Jules Ladoumegue – zapomniany sześciokrotny rekordzista świata

Autor: Jakub Karasek • 16.11.2018

jules_ladoumegue_1929

Jules Ladoumegue – jeden z najlepszych biegaczy w historii Francji. Fot. Agence de presse Meurisse [Public domain]

Historia biegów średnich początkowo była zdominowana przez biegaczy z Wielkiej Brytanii i USA. W latach 20. i 30. XX w. pojawili się jednak zawodnicy także z innych krajów, którzy potrafili nawiązać walkę z tymi 2 potęgami. Jednym z nich był Francuz Jules Ladoumegue, biegacz, który poprawiał rekordy należące do samego Paavo Nurmiego. O ile jednak Fin nawet dziś jest znany na całym świecie, o tyle o Francuzie słyszeli tylko najbardziej zagorzali fani biegania.

Cechą wspólną wielu mistrzów biegania z I połowy XX w. była trauma, jakiej doświadczali w dzieciństwie. Glenn Cunningham ucierpiał w pożarze, w którym niewiele brakowało, a zginąłby w wieku 7 lat. Bill Bonthorn w dzieciństwie spadł z drzewa, zahaczając o linię elektryczną, co spowodowało poważne poparzenia jednej nogi. Otto Peltzer większość dzieciństwa spędził u lekarzy i w łóżku ze względu na poważne problemy z sercem i silne zapalenie stawu biodrowego. Wes Santee musiał bronić siebie i swoje młodsze rodzeństwo przed agresywnymi wybuchami ojca, który potrafił w afekcie rzucać np. ciężkim młotkiem w kierunku swoich dzieci. Takie historie można mnożyć. Jules Ladoumegue musiał zmierzyć się z jeszcze inną traumą. W okresie, gdy jego mama była w ciąży w wypadku w porcie zginął jego ojciec. Na domiar złego został całkowicie osierocony zaledwie 17 dni po narodzinach, kiedy jego matka zginęła w pożarze domu. Jules przeżył pożar dzięki interwencji wujka i ciotki, którzy wkrótce stali się jego rodziną zastępczą.

Początki kariery

Jak wiele dzieci w ówczesnym czasie, Ladoumegue był aktywny i spędzał wolny czas na świeżym powietrzu. Nic dziwnego, że kiedy jako nastolatkowi zaproponowano mu udział w lokalnym biegu przełajowym, był gotowy do tego, by wystartować. Jednak tego, że już przy pierwszej okazji pokona całą konkurencję nikt nie mógł się spodziewać. A młody Jules poszedł za ciosem i został przełajowym mistrzem południowo-zachodniej Francji wśród juniorów. Niedługo po tym zwycięstwie dołączył do lokalnego klubu biegowego, gdzie rozwijał swoją wczesną karierę.

Już jako młody chłopak Ladoumegue dał się poznać jako osoba niezwykle wrażliwa i w ogromnym stopniu ulegająca emocjom. Któregoś dnia, startując w zawodach na 20 km i biegnąc jako zdecydowany lider, postanowił nagle zatrzymać się po 15 kilometrach bez wyraźnego powodu. Nie był przesadnie zmęczony, nie dolegała mu żadna kontuzja, ale psychicznie uznał, że musi się zatrzymać i zszedł z trasy. W książce „The Perfect Mile” Neal Bascomb wspomina, że przed startami emocje tak bardzo udzielały się francuskiemu zawodnikowi, że niejednokrotnie musiał być doprowadzany siłą na linię startu:

Kiedy drzwi zamykały się za nim z trzaskiem, był w stanie niemal wyskoczyć ze swojej skóry.

Ta nerwowość i emocjonalność wielokrotnie okazywały się dla Ladoumegue’a poważnym wyzwaniem przy okazji startów.

Przejście na bieżnię

jo_1912_jules_ladoumegue

Garitan [Public domain or CC BY-SA 3.0 (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)], from Wikimedia Commons

Początkowo obiecujący zawodnik startował w dłuższych biegach ulicznych i przełajowych. Dopiero z czasem postanowił spróbować swoich sił na bieżni. Jego idolem stał się Paavo Nurmi i właśnie z osiągnięć Fina Jules czerpał inspirację.

Wkrótce Ladoumegue rozpoczął ściganie na bieżni. Zaczął od wywalczenia brązowego medalu mistrzostw Francji na 5000 m, co zapewniło mu pierwsze powołanie do reprezentacji swojego kraju na mecz z Wielką Brytanią. W międzynarodowym debiucie poprawił swoją życiówkę i również dobiegł na 3. pozycji z czasem 15:11,6. W kolejnych sezonach coraz częściej występował na krótszych dystansach, obierając jako swoje koronne konkurencje bieg na 1500 m i 1 milę.

Skupiając się na krótszych dystansach, Ladoumegue wskazał swoje olimpijskie ambicje. Rok 1928 i igrzyska w Amsterdamie zbliżały się wielkimi krokami. Niestety, równie wielkimi krokami dystans na bieżni pokonywał francuski biegacz, co przez niego samego i trenerów uznane zostało za słabość. Największym problemem było duże odchylenie pionowe – jak sam określał, jego styl biegu przypominał raczej susy kangura niż płynną akcję konia, którą Jules uważał za wzór, jaki powinni naśladować biegacze. By poradzić sobie z techniką biegu, Ladoumegue wiele czasu poświęcił na treningi na specjalnej alejce, na której gałęzie drzew tworzyły coś na kształt sufitu tuż nad jego głową. Zbyt skoczny bieg powodował, że zawodnik uderzał głową w gałęzie, co wymuszało zmianę sposobu biegu.

Nowatorska metoda treningowa zdała egzamin. W roku olimpijskim wywalczył tytuł mistrza kraju w biegu na 1500 m oraz wyrównał, a następnie poprawił rekord Francji na tym dystansie. Jadąc do Amsterdamu legitymował się najlepszym rezultatem sezonu (3:52,2), co stawiało go w roli faworyta do olimpijskiego krążka.

W stolicy Holandii Ladoumegue bez trudu przebrnął przez eliminacje, zajmując w swoim biegu 2. miejsce za Finem Eino Purje’m. W finale rozpoczął spokojnie, ustawiając się w drugiej część 12-osobowej stawki i biegnąć tak przez 2 okrążenia. Kiedy zauważył, że Finowie (Purje i Larva) obejmują prowadzenie, sam postanowił przesunąć się do przodu. Pierwszy z fińskich biegaczy zaatakował i oddalił się od całej stawki. Ladoumegue wyszedł w tym czasie na 2. miejsce i stopniowo odrabiał straty do lidera. Na pół okrążenia do mety miał go już na wyciągnięcie ręki. Nie czekając na ostatnie chwile postanowił zaatakować i sam zbudował ok. 5-metrową przewagę. Purje osłabł i było jasne, że nie zagrozi Francuzowi. Jednak do samego końca nie poddał się Larva, który na 20 metrów przed metą wyprzedził słabnącego Ladoumegue’a. Srebrny medal Julesa przysporzył mu jednak we Francji szereg nowych fanów.

harri_larva_and_jules_ladoumegue_1928

Harri Larva finiszuje przed Julesem Ladoumegue’m podczas finału biegu na 1500 m w Amsterdamie. Fot. wikimedia.commons

Po udanym sezonie 1928, przyszedł wyraźny spadek formy. Zimę pomiędzy 1928 a 1929 r. spędził trenując ze sprinterami, chcąc jeszcze bardziej poprawić swoją technikę i szybkość. Okazało się jednak, że był to błąd, przez który rok 1929 uznał później za najsłabszy w swojej karierze. Rezygnując m.in. z biegów przełajowych i długich wybiegań zaniedbał przygotowanie wytrzymałościowe i nawet, kiedy dochodziło do możliwości walki na finiszu, nie miał już sił, żeby wykorzystać szybkość, nad którą tak pracował. Najlepszy wynik sezonu na poziomie 3:55,4 na 1500 m nie przynosił chluby wicemistrzowi olimpijskiemu.

Rekordowa passa

To, czego zabrakło w roku 1929 wróciło jednak z podwójną mocą w kolejnym sezonie. Powróciwszy w treningu do sprawdzonych metod Ladoumegue znów był sobą. Już w pierwszym starcie w 1930 r. na 1500 m osiągnął czas lepszy o 2 sekundy niż najlepszy rezultat z poprzedniego sezonu. Jednocześnie pokonał w bezpośrednim starciu przyszłego mistrza olimpijskiego i rekordzistę świata Luigiego Becalliego. Wkrótce poprawił rekord Francji na milę, osiągając 4:15,2 w Londynie. Jego kolejnym celem stał się rekord świata w biegu na 1500 m.

Dotychczasowym rekordzistą był Niemiec Otto Pelzer, którego Ladoumegue pokonał w bezpośrednim starciu w sezonie 1930. Aby odebrać mu także rekord świata, potrzebował do tego odpowiednich warunków. Dlatego do próby zaproszeni zostali koledzy Julesa z reprezentacji (Jean Keller i Sera Martin), a roli głównego rywala wystąpił Luigi Beccali. Keller i Martin dobrze wywiązali się z zadania – pokonanie 800 m w 2:00,4 oraz 1000 m w 2:33 pozwalało liczyć na poprawę rekordu przy utrzymaniu dotychczasowego tempa. Jednak obaj pacemakerzy zakończyli już swoją pracę, a na placu boju pozostał Ladoumegue, Becalli i zegar odliczający kolejne sekundy. Francuz najpierw uporał się z Włochem, decydując się na długi finisz. Obawiał się, że na ostatniej prostej Beccali będzie w stanie mocno finiszować. Kiedy było już jasne, że Włoch nie liczy się w walce o zwycięstwo, Jules ścigał się wyłącznie z czasem. Choć sekundy mijały nieubłaganie, Francuz nie zwalniał, pokonując kolejne metry w tym samym tempie. Ostatnie 300 m przebiegł w niecałe 45 sekund i zatrzymał zegar na wyniku 3:49,2! Rekord świata poprawił aż o 1,8 sekundy i stał się pierwszym w historii człowiekiem, który przebiegł 1500 m w czasie poniżej 3 minut i 50 sekund.

Po tej próbie Ladoumegue rozwiązał worek z rekordami. Już 2 tygodnie później zaatakował kolejny wynik należący dotychczas do Peltzera, tym razem na dystansie 1000 m. i ponownie przy współpracy swojego przyjaciela z bieżni Sera Martina. Tym razem przesunięcie bariery ludzkich możliwości było jeszcze wyraźniejsze – Ladoumegue pobiegł o 2,2 s szybciej niż ktokolwiek przed nim. Ten rekord przetrwał 11 lat.

 Format: Samlekort Dato / Date: ca. 1930 (dokumentet) Fotograf / Photographer: Ukjent Eier / Owner Institution: Trondheim byarkiv, The Municipal Archives of Trondheim Arkivreferanse / Archive reference: Sportsklubben Freidig: Sigarettfoto ca. 1930 (Løpenr. 75) F23948 Wikipedia: xxx Tekst på baksiden: Merknad: Disse samlekortene med bilder av norske og internasjonale idretthelter fulgte med i sigarettpakker på 1920 og 30-tallet - derav tobakksreklamen på baksiden. Samlekortene kommer fra Sportsklubben Freidigs arkiv, og inneholder nærmere 90 unike kort pent plassert i et samlealbum. Samleren var den senere skipsmegler Finn Følling (1914 – 1985).

[h6]Municipal Archives of Trondheim from Trondheim, Norway [CC BY 2.0 (https://creativecommons.org/licenses/by/2.0)], via Wikimedia Commons[/h6]

Kolejne rekordy w wykonaniu fenomenalnego Francuza padały, gdy tylko obrał je za cel. Jesienią 1931 r. był już rekordzistą świata na 1000 m, 3/4 mili, 1500 m, 2000 jardów i 2000 m. W średniodystansowej kolekcji brakowało już tylko 1 klejnotu – na prestiżowym dystansie 1 mili. Na szczycie historycznych list niezachwianie widniało nazwisko idola Ladoumegue’a – samego Paavo Nurmiego.

Jules postanowił zmierzyć się z tym wzywaniem dokładnie 1 rok i 1 dzień po tym, jak po raz pierwszy w karierze został rekordzistą świata. Na dodatek wybrał dokładnie tę samą bieżnię na stadionie imienia Jeana Bouina. Około 10 tysięcy widzów obserwowało, jak pomimo dość zachowawczego tempa w pierwszej części dystansu, Ladoumegue podąża za swoim marzeniem. Być może dzięki spokojnemu początkowi, a może dzięki nadzwyczajnej wytrzymałości, pokonał ostatnie 400 metrów o 2,5 sekundy szybciej niż Nurmi, kiedy ustanawiał swój rekord świata. Francuz zatrzymał zegar na wyniku 4:09,2, stając się pierwszym człowiekiem, który pokonał milę poniżej 4 minut i 10 sekund.

Dyskwalifikacja i przejście na profesjonalizm

Po wyczynach z lat 1930-1931 Ladoumegue mógł być uważany za najlepszego średniodystansowca wszech czasów. Dzierżył rekordy świata na wszystkich dystansach od 1000 m do 2000 m, wliczając w tym najbardziej prestiżowe na 1500 m i 1 milę. Był głównym faworytem do złota w zbliżających się igrzyskach olimpijskich w Los Angeles i mogło się wydawać, że tylko jakieś nadzwyczajne okoliczności mogą odebrać mu kolejny olimpijski krążek. Te okoliczności zaistniały za sprawą ówczesnych regulacji dotyczących podziału na biegaczy amatorów i profesjonalistów.

Ladoumegue został oskarżony o to, że przyjmuje pieniądze za starty w zawodach, co oznaczało, że nie spełnia wymagań biegowego amatora, a tylko ci mogli wówczas uczestniczyć w igrzyskach olimpijskich i międzynarodowych imprezach. Oskarżenie wnieśli przedstawiciele szwedzkiego oraz niemieckiego związku lekkoatletycznego. Francuscy oficjele musieli podjąć decyzję o tym, czy ukarać swoją największą olimpijską nadzieję i uniemożliwić mu start w Los Angeles. Pomimo publicznej dyskusji na ten temat, w świetle ówczesnych zasad nie mieli zbyt wielkiego wyboru. Dyskwalifikacja 6-krotnego rekordzisty świata stała się faktem. Kariera Ladoumegue’a na stadionach świata dobiegła końca.

Francuz był zdruzgotany decyzją o swojej dyskwalifikacji. Mimo wszystko poleciał do Los Angeles, ale jedynie w charakterze widza. Co ciekawe, w podobnym charakterze na igrzyskach w 1932 r. pojawił się Paavo Nurmi, który w tym samym roku został zdyskwalifikowany przez międzynarodową federację lekkoatletyczną (fińscy oficjele nie chcieli zawieszania swojego wielkiego zawodnika).

Ladoumegue kontynuował jednak bieganie, tym razem jako profesjonalista. Najbardziej spektakularnym wydarzeniem z tego rozdziału jego życia był bieg w 1935 r., kiedy przebiegł ulicami Paryża. Z okazji akcji zorganizowanej przez gazetę Paris Soir na ulicach stolicy Francji pojawiło się według różnych danych od 200 do nawet 400 tysięcy kibiców, którzy skandując nazwisko swojego idola wyrażali sprzeciw wobec decyzji, jaką podjęli francuscy oficjele 3 lata wcześniej. Wyobrażenie o tym, jak wielką popularnością cieszył się wówczas Ladoumegue, daje zapis wideo z tamtego dnia:

Podsumowanie

W ciągu zaledwie 4 lat międzynarodowej kariery Jules Ladoumegue zyskał sobie należne miejsce w historii biegów średnich. Na całym świecie zasłynął swoim eleganckim stylem biegu oraz walecznością, która pozwalała mu wygrywać wiele biegów, w których brał udział. W jego kolekcji zabrakło tylko 1 rzeczy – złotego medalu olimpijskiego. Jednak szansę na walkę o to trofeum zostały mu odebrane za biurkiem ówczesnych działaczy, co sam Ladoumegue porównał później do odcięcia dłoni pianiście. Po zakończeniu kariery jako profesjonalista już po II wojnie światowej pracował m.in. jako komentator radiowy, a także wydał autobiografię. Zmarł w marcu 1973 r. w Paryżu po walce z rakiem żołądka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger