fbpx

Elementy Open Water do wykonania w basenie

swimming-78112_1920

Choć wiosna zbliża się wielkimi krokami, na pierwsze treningi w otwartej wodzie przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać. Radzimy nie spieszyć się nadmiernie z tegorocznym debiutem w jeziorze – nie warto ryzykować zdrowiem i długą przerwą od jakichkolwiek treningów! Możemy jednak podpowiedzieć, jakie elementy pływania Open Water da się z powodzeniem przećwiczyć w basenie.

Powiedzmy sobie szczerze – basen nie zastąpi w stu procentach otwartej wody, podobnie jak pływanie open water nie przekłada się całkiem na to, co robimy na pływalni. Basen jest jednak podstawowym środowiskiem do realizacji treningu pływackiego i to nie tylko jesienią i zimą, ale przez cały rok. Pływacy, którzy nigdy wcześniej nie rywalizowali w otwartej wodzie, nie mają większych problemów związanych z pierwszymi startami w tym skądinąd nowym dla siebie środowisku – wypracowane umiejętności i doświadczenie w wodzie w wystarczającym stopniu przekładają im się na wynik w jeziorze.

Nie ulega wątpliwości, że warto regularnie trenować w basenie, realizując nawet trening typowo pływacki. Nie zmienia to jednak faktu, że na pływalni możemy przećwiczyć co najmniej kilka umiejętności, które przydadzą nam się w otwartej wodzie.

Oddech na obie strony

To podstawa i element, o którym nie powinniśmy zapominać podczas codziennych treningów. Niezależnie od tego, czy trenujemy właśnie z myślą o pływaniu w otwartej wodzie czy nie, oddychanie na dwie strony to umiejętność, którą powinniśmy opanować biegle. Dlaczego to takie ważne w open water? Z kilku powodów. Po pierwsze, oddychając tylko na jedną stronę, możemy nieświadomie skręcać w tym kierunku i niepotrzebnie nadkładać przez to dystansu. Po drugie, jeśli podczas zawodów z jednej strony będzie mocno świeciło słońce, spoglądanie w drugą stronę uratuje nam nawigację i komfort płynięcia. Po trzecie w końcu, bierzemy udział w zawodach po to, aby ścigać się z rywalami, a żeby się z nimi ścigać… musimy ich widzieć!

Nawigacja

Nawigacja w otwartej wodzie bywa zdecydowanie bardziej skomplikowana niż ćwiczenie nawigacyjne w kontrolowanych warunkach, jakimi są pływalnie. Warto jednak przećwiczyć tę umiejętność w basenie, aby w jeziorze była dla nas prostsza do opanowania. Nawigowanie w kraulu sprawia, że musimy nieco dostosować swoją technikę. Gdy podnosimy głowę, nogi opadają w dół, mięśnie szyi i grzbietu muszą mocno zapracować, ruch ramion ulega zmianie. Aby mieć lepszą kontrolę nad tym, co się z nami dzieje, dobrze jest wplatać ćwiczenia tego typu w regularny trening pływacki. Zwróćmy także uwagę na to, jak oddychamy w cyklu nawigowania. Niektórzy pływacy długodystansowi wynurzają się z wody wysoko i łapią oddech z przodu, inni wolą to zrobić przy kolejnym ruchu ręką, kierując głowę do boku – analogicznie jak w zwykłym kraulu.
Jak ćwiczyć nawigację w basenie? Wbrew pozorom nie wystarczy po prostu wynurzyć głowy co któryś cykl. Aby jak najlepiej zasymulować warunki z otwartej wody, wybierzmy sobie punkt poza niecką basenu, na który będziemy zerkać. Lokalizujmy go za każdym razem, kiedy wynurzamy głowę ponad taflę wody. Tylko bez oszukiwania – naprawdę mamy się mu przyjrzeć!

Drafting

Poruszanie się w cieniu aerodynamicznym w wodzie jest co najmniej tak samo efektywne jak drafting na rowerze. Pływanie w nogach rywala jest jednak – w przeciwieństwie do jazdy na kole w triathlonie długodystansowym – całkowicie dozwolone. Warto korzystać z tej możliwości, gdyż płynięcie blisko za kimś niemal całkowicie zwalnia nas z konieczności samodzielnego nawigowania (zakładając, że ufamy, iż nasz rywal płynie optymalną trasą). Jeśli tylko mamy ku temu okazję, warto poćwiczyć takie elementy już w basenie. Jeżeli pływamy w grupie, mamy ułatwione zadanie. Dobierzmy się w pary lub w trójki, popływajmy jeden za drugim i jeden obok drugiego (głowa na wysokości bioder rywala).

Pralka

Choć kotłowanina na zawodach to zawsze rzecz niepowtarzalna, możemy w pewnym stopniu przygotować się do niej w basenie. W kontekście tego elementu najważniejszą zasadą jest: przygotujmy się na to, że wszystko może się zdarzyć. Nie jest rzadkością otrzymanie kopniaka w brzuch, w głowę czy w zęby. Możemy również stracić okularki lub zostać złapanymi za nogę i pociągniętymi w dół. Choć brzmi to dość brutalnie, na treningach od czasu do czasu warto na chwilę umówić się, że tracimy wszelkie granice i… zrobić wyścig typu “wszystkie chwyty dozwolone”. Możemy się zdziwić, ile elementów pływania w wodzie otwartej przy okazji damy radę przećwiczyć.

Omijanie boi

Jak wiemy, największa pralka odbywa się po drodze do pierwszej boi. Walka o jak najlepszą pozycję do ominięcia jej jest zasadna, o ile… potrafimy sprawnie ją ominąć! W przeciwnym razie nasz sprint zakończy się tym, że zostaniemy podtopieni i przepłynięci przez bardziej sprawnych zawodników. Choć trudno nam będzie postawić prawdziwą boję w basenie, możemy poradzić sobie za pomocą półśrodków. Nie mówmy koledze z grupy, że został uznany półśrodkiem, tylko poprośmy go o to, aby przez chwilę postał w miejscu półtora metra od ściany. Dzięki temu będziemy mogli przećwiczyć różne sposoby na omijanie boi. Najlepiej będzie, gdy umówimy się na mały wyścig ze swoimi sparingpartnerami – w zależności od naszych umiejętności i waleczności, w warunkach (nomen omen) bojowych, mogą pojawić nam się nowe pomysły na ominięcie boi lub możemy całkiem stracić fason.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger