fbpx

Jim Walmsley: rekordzista w ultra i uliczny ścigacz, czyli biegacz kompletny

Autor: Jakub Karasek • 27.11.2019

received_472720966796992

Od kilku lat Jim Walmsley podbija świat biegów ultra. W tym sezonie jednak pokazał się z doskonałej strony także na ulicy oraz w biegach górskich. Ba, został nawet mistrzem świata w długodystansowym biegu górskim. Poznajcie sylwetkę tego niezwykle wszechstronnego zawodnika.

Czy tempo 3:36/km wydaje się Wam szybkie? Nawet jeśli jesteście w stanie jeszcze żwawiej przebierać nogami, to zapewne wspomniane 3:36/km to nie jest truchcik. To na tyle żwawo, że 5 km w takim tempie oznacza na mecie równe 18 minut. A wyobrażacie sobie przebiec 17 “piątek” z taką prędkością z rzędu i bez żadnej przerwy? Tego właśnie dokonał Jim Walmsley w tym sezonie, bijąc rekord świata w biegu na 50 mil (80 km i 450 m). Dystans przebył w czasie 4:50:08. Do tego rekordu w połowie listopada dorzucił tytuł mistrza świata w długodystansowym biegu górskim. A to nie koniec jego sukcesów w dobiegającym końca 2019 r.

Od piłki przez depresję do ultra

Rozpoczynając naukę w szkole średniej Walmsley interesował się sportem, ale myślał o karierze piłkarza. Kto wie, jak poradziłby sobie w świecie dorosłego futbolu. Nie było mu jednak dane się o tym przekonać, bo własnie w liceum za namową starszego o rok kolegi dołączył do szkolnej drużyny biegowej. Jak się okazało, był to dobry wybór, bo szybko stał się jednym z najlepszych biegaczy i w ostatnim roku nauki w szkole wywalczył tytuł mistrza stanu Arizona w biegach przełajowych.

W przypadku amerykańskich biegaczy o ich przyszłości w sporcie w ogromnym stopniu decyduje college i wyniki osiągane w akademickiej rywalizacji. Dzięki swoim sportowym wynikom Walmsley mógł przebierać w ofertach różnych uczelni. Ostatecznie zdecydował się wybrać Akademię Sił Powietrznych USA w Colorado, gdyż poznał wcześniej tamtejszego trenera drużyny biegowej Johna Hayesa i czuł, że dobrze się z nim rozumie. Obu panom nie było jednak dane współpracować, ponieważ Hayes zdecydował przenieść się na Uniwersytet Teksas.

Trenując pod okiem innego szkoleniowca, Walmsley został kapitanem akademickiej drużyny biegów długich oraz biegów przełajowych. Rekordy życiowe, jakie ustanowił podczas służby prezentowały się następująco: 4:04 na dystansie 1 mili, 8:41 na 3000 m z przeszkodami, 13:52 na 5000 m, 29:08 na 10 000 m i 1:08:08 w półmaratonie. Chociaż wszystkie z nich mogą budzić respekt, nie były na tyle wyśrubowane, by Walmsley mógł na poważne myśleć o karierze profesjonalnego biegacza w USA.

Jak sam przyznaje miał momenty kryzysu, czasami chciał rezygnować z biegania, ale zdarzały się też okresy, gdy wszystko wydawało się iść tak, jak powinno i czuł, że robi, to, co lubi. Z czasem odkrył, że tak naprawdę najmocniej pociągają go dystanse znacznie dłuższe niż te klasycznie biegane na bieżni czy ulicy.

Co więcej, bieganie okazało się sposobem na wyjście z kryzysu, gdyż pod koniec jego służby na uczelni wybuchł skandal związany z oszukiwaniem studentów podczas egzaminów. Walmsley przyznał się, że wraz z setką innych zdających nie był w 100% uczciwy. To wydarzenie oraz kilka wcześniejszych życiowych przypadków, jak np. mandat za spanie siedząc za kierownicą stojącego na poboczu samochodu w stanie nietrzeźwości (w stanie Montana jest to wykroczenie), sprawiły, że kondycja psychiczna Walmsleya nie była najlepsza. Zawodnik wpadł w depresję i zaczął uczęszczać na terapię. Wówczas psychoterapeuta polecił mu, by uczynił bieganie większym priorytetem w swoim życiu. Postanowił skorzystać z tej rady i już wkrótce miał zadebiutować w ultramaratonie.

jim_walmsley_2014

Jim Walmsley w 2014 r. Fot. U.S. Air Force photo/ Airman 1st Class Joshua Smoot

Sinusoida początkującego ultrasa

Pierwszy start na dystansie 50 km w czerwcu 2014 r. wypadł obiecująco. Walmsley wygrał górski bieg na 50 km “Old Gabe” i nabrał sporo pewności siebie. Już miesiąc później stanął na starcie kolejnej imprezy na tym samym dystansie: Speedgoat 50K w Utah, chcąc rzucić wyzwanie znanemu Sage’owi Canaday’owi. Te zawody nie poszły jednak po jego myśli. Rywalizację skończył ponad 1,5 godziny po zwycięzcy (którym okazał się właśnie Canday), docierając do mety na 28. pozycji.

Co w tej sytuacji zrobił Walmsley? Zakasał rękawy, wziął się za trening i w listopadzie 2014 r. stanął na starcie biegu na 50 mil (80,45 km), JFK 50 Miler. Wygrał te zawody z kilkuminutową przewagą i utwierdził się w przekonaniu, że dystanse ultra są właśnie dla niego. W historii wspomnianego biegu JFK 50 Miler zapisał się w kolejnych 2 latach jako zwycięzca, a w 2016 r. oprócz zajęcia 1. miejsca ustanowił także rekord imprezy, który pozostaje aktualny do dziś.

Coraz lepsze rezultaty sprawiały, że postać Walmsley’a w świecie biegów ultra stopniowo zaczynała zyskiwać na znaczeniu. W 2016 r. wziął udział w jednym z bardziej znanych biegów na dystansie 100 mil, czyli Western States 100. Przez pierwsze 93 mile wszystko szło po jego myśli, biegł nawet w tempie na rekord trasy. I to w swoim debiucie nie tylko w tej imprezie, ale w ogóle w zawodach na tak długim dystansie!

Śledzący jego poczynania kibice – czy to na punktach trasy czy w mediach społecznościowych byli kompletnie zdumieni. Chociaż niektórzy kojarzyli nazwisko Walmsley, to nie było on jeszcze wówczas gwiazdą świata ultra. Wtem, będąc już tak blisko mety, nagle lider zupełnie zniknął z radarów.

Jak się okazało, pomylił trasę i pominął jeden z zakrętów. Przebiegł 2 nadprogramowe mile, gdy zorientował się, że coś jest nie tak. Załamany usiadł na boku drogi, nie chcąc myśleć o zawracaniu. Wiedział, że nie tylko nie pobije rekordu, ale też nie wygra zawodów, ba nie skończy nawet na podium. Gdy obsługa medyczna imprezy odnalazła go i zaproponowała podwózkę na metę, odmówił. Zebrał się w sobie i postanowił ukończyć rywalizację. Dotarł do mety na 20. miejscu, a ostatnie kilometry pokonał idąc, gdyż skurcze nie pozwalały mu na dalszy bieg.

Wysiłek zawodnika, zwłaszcza fantastyczne tempo do feralnej 93. mili, został jednak doceniony przez cały świat. Gratulacje połączone z wyrazami współczucia złożył mu sam Scott Jurek, a wyczyn młodego biegacza dostrzegła firma Hoka, oferując mu kontrakt. Dzięki temu Walmsley mógł zrezygnować z pracy jako doradca klienta w sklepie rowerowym i skupić się tylko na bieganiu.

Chociaż w sezonie 2017 prezentował wysoką formę i również planował pobić rekord trasy słynnego biegu, problemy żołądkowe, jakie dopadły go na trasie zmusiły go do zrezygnowania po pokonaniu 78 mil. Sam zresztą przyznał, że przesadził z tempem na początku trasy.

Rachunki z Western States wyrównał w końcu w 2018 r. Raz jeszcze podjął próbę pobicia rekordu imprezy i tym razem okazała się ona skuteczna. Wynik 14:30 oznaczał czas lepszy o 16 minut od rezultatu Timothy’ego Olsona z 2012 r.

Sezon 2019: droga na wiele szczytów

Oprócz wspomnianych potyczek z Western States 100, Walmsley w latach 2016-2018 wygrał 12 biegów na dystansie dłuższym niż maratoński. Nie oznaczało to jednak, że zupełnie zapomniał o tym, że potrafi biegać szybko także w krótszych biegach. Jako główny cel na początek sezonu 2019 wyznaczył sobie… zapewnienie sobie prawa do startu w amerykańskich kwalifikacjach do reprezentacji olimpijskiej, czyli USA Olympic Team Trials w maratonie!

Aby to osiągnąć, Walmsley musiał przebiec maraton w czasie nie gorszym niż 2:19:00 lub półmaraton w 1:04:00. Dlatego na początku roku wystartował w półmratonie w Houston. Zawody ukończył na 27. miejscu z wynikiem… 1:04:00. Iście aptekarska precyzja sprawiła, że 29 lutego 2020 r. będzie mógł stanąć na starcie maratonu w Atlancie, który wyłoni reprezentację USA na igrzyska olimpijskie w Tokio.

W maju tego roku stanął przed wyzwaniem bardziej charakterystycznym dla swojej specjalności – próbą bicia rekordu świata w biegu na 50 mil. W ramach przedsięwzięcia HOKA Project Carbon X, w którym rozgrywano bieg na 100 km, pierwsze 50 mil Walmsley pokonał w 4:50:08, osiągając czas lepszy od dotychczasowego rekordu świata na tym dystansie, o czym pisaliśmy na łamach naszego portalu. Co ciekawe, aby rekord mógł być uznany oficjalnie, zawodnik musiał ukończyć rywalizację na pełnym dystansie 100 km, dlatego Walmsley nie przestawał biec przez kolejnych 20 km po wypełnieniu swojego zadania, choć, co nie powinno wzbudzać zdziwienia, był już poważnie zmęczony.

Kolejne akcenty tego sezonu, to fenomenalny występ w Western States 100, gdzie Amerykanin poprawił swój własny rekord trasy aż o ponad 20 minut! To oznacza, że sam ten zawodnik w 2 lata przesunął granice tego, co może dokonać człowiek w tym trudnym biegu o ponad 35 minut. W sytuacji, gdy rekord wynosi 14:09:28 wydaje się prawdopodobne, że w przypadku startu w 2020 r. Walmsley mógłby pokusić się o atak na barierę 14 godzin w zaledwie 8 lat po tym, jak po raz pierwszy człowiek tę trasę w czasie poniżej 15 godzin. Z jego zapowiedzi wynika jednak, że latem 2020 r. planuje wystartować w słynnym Comrades Marathon, zatem do rywalizacji w Western States wróci najwcześniej w sezonie 2021.

Udany sezon 2019 Walmsley przypieczętował 16 listopada w Patagonii, wygrywając rywalizację w Mistrzostwach Świata w Biegach Górskich w biegu na długim dystansie. W najbliższych miesiącach ma skupić się na przygotowaniach do maratonu przed swoim startem w US Olympic Marathon Trials w lutym 2020 r.

Jak on to robi?

Jim Walmsley jest wyjątkowym ultrabiegaczem. Jego rekordy życiowe z krótszych dystansów pokazują, że ma zapas prędkości, którym mało który kolega po fachu może się pochwalić. Dodatkowo w sezonie 2019 potwierdził, że jest także bardzo wszechstronny i doskonale radzi sobie w górach, w biegach ultra, a także nie zapomniał, jak szybko biegać po ulicy. Dość powiedzieć, że jego czas z półmaratonu w Houston plasowałby go na 6. miejscu w polskich tabelach sezonu. W tym roku półmaraton z Polaków szybciej biegali tylko Krystian Zalewski, Henryk Szost, Arkadiusz Gardzielewski, Marcin Chabowski i Artur Kozłowski.

O tym, jak trenuje Jim Walmsley, ile biega tygodniowo i jak przygotowuje się do kluczowych startów przeczytacie w najnowszym numerze e-tygodnika Magazyn Bieganie:

76611058_546761782813423_6232711224031707136_n

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger