fbpx

Sprzęt > Buty do biegania > Sprzęt

Hoka One One Carbon X

Piękny pod względem wizualnym, konstrukcyjnie i jakościowo wynoszący markę na zupełnie nowy poziom, czyli Carbon X w najszybszym jak dotąd, biało-błękitnym „malowaniu”. Oto but, który raz na zawsze obala tezę, jakoby „asfaltowe” Hoki nadawały się wyłącznie do monotonnego klepania kilometrów.

Testował: Piotr Pazdej

Słowem wstępu

Najpierw był Projekt Carbon X i Jim Walmsley ze swoim kosmicznym rekordem świata na 50 mil (na nasze to 80,47 km, czyli średnia 3:37 min/km), potem Patrycja Bereznowska, która podczas przygotowań do Badwater publicznie pochwaliła się własną parą. „Ależ cudne!”, myślałem wtedy zafascynowany zarówno samym wyglądem, jak i deklarowanymi przez mojego ulubionego „ultraproducenta” możliwościami.

Do dziś pamiętam, jak bardzo ciekawiło mnie, ile z całego tego zamieszania wokół Carbonów to prawda, a ile efekt nad wyraz sprawnego marketingu. Jakby nie patrzeć, był to przecież pierwszy model w ofercie firmy, której początki istnienia na rynku biegowym naznaczone były ironicznymi porównaniami do żelazek, a jedyne wsparcie pochodziło od osób biegających długie dystanse po asfalcie. Czyli takich jak ja, choć w moim przypadku tylko mentalne, bowiem o Carbonach, ze względu na wysoką cenę, mogłem tylko pomarzyć.

Jak widać jednak, marzenia naprawdę się spełniają… 😉

Hoka One One Carbon X – pierwsze wrażenia

Nie trzeba być żadnym “specjalistą ds. obuwia biegowego” ze ścianą obwieszoną dyplomami i medalami, by od razu dostrzec, jaki cel przyświecał projektantom modelu Carbon X. Na tle posiadanych przeze mnie od lat Cliftonów (w “trójkach” przebiegłem już dobrze ponad tysiąc kilometrów, w “piątkach” dopiero kilkaset) Carbon X zdaje się krzyczeć “załóż mnie i leć po nowy rekord!”

To but treningowo-startowy, jednak nie – jak większość modeli tej marki – do spokojnego gromadzenia objętości, a raczej do szybszego biegania w drugiej, a nawet i trzeciej strefie!

To wyjątkowe wrażenie piękna wynikającego z połączenia dynamiki z jakością wykonania pogłębia się jeszcze po wzięciu butów do ręki. W rozmiarze 11,5 Carbon X waży zaledwie 280 gramów, z czego większość przypada na podeszwę (32 mm grubości pod piętą i 27 mm pod śródstopiem). Wciąż charakterystycznie, tak po „hokowatemu” jak mawia jeden z moich biegowych przyjaciół, ukształtowana, podeszwa w tym modelu została jeszcze bardziej “wygięta” i ma bardziej uniesiony czubek oraz piętę. W zamierzeniu projektantów ma to ułatwiać przetaczanie stopy. Podeszwa wykonana została w technologii PROFLY, co oznacza dwie warstwy pianki o różnej twardości oraz umieszczoną pomiędzy nimi i wykonaną z karbonu (włókno węglowe) płytkę, której zadaniem jest zarówno usztywnienie podeszwy, jak i zwiększenie efektywności odbicia stopy od podłoża.

Cholewka wykonana jest z naprawdę cienkiego materiału, który – w szczególności w zestawieniu z masywną wizualnie podeszwą – sprawia wrażenie niemal zbyt delikatnego. Miękki, pozbawiony jakichkolwiek usztywnień zapiętek doskonale dopasowuje się do stopy i choć w ogóle nie czuć jego obecności, to świetnie współgra z pozostałymi elementami, stabilizując piętę zarówno podczas wolnego truchtu, jak i szybkiego sprintu.

Całość prezentuje się wyjątkowo ładnie, but nie tylko sprawia wrażenie dopracowanego w każdym calu, ale i jest zwyczajnie bardzo ładna.

Hoka One One Carbon X w akcji

Wizualna „smukłość” modelu Carbon X potwierdza się po założeniu butów. W przeciwieństwie do obu wspomnianych wcześniej modeli Clifton, Carbon X wydaje się wręcz ciasny. Tak właściwie to jedyny but, który muszę rozsznurować, żeby go zdjąć, a i tak przy zakładaniu zawsze sięgam po łyżkę. W pierwszej chwili miałem wręcz wrażenie, że pomimo dobrze dobranej długości wkładki buty okażą się zbyt niedopasowane bym mógł w nich biegać. Jednak już po pierwszych kilometrach uczucie ciasnoty zaczęło ulegać stopniowej zmianie, po czym nagle – u mnie nastąpiło to już w połowie treningu, gdzieś w okolicach dziesiątego kilometra – stwierdziłem z prawdziwą ulgą, że mam na stopach doskonale dopasowane narzędzie do „połykania” asfaltowych kilometrów.

Pomimo braku jakichkolwiek sztywnych elementów, cholewka zapewnia bardzo dobrą stabilizację. Stopa nie przesuwa się ani w momencie lądowania, ani podczas najdynamiczniejszego nawet odbicia. Z całą pewnością duża w tym zasługa odpowiednio, anatomicznie wyprofilowanej podeszwy środkowej oraz wkładki.

Kilkanaście treningów w różnym tempie i na różnych dystansach potwierdziło, że cały ten marketingowy szum wokół szybkości Carbonów nie był przesadzony. Owszem, może i nie jestem typowym sprinterem, a moje najszybsze kilometry w tempie około 4:30 to dla wielu biegaczy zaledwie rozgrzewka, jednak biegnąc w nich po asfaltowej ścieżce w parku doskonale czuję ją pod stopami. I to pomimo wciąż dającej o sobie znać grubszej podeszwie i całej oferowanej przez nią amortyzacji. Carbon X całkowicie pozbawiony jest tego zabawnego, graniczącego niemal z dyskomfortem, uczucia, jakie towarzyszyło mi podczas pierwszych kilometrów w nowych Cliftonach – jakbym biegł po tartanie czy gumowo-poliuretanowych płytach, jakimi wykładane są place zabaw.

Co ważne, równie pewnie buty zachowują się na wąskich łukach czy w sytuacji, która wymaga nagłej zmiany kierunku – ani na chwilę nie traci się w nich kontaktu z podłożem czy stabilizacji.

Udało mi się jeszcze załapać na poranne bieganie w temperaturze nie przekraczającej kilku stopni Celsjusza czy w deszczu. Za każdym razem nie odczuwałem żadnego dyskomfortu, nie miałem ani wrażenia chłodu ani charakterystycznego dla niektórych, posiadających grubszą i mniej oddychającą cholewkę modeli “chlupotania”, nie ustępującego nawet kilkadziesiąt minut po ustaniu ulewy. Podobnie było podczas 30-kilometrowego wybiegania, które kończyłem przy 21 stopniach – żadnych śladów potu na skarpetach.

Niestety, mój trwający przez pierwsze dwieście kilometrów zachwyt został nieco zmącony po wykonaniu dwóch długich treningów dzień po dniu. Po założeniu butów przed drugim długim wybieganiem poczułem bowiem silny dyskomfort tuż za dużymi palcami, w miejscu, w którym wierzch stopy zaczyna się unosić. Pomyślałem od razu, że najwyraźniej podwinięciu uległ brzeg języka, okazało się jednak, że jest on w tym miejscu wyraźnie grubszy od cholewki, a jego brzeg mocno wyczuwalny. Poluzowanie sznurówek nieco poprawiło sytuację, miałem jednak wrażenie, że wpłynęło to na trzymanie całej stopy.

Idealne treningi

Hoka One One Carbon X to idealny but na szybsze i dłuższe wybieganie po twardej nawierzchni. I nie chodzi wyłącznie o podmiejski asfalt czy miejskie chodniki, bo z szutrową, czy ubitą, wyschniętą polną drogą radzi sobie równie doskonale.

Dla kogo?

Carbon X to model na tyle uniwersalny, że w zasadzie można go polecić każdemu. Duża amortyzacja i specjalny kształt podeszwy sprawiają bowiem, że to idealny but na długie wybiegania, podczas gdy oferowana przez niego dynamika, stabilizacja i doskonały kontakt z twardym podłożem świetnie sprawdzają się także podczas krótszych, szybszych treningów.
Podobnie wygląda to, gdy rozpatruje się ten model pod kątem doświadczenia czy historii treningowej – według mnie Carbon X nie tylko doskonale wspomoże w osiąganiu coraz lepszych wyników kompletnego nowicjusza, jak i okaże się doskonałym narzędziem zwiększającym efektywność biegu biegacza mającego już w nogach wiele tysięcy kilometrów.

Jedyne wątpliwości mam co do czasu/dystansu, jaki można brać pod uwagę- o ile bowiem wszystko do maratonu włącznie czy nawet biegu 6-godzinnego powinno być w Carbon X prawdziwą przyjemnością, o tyle dłuższe bieganie w butach o tak dopasowanej i wąskiej cholewce niemal na pewno spowoduje już dość duży dyskomfort.

Podsumowanie

Po pierwszym treningu obawiałem się, że zaplanowane wcześniej – i stosowane w zasadzie od początku mojej udanej przygody z tą marką – oszczędzanie butów na zawody przyjdzie mi z wielkim trudem. Teraz, po przebiegnięciu w nich ponad dwustu kilometrów nie mam już żadnych wątpliwości, że Carbon X to naprawdę wyjątkowo udana „hybryda” szybkości z amortyzacją, podczas zawodów 24-godzinnych się nie sprawdzą. Szczególnie w przypadku biegaczy „cierpiących” na tę samą, co ja przypadłości: szerokie śródstopie oraz dość wysokie podbicie.

Za to trudno mi dziś wyobrazić sobie wygodniejszy – i zapewniający tak niezwykłe połączenie dynamiki z dużą amortyzacją – model na długie, asfaltowe wybiegania czy start w miejskim maratonie. Naprawdę, pod tym względem Carbon X zawładnął mną na tyle, że zacząłem rozmyślać nad lekką zmianą planów i wystartowaniem jesienią na królewskim dystansie..

mm
Iwona Ludwinek-Zarzeka

Podoba ci się ten artykuł?

0 / 5. 0

Przeczytaj też

Przy pewnym poziomie wysiłku. Przy pewnym poziomie zmęczenia. Przy pewnym dystansie. Twoja głowa, serce i duch stają się znacznie ważniejsze niż nogi. Albo przynajmniej tak samo ważne. Czytając wspomnienia ultrawyczynowców nie raz spotkałem się z […]

Po co biegaczowi bieganie? Bo jest jak DOM z czterema pokojami

Od początku października We Włoszech trwa druga fala zakażenia koronawirusem. Niektóre regiony kraju maja status tzw. ,,czerwonej strefy”. Oznacza to, że mieszkańcy nie mogą przemieszczać się między obszarami. Tak też jest w północnym regionie Italii, […]

Wezwał pomoc po śmiertelnym wypadku biegacza. Dostał mandat za złamanie obostrzeń

Na przełomie października i listopada na Azorach odbyły się nieoficjalne mistrzostwa świata w biegach górskich. Pięciodniową imprezę Golden Trail Championships wygrał Polak, Bartłomiej Przedwojewski. Zawodnik opowiedział nam o starcie w zawodach, przygotowaniach w dobie pandemii […]

Bartłomiej Przedwojewski: „Staram się zachowywać równowagę pomiędzy bieganiem a pracą”

„Sport to zdrowie”! Jednak, aby tak było musimy mocno o siebie zadbać, nie tylko na treningu, ale także przed i po nim. Stawy to jedne z ważniejszych ruchomych elementów układu kostno-stawowego u biegaczy, dzięki którym […]

Co jeść, by dbać o stawy? 8 wskazówek, które pomogą ci biegać bez kontuzji

Czym charakteryzuje się odzież marki Brubeck? Czy warto zainwestować w ubrania polskiego producenta? A co najważniejsze – jak poszczególne elementy biegowej garderoby od Brubeck sprawdzają się w praktyce? Pierwszy raz o marce Brubeck usłyszałem kilka […]

Brubeck – jak się biega w ubraniach polskiej marki? – [test+KONKURS]

Czasy mamy niepewne, a może być jeszcze gorzej. Na ulicach coraz częściej można spotkać bandytów z pałkami teleskopowymi. Dlatego, w trosce o naszych czytelników, przedstawiamy poradnik taktyczny: ucieczka przed pościgiem oraz sposoby przygotowania.

Jak uciec przed pościgiem. Poradnik taktyczny

Unikalny design, zwrot energii, lekkość i poczucie komfortu. Tym charakteryzuje się najnowszy model w kolekcji marki ASICS – NOVABLAST. Buty są przeznaczone szczególnie dla tych osób, które chcą czerpać z biegania jeszcze więcej radości. Odważna […]

Nowość dla nowej generacji biegaczy. ASICS NOVABLAST – lekkość, wydajność i satysfakcja po kolejnych kilometrach

Od 1979 r. wiedział, co będzie robił w każdą ostatnią (z małymi wyjątkami) niedzielę września. Zawsze stawiał się w pełni gotowy na starcie Maratonu Warszawskiego. Jednak w kolejnych latach już go z nami zabraknie. Franciszek […]

Nie żyje Franciszek Sojka – jedna z legend Maratonu Warszawskiego