fbpx

Marcin Lewandowski 3. miejsce na 800 m i dobry występ Ennaoui!

Autor: Jakub Karasek • 22.07.2019
35. Halowe Mistrzostwa Europy 2019-03-01 Glasgow Emirates Arena NZ Marcin Lewandowski Foto Tomasz Kasjaniu

35. Halowe Mistrzostwa Europy 2019-03-01 Glasgow Emirates Arena
NZ Marcin Lewandowski
Foto Tomasz Kasjaniu

W 2019 r. mityngi lekkoatletyczne nie były jak dotąd szczególnie porywające. Po mityngu Diamentowej Ligi w Londynie rozegranym w ostatni weekend jesteśmy na półmetku sezonu. Czy ostatnie zawody zmieniły coś w tej materii?

Poza pojedynczymi ciekawymi występami określonych zawodniczek i zawodników (np. rekord świata na 1 milę w wykonaniu Sifan Hassan czy arcyciekawy taktycznie bieg na 1 milę w Oslo ze zwycięstwem Marcina Lewandowskiego), tegoroczny sezon biegowy nie przynosi zbyt wielu powodów do dyskusji i analizowania niezapomnianych wrażeń. Nieco więcej na ten temat napisał Macin Nagórek w e-tygodniku Magazyn Bieganie na początku lipca. Po rozegranym w ostatni weekend mityngu w Londynie, cykl Diamentowej Ligi czeka niemal miesiąc przerwy. Czy ostatnie zawody zmieniły coś w odbiorze tego sezonu?

Na pierwszy ogień poszedł bieg na 5000 m mężczyzn i był to typowy bieg na wynik. Mocne tempo szybko rozciągnęło stawkę, ale decydujący okazał się ruch 18-letniego Jakoba Ingebrigstena, który na ok. 600 m przed metą wyszedł na prowadzenie i odskoczył rywalom. Jedynym zawodnikiem, potrafiącym utrzymać tempo Norwega okazał się Etiopczyk Hagos Gebrhiwet. Chociaż Jakob był w stanie pokonać ostatnie okrążenie poniżej 54 sekund, rywal okazał się nieco szybszy i to Etiopczyk cieszył się ze zwycięstwa. Na pocieszenie dla Norwega pozostał rekord kraju i rekord życiowy 13:02,03.

Pierwszy bieg na dystansach średnich był bardzo interesujący z polskiej perspektywy, bowiem na starcie zameldowali się zarówno Adam Kszczot jak i Marcin Lewandowski. Stawka była dość mocna z liderem tego sezonu Nijelem Amosem na czele. Botswańczyk z powodu kontuzji musiał się wycofać z rywalizacji już po pierwszym łuku. Sam bieg nie dostarczył bardzo wielu emocji, jedynie na ostatniej prostej Marcin Lewandowski zdołał nieco przebić się do przodu, wskakując na 3. miejsce pomiędzy prowadzących Kenijczyków. Polak osiągnął swój najlepszy wynik w tym sezonie z czasem 1:43,74, będąc bardzo blisko rekordu życiowego. Widać, że Lewandowski jest w tym roku bardzo mocny. Adam Kszczot dobiegł na 7. miejscu również ze swoim rekordem sezonu (1:44,61).

fot: Getty Images

fot: Getty Images

W kolejnej konkurencji, czyli 1500 m kobiet, po raz pierwszy w tym sezonie mogliśmy w Diamentowej Lidze oglądać Sofię Ennaoui. Polka zajęła 12. miejsce, ale czas 4:04,06 jest lepszy od minimum na igrzyska olimpijskie w Tokio i osiągnięcie takiego rezultatu w pierwszym starcie sezonu przedolimpijskiego na pewno cieszy. Sam bieg był popisem reprezentantki gospodarzy Laury Muir. Chociaż wydawało się, że tempo nie jest zabójczo szybkie, Muir popisała się piorunującą końcówką, pokonując ostatnie 300 m w 43 sekundy i to mimo zwalniania tuż przed metą. Jej potencjalny pojedynek z Sifan Hassan na mistrzostwach świata może być bardzo interesujący.

Rywalizacja na 800 m kobiet w ostatnich tygodniach stała się bardziej nieprzewidywalna za sprawą przepisów IAAF, które wykluczyły Caster Semenyę i Francine Nyonsabę. Dzięki temu biegi stały się bardziej wyrównane, a rezultaty trudne do przewidzenia. W Londynie bardzo dobry wynik osiągnęła Brytyjka Lynsey Sharp, biegnąc 1:58:61. Swój udział miała w tym Polka Aneta Lemiesz, nadająca tempo przez pierwszą część dystansu.

Męski bieg na dystansie 1 mili okazał się najszybszym w tym sezonie. Wszystko za sprawą 2 głównych bohaterów, czyli Samuela Tefery i Filipa Ingebrigstena. Ten pierwszy od samego początku był na czele, pilnując tempa nadawanego przez zająców, Norweg zaś dołączył do Etiopczyka na ok. 500 m przed metą. Obaj biegacze skorzystali na tym ruchu Ingebrigstena, bowiem Tefera ukończył bieg z najlepszym w tym roku wynikiem na świecie (3:49,45), zaś Norweg ustanowił rekord kraju, dobiegając 0,15 s później. O tym, jak szybki był to bieg niech świadczy fakt, że pierwszych 6 zawodników na mecie pobiło swoje rekordy życiowe.

Zaczęliśmy od 5000 m i na 5000 m skończymy, tym razem w wydaniu pań. Chociaż bieg był najszybszym na tym dystansie w tym roku, to niestety z perspektywy kibica był nieco nudny. Dość szybko na czele uformowała się grupa 10 Afrykanek (8 Kenijek, 1 Etiopka i pochodząca z Etiopii, ale reprezentująca Holandię Sifan Hassan). To ta ostatnia była najaktywniejsza na ostatnich okrążeniach i ona spowodowała dalsze rozerwanie stawki. Na ostatnich 2 okrążeniach miała za sobą tylko Hellen Obiri i Agnes Jebet Tirop. Te 2 biegaczki okazały się mocniejsze na ostatnich 200 metrach. Wygrała Obiri, Hassan zajęła 3. miejsce. Ta pierwsza weszła na szczyt tegorocznych list światowych, Hassan poprawiła własny rekord Europy na 5000 m z czasem 14:22,12.

Chociaż wyniki niektórych biegowych konkurencji rozegranych w Londynie są na najwyższym światowym poziomie, nie wydaje się, żeby całe zawody mocno wpłynęły na odbiór tego sezonu. Z perspektywy kibica brakuje nieco emocji, niespodziewanego obrotu spraw i wyrównanej walki. To jednak może się jeszcze zmienić w kolejnych miesiącach. Następny mityng Diamentowej Ligi odbędzie się 18 sierpnia w Birmingham. Wszystkie 4 imprezy, które pozostały do rozegrania w ramach tego cyklu będą dobrą okazją do ostatnich sprawdzianów formy przed rozgrywanymi na przełomie września i października lekkoatletycznymi mistrzostwami świata w Dosze.

 NASZYCH TEKSTÓW SZUKAJ RÓWNIEŻ W APLIKACJI “MAGAZYN BIEGANIE”

e-tygodnik-4

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger