fbpx

DMT Vega 2.0 – test butów rowerowych

dmt-vega2.0-4

Fot. Dmt

DMT to marka niegdyś bardzo popularna w naszym kraju. Mimo dość specyficznego kopyta, na jakim budowano buty, ich produkty były chętnie kupowane przez kolarzy zarówno szosowych, jak i MTB. Ostatnie kilka lat to jednak lekka stagnacja i w zasadzie kompletne wycofanie się z naszego rynku. Model Vega 2.0 może odwrócić tę sytuację.

Buty marki DMT są charakterystyczne, nie da się ukryć. Nie chodzi tu jednak o wygląd, a o dopasowanie do stopy. Buty albo leżały na stopie znakomicie, albo wręcz przeciwnie, stanów pośrednich było mało, co niekoniecznie przysparzało nowych nabywców. Buty DMT zaczęły ostatnio odstawać także pod względem cholewki. O ile podeszwa często wyprzedzała konkurencję i to czasem w znaczący sposób, to właśnie cholewka była słabszym punktem. Mnóstwo w niej było plastików, czasem twardych tworzyw, co czasem mogło powodować ucisk, otarcia czy inny dyskomfort. Model Vega 2.0 niemal kompletnie zrywa ze wszystkimi poprzednimi modelami i wprowadza zupełnie nową jakość, wprowadzając go do ekstraklasy butów szosowych.

dmt-vega1

Cholewka

Tu widać największe zmiany. Od razu rzuca się w oczy brak plastikowego usztywnienia pięty. W zasadzie but jest całkowicie pozbawiony plastików. Zapiętek jest lekko usztywniony, a reszta to dość miękki, dobrze dopasowujący się do kształtu stopy materiał. Idealnie opina stopę i nie powoduje otarć. Nie ma też mowy o jakimkolwiek uciskaniu czy uwieraniu, z czym mogły mieć problemy inne model. Tutaj po wsadzeniu stopy do środka czuć, że leży ona jak w kapciu. Jest przyjemnie, komfortowo i można zapomnieć, że na nodze są buty z podeszwą sztywną jak deska. Wystarczy krótka przymiarka porównawcza choćby z modelem tylko o jeden stopień niższym, żeby poczuć różnicę w komforcie. Po włożeniu Hydry niby wszystko jest w porządku, ale po założeniu topowego modelu czuć, że to inna półka.

Vega 2.0 został wyposażony w system boa z dwoma pokrętłami. Przed pierwszym użyciem byłem pełen obaw, czy tylko dwa pokrętła dadzą radę odpowiednio mocno trzymać stopę, czy nie będzie ona latać, szczególnie na wysokości palców, bo właśnie tam wydawało się brakować kolejnego ściągacza. Już po pierwszej przejażdżce okazało się, że nic takiego się nie dzieje. Doskonale trzymająca cholewka i niesamowicie wręcz wyprofilowana podeszwa łączą pozornie sprzeczne cechy. Z jednej strony jest bardzo wygodnie, co więcej wydaje się, że stopa ma wręcz luz, nawet gdy pokrętła zostaną mocno skręcone, ale stopa jest jak przyspawana. Leży niezwykle stabilnie, nie porusza się, a brak trzeciego pokrętła sprawia, że palce nie są uciskane, nie jest pogorszone ukrwienie, więc nie pojawia się drętwienie. Zapiętek wyłożono materiałem, który zapewnia jeszcze lepsze trzymanie niż w starszych modelach. Wkładając nogę, wydaje się, że pięta może latać, ale materiał trzyma jak wściekły i luz nie występuje.

Jedyną słabą stroną tego buta jest przeciętna wentylacja – nie jest to but pełen siatki. Owszem, są przewiewne wstawki czy otwór w podeszwie, ale konkurencja bywa lepsza. Buty wydają się jednak projektowane dla osób o średnim czy wyższym podbiciu. Osoby z niskim podbiciem czy płaskostopiem będą musiały ściągnąć buty niemal na maksimum. Bez problemu można sobie jednak z tym poradzić, wkładając grubsze wkładki czy też używając podwójnych. Dobrze się sprawdzają wkładki z butów trekkingowych Salewa, które są łączone rzepami, dzięki czemu dwie wkładki stanowią jedność.

dmt-vega3

Fot. Jarosław Sekuła

Podeszwa

Postęp w konstrukcji cholewki jest olbrzymi. Jest to zupełnie nowa jakość, komfort stał się o klasę lepszy. Co może wydawać się dziwne, niesamowita wygoda została uzyskana także dzięki karbonowej podeszwie. Poprzednie modele miały oczywiście podeszwę wyprofilowaną do kształtu stopy, ale w tym można powiedzieć, że podeszwa wydaje się „szyta na miarę”. Jest idealnie dopasowana do stopy, doskonale spasowana od spodu, ale jednocześnie lekko zachodzi na piętę i nieco po bokach, więc dodatkowo poprawione jest trzymanie stopy.

Jeśli chodzi o sztywność, no to wiele tu pisać nie trzeba. DMT słynie ze sztywności i mało kto jest im w stanie dorównać pod tym względem. Przy butach do MTB niektórzy nawet twierdzili, że buty są aż za twarde. Jeśli chodzi o Vega 2.0, to podeszwę można porównać do deski, tyle że wyjątkowo lekkiej. Butów nie da się zgiąć, nawet najmocniejsze depnięcie w pedały nie robi na nich najmniejszego wrażenia. W zasadzie nie występuje sytuacja, kiedy można odczuć, że buty zaczynają pracować, że występuje jakiekolwiek ugięcie, jest wręcz odwrotnie. Odczucie jest takie, że buty nic sobie nie robią z naszego wysiłku, że nawet jeden wat nie jest marnowany. Sztywność jest doprawdy porażająca.

dmt-vega2

Fot. Jarosław Sekuła

Podsumowanie

Vega 2.0 to model, który może rywalizować z najlepszymi butami konkurencji. Podeszwa to majstersztyk, co raczej nie powinno dziwić, choć i ona została udoskonalona, a to w połączeniu z nową cholewką dało but, który osiągnął poziom światowej czołówki. Jeśli DMT chce wrócić do Polski, to ich flagowy model ma duże zadatki na wdarcie się do czołówki. Jest to w końcu but dopracowany niemal w każdym aspekcie, a nie tylko z rewelacyjną podeszwą. Trzeba jedynie uważać z rozmiarówką, która jest bardzo zbliżona do Specialized, ale testowany model lepiej wybrać pół numeru mniejszy.

Strona producenta: www.diamantdmt.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger