fbpx

Kobiece rekordy biegowe wszech czasów. Czy kobiety biegały kiedyś lepiej?

Autor: Kuba Wolski • 01.07.2014

Marita Koch, Canberra 1985. Fot. PAP

Marita Koch. Rekord świata na 400 m ustanowiony 6 październik 1985 roku w Canberze jest aktualny do dziś i wynosi 47,60 s. Fot. PAP

O ile wśród mężczyzn z każdym kolejnym rokiem różni zawodnicy przesuwają granice ludzkich możliwości coraz dalej i dalej, o tyle w światowych rankingach kobiet panuje od lat 80. pewna stagnacja. Czasem oczywiście pojawiają się zawodniczki wybitne, ale są takie rekordy, które trwają i trwać będą – niestety z różnych powodów.

Podczas ostatniego etapu kolarskiego Giro d’Italia 2013 usłyszałem wypowiedź komentatora, który stwierdził: „Kiedyś po wyścigu powiedziałem, że jestem przekonany, że była to czysta rywalizacja, ale więcej tego błędu nie popełnię – dzisiaj już nie jestem tak naiwny”. Nie pamiętam nazwiska tego pana, ale trudno się z nim nie zgodzić. Obserwując sport zawodowy, niezależnie od tego, czy to kolarstwo, czy bieganie, niczego w stu procentach nie można być już pewnym. Sportowcy wyzwalają w nas wspaniałe emocje, ekscytujemy się ich występami, wracamy do filmów sprzed lat pokazujących biegi po rekord świata, a kilka miesięcy czy lat później okazuje się, że to wszystko zasługa dopingu. Oczywiście nie tylko i wyłącznie, bo żadnemu zawodnikowi sięgającemu po doping nie można odebrać talentu i ciężkiej pracy, którą wkłada w trening, ale jednak coraz trudniej obserwować zmagania sportowców bez choćby niewielkiej dozy sceptycyzmu.

Regres kobiecego biegania

Patrząc w statystyki progresji rekordów świata kobiet na różnych dystansach lekkoatletycznych na pierwszy rzut oka można odnieść wrażenie, że dzisiejsze zawodniczki nie są w stanie dorównać tym sprzed lat. Na 12 dystansów bieganych na bieżni, aż 8 rekordów utrzymuje się od 20 lub więcej lat. Czy to znaczy, że 25-30 lat temu kobiety biegały szybciej albo że takie zawodniczki jak Tirunesh Dibaba czy Meselech Melkamu nie dorównują ich poprzedniczkom? Niezupełnie.

Przyjrzyjmy się dokładniej „regresowi” kobiecych wyników od lat 90. Większość aktualnych rekordów świata budzi wiele wątpliwości albo zupełnie wprost można powiedzieć, że zostały ustanowione przez zawodniczki na dopingu, ale IAAF nie kwapi się, żeby cokolwiek zmieniać w istniejących rankingach, bo nie istnieją na to twarde dowody.

Najstarszy rekord świata należy do Czeszki – Jarmily Kratochvílovej – przez ostatnich 30 lat do jej 1:53,28 w biegu na 800 metrów zbliżyła się tylko Kenijka Jelimo. Kratochvílovej nigdy nie udowodniono zażywania niedozwolonych środków, co nie zmienia faktu, że na przestrzeni lat Czeszka przeszła pewną metamorfozę – zaczynając od nienaturalnej muskulatury, poprzez twarz, a na głębokim męskim głosie kończąc. Wszystko to wskazywałoby na sterydy i wcale nie byłby to przypadek odosobniony. W tamtym czasie Czeszka rywalizowała z Niemkami, m.in. Maritą Koch, która do tej pory lideruje w rankingach biegu na 400 m – 4 z 5 najlepszych wyników w historii tej dyscypliny należą właśnie do niej, a piąty należy do… Kratochvílovej.

Jarmila Kratochvilova z Wilsonem Kipketerem. Fot. PAP

Jarmila Kratochvilova z Wilsonem Kipketerem prezentują swoje życiówki na 800 m. Fot. PAP

Zawodnicy reprezentujący dawne NRD wygrali klasyfikację drużynową podczas pierwszych lekkoatletycznych MŚ w 1983 roku. Po wielu latach pojawiają się osoby, które zaczynają mówić, jak do tego doszło. – Byliśmy jednym wielkim eksperymentem, chemicznymi królikami doświadczalnymi – powiedziała w wywiadzie dla BBC Sport Ines Geipel – była rekordzistka świata w sztafecie 4 x 100 m. Ministerstwo Bezpieczeństwa Państwowego NRD dysponowało dokumentami, z których wynikało, że we wschodnich Niemczech działał program mający na celu wszelkimi możliwymi sposobami sprawić, że Niemcy będą największą potęgą sportową świata. Ok. 1500 lekarzy i trenerów zostało zaangażowanych w projekt i podawało zawodnikom sterydy wmawiając im, że tabletki, które biorą, to zwykłe witaminy. Do programu włączano ok. 2000 zawodników rocznie, a najmłodsi mieli 12-13 lat. Rekordy wszech czasów zostają do dziś.

Szkoła chińska

Jeszcze więcej wątpliwości budzą wyniki chińskie osiągane w latach 90. Na arenach sportowych pojawiła się wtedy armia Ma Junrena – trenera, który przemierzył całe Chiny w poszukiwaniu zawodniczek, które w biegu przypominały mu strusie – biegały z bardzo wysoką kadencją nisko unosząc kolana. Twierdził, że właśnie taki bieg daje najlepsze efekty.

Zachodnie media zawsze przedstawiały go jako szarlatana, ale na to akurat można przymknąć oko – przecież wszystko, co jest inne niż nasze, musi być „dziwne”. Wątpliwości budzi nie tyle to, że zawodniczki jadły zupę z żółwia czy osła albo że eksperymentowano na nich z akupunkturą – takie uroki Chin. Kontrowersyjne jest raczej to, że dziewczyny były koszarowane, trzymane bardzo krótko, często wyzywane, karane, a nawet bite. Chore ambicje trenera były wręcz niemożliwe do zaspokojenia, stąd podejrzenia o stosowanie dopingu, a konkretnie EPO, które w tamtym czasie pojawiało się w wielu innych sportach, a pozostawało niewykrywalne podczas testów. Poza tym aktualne rekordy świata na 1500 m i 10 000 m zostały ustanowione podczas Chińskiej Olimpiady Narodowej w Pekinie, gdzie testów antydopingowych nie było wcale, a dodatkowo padały zastrzeżenia co do długości trasy. Podejrzewa się, że Wang Junxia bijąc rekord świata na 10 000 m, przebiegła jedno okrążenie stadionu za mało. Nie istnieje żaden zapis wideo z tego biegu, Wang Junxia nigdy wcześniej i nigdy później nie osiągnęła wyniku podobnej klasy, a po 20 latach najlepszy rezultat należący do Etiopki Meselech Melkamu jest gorszy aż o 22 sekundy! Armia Ma rozpadła się przed Igrzyskami Olimpijskimi w Sydney, gdy chińscy zawodnicy zaczęli wpadać na testach antydopingowych. Ostatecznie 27 sportowców nie poleciało do Australii – w tym 6 zawodniczek trenowanych przez Ma.

Czyste rekordy

Doping działa silniej właśnie na kobiety niż na mężczyzn, a w latach 80., jeśli panie przestawały wykazywać progres komunistyczni lekarze próbowali zrobić z nich… panów. Z biegiem lat testy antydopingowe stawały się coraz lepsze i zarówno środki na bazie testosteronu, hormonu wzrostu, jak i EPO były już wykrywalne i nawet jeśli zawodnicy coś stosowali, to nie dawało to aż tak piorunujących efektów.

Inne kobiece rekordy też nie pozostają bez kontrowersji. Ani Flo-Jo, ani Donkowa, ani tym bardziej sztafeta ZSRR nie mają czystej karty. Można domniemywać, że z obecnych rekordów świata kobiet przejrzyste pozostają te z biegu na 5000 m (bieg na 5000 m zastąpił bieg na 3000 m na MŚ w 1995 roku), 3000 m z przeszkodami (rozgrywany na MŚ dopiero od 2005 roku), 400 m przez płotki (nie cieszył się popularnością w latach 80.) oraz sztafeta 4 x 100 m (rekord z IO w Londynie w 2012 roku). Do niektórych wyników światowa czołówka po 25-30 latach rozwoju biegania powoli zaczyna dobijać, ale czasy Koch, Kratochvílovej czy Wang Junxi są tak rewelacyjne, że aż absurdalne. Warto mieć tego świadomość, gdy będziemy śledzić zmagania sportowców w na kolejnych mistrzostwach globu. Nie zawsze spostrzeżenie typu: „Jest słaba, pobiegła dwie sekundy gorzej niż rekord świata” będzie adekwatne.

Jakub Wolski, “Kobiece rekordy wszech czasów”, Bieganie lipiec-sierpień 2013

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger