fbpx

Emiel Puttemans – człowiek, który pobił 3 rekordy świata w 1 biegu!

Autor: Jakub Karasek • 18.01.2019

haico_scharn_emiel_puttemans_van_mullem_1974

Emiel Puttemans (w środku) to jeden z najlepszych biegaczy w historii Belgii. Verhoeff, Bert / Anefo [CC BY-SA 3.0 nl (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/nl/deed.en)], via Wikimedia Commons

Gdyby spróbować stworzyć zestawienie najbardziej uniwersalnych biegaczy długodystansowych w historii, Emiel Puttemans niewątpliwie musiałby znaleźć się na tej liście. Przez kilkanaście lat należał do światowej czołówki na różnych dystansach. Poznajcie sylwetkę prawdopodobnie najlepszego (obok Gastona Reiffa i Gastona Roelantsa) biegacza w historii Belgii.

W latach 70. i jeszcze na początku lat 80. XX w. niemal każdy fan biegania znał nazwisko Puttemansa. Zawodnik ten szturmem wdarł się do światowej czołówki i pozostawał w niej przez wiele lat. Z dzisiejszej perspektywy jednak, kiedy zapytalibyśmy fanów biegania o słynnych zawodników z lat 70., najprawdopodobniej usłyszelibyśmy takie nazwiska, jak Lasse Viren, Steve Prefontaine, Bill Rodgers, Frank Shorter, być może niektórzy wskazaliby też Dicka Quaxa, a spośród Polaków najpewniej usłyszelibyśmy jeszcze o Bronisławie Malinowskim. Do tego grona warto byłoby dołączyć właśnie Emiela Puttemensa.

Urodzony w Brukseli w 1947 r. Emiel już od młodych lat miał do czynienia z wielkim bieganiem. Jego starszy brat Frans trenował razem z mistrzem olimpijskim i rekordzistą świata w biegu na 3000 m z przeszkodami Gastonem Roelantsem. Od czasu do czasu na wspólne bieganie Frans zabierał młodszego brata. Wtedy Emiel złapał biegowego bakcyla i inspirację do tego, by trenować regularnie. Już wkrótce miał rozpocząć rywalizację na światowych arenach.

Pierwsze igrzyska

Jako 18-latek Puttemans był w stanie pokonać 3000 m w czasie 8:57. Nie był to wynik powalający na kolana. Nawet, kiedy rok później poprawił ten czas o 20 sekund nikt raczej nie przypuszczał, że młody biegacz będzie w przyszłości święcił wielkie tryumfy. Pierwsze oznaki wielkich możliwości Puttemansa nadeszły w sezonie 1968, kiedy ze swojej życiówki na 3000 m zdjął jeszcze 25 sekund, a później pobiegł 13:51,6 na 5000 m. Ten ostatni wynik zapewnił mu miejsce w reprezentacji kraju na igrzyska olimpijskie w Meksyku w 1968 r.

Tak ogromny progres Puttemans zawdzięczał zmianom w treningu – przede wszystkim zaczął biegać 6 razy w tygodniu, a nie jak wcześniej 1-2, czasem 3 razy. Dzięki temu zyskał możliwość debiutu na międzynarodowej arenie i to od razu na wielkiej imprezie, jaką były igrzyska olimpijskie. Meksyk 1968 r. biegaczom długodystansowym kojarzy się raczej z mało sprzyjającymi warunkami do ustanawiania dobrych rezultatów. Wszystko przez dużą wysokość nad poziomem morza, na jakiej rozgrywano zawody. Puttemans sprawił pewną niespodziankę w eliminacjach biegu na 5000 m, gdyż jako jeden z najmniej doświadczonych zawodników w stawce poradził sobie z bardziej utytułowanymi rywalami i z 5. miejsca w swoim biegu awansował do finału. Tam jednak dały o sobie znać duże ambicje i brak doświadczenia. Choć początkowo Belg trzymał się w czołówce, na ostatnich 4 okrążeniach zdecydowanie osłabł i dotarł na metę jako ostatni w czasie o 45 sekund gorszym od zwycięzcy.

Wielki wybuch formy

Po międzynarodowym debiucie nadeszły ciche lata dla Puttemansa. Co prawda poprawił swoje rekordy życiowe – najpierw na 3000 m w 1969 r. pobiegł po raz pierwszy poniżej 8 minut z czasem 7:54,2, a w kolejnym sezonie 7:51,8, a na 5000 m w roku 1970 uzyskał czas 13:47,0, ale te rezultaty plasowały go co najwyżej w środku europejskiej stawki, co potwierdzały wyniki z mistrzostw Europy z 1969 r. (7. miejsce na 5000 m) i halowych mistrzostw Europy z 1970 r. (6. miejsce na 3000 m). Nic nie wskazywało na to, że w przyszłości młody Belg będzie podbijał światowe areny.

Przełom w jego karierze nastąpił w 1971 r. Chociaż na mistrzostwach Europy w Helsinkach zajął 6. miejsce, to tym razem był blisko czołówki, a w pokonanym polu pozostawił m.in. Lasse Virena czy Bronisława Malinowskiego (choć obaj ci biegacze byli dopiero u progu swoich wielkich karier). Najważniejszy jednak był czas – 13:36,6 to nowy rekord życiowy Belga, lepszy o ponad 10 sekund niż jego czas z poprzedniego sezonu. Dodając do tego świeżo pobity rekord kraju na 2000 m (5:03,6), Puttemans, przynajmniej w swoim kraju, zaprezentował nieprzeciętny talent. I już wkrótce miał go pokazać całemu światu.

emiel_puttemans_c1972

Emiel Puttemans. Fot. Autor Nieznany [Public domain], via Wikimedia Commons

Zaledwie tydzień po Mistrzostwach Europy Puttemans udał się do Edynburga, gdzie wziął udział w mocno obsadzonym biegu na 2 mile. Organizatorzy planowali nawet atak na rekord świata należący do legendarnego Rona Clarke’a. Głównymi aktorami tego spektaklu mieli być rekordzista Europy na 5000 m Ian Stewart i brązowy medalista mistrzostw Europy z Helsinek z biegu na 1500 m Brendan Foster. Emil również otrzymał zaproszenie, jednak z założenia nie miał grać pierwszych skrzypiec.

Tymczasem to Belgowie od początku nadawali ton rywalizacji. Puttemans, prowadzony przez swojego kolegę z reprezentacji Andre Boonena, ruszył w zawrotnym tempie – na wynik o ponad 10 sekund lepszy niż ówczesny rekord świata! Pozostali zawodnicy nie reagowali na tak szalony początek. Już po 3 okrążeniach, kiedy Puttemans pozostał sam, miał ponad 20 metrów przewagi nad resztą stawki. Wciąż jednak do pokonania pozostało ponad drugie tyle dystansu.

Na oczach licznie zgromadzonej publiczności działy się niesamowite rzeczy. Półmetek osiągnięty w czasie 4:06,5 mógł zwiastować tylko 2 wydarzenia: albo niewiarygodny wynik na mecie albo spektakularną ścianę, z jaką mógł zderzyć się lider. Widząc, że Puttemans nie odpuszcza, Brytyjczycy spróbowali rzucić się w pogoń. Jednak tempo Belga spadło tylko nieznacznie i jego przewaga wcale nie zmniejszała się. Na ostatnim okrążeniu było jasne, że nie wypuści zwycięstwa z rąk, liderowi pozostała tylko walka z czasem. Puttemans wygrał ją podwójnie – najpierw, mijając znacznik 3000 m, miał czas lepszy o 0,6 skundy niż rekord Europy na tym dystansie, następnie brnął do mety, by zatrzymać zegar na wyniku 8:17,8 – o prawie 2 sekundy lepszym niż dotychczasowy rekord świata Rona Clarke’a. To było spektakularne zwycięstwo – na 2. pozycji dobiegł Brendan Foster z aż 7-sekundową stratą do zwycięzcy. A i tak Foster ustanowił rekord swojego kraju…

Wykorzystując doskonałą dyspozycję Belg ścigał się dalej. W roku 1971 wyśrubował swoje rekordy życiowe do fantastycznych rezultatów: 7:39,8 na 3000 m, 13:24,6 na 5000 m i 28:01,4 na 10 000 m. W ciągu kilku miesięcy stał się jednym z czołowych biegaczy świata i kandydatów do medali na igrzyskach olimpijskich w 1972 r. w Monachium. Kariera Puttemansa nabrała rozpędu.

Kolejne igrzyska

Rok olimpijski zaczął się doskonale dla młodego Belga. Startując w hali i mniejszych mityngach z większości potyczek wychodził zwycięsko, potwierdzając, że rok 1971 nie był w jego wykonaniu przypadkiem. Na 2 tygodnie przed igrzyskami w Sztokholmie poprawił swoje osiągnięcie sprzed roku na dystansie 2 mil. Jednak pomimo tego… utracił rekord świata, gdyż w tym samym biegu fantastyczną formą zabłysnął Lasse Viren, osiągając czas 8:14. W ostatniej próbie przedolimpijskiej na 5000 m Puttemans wykręcił rekord życiowy – 13:20,0. Jego pojedynki z Finem na 5000 m i 10 000 m w Monachium zapowiadały się elektryzująco.

Tuż przed igrzyskami Puttemans zaczął zmagać się z problemem ze ścięgnem Achillesa. Jednak nie zamierzał okazywać słabości rywalom. Już w pierwszym biegu wyraźnie pokazał, że jest mocny. Zbyt wyraźnie. W eliminacjach biegu na 10 000 m (eliminacje na tym dystansie rozgrywano na igrzyskach do 2004 r.) ustanowił rekord olimpijski z czasem 27:53,28, choć mógł pobiec nawet 20 sekund wolniej, a i tak byłby pewien awansu do finału. Trudno powiedzieć, co go skłoniło do tego, by już w pierwszym biegu rzucić na szalę tak wiele sił. Niewątpliwie miało to wpływ na jego dyspozycję w kolejnych biegach.

Finał 10 000 m rozegrano 4 dni po eliminacjach. Od pierwszych metrów tempo zwiastowało szybki bieg. Jednym z tych, którzy byli zainteresowani mocnym początkiem był właśnie Puttemans, więc wszystko przebiegało zgodnie z jego planem. Na półmetku zawodnicy zameldowali się po 13 minutach i 44 sekundach, czyli w tempie szybszym niż na rekord świata. Kolejni zawodnicy zaczęli odczuwać trudy biegu i odpadać od stawki. Gdy do mety zostało 6 okrążeń, czołówka składała się z 5 zawodników. Trud prowadzenia wziął na siebie Viren. Puttemans kontrolował sytuację biegnąć cały czas na 3.-4. pozycji. Na 2 okrążenia przed końcem obaj zawodnicy potknęli się – najpierw Viren zahaczył o Puttemansa, a chwilę później doszło do kontaktu tego drugiego z Etiopczykiem Mirutsem Yifterem. Na szczęście obyło się bez upadków.

Sprawy nabrały rozpędu chwilę po tym, jak prowadzenie objął Hiszpan Mariano Haro, gubiąc Franka Shortera. 200 metrów później atak przypuścił Viren, a za nim podążył jedynie Puttemans i Shifter. Na 400 m przed metą było już jasne, jaki będzie skład podium, do rozstrzygnięcia pozostały jedynie kolory medali. Fin ruszył bardzo mocno, oddalając się od Belga i Etiopczyka. Puttemans nie zamierzał odpuszczać i na przeciwległej prostej nieco zniwelował stratę do lidera. Na łuku był już tak blisko Virena, że wydawało się iż za chwilę obejmie prowadzenie. Wydawało się. Belg rzucił już wszystkie siły na szalę, a jego rywal znalazł wyższy bieg i to on sięgnął po olimpijskie złoto. Jednak, by wygrać z Puttemansem Viren musiał wspiąć się na absolutne wyżyny swoich możliwości i poprawić należący od 7 lat do Rona Clarka rekord świata. Również wynik Puttemansa okazał się lepszy od poprzedniego rekordu globu.


Obaj panowie nie mieli dużo czasu na świętowanie. Już 4 dni później stanęli na starcie eliminacji biegu na 5000 m. System przewidywał, że do finału awansuje po 2 najlepszych zawodników z każdego z 5 biegów eliminacyjnych i 4 biegaczy z najlepszymi czasami. W zdecydowanie bardziej komfortowej sytuacji był Viren, startujący w 5. biegu. Puttemans wystąpił w 2. biegu eliminacyjnym, który był bardzo mocno obsadzony. Dość powiedzieć, że oprócz Belga na starcie zameldowali się m.in. były wicemistrz olimpijski Harald Norpoth, świeżo upieczony rekordzista Nowej Zelandii na tym dystansie – Dick Quax i wschodząca gwiazda amerykańskich biegów Steve Prefontaine. Podobnie jak Puttemans, ten ostatni lubił rozgrywać biegi dyktując bardzo mocne tempo od samego początku. Nic dziwnego, że w takim zestawieniu bieg 2. okazał się najszybszy w całych eliminacjach. Puttemans zajął w nim 1. miejsce i… ustanowił rekord olimpijski na dystansie 5000 m.

Po 3 mocnych biegach w przeciągu 8 dni Belg miał prawo odczuwać zmęczenie. Odbiło się to na jego postawie w finale biegu na 5000 m. Chociaż po taktycznym początku był w stanie utrzymać się z liderami, to kiedy Prefontaine podkręcił tempo na 3 okrążenia przed końcem, Puttemans musiał rzucić wszystkie siły na szalę by przez kolejnych 700 m trzymać się na plecach podążającego za Amerykaninem Virena. Tuż przed rozpoczęciem ostatniego okrążenia Belg opadł z sił i stracił medalową szansę. Ostatnie okrążenie pokonał na bezpiecznej 5. pozycji.

Życiowa forma

Być może ostatni bieg w Monachium nie poszedł po myśli Puttemansa nie tylko ze względu na zmęczenie spowodowane intensywnością startów, ale po prostu mógł to być nie jego dzień. Już 4 dni po starcie na 5000 m wziął udział w biegu w Aarhus na dystansie 3000 m. W niemal samotnym wysiłku pokonał ten dystans w czasie 7:37,6 poprawiając o 2 sekundy rekord świata należący od 7 lat do Kipchoge Keino! A po kolejnych 3 dniach wygrał bieg na tym samym dystansie w Sztokholmie, w którym pokonał m.in. Lasse Virena, czy Bronisława Malinowskiego.

Najlepsze wyniki wciąż jednak były jeszcze przed nim. Puttemans rozkręcał się z każdym startem. 20 września w Brukseli przed własną publicznością poprawił 2 rekordy świata w 1 biegu. Rywalizując na dystansie 5000 m po drodze ustanowił rekord świata na 3 mile (12:47,8), odbierając go Ronowi Clarke’owi i zostając ostatnim oficjalnym rekordzistą świata na tym dystansie, gdyż w 1976 r. IAAF przestała notować najlepsze wyniki na 3 mile. A po przebiegnięciu kolejnych niespełna 200 metrów został również rekordzistą świata na 5000 m (13:13,0), odbierając to miano… Lasse Virenowi, po zaledwie 6 dniach odkąd Fin ustanowił swój czas.

Puttemans nie poprzestał na tych osiągnięciach. W kolejnych miesiącach na nowo zapisywał księgi rekordów świata w hali. Wydarzeniem szczególnie godnym odnotowania jest jego bieg na dystansie 2 mil w hali w Berlinie. Belg ruszył w zawrotnym tempie, pokonując 1000 m w 2:27. Chociaż nieco zwolnił na 2. kilometrze, 2000 m minął w dokładnie 5:00,0, co oznaczało pierwszy z rekordów świata, jakie ustanowił w tym biegu. Kolejny, 7:39,2 pobił na dystansie 3000 m, aż w końcu minął 2 mile w czasie 8:13,2! Oprócz tego, że ustanowił 3 rekordy świata w 1 biegu, jego wynik z hali był jeszcze lepszy niż ten ze stadionu!

Embed from Getty Images

W sezonie 1973 Puttemans wygrywał w zasadzie wszystko i wszędzie. Oprócz wspomnianych rekordów świata, został też halowym mistrzem Europy w biegu na 3000 m. Na otwartym stadionie również nie miał sobie równych. Jedyne porażki, jakie doznał przez cały rok dotyczyły dystansów, na których nie startował na co dzień, czyli 1500 m i 1 mili, ale to w tamtym sezonie biegał na tych dystansach najszybciej w życiu (3:40,4 i 3:56,19). W biegach od 2000 m do 10 000 m w 1973 r. nie znalazł się nikt, kto był w stanie pokonać go w bezpośredniej walce. Viren, Prefontaine, Dixon, Quax, Jipcho, Garderud, Hermens – to tylko kilku światowej klasy zawodników, których Puttemans miał na rozkładzie w 1973 r. Sezon zakończył na 1. miejscu światowych list na 3000 i 5000 m o raz z 2. wynikiem na 2 mile. Był bliski poprawienia swojego rekordu świata na 5000 m – zabrakło mu zaledwie 1,5 sekundy.

Co nie udało się na otwartym stadionie, zostało dokonane w hali. Belg po raz kolejny w pojedynczym biegu pobił więcej niż 1 rekord świata. Tym razem w halowej rywalizacji na 5000 m w Vittel we Francji poprawił najlepsze czasy na 3 mile i właśnie 5000 m. Ten drugi rezultat wyśrubował jeszcze bardziej miesiąc później w Paryżu, osiągając czas 13:24,6. Do tego dołożył kolejny tytuł halowego mistrza Europy na 3000 m.

Koniec, który nie okazał się końcem

Lata 1974-1975 dla Puttemansa to wciąż okres wyników światowej klasy, ale nie był już takim dominatorem, jak w sezonie 1973. Warto odnotowania są z tego okresu zwłaszcza kolejne halowe rekordy świata – na 6 mil oraz 10 000 m (28:12,4) z początku 1975 r. i zwycięstwo w światowych igrzyskach w Helsinkach na 10 000 m. Sezon 1975 ponownie zakończył na szczycie światowych tabel w biegu na 5000 m.

Imprezą docelową w sezonie 1976 były oczywiście igrzyska olimpijskie w Montrealu. Puttemans zaczął ten rok bardzo dobrze, ustanawiając jeszcze jeden halowy rekord świata na 5000 m (13:20,8). Jednak forma przyszła zbyt wcześnie. W sezonie letnim nie był w stanie zbliżyć się nawet do swoich rezultatów z hali. Na igrzyskach zawiódł zupełnie. O ile w biegu na 10 000 m przebrnął przez eliminacje, o tyle w finale tej konkurencji zszedł po pokonaniu nieco ponad połowy dystansu. Biegu na 5000 m również nie ukończył, tym razem odpuszczając na 2 okrążenia przed końcem w eliminacjach. Był cieniem samego siebie sprzed 4 lat i po występie w Montrealu spłynęła na niego fala krytyki. Niedługo po igrzyskach ogłosił, że kończy z bieganiem na międzynarodowych imprezach. Wydawało się, że wszystko, co najlepsze w bieganiu było już za nim.

Sezon 1977 potwierdzał, że Puttemans był niechętny do rywalizacji międzynarodowej. Niemal wszystkie odnotowane w bazie IAAF wyniki pochodzą z jego rodzimego kraju. I w zasadzie nie budziłyby specjalnego zainteresowania, gdyby nie rezultaty z samej końcówki sezonu. Czasy na poziomie 7:42 na 3000 m i 13:23 na 5000 m pozwoliły tchnąć nadzieję w belgijskich kibiców, że ich idol wciąż jeszcze może liczyć się w międzynarodowych zawodach. I właśnie w kolejnym sezonie halowym Puttemans wywalczył swój ostatni medal z imprezy mistrzowskiej – srebro halowych mistrzostw Europy w biegu na 3000 m.

Igrzyska w Moskwie i… maraton

Pod koniec lat 70. Puttemans wciąż znajdował się w szerokiej światowej czołówce długodystansowców. Np. w 1977 r. w tabelach na 5000 m zajął 7. miejsce na świecie. Jego forma wydawała się stabilna – każdego roku był w stanie pokonać 5000 m poniżej 13:30. Jednak świat zaczął mu powoli uciekać, o czym przekonał się na ostatnich w swojej karierze igrzyskach olimpijskich. Nawet pomimo tego, że część państw zbojkotowała zawody w Moskwie, nie zdołał zakwalifikować się do finału. Przebrnął przez eliminacje, ale czas 13:50,19 w półfinale był kolejnym rozczarowaniem, zwłaszcza, że kilka tygodni po igrzyskach znów był w stanie biegać o 25 sekund szybciej.

Embed from Getty Images

Chociaż rozstanie z igrzyskami nie było dla Puttemansa wymarzone, nie zamierzał kończyć kariery. W 1981 r. sporadycznie startował na stadionie i znów biegał 5000 m poniżej 13:30, ale jako główny cel obrał wówczas starty na ulicy. Niemal cały rok poświęcił na przygotowania do swojego maratońskiego debiutu, który nastąpił w marcu 1982 r. w Rzymie. I znów Puttemans pokazał, jak wielkim był biegaczem. Pomimo braku doświadczenia wygrał ten bieg i to w czasie 2:09:53! Jak się później okazało, trasa była o nieco ponad 100 m za krótka. Nawet gdyby dodać ok. 20 sekund do osiągniętego rezultatu, Belg znalazłby się w czołowej 10 w podsumowaniu sezonu! A trzeba powiedzieć, że trasa rzymskiego maratonu w 1982 r. wcale nie należała do najszybszych na świecie.

Rzym okazał się jednak jedynym maratońskim tryumfem w karierze Belga. W kolejnym sezonie postanowił spróbować swoich sił w słynnym maratonie londyńskim. Jako urodzony frontrunner nie potrafił powstrzymać się od szybkiego początku i już od pierwszych metrów był jednym z nadających ton rywalizacji. Biegacze ruszyli w tempie na rekord świata i na półmetku Puttemans wciąż znajdował się na czele. Przewidywany rezultat wynosił w okolicach 2:08. Jednak królewski dystans nie wybacza zbyt mocnego początku – zarówno Belg jak i jego kompani z czołówki opadli z sił w drugiej części dystansu. Puttemans ukończył rywalizację na 8. pozycji z czasem 2:12:27, co stanowi jego oficjalny rekord życiowy na królewskim dystansie.

Ostatnim rokiem w karierze Puttemansa był 1984 – wystartował jednak wówczas tylko w 1 maratonie w Belgii (Peer Marathon), gdzie zajął 4, miejsce z czasem 2:13:24. Jednak według informacji na stronie IAAF, ponownie trasa okazała się krótsza niż 42,195 km. Po tym sezonie Puttemans faktycznie zakończył biegową karierę.

Podsumowanie

Rekordy świata, medal olimpijski i wyniki światowej klasy na dystansach od 1500 m (3:40,4) do maratonu (oficjalnie 2:12:27, nieoficjalnie 2:09:53) czynią Emiela Puttemansa jednym z najlepszych i najbardziej uniwersalnych biegaczy XX w. Są tacy zawodnicy, którzy do historii przechodzą dzięki pojedynczym, wybitnym wynikom czy rekordom. Inni przez lata pracują, kolekcjonując mniejsze sukcesy. Emiel Puttemans nie zalicza się do żadnej z tych grup – ma bowiem na swoim koncie zarówno najlepsze wyniki w historii, jak i wiele lat spędzonych na szczycie. Choć jego nazwisko nie jest dziś powszechnie pamiętane, niewątpliwie zapracował sobie na to, by pasjonaci biegania zapoznali się z jego historią i czerpali z niej motywację.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger