fbpx

Defar kontra Dibaba – półmaraton, jakiego jeszcze nie było

Autor: Marcin Nagórek • 03.09.2013
Tirunesh Dibaba Meseret Defar
Meseret Defar i Tirunesh Dibaba po Igrzyskach Olimpijskich w Londynie (fot. PAP)

15 września w Newcastle odbędzie się jeden z najciekawszych półmaratonów w historii tej konkurencji. Oprócz opisywanego już pojedynku Bekele-Farah-Gebrselassie dojdzie do wyścigu dwóch najbardziej utytułowanych biegaczek świata: Etiopek Tirunesh Dibaby oraz Meseret Defar.

Pojedynek męskich gigantów biegów opisywaliśmy w poprzednim newsie: Farah, Gebrselassie i Bekele w Newcastle – pojedynek gigantów.

Niedawno organizator ogłosił, że dojdzie również do niezmiernie ciekawego wyścigu kobiet. Rywalizacja Meseret Defar i Tirunesh Dibaby ma podtekst nie tylko sportowy, ale i osobisty. Nieoficjalne wiadomości mówią o tym, że dwie znakomite biegaczki i koleżanki z reprezentcji nie bardzo za sobą przepadają. Potwierdza to historia ich dotychczasowych pojedynków.

Historia wrogości obu Etiopek

W 2006 roku w Brukseli Meseret Defar miała atakować rekord świata w biegu na 5000 metrów. Do wykonania planu potrzebne było równe, mocne tempo. Dibabie nie spodobał się ten plan wyścigu i wyszła na prowadzenie po to, aby na zmianę przyspieszać i zwalniać. Jak przyznała w wywiadzie, była to jej celowa taktyka, obliczona na wybicie Defar z rytmu. Rekord nie padł.

Dziewięć dni później Defar zrewanżowała się w srogi sposób. W ówczesnym cyklu mityngów Golden League istniała zasada, że zwycięzcy wszystkich konkurencji w serii dzielili między siebie bonus finansowy w wysokości miliona dolarów. Po pięciu biegach Dibaba miała na koncie 5 zwycięstw i brakowało jej tylko ostatniego. Finał rozgrywano w Berlinie i niespodziewanie do biegu została zgłoszona również Defar, wcześniej nieobecna. Jej zwycięstwo nie przynosiło żadnej z biegaczek większego zysku, zwycięstwo Dibaby – ogromne pieniądze. Część obserwatorów uważała, że rywalizacja jest z góry ustawiona i Defar nie włączy się do walki. Tymczasem stało się coś wręcz przeciwnego. Pałająca żądzą rewanżu Defar nie odpuściła i na ostatnich metrach doszło do pasjonującego pojedynku. Po jednym z najszybszych okrążeń w historii tej konkurencji i biegu ramię w ramię przez całą ostatnią prostą, Defar zwyciężyła o krok, pozbawiając koleżankę bonusu finansowego. Po biegu Etiopki nie podały sobie rąk i nie gratulowały nawzajem.

W kolejnych latach rywalizowały ze sobą coraz rzadziej. Dla obu pojedynek oznaczał zbyt duże ryzyko prestiżowej porażki. Od 2008 roku spotkały się ze sobą tylko czterokrotnie. Po raz ostatni – rok temu w finale Igrzysk Olimpijskich. Dibaba po zwycięstwie na dystansie 10 000 metrów miała szanse na podwójne złoto olimpijskie. Po takim zwycięstwie zostałaby bez wątpienia uznana za najwybitniejszą biegaczkę w historii biegów długich. Jednak ponownie na jej drodze stanęła Defar. Dibaba próbowała strząsnąć ją z pleców długim finiszem, ale przeliczyła się z siłami i na ostatniej prostej przegrała nie tylko z koleżanką z reprezentacji, ale i z Kenijką Cheruyiot. W czasie biegu między etiopskimi biegaczkami nie było współpracy, ale na mecie doszło do wzajemnych gratulacji oraz (dość chłodnego) uścisku.

Wcześniejsze pojedynki

Do znacznie częstszych pojedynków dochodziło między Etiopkami na wczesnym etapie ich kariery. Defar jest o dwa lata starsza i była gwiazdą jako pierwsza. W 2004 podczas Igrzysk Olimpijskich w Atenach zdobyła złoto w biegu na 5000 metrów. Dibaba była trzecia. W tamtym czasie z 18 wspólnych biegów aż 13 zwycięstw należało do Defar, która miała prawo uważać się za znacznie lepszą od młodej koleżanki z reprezentacji. Ale powoli sytuacja zaczęła się odwracać. W 2005 Tirunesh Dibaba jako pierwsza kobieta w historii zdobyła podwójne mistrzostwo świata – na dystansach 5000 i 10 000 metrów. Druga na 5000 metrów była… Defar.

 Na kolejnych mistrzostwach świata, w 2007 roku w Osace, rok po słynnym finale Golden League w Berlinie, federacja rozdzieliła skonfliktowane biegaczki. Defar zwyciężyła na 5000, Dibaba na 10 000 metrów. Ale kolejny rok później, podczas Igrzysk w Pekinie, znowu doszło do zaciętej rywalizacji. 10 000 metrów to zdecydowane zwycięstwo Dibaby. Defar startowała tylko na dystansie 5000 metrów, licząc na obronę złota sprzed czterech lat. Nie pozwoliła na to Dibaba, do złota na dłuższym dystansie dodając również tytuł mistrzowski na 5000 metrów. Pokonana Defar musiała czekać na rewanż cztery długie lata, w czasie których obie zawodniczki zmagały się z kontuzjami. W 2012 podczas Igrzysk w Londynie sytuacja była odwrotna w stosunku do Pekinu. Dibaba broniła dwóch tytułów, w tym tego na 5000 metrów. Na dłuższym dystansie udało się, ale na krótszym Defar wzięła odwet za Pekin – zwyciężyła po znakomitym finiszu. Na mecie z radości dostała niemal histerii, zalewając się łzami, modląc głośno i biegając po bieżni z religijnym obrazkiem.

Poza biegami o najwyższą stawkę obie biegaczki ścigały się, ze zmiennym szczęściem, w mistrzostwach kraju oraz Afryki.

Rekordy świata i tytuły mistrzowskie

Etiopki rywalizowały również w tabelach rekordów świata. Pierwszą rekordzistka była starsza Defar, która dwukrotnie poprawiała rekord świata w biegu na 5000 metrów. Dibaba nie zamierzała się jednak poddawać i odebrała koleżance również tę satysfakcję – od 2006 to ona jest rekordzistką.

Łącznie w swojej karierze Meseret Defar zgromadziła dwa złote medale olimpijskie i jeden brązowy. Do tego na mistrzostwach świata kolejne dwa złota, srebro i dwa medale brązowe. Dodatkowo w mistrzostwach świata na hali – 4 tytuły mistrzowskie, jedno srebro, jeden brąz.

Tirunesh Dibaba ma lepszy dorobek, jeśli chodzi o mistrzostwa świata i Igrzyska Olimpijskie. Na Igrzyskach – trzy razy złoto, dwa razy brązowy medal. Na mistrzostwach świata – pięć złotych medali. W hali nie startowała, ale odnosiła ogromne sukcesy w biegach przełajowych – wywalczyła pięć tytułów mistrzowskich i trzy srebrne medale.

Biegi uliczne w wykonaniu Etiopek

Obecnie Meseret Defar ma 30 lat, Tirunesh Dibaba 28. Obie zaczęły starty w biegach ulicznych, z myślą o debiucie maratońskim. Dibaba miała biec w tegorocznym maratonie w Londynie, wycofała się jednak z powodu kontuzji.

Meseret Defar zadebiutowała na ulicy jako pierwsza, w 2010 pokonując półmaraton w Filadelfii w znakomitym czasie 1:07:45. Drugi start na tym dystansie zaliczyła w tym roku w Nowym Orleanie, gdzie poprawiła życiówkę na 1:07:25.

Tirunesh Dibaba pierwszy i jedyny półmaraton przebiegła w zeszłym roku w Manchesterze, zwyciężając z czasem 1:07:35. 1 września tego roku atakowała rekord świata w biegu ulicznym na 10 kilometrów. W Tilburgu zabrakło kilku sekund, ale Etiopka pobiegła trzeci wynik w historii – 30:30, pokazując przed półmaratonem w Newcastle, że jest w świetnej formie.

Starty w tym roku

W tegorocznych mistrzostwach świata zabrakło pojedynku dwóch fantastycznych biegaczek. Meseret Defar zwyciężyła na dystansie 5000 metrów, Tirunesh Dibaba – na 10 000 metrów. W tym roku to jednak Defar posiada najlepszy na świecie wynik na dłuższym dystansie – 30:08:06, Dibaba tylko 30:26:67 i jest… druga na światowych listach. Życiówki obu biegaczek są podobne – 29:59:20 w przypadku Defar, Dibaba – 29:54:66.

Kto zwycięży w Newcastle? Dowiemy się już 15 września. Bezpośrednia transmisja na kanale BBC Sport, o godzinie 12 czasu brytyjskiego. Transmisję będzie prawdopodobnie można znaleźć również w internecie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger