fbpx

Jak wrócić do biegania – opowiadają zawodowi sportowcy

Wioletta Frankiewicz Fot. www.wolisphoto.com

Wioletta Frankiewicz Fot. www.wolisphoto.com

Jeśli zawodowy biegacz nie jest podatny na kontuzje, jedyny okres, kiedy ma szansę nieco odpocząć to jesienne roztrenowanie. Bywa jednak tak, że kalendarz imprez jest nieubłagalny i czasu na odetchnięcie jest niewiele. I tak przez kilka kolejnych sezonów. Niestety człowiek nie maszyna. O dłuższych przerwach w bieganiu opowiadają Błażej Brzeziński i Wioletta Frankiewicz-Janowska.

Nawet organizm zawodowca, którego głównym zajęciem jest trenowanie, po dłuższym czasie reżimu treningowego ma prawo się zbuntować. Efekt? Mimo pełnego przygotowania, może okazać się, że docelowe zawody zamiast przynieść sukces i upragniony medal, będą porażką.

„Klasyczne” zmęczenie materiału

Błażeja Brzezińskiego nie trzeba szczególnie przedstawiać. To jeden z najlepszych polskich maratończyków ostatnich lat, mistrz Polski w maratonie z 2011 roku, z rekordem życiowym 2:12,17 z 2013 roku. Jego występ w tegorocznych Mistrzostwach Europy w Zurychu, gdzie zajął 43. miejsce z czasem 2:25:17 został oceniony bardzo jednoznacznie: „Katastrofa”. Nawet jeśli ktoś zapytał, dlaczego tak się stało, pewnie nie zgłębił tematu. Tymczasem jest co zagłębiać.

– Ostatnie lata miałem dość ciężkie z racji, że przygotowywałem się od jednej imprezy biegowej do drugiej, bez dłuższej przerwy od treningów czy startów. Nigdy nie borykałem się z żadną poważną kontuzją. Natomiast jak zdrowie dopisuje to ciężko jest zdecydować się na dłuższy okres przejściowy, przerwę. Ambicja na nią nie pozwala. I tak po 12-letnim reżimie treningowym, gdzie często trening realizowałem na granicy możliwości, przyszedł czas na decyzję o dłuższej biegowej abstynencji – mówi Błażej.

Sport wyczynowy to często duże ryzyko. Zawodnicy i trenerzy zdają sobie sprawę, że jednym treningiem, dietą czy najmniejszym błędem w końcowym etapie przygotowań można zepsuć wszystko. Całe przygotowania. Dlatego tak trudno jest odpuścić nawet pół treningu. Powielanie tego samego schematu treningowego, może jednak doprowadzić do tego, że stoi się w miejscu. Szczegółowa analiza treningu pozwala wyciągnąć wnioski i niejednokrotnie zupełnie przemodelować schemat treningowy.

– Praktycznie od razu po Mistrzostwach Europy mój trening stał się czystą przyjemnością. Zacząłem biegać 30-60 km tygodniowo, czyli jak na mnie bardzo mało. Startowałem też w kilku biegach na różnych dystansach. Od połowy października przez kolejny miesiąc mój tygodniowy kilometraż bywał jeszcze mniejszy, zacząłem skupiać się na odnowie biologicznej, ćwiczeniach stabilizacyjnych, koordynacyjnych, siłowych. Pod koniec listopada zacząłem regularnie wychodzić na długie, spokojne rozbiegania. Kolejne tygodnie będą podobne, poza tym, że wydłużę rozbiegania i będę je przeplatał siłą biegową – opowiada Błażej.

Wspólnie z trenerem Grzegorzem Gajdusem podjęli decyzję o skróceniu BPS (Bezpośredniego Przygotowania Startowego) do maratonu. Nowym celem Błażeja będzie nie tylko poprawienie życiowego wyniku na 42,195 km, ale także ustanowienie rekordów na krótszych dystansach.

Ciąża, czyli 100 procent regeneracji?

W przypadku kobiet długa przerwa w treningu bywa spowodowana ciążą. Wiele zawodowych biegaczek, po urodzeniu dziecka nie wraca do trenowania, a przynajmniej nie mają ambicji powrotu do formy sprzed ciąży. Zaryzykuję stwierdzenie, że to błąd. Przecież Irena Szewińska – jedna z najwybitniejszych polskich sprinterek, siedmiokrotna medalistka Igrzysk Olimpijskich, dziesięciokrotna mistrzyni Europy swoje największe sukcesy odnosiła po urodzeniu syna.
Na pewno łatwo nie jest. Przerwa w treningu spowodowana ciążą może potrwać nawet ponad rok.

– Przestałam biegać od razu jak się dowiedziałam, że jestem w ciąży, ponieważ miałam zagrożoną ciążę i musiałam przeleżeć całe 9 miesięcy – mówi Wioletta Frankiewicz, dwukrotna olimpijka, brązowa medalistka mistrzostw Europy na 3000 m z przeszkodami z 2006 roku. – Zaczęłam ruszać się 4 miesiące po urodzeniu dziecka. Wychodziłam 1-2 razy w tygodniu na lekkie truchtanie – po 20-30 minut. Nie podchodziłam do tego biegania, jak do treningu. Ważne, że mogłam w ogóle wyjść z domu. Dla mnie – osoby aktywnej przez całe życie, leżenie w łóżku przez kilka miesięcy było niesamowicie trudne.
Powrót do biegania po ciąży to czas, kiedy na nowo trzeba uczyć się swojego ciała. Mięśnie nie chcą pracować jak kiedyś, mimo, że serce chciałoby pędzić już, tu i teraz!

W przypadku Wioli pierwsze mocne treningi udało się włączyć w 9 miesięcy po urodzeniu córki. – Jesienią ubiegłego roku zaczęłam powoli biegać, do lutego się rozpędzałam. To było przygotowanie do zasadniczego treningu. Potem niestety przytrafiła się kontuzja stopy, która wyłączyła mnie na półtora miesiąca. Od kwietnia zaczęłam znowu trenować. W czerwcu poczułam, że biega mi się naprawdę dobrze. Ale podkreślam, że mój powrót do biegania przebiegał bardzo powoli, spokojnie, bez napięć, że muszę być gotowa już na ten sezon – podkreśla Wiola.

Według Wioli powrót do biegania po urodzeniu dziecka jest łatwiejszy niż po kontuzji. – Mam teraz zupełnie inne priorytety. Ważne jest, żeby dziecko nie kasłało, nie chorowało, przespało całą noc. Trening to taka odskocznia od codziennych zmagań związanych z wychowaniem dziecka. Nie oznacza to, że nie stawiam sobie ambitnych celów. Wróciłam do profesjonalnego biegania przede wszystkim po to, by na Igrzyskach Olimpijskich w Rio de Janeiro w 2016 roku wystartować w maratonie, a dodatkowo chciałabym poprawić swoje życiówki na 5 i 10 km. Wiem, że mnie na to stać. Czuję, że organizm się zregenerował, że stawy odpoczęły. Ciąża to taka odnowa biologiczna. Nie wiem tylko, jak dodatkowe obowiązki związane z opieką nad dzieckiem, będą na dłuższą metę wpływać na mój trening. To się okaże.

Czy to przerwa spowodowana kontuzją, ciążą, czy świadoma decyzja o odpuszczeniu mocnego treningu dla zregenerowania się, każdy okres odpoczynku to czas, którego nie należy się bać. O ile jest taka możliwość, trzeba wykorzystać go maksymalnie, by wrócić do biegania z chęcią i pełnią możliwości. Nawet w przypadku amatorów może przyjść moment, kiedy poczujecie, że macie dość. Dla amatora, który codziennie spędza minimum 8 godzin w pracy, trening przez kilka lat nawet 5 razy w tygodniu, to duże wyzwanie. Nie ma sensu biegać na siłę. Jeśli czujecie, że czas odpocząć, po prostu to zróbcie. Powrót do biegania nawet po kilku miesiącach jest możliwy. A taka przerwa czasami konieczna, jeśli chcemy iść do przodu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger