fbpx

Buty do biegania w terenie Dynafit Pantera – kot raczej podpasiony [TEST]

dynafit_ms_pantera1

Fot. Dynafit

Pantera to drapieżny, dziki kot. A skoro kot, to powinien być szybki, zwinny i zwrotny, przynajmniej takie skojarzenia u większości budzi to zwierzę, w końcu kocie ruchy były obecne w kultowym filmie „Chłopaki nie płaczą”. Niestety w przypadku butów Dynafit Pantera nazwa jest nieco myląca, bowiem nie mają one żadnej z tych cech, jest to raczej przeciwieństwo.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Buty sprawdziły się całkiem przyzwoicie na jednym z trudniejszym biegów w Polsce, czyli 6xBabia Góra, zastrzeżenia miałem głównie do trakcji na śliskich sekcjach. Fot. Katarzyna Wąsowicz

Patrząc na nowe dziecko Dynafita, trudno oprzeć się wrażeniu, że skądś się zna ten typ obuwia. Od razu na myśl przychodzą słynne Hoki. Miłośników minimalizmu profil Panter może przyprawić o zawrót głowy. Są obłędnie grube, a z pianki użytej do produkcji podeszwy można by zrobić materac dla skoczków wzwyż. Do tego buty buty są pieruńsko ciężkie, 420 g w rozmiarze 46,5, co w połączeniu z bardzo sztywną podeszwą sprawia, że można by nimi wbijać gwoździe. Buty wydają się nieco absurdalne i przy zwyczajnym użytkowaniu takie są.

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Bieżnik butów Dynafit Pantera jest dość głęboki, ale sprawdza się głównie na skale, na śliskiej ziemi i błocie trzeba uważać. Fot. Jarosław Sekuła

Podeszwa

Buty za sprawą masywnej podeszwy mają w sobie tyle gracji i lekkości, co kowadło. Podeszwa jest bardzo sztywna, ale pod samymi palcami jest na szczęście zmiękczona i zdecydowanie bardziej elastyczna, co poprawia poruszanie się na stromych podejściach. Jeśli ktoś używał modelu superlight, niech nie liczy na podobne wrażenia. Superlighty, mimo że nie były superlekkie, jak może wskazywać nazwa, były bardzo elastyczne i dynamiczne, choć ich przeznaczeniem były raczej nieco krótsze dystanse. Nie ma się co rozwodzić, do biegania na krótszych dystansach Dynafit Pantera nie nadają się kompletnie, są zbyt sztywne, całkowicie pozbawione dynamiki i odczuwalnie ciężkie.

Pianka w podeszwie środkowej nie jest bardzo miękka, ale jest jej tak dużo, że niemal całkowicie izoluje od podłoża. Ostry kamień, szyszka czy korzeń w zasadzie nie są odczuwalne, żeby poczuć coś pod stopą, trzeba nadepnąć na minę – inne trudności nie robią wrażenia. Można powiedzieć, że sunie się jak poduszkowiec i jest się niezależnym od podłoża. Przy krótkich dystansach osobie o mocnych nogach będzie to przeszkadzać, a brak czucia utrudnia pewne stawianie stopy. Sytuacja zmienia się przy naprawdę długich biegach – po 50-60 km izolacja od podłoża zaczyna przynosić efekty. Gdy stopy są już zmasakrowane, a mięśnie zajechane, gruba podeszwa tłumiąca wstrząsy i nierówności przynosi pewne ukojenie, łatwiej jest stawiać kroki, nie trzeba walczyć z każdą nierównością. Gdy nogi już odmawiają posłuszeństwa i coraz bardziej bezwładnie stawiane są kolejne kroki, duża ilość pianki pozwala choć trochę oszczędzić niezwykle obciążony aparat ruchu.

Po pierwszych biegach na krótszym dystansie na nizinach byłem strasznie zawiedziony, twierdziłem, że w tych trepach nie da się biegać, że to jakieś nieporozumienie. Krótsze biegi, ale już w terenie górskim poprawiły sytuację, ale dopiero na Ultra Babiej buty rozwinęły skrzydła i nabrały sensu i to, co przeszkadzało, w pewnym momencie zaczęło pomagać – po kilkunastu godzinach komfort, który zapewniały, procentował.

Co bardzo istotne, buty mają szeroką podeszwę, która jest niezwykle stabilna. Model superlight był bardzo wąski, podeszwa była węższa od cholewki, stąd trzeba było się przyzwyczaić, że łatwiej skręcić kostkę. Dynafit Pantera są niemal o centymetr szersze i nie ma mowy o wykręcaniu kostek nawet przy kompletnym zmęczeniu. Nieco zawodzi bieżnik, ten zastosowany w modelu superlight był rewelacyjny i bardzo uniwersalny. Ten użyty w Panterach, mimo że markowany przez Vibram, już taki dobry nie jest. Świetnie spisuje się na suchej skale, na wilgotnej już słabiej, a na pozostałych nawierzchniach już zdecydowanie gorzej. Klocki w bieżniku są po prostu olbrzymie, mają bardzo dużą powierzchnię kontaktu z podłożem, stąd dobra przyczepność na suchej skale, ale podeszwa, mimo że głęboko rzeźbiona, nie jest w stanie wgryźć się w ziemię czy błoto. Na stromych ziemnych podejściach czy zejściach buty po prostu jeżdżą, aż prosi się o podzielenie tych klocków na kilka mniejszych lub zrobienie stref bardziej agresywnych, które będą w stanie wbijać się w miękki grunt. Hektary gumy na podeszwie w dużym stopniu przyczyniają się do tak pokaźnej masy buta. Moja opinia nie jest pod tym względem odosobniona, przyczepność mogłaby być nieco lepsza.

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Buty co prawda dość szybko pozbywają się wody, ale trzeba pamiętać o dokładnym wysuszeniu – inaczej zaczynają strasznie śmierdzieć. Fot. Jarosław Sekuła

Cholewka

Superlighty były dopasowane niemal jak buty podejściowe. Były wąskie, miały minimalną ilość luzu, ale były przez to szalenie precyzyjne. Idealne dopasowanie sprawiało, że można było z chirurgiczną dokładnością stawiać każdy krok, co w skrajnie trudnym terenie było pożądaną cechą. To był taki bolid wyścigowy, który pozwalał na wiele sprawnemu kierowcy. Pantery to zupełnie inna liga, a z precyzją mają niewiele wspólnego – odnośnik motoryzacyjny będzie bliższy autobusowi niż autu sportowemu. Buty są szerokie i stopa – szczególnie na wysokości palców – ma znacznie więcej miejsca, choć wkładki w obydwu modelach są tych samych rozmiarów. W przypadku butów przeznaczonych na ultramaratony jest to zdecydowanie plus, superlight po wielu godzinach traciły znacznie na wygodzie. Pantery zapewniają odpowiedni komfort przez kilkanaście godzin, nie powodują ucisku, palce mają swobodę. Udało się jednak zachować bardzo dobre trzymanie stopy. Nie jest to to samo, co we wspomnianych superlightach, ale nawet na ostrych zbiegach stopa jest poprawnie trzymana i nie przesuwa się w bucie, nawet gdy ten jest kompletnie przemoczony. Udało się wypracować zaskakująco dobry kompromis pomiędzy trzymaniem stopy a wymaganą ilością miejsca dla stopy. Na uznanie zasługuje przyzwoite trzymanie pięty, co wcale nie wydawało się takie oczywiste przy tak sztywnym bucie, w końcu im sztywniejszy but, tym trudniej to uzyskać, a łatwiej przetrzeć zapiętek. System sznurowania zasługuje na pochwałę, nawet sznurówki po kompletnym przemoczeniu się nie rozwiązują.

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Fot. Jarosław Sekuła

Cholewka jest dość mocno zabudowana, przez co w upalne dni robi się nieco ciepło, ale w sumie podobnie jak w innych tego typu butach. Zabudowanie mocnymi materiałami sprawia, że buty są odporne na uszkodzenia mechaniczne, i nawet przedzieranie się przez krzaki, wiatrołomy i inne skrajne trudności nie powoduje uszkodzeń, a przemoczone nie tracą kształtu.

Jak na tak wysoki poziom zabudowania, buty zaskakująco szybko obsychają, a woda szybko się z nich uwalnia, mimo że nie posiadają żadnego systemu odwadniającego. Ciekawe rozwiązanie zastosowano wewnątrz buta. Otóż jest w nim umieszczone coś na kształt skarpety. Jest to cienki elastyczny materiał, który nie jest jednak w pełni przymocowany do cholewki, lecz może się przesuwać i pracować wraz ze stopą, dzięki czemu mimo mocnego sznurowania nie występują otarcia, a mam z tym problem w prawej stopie (wystająca na zewnątrz kość) i ocieranie występowało w superlightach, w Panterach ten problem się nie pojawia. Podobnie jak w superlightach, czubek ogumowano, dzięki czemu palce są chronione na wypadek niezaplanowanego kontaktu z korzeniami czy kamieniami i trzeba przyznać, że jest to bardzo przydatna rzecz przy długich, ciężkich biegach, gdy na dużym zmęczeniu o słabej koncentracji łatwo przykopać w jakąś przeszkodę.

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Na zdjęciu doskonale widać o ile szersze są Pantery (od spodu) od Superlightów (pierwszy plan), gdy przyłoży się je do siebie podeszwami. Ten sam producent, ten sam rozmiar, ale buty są całkowicie różne. Fot. Jarosław Sekuła

Podsumowanie

Pantery to buty bardzo specyficzne, które z całą pewnością nie każdemu przypadną do gustu. Są to buty przeznaczone na najdłuższe biegi, w mojej ocenie trwające ponad 10 godzin, na dystanse w okolicach 100 km i więcej. Na biegi typu Chudy Wawrzyniec, Maraton Gór Stołowych czy Maraton Karkonoski nie mają sensu. Sztywność i amortyzacja zaczynają przynosić korzyści dopiero po wielu godzinach biegu, gdy aparat ruchu jest już wymęczony, gdy mięśnie i ścięgna nie są już tak elastyczne i nie amortyzują prawidłowo, wtedy nieco toporniejsze buty oszczędzają nieco sił, przejmują częściowo rolę amortyzatora. Nie są zbyt dynamiczne, ale odwdzięczają się wysokim komfortem przez wiele godzin i wybaczają wiele błędów, o które nie trudno przy skrajnym zmęczeniu. Czy warto je kupić? Jeśli ktoś biega 100 km w 10 godzin, to na pewno nie. Dynamika ruchu jest wtedy tak wysoka, że takie obuwie będzie tylko ograniczać. Jeśli ktoś jednak spędza na trasie 15, 20 czy więcej godzin, taki wybór staje się już całkiem rozsądny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger