fbpx

Wydarzenia > Relacje z biegów

III Zimowy Ultramaraton Karkonoski oczami uczestnika [RELACJA]

ZUK_Marcin Mondorowicz

III Zimowy Ultramaraton Karkonoski. Fot. Marcin Mondorowicz

Być może nie każdy chce brać udział w Zimowym Ultramaratonie Karkonoskim, ale jeśli choć raz o tym pomyśleliście, to czytajcie dalej. To będzie relacja połączona z kilkoma poradami, które mogą Wam się przydać np. za rok!

Pomysłodawczyniami i organizatorkami imprezy są Agnieszka Korpal i Ania Kautz. Od niedługiego czasu, o tych dwóch, na pierwszy rzut oka, zwykłych dziewczynach robi się coraz głośniej. A to za sprawą tego, że szturmem wchodzą w świat biegaczy. Zorganizowały w przeciągu 3 lat 6 imprez biegowych, na które wciąż jest coraz więcej chętnych. Oto relacja z ich ostatniego dzieła – III Zimowego Ultramaratonu Karkonoskiego im. Tomka Kowalskiego, który oficjalnie zakończył się 12 marca 2016 roku.

Co to jest ZUK?

Zimowy Ultramaraton Karkonoski to bieg na trasie 53 km z około 2 km przewyższenia. Start jest na Polanie Jakuszyckiej i biegnie przez Szrenicę, Przełęcz Karkonoską, aż do Śnieżki. Następnie Okraj i już tylko 16-kilometrowy szlak do Karpacza zahaczając o Budniki.

Jako że bieg odbywa się w warunkach zimowych, aby móc w nim uczestniczyć należy udokumentować udział w dwóch ultramaratonach. Dodatkowo, ze względu na fakt, że spora część trasy przebiega przez park narodowy, limit zawodników to zaledwie 300 osób. W tym roku, razem z zaproszonymi gośćmi biegło 320 zawodniczek i zawodników.

Trzeba przyznać, że 101 wolontariuszy zrobiło dobrą robotę. Cztery punkty odżywcze, z wiecznie uśmiechniętymi i zagrzewającymi do dalszego napierania wolontariuszami. W kilku miejscach stojący na mrozie i wskazujący właściwy kierunek, np. żeby ominąć niewidoczny pod śniegiem strumień. To w dużej mierze dzięki nim ta impreza jest tak wyjątkowa.

ZUK Marcin Mondorowicz

Wolontariusze i organizatorzy biegu również muszą wykazać się dużą wytrzymałością  i odpornością na niesprzyjające warunki. Fot. Marcin Mondorowicz

Trochę o samej trasie

Kilka sekund po 7:30 pada sygnał do startu, z głośników leci „Highway to hell”, choć może bardziej odpowiednie byłoby coś z królowej lodu. Pierwsze dwa kilometry to szeroka trasa na ubitym śniegu. Dopiero za chwilę się zacznie. Przez następne kilka kilometrów, aż do Hali Szrenickiej możliwości wyprzedzania będą mocno utrudnione, chyba że nie masz nic przeciwko brodzeniu po uda w śniegu, bądź wpadnięcia do jakiejś dziury, czy strumienia. Przez długi czas wyglądało to raczej jak pielgrzymka do Częstochowy, niż bieg górski – zabrakło jedynie głośników z dobrą muzyką.

Od Szrenicy zrobiło się szerzej. Miejscami ubity śnieg pozwalał na szybki bieg. Ale nie wszędzie.

Chwilę przed Odrodzeniem niemal autostrada. Najtrudniejszy dla mnie fragment trasy zaczął się właśnie za Przełęczą Karkonoską. Tam byłem już pewnie w końcu stawki, nie wyobrażam sobie, wiec co musieli robić pierwsi – brodząc po kolana i uda w śniegu. To tutaj moje marzenia o dobrym czasie legły w gruzach. Nie mogłem złapać rytmu i myślałem, że czas zrezygnować.

Punkt odżywczy w Domy Śląskim dodał sił. Teraz wystarczyło tylko wejść na Śnieżkę i można było zacząć się ścigać. Tutaj już była dobrze ubita trasa. Wprawdzie była to dopiero połowa, ale jakoś tak przyjemnie się o tym myślało.

Ostatni punkt odżywczy przy Okraju i ostatnie 16,5 kilometra do mety. Miało być z górki, nie licząc jednego ostatniego podejścia pod Budniki (co okazało się trochę nieprawdą).

Ciągle lekko z górki. Czułem, że się fajnie rozpędzam, nawet zegarek to pokazywał. Zaczęło się wejście na Budniki i jakoś nie chciało się skończyć. A na koniec jeszcze trzy ostatnie podejścia. Na szczęście nie mogły już odebrać wizji mety. Po zbiegnięciu ze stoku narciarskiego, przejściu kilku stopni wbiegasz na asfalt i widzisz metę, słyszysz ją, czujesz entuzjazm kibiców zebranych wokół i to już koniec. Kolejny raz wygrałeś ze sobą.

Piotr_Jurgielewicz

Piotr Jurgielewicz wbiega na metę. Fot. Marcin Mondorowicz

Sama impreza

Jeśli szukasz wydarzenia, które jest pozytywne i bardzo przyjazne, to nie szukaj dalej. Na ZUKu na każdym kroku spotkasz się ze wspaniałymi ludźmi. Nie spotkałem zawodnika, który byłby niemiły. Nie spotkałem wolontariusza, który nie zrobił wszystkiego, żeby pomóc. Wystarczyłoby zobaczyć ceremonię wręczenia nagród. Bez spiny i na luzie. Z pozytywną energią, nawet w momencie wspominania Tomka, któremu poświęcony jest ten bieg.

Moje przemyślenia

Jest kilka pytań, na które nie znałem odpowiedzi przed biegiem. Jest też kilka rzeczy, o których nawet nie pomyślałbym. Jeśli myślisz więc o starcie w ZUKu, to warto, żebyś przeczytał te kilka punktów.

1. Jedzenie. Jako że nie biegałem długich dystansów zimą, a zimowe wycieczki pod namiot też już nieco się zatarły w pamięci, zapomniałem o tym. Wziąłem ze sobą pięć żeli, sądząc, że to w zupełności wystarczy. Na trasie wciągnąłem ich 6, do tego dwa batony, trzy banany, sporo krakersów, dwie miski pomidorówki, winogrona itd. Na początku myślałem, że będę czuł się ciężko i że przesadzam, ale niska temperatura bardzo szybko zabrała cała zmagazynowaną energię. Warto więc o tym pamiętać, szykując się do startu.

2. Kijki trekkingowe. 5 razy zmieniałem zdanie. Ostatecznie nie zabrałem kijków tylko dlatego, że nie miałem ich jak przymocować do plecaka – a taki był wymóg regulaminu. Teraz sądzę, że był to błąd. Dlaczego? Warunki były zdecydowanie trudniejsze niż w zwykłym górskim biegu. Prędkość drastycznie spadała. Mimo że nigdy nie biegałem z kijkami (jedynie chodziłem), to bardzo by się przydały.

3. Zauważyłem to wśród wielu biegaczy. Obawa przed szybkim zbieganiem. Nie jestem pewny z czego to wynika. Być może w brakach techniki, czy lęku przed upadkiem. Warto jednak podkreślić, że biegliśmy w śniegu. Dwa razy zbiegając wywinąłem spektakularnego orła, raz zrobiłem fikołka, przeturlałem się i biegłem dalej. Jako że podłoże jest mniej stabilne upadki częściej się zdarzają, ale jest miękko i w miarę bezpiecznie. Warto to przemyśleć, bo to właśnie na zbiegach można nadrobić sporo czasu.

4. Do ostatniej chwili zastanawiałem się, czy to w co się ubiorę będzie wystarczające. Patrzyłem na zdjęcia, rozmawiałem ze znajomymi, sprzedawcami. Wszystko po to, żeby mieć wygodnie. Ostatecznie zdecydowałem się na koszulkę z krótkim rękawem, którą zawsze biorę na biegi (nawet latem) i cienką bluzę stretchową. Miałem jeszcze koszulkę z długim rękawem z wełny merino i lekką wiatrówkę. Żadnej z tych dwóch rzeczy ani razu nie założyłem. Wiatr był umiarkowany, temperatura też nieznacznie poniżej zera i to w zupełności wystarczyło. Do tego oczywiście rękawiczki i dwa buffy, a na nogach tylko legginsy.

Piotr Jurgielewicz

Podoba ci się ten artykuł?

0 / 5. 0

Przeczytaj też

Mordercze wyzwanie – Krwawa Pętla – bieg zespołowy na dystansie około 250 kilometrów, limit czasu 24 godzin, zróżnicowane podłoże i brak supportu. Jak ją pokonać? Jaką taktykę przyjąć? Czy liczba osób w grupie ma znaczenie […]

Krwawa Pętla – najbardziej hardcorowy bieg ultra na Mazowszu [WYWIAD]

Już 25 września, po raz pierwszy podczas 44. Maratonu Warszawskiego, będzie można wystartować w biegu Pekao S.A. Warszawska Dycha. Począwszy od tego roku, bieg na 10 km będzie odbywać się cyklicznie jesienią, jako wydarzenie towarzyszące […]

Wielkimi krokami zbliża się Pekao S.A. Warszawska Dycha!

Aleksandra Lisowska zostaje MISTRZYNIĄ EUROPY W MARATONIE! Polka wygrywa bieg w Monachium, odrywając się na ostatnich dwóch kilometrach od kilkuosobowej grupy rywalek. Do mety dobiega z czasem 2:28:36, z lekkim negative splitem, po pierwszej połowie w 1:14:33 (1:14:33 + 1:14:03). To największy sukces polskiego maratonu od mistrzostwa świata Wandy Panfil z 1991 roku z Tokio. Gratulacje także dla trenera – Jacka Wośka! Polki zajmują także 3. miejsce w drużynie!

Aleksandra Lisowska Mistrzynią Europy w maratonie!

Małgorzata Pazda-Pozorska po śmierci klinicznej zmieniła swoje życie. Jej pasją zostało bieganie, które szybko przerodziło się w coś więcej. Zdobyła wiele nagród, w tym mistrzostwo Polski w biegu dwudziestoczterogodzinnym, pobijając tym samym rekord Europy. Swoją […]

Małgorzata Pazda-Pozorska o swojej książce biograficznej „Żyć jakby nie było jutra”, spełnianiu marzeń i sile do działania.

Już w poniedziałek start Mistrzostw Europy w Monachium. Zaczyna się od mocnego uderzenia – maratonu kobiet oraz mężczyzn. Jakie mamy szanse?

Już w poniedziałek start Mistrzostw Europy w Monachium. Zaczyna się od mocnego uderzenia – maratonu kobiet oraz mężczyzn. Jakie mamy szanse?

10 sierpnia rozpoczęło się przyjmowanie zgłoszeń internetowych do 15. Biegu Trzech Kopców, który odbędzie się 2 października 2022 roku. W jubileuszowej edycji Międzynarodowych Otwartych Mistrzostw Krakowa w Biegu Górskim będzie mogło wziąć udział 3500 osób, […]

15. Bieg Trzech Kopców: wystartowały zapisy!

Trening po plaży dużo bardziej angażuje mięśnie nóg niż wtedy, gdy biegniemy po twardej, ubitej nawierzchni. Stopa nie odbija się z dużą energią od podłoża. Trzeba zaangażować w to więcej siły, co w efektywny sposób […]

Bieganie po plaży – dlaczego warto (i jak) to robić?

Planujesz start w adidas Półmaratonie Praskim lub adidas Runners Piątce Praskiej? A może jeszcze wahasz się, czy w miesiąc zdążysz przygotować się do biegu na 5 km? Przekonaj się, jak trenować w ostatnim miesiącu przed […]

Ostatni miesiąc przed adidas Runners Piątką Praską i adidas Półmaratonem Praskim. Jak trenować?