji imprez lekkoatletycznych bez publiczności.

Dziś trudno zacząć rozmowę inaczej: jak zdrowie?

Całe szczęście zdrowie fizyczne bardzo dobrze. Psychiczne – powiedziałbym poprawne.

Na jakim etapie treningu, sezonu byłeś, gdy w Polsce rozpoczęło się wprowadzenie wszystkich obostrzeń?

Plus był taki, że koronawirus zastał mnie w domu. Nie byłem nigdzie na wyjeździe, więc nie musiałem być ściągany do kraju. Obóz miałem planowany kilka dni po wprowadzeniu obostrzeń. Treningowo byłem już w dosyć ciężkiej pracy, przygotowaniu pod sezon olimpijski.

Jak dziś wygląda twój codzienny trening?

Nie ukrywam, że jest trudno. Dla mnie zawsze najważniejszym elementem treningu był tartan, gdzie były płotki, czyli stadion. Mogłem robić tam treningi szybkościowe i wytrzymałościowe. Teraz to zostało mi niestety odebrane. Robimy treningi wspomagające, bez płotków. Nazwałbym to zabawami biegowymi, a nie treningiem.

Jak patrzysz na kwestię przełożenia IO? To rok więcej na odpowiednie przygotowanie czy raczej utrudnienie, które może zepsuć dotychczasowe wysiłki?

Pół na pół. Na pewno jest wielki niedosyt ambicjonalny. Hala poszła mi rewelacyjnie. Wiem, że na fali tych dobrych wyników byłoby mi o wiele łatwiej wejść w sezon letni. Teraz postawiono pauzę, znak stop. Wszystko zostało odłożone w przyszłość. Mam nadzieję, że latem odbędzie się końcówka tego sezonu.

Liczę, że w sierpniu czy wrześniu odbędą się mitingi, w których będzie można się sprawdzić. Później będzie jeszcze rok na przygotowanie, ale treningi będą w normalnych warunkach. Jeżeli treningi będą wyglądały nadal tak jak teraz, to i w 2021 roku trudno będzie zorganizować IO.

Wygląda na to, że w tym roku nie odbędzie się żadna duża impreza lekkoatletyczna. Zazwyczaj biegacze szykowali formę na konkretny start. Skoro takich zawodów nie ma, to w tym roku nie zabraknie motywacji do treningu?

Nie ukrywam, że jest trochę taki dół psychiczny. Człowiek, gdy nie ma celu, czasami zastanawia się, czy jest sens tak trenować. Czy warto eksploatować organizm, skoro do niczego się nie szykujemy? Jest jednak jakieś światełko, że może odbędą się Mistrzostwa Europy (rozmowa odbyła się 22 kwietnia, przed decyzją o odwołaniu imprezy – przyp. red.). To daję mi siłę, aby pomimo tych trudnych okoliczności trenować i starać się tę formę utrzymać, bo nie da się jej poprawić, żeby móc jeszcze pobiegać fajne wyniki w tym roku.

To zupełnie nowa sytuacja, ale jak podchodzisz do tak długiej przerwy w startach? Część sportowców chce wykorzystać ten czas, aby poradzić sobie z problemami zdrowotnymi. Z drugiej strony, powrót po długiej przerwie może być dla wielu zawodników problematyczny.

Można na to spojrzeć z dwóch stron. W moim przypadku raczej szkoda, że jest taka przerwa. Byłem już w gazie. Po sezonie halowym wystarczyło tylko to przetrzymać, porobić lekkie szlify i dalej mogłem startować na bardzo wysokim poziomie. To dla mnie trochę taki „dziurawy” czas. Boli zwłaszcza brak możliwości wstępu na stadion. Nie mam jak trenować techniki. Dobrze byłoby, gdybym teraz mógł ją szlifować, a nie mogę.

Sportowcy dużo czasu spędzają na treningach, zgrupowaniach czy wyjazdach na starty. Teraz zostaliście z najbliższymi w domu. Trudno było odnaleźć ci się w sytuacji, gdy tak dużo czasu spędzasz w wąskim gronie najbliższych? Nie nosi cię czasem po domu z nadmiaru energii?

Jest to sytuacja nietuzinkowa. Człowiek zwykle pakował walizki, wyjeżdżał, znowu pakował i znowu wyjeżdżał, a tu nagle cisza. Siedzi się w domu – tydzień, dwa, miesiąc, a zaraz drugi. To niespotykana historia, bezprecedensowa. Myślę jednak, że nie jest tak źle. Jest teraz czas dla rodziny. Można nadrobić ten czas, który traciło się zwykle na treningi. Są też dobre strony. Brakuje mi jednak adrenaliny zawodów i nawet takiego zwykłego klimatu obozowego.

Czego najbardziej ze sportu brakuje ci w obecnej sytuacji? A może w ogóle nie tęsknisz za bieżnią i cieszysz się dodatkowymi wakacjami?

Nie, po ostatnim udanym sezonie halowym aż ciągnie mnie na zawody. W pierwszych planach były pomysły, żebym startował już na początku maja. Zacząłbym bardzo wcześniej sezon, a teraz będzie dobrze, jeśli zacznę go bardzo późno, jeśli w ogóle się odbędzie.

Teraz można już biegać po lesie, ale przez chwilę sportowcy nie mogli nawet tego. Przygotowanie pełni formy, czy w ogóle formy, w domu czy nawet ogródku nie jest chyba możliwe.

Zgadza się. Kombinowałem jak mogłem, żeby zmieścić się w ramach prawa i móc trenować. Były treningi w garażu podziemnym, wychodziłem pod blok na tereny prywatne, na których nie mogli mnie zhaltować za nielegalne bieganie. To nawet nie jest 30% tego, co człowiek zrobiłby na stadionie.

Kiedy twoim zdaniem będzie można powrócić do normalnych treningów? Mówi się coś na ten temat?

Mówi się, ale na razie to wszystko jest pisane palcem po wodzie. Wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie. Jest propozycja obozów w COS-ach, jest zrobiona lista. Nagle okazuje się, że nikt tam nie chce jechać. Potem pojawia się pomysł, żeby jechał tam kto inny. Póki co związek próbuje coś działać, ale jeszcze nie ma konkretów. Wydaję mi się, że jest możliwe, że w drugiej połowie maja pojawimy się na jakimś obozie.

Co sądzisz o tym pomyśle, aby część sportowców skoszarować w COS-ach i w ten sposób móc wrócić do normalnego treningu?

To jest dobry pomysł. Brakuje mi treningowej rutyny, tego, żeby zrobić dwa treningi dziennie, mieć pod ręką wszystkie obiekty na miejscu. Nie musieć się kryć po kątach, parkingach czy lasach. Pomysł jest ciekawy i można kombinować z jego urzeczywistnieniem.

Wyobrażasz sobie, że nawet te największe sportowe zawody będą odbywały się bez udziału publiczności?

Wyobrażam sobie, bo lekkoatletyka jednak gromadziła zawsze dużo fanów przed telewizorami. W telewizji ogląda się ją lepiej, są powtórki. Bieg przez płotki na żywo – wiadomo, są emocje, tego się nie da opisać, ale trwa to krótko. Nie wszystko da się radę zobaczyć. To może być dobry pomysł na utrzymanie rywalizacji sportowej. Dla mnie jako sportowca będzie lekki ból, że startujemy bez publiczności, bo ona niesie człowieka na jak najlepsze wyniki. To było widać w Toruniu czy w Łodzi na hali w tym roku, gdzie polska publiczność tak mnie poniosło, że robiłem rekordy życiowe. Będzie szkoda, ale jeśli pojawi się możliwość startu bez publiczności, jak najbardziej trzeba będzie ruszać.

Nie boisz się, że ta przerwa odbije się też na portfelach lekkoatletów? Brak startów to brak możliwości zarobku dla wielu sportowców.

Zgadza się, w szczególności, że jestem sportowcem z powiedzmy lekką marką. Nie z tak mocną, aby być otoczony kontraktami i sponsorami. Powoli się przebijam. W moim portfelu brak mitingów to będzie spora strata. Na startach można było dużo zarobić. Ten rok jakoś przeżyję, ale mam nadzieję, że to czym prędzej wrócimy do normalności.

Damian Czykier. Fot: East News, Aleksandra Szmigiel/REPORTER

Każdy radzi sobie w tej sytuacji jak może. Sport przeniósł się do Internetu. Brałeś udział w zawodach organizowanych przez Roster Athletics pod nazwą „Stay-at-home Athletics Grand Prix”. W jakich konkurencjach wystartowałeś i jakie udało ci się osiągnąć wyniki?

To była super inicjatywa. Mam nadzieję, że powstanie druga edycja tych zawodów, bo się świetnie bawiłem. Startowałem w konkurencji bieg na 100 metrów. Wiadomo, nikt nie ma tyle w domu, więc ten dystans był rozbity na 20×5 metrów. Zapisałem się w też w konkurencji skip A na czas. Bieg mnie jednak tak zniszczył, że w drugiej konkurencji nie podjąłem rękawicy. Osiągnąłem najlepszy wynik ze wszystkich, wygrałem z polskim sprinterami i z niektórymi zagranicznymi zawodnikami.

Jak, poza treningiem, wykorzystujesz obecny nadmiar czasu?

Na początku wykorzystałem ten czas, aby pozamykać niektóre sprawy, np. skończyć pracę inżynierską. Uruchomiłem też swoje projekty sponsoringowe, typu spersonalizowałem w końcu kartki na autografy i załatwiałem inne marketingowe sprawy. Jak to już pozamykałem, to zająłem się wolnym czasem. Oglądam seriale, gram w gry komputerowe, robię to, co mi sprawia przyjemność.

Cztery lata temu, w Rio, dotarłeś do półfinału IO. Jak bardzo sportowo rozwinąłeś się od tego czasu? O ile lepszy zawodnik wystartuje w Tokio?

Do Tokio pojedzie zawodnik, który jeśli nie wejdzie do finału, będzie się czuł lekko przegrany. Na pewno mam więcej doświadczenia. Jest też trochę wzrostu w parametrach szybkościowych i siłowych od czasu Rio. Myślę, że w przyszłym roku pod względem wyniku będzie lepiej.

Jarek Więcławski

Podoba ci się ten artykuł?

0 / 5. 0

Przeczytaj też

WIELKI TEST BUTÓW DO BIEGANIA – dla biegaczy o wyższej wadze

Biegowy plan odchudzający poziomu 2 – dla biegaczy o poziomie zaawansowania pozwalającym na 30-40 minut biegu. Jest oparty o interwały.

Plan odchudzający, odchudzanie poziom 2

Wilson Kipsang - zwycięzca London Maraton 2012. Fot. PAP

Były rekordzista świata jest w nie lada tarapatach. Nie dość, że oficjalnie został zdyskwalifikowany na 4 lata za naruszenie przepisów antydopingowych, to jeszcze może mu grozić odsiadka… Wilson Kipsang to jeden z bardziej utytułowanych maratończyków […]

Wilson Kipsang zdyskwalifikowany na 4 lata! Czy pójdzie siedzieć?

W biegowym świecie mówiło się już o tym od kilku tygodni, choć wciąż pojawiały się wątpliwości. Obecnie wszystko wskazuje na to, że wkrótce Caster Semenya będzie miała dziecko. A niektórzy twierdzą, że już je ma! […]

Caster Semenya będzie mamą? A może już nią jest?

Polski Związek Lekkiej Atletyki wyprodukował kompletnie absurdalne zalecenia sanitarne, dotyczące rozgrywania zawodów na stadionie.

Koronawirus. Dzięki PZLA nie zarazimy się na stadionie!

Najwięksi organizatorzy masowych imprez sportowych w Polsce łączą siły i przedstawiają rządowi gotowy plan stopniowego odmrożenia sektora. Powstaje także Polskie Stowarzyszenie Organizatorów Imprez Sportowych i Rekreacyjnych, mające na celu reprezentację całego środowiska i rozwój branży w przyszłości.

Co z imprezami biegowymi? Organizatorzy przemówili jednym głosem

Systematycznie trenując głównie zależy nam na tym, żeby biegać coraz szybciej i jak najdłużej móc wytrzymać w zakładanym tempie. Jednak często w dążeniu do tego celu popełniamy wiele błędów. Przez to szybko możemy nabawić się […]

Metoda POSE – na czym polega?

Już niebawem, bo 11 lipca rusza M LIGA CROSS RUN! A wszystko to w południowo-wschodnich okolicach Warszawy w rejonie Otwocka, Józefowa i Wiązowny. Kilka kilometrów od miejskiego zgiełku na biegaczy czekać bedą malownicze ścieżki w […]

Rusza M Liga Cross Run! Pierwszy bieg już 11 lipca