fbpx

Hoka One One Clayton 2 [RECENZJA]

Autor: Jakub Karasek • 22.11.2017

hoka-clayton-2

Startówka, która posiada podeszwę o grubości przekraczającej 2 centymetry na całej długości? Choć brzmi to dość zastanawiająco, Hoka One One ma w swojej kolekcji taki model. Clayton 2 to propozycja amerykańskiego producenta dla ścigaczy szukających ponadstandardowej amortyzacji.

Biegowe startówki kojarzą się na ogół z maksymalnie odchudzonymi, lekkimi i drobnymi butami na cienkich podeszwach. Model Clayton 2 firmy Hoka One One na pierwszy rzut oka wcale nie przypomina klasycznego obuwia wyścigowego. Od wizualnego wrażenia istotniejsze jest jednak to, jak but sprawuje się w akcji. A pod tym względem kryje kilka niespodzianek.

Na początku kilka słów wstępu na temat butów, które przyszło mi testować. Hoka One One Clayton 2 to cięższa z 2 startówek w stajni amerykańskiego producenta. Według katalogu, w rozmiarze US 9 (EU: 42 i 2/3) but waży 235 gramów. Nie jest to rewelacyjny wynik jak na but startowy, ale też nie dyskwalifikujący, zwłaszcza, jeśli przyjmiemy, że ma służyć głównie podczas dłuższych dystansów. Drop, czyli spadek wysokości pomiędzy piętą a palcami, wynosi 4 mm, co może być odczuwalne dla osób przyzwyczajonych do wyższych wartości, ale biegacze preferujący niższe wartości na pewno docenią ten fakt.

mde

Oczywiście, jak to w przypadku butów Hoka, podeszwa jest ponadstandardowej grubości – pod piętą znajdziemy 24 mm wsparcia, a w okolicach przodu buta 20 mm. Skora już mowa o podeszwie, pod spodem zamiast tradycyjnej gumy zastosowano materiał RMAT – używany również w niektórych innych modelach producenta – który przyczynia się do niższej wagi buta. W środku natomiast mamy wkładkę Pro2Lite, której zadaniem było wyeliminowanie problemu częstego powstawania pęcherzy u użytkowników pierwszej generacji modelu Clayton.

“Dziwne” pierwsze odczucie

Kiedy usłyszałem, że przyjdzie mi testować model startowy od Hoka One One, miałem mieszane uczucia. Z jednej strony targała mną ciekawość, jakie wrażenia daje taki nietypowy but i czy rzeczywiście “startówka” jest właściwym określeniem, z drugiej obawiałem się, że czekają mnie piekielne męki w ciężkich, grubych i rozleniwiających kapciach. Moje wątpliwości zostały rozwiane z chwilą wyciągnięcia butów z pudełka. W rzeczywistości sprawiają wrażenie topornych tylko z wyglądu, w ręku odczuwa się ich lekkość, a podeszwa z pewnością nie została wykonana z cementu. Od razu zaznaczam, że nie jest to również naleśnik, który będziemy mogli dowolnie zwijać – w przypadku “giętkości” Clayton 2 plasuje się gdzieś pośrodku skali.

Przy pierwszym założeniu swoje odczucia określiłem jednym słowem: “dziwne”. Przede wszystkim od razu poczułem dodatkowe centymetry pod stopą i pomimo szerokiej i grubej podeszwy podświadomie obawiałem się o stabilność buta. Jednocześnie już przy pierwszych krokach dało się odczuć nie tylko grubość, ale również szerokość podeszwy, co dawało pewność kroku. Ponadto, bardzo szybko zorientowałem się, że w przedniej części buta jest naprawdę dużo miejsca – zarówno po bokach, jak i nad palcami. Z jednej strony to może być dobra wiadomość (dla osób, które jak ja, potrzebują nieco szerszego obuwia), z drugiej, powstaje ryzyko nadmiernych ruchów stopy wewnątrz buta, a to najczęściej kończy się otarciami lub odciskami. Dlatego dobierając rozmiar, trzeba pamiętać nie tylko o długości wkładki, ale również fakcie, że Clayton 2 jest dość szeroki.

Pierwsze treningi i pierwszy… problem

Podczas pierwszych treningów w nowych butach lubię wypróbować je od razu na kilku nawierzchniach i przy różnych prędkościach. Tym razem nie miałem takiej szansy, bo pierwszy trening w Claytonach 2 wypadł na bieżni mechanicznej. Z uwagi na brak wcześniejszego obiegania w tym modelu, obawiałem się, że każdy krok będę stawiał ciężko i na tyle głośno, by usłyszała mnie co najmniej połowa ćwiczących i personelu siłowni. Nic takiego jednak nie nastąpiło. Dodatkowa dawka amortyzacji odczuwana jest od samego początku biegu, ale nie powoduje uczucia ciężkości. Inauguracyjny trening przebiegł bez większych przeszkód. Przez 11 elektronicznych kilometrów Hoka zaliczyły swój pierwszy egzamin.

Problemy zaczęły się przy drugim podejściu do tych butów. W tych samych warunkach (na bieżni mechanicznej), musiałem przerwać trening po zaledwie 20 minutach ze względu na rosnące poczucie dyskomfortu. Niestety, na wewnętrznej części obu stóp pojawiły się drobne odciski.

Po zasięgnięciu informacji w Internecie, okazało się, że nie jestem jedynym, który miał problemy z odciskami w tym miejscu. Co prawda, wiele osób podkreślało, że problem odcisków w modelu 2. generacji został wyeliminowany, jednak niektórzy wciąż uskarżali się na dolegliwości, jakie napotykali już po kilku kilometrach treningu. Poszukiwania w sieci nie zaowocowały znalezieniem remedium na tę przypadłość. Postanowiłem sprawdzić, czy problem będzie się powtarzał i po kilku dniach ponownie wybrałem się na trening w Claytonach 2. Biegając po kilka-kilkanaście kilometrów przez 5 dni z rzędu, nie odczułem żadnych nowych dolegliwości. Prawdopodobnym rozwiązaniem w moim przypadku okazało się zakładanie buta w ten sposób, by przed sznurowaniem przysunąć piętę do tylnej części i dopiero wtedy zawiązać (dość mocno) sznurówki. Dzięki temu stopa nie przesuwała się wewnątrz buta, co mogło mieć wpływ na zminimalizowanie podrażnień i wyeliminowanie problemu.

Możliwe również, że but po prostu odpowiednio ułożył się i w końcu dopasował do mnie. Faktem jest, że więcej odcisków Clayton 2 mi nie zafundował. Dlatego (uwaga ta dotyczy nie tylko tego modelu, ale również wszystkich innych nowych par butów biegowych), jeśli but będzie powodował jakiś dyskomfort nie należy go od razu skreślać, tylko odstawić na jakiś czas, a następnie spróbować ponownie dać mu szansę. Być może potrzebnych będzie kilka krótszych treningów na wspólne dotarcie się, może trzeba zwrócić uwagę na ułożenie wkładki we wnętrzu, albo sposób sznurowania. W każdym razie jedna dolegliwość pojawiająca się na samym początku przygody z nową parą obuwia biegowego nie musi jej dyskwalifikować.

Charakterystyka buta

hoka-one-one-clayton-2

Fot. hokaoneone.com

Mogąc już komfortowo trenować w recenzowanych butach, nadszedł czas, żeby zastanowić się głębiej nad charakterystyką Clayton 2. Co na pewno nie jest zaskakujące, dominujące odczucie to amortyzacja, jaką ów model zapewnia. Jednocześnie, dzięki lekkości nie powoduje ona rozleniwienia i spowolnienia kroku, co mogłoby mieć miejsce w cięższych i bardziej topornych butach.

Pomijając przygodę z odciskami podczas drugiego treningu, model można z powodzeniem nazwać komfortowym. To poczucie daje nie tylko gruba podeszwa, ale również wygodna konstrukcja cholewki. Oprócz sporej ilości miejsca “na szerokość”, mamy również miękki i wygodny język i niezbyt nachalną obudowę pięty, co mi osobiście odpowiada. W kategorii komfortu na pewno but wypada na plus.

Pora na sprawdzian z dynamiki. Pomimo dużej dawki amortyzacji, nie odniosłem wrażenia, żeby przy każdym kroku następowała jakaś utrata energii. Co ciekawe, już od pierwszego treningu zacząłem mieć odczucia (potwierdzone kolejnymi kilometrami i testami biegu w różnorodnym tempie), że im bliżej przodu buta, tym Clayton 2 jest twardszy. Odczuwałem to zwłaszcza na wyższych prędkościach. Być może taka konstrukcja ma podkreślać “wyścigowy” charakter opisywanego modelu. Rzeczywiście przy szybszych tempach but zachowywał się pewnie i ani razu nie odniosłem wrażenia, że ze względu na jego charakterystykę należy zwolnić.

Podsumowanie

Hoka One One klasyfikuje Clayton 2 jako model startowy. W rzeczywistości jednak nie określiłbym tego buta mianem pełnokrwistej startówki. Gdyby porównać obuwie biegowe do samochodów, Clayton 2 sklasyfikowałbym w kategorii usportowionych wersji samochodów drogowych. Na pewno nie jest to rodzinne kombi z silnikiem 1,4, ale raczej nie należy również do kategorii bolidów dostępnych tylko dla zawodowych kierowców. I w tym tak naprawdę tkwi siła tego modelu. Dla “ścigaczy” oraz dla lżejszych zawodników może być to uniwersalny but, który będą zakładali na spokojne rozbiegania, a w razie potrzeby posłuży przy okazji szybszych jednostek i dłuższych zawodów. W przypadku mniej zaawansowanych lub cięższych biegaczy z powodzeniem może służyć nie tylko na treningach, ale również jako pierwsza startówka, która sprawdzi się w zasadzie na wszystkich dystansach – od 5 km do maratonu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger