fbpx

Kocha, lubi, szanuje, nie chce, nie dba, żartuje – zawodowi biegacze o bieżni mechanicznej

Autor: Jakub Karasek • 11.01.2019

bieznia-mechaniczna

Fot. istockphoto.com

Bieżnia mechaniczna to urządzenie, które wśród biegaczy wywołuje skrajne reakcje. Są tacy, którzy nie wyobrażają sobie treningów bez korzystania z napędzanej taśmy, inni za żadne skarby nie chcą postawić na niej nawet kroku. A jak podchodzą do niej biegacze polskiej czołówki?

Temat bieżni mechanicznej wzbudził niedawno sporo emocji w polskim biegowym środowisku. Sprawa zaczęła się od wpisu Bartka Olszewskiego na blogu warszawskibiegacz.pl, w którym odniósł się do komentarzy osób, twierdzących pod jego wpisami w kanałach społecznościowych, że nie potrafią pojąć, dlaczego Bartek biega na bieżni mechanicznej. Warszawski Biegacz przekonywał, że to urządzenie jest doskonałym narzędziem treningowym i przedstawił listę argumentów na poparcie tej tezy.

Sam tekst wzbudził jednak różne emocje i dalsze dyskusje. Do wpisu Bartka odniósł się m.in. Jakub Abramczuk, prowadzący blog 100HRmax.pl, przytaczając listę argumentów przeciwko korzystaniu z bieżni mechanicznej w klubach fitness czy na siłowniach. Oczywiście oba teksty wywołały sporo komentarzy ze strony internautów. Nic w tym dziwnego, wszak opinie na temat bieżni mechanicznej są bardzo różnorodne w całym środowisku biegowym.

Co na to polska czołówka?

Dyskusja, jaka rozgorzała na temat bieżni mechanicznej skłoniła nas do tego, by zapytać biegaczy z polskiej czołówki, czy korzystają z tego urządzenia w swoim treningu. Jak się okazuje, nawet wśród nich możemy spotkać się z bardzo różnymi opiniami. Są tacy, którzy dość regularnie na niej biegają, ale znajdziemy również osoby stroniące od napędzanej taśmy. Przykładem może być 10. zawodniczka ostatnich Mistrzostw Europy w maratonie Izabela Trzaskalska:

Biegałam raz w życiu na bieżni mechanicznej w lipcu 2018 r. na obozie w Jakuszycach i to tylko 6 km rozbiegania na drugim treningu. Na dworze tego dnia akurat była ulewa i też tak naprawdę weszłam na bieżnię z ciekawości. Nie mam możliwości ani dostępu do korzystania z bieżni. Nie jestem za tym żeby biegać na bieżni mechanicznej. Jak na razie daje sobie radę bez niej (śmiech).

Bez bieżni mechanicznej obchodzi się również aktualna mistrzyni Polski w biegu na 10 km Renata Pliś – zarówno w czasach, kiedy startowała wyłącznie na tartanie jak i teraz, gdy coraz częściej widujemy ją w biegach ulicznych.

Nie biegam na bieżni mechanicznej. Przez tyle lat może ze 3 razy zrobiłam na niej trening i zdarzyło się to w Meksyku, gdyż na dworze było pełno piachu w powietrzu. Na jednym treningu maksymalnie przebiegłam 8 km. Jakoś nie przemawia do mnie trening na tej bieżni. Mam wrażenie, że łatwiej się po niej biega i nie wymaga to tyle siły przy odbiciu jak na naturalnym podłożu.

Finisz Polki Renaty Pliś, która zajęła 7 miejsce

Renata Pliś przez całą swoją biegową karierę unika korzystania z bieżni mechanicznej. Treningi na niej wykonane można policzyć na palcach jednej ręki. Fot. Kamil Nagórek

W podobnym tonie wypowiada się Anna Gosk, 14. zawodniczka niedawnych Mistrzostw Europy w biegach przełajowych sprzed miesiąca. Ona również nie należy do fanów biegania w miejscu:

Nie korzystam z bieżni mechanicznej. Lubię kontakt z naturą, a bieganie na bieżni jest bardzo monotonne. Biegając pod dachem nie przystosowujemy się do trudnych warunków panujących na zewnątrz. Zawody odbywają się w różnych warunkach atmosferycznych i nie mamy na nie wpływu. Trening na zewnątrz wymaga adaptacji oraz radzenia sobie np. z silnym wiatrem lub padającym deszczem.

Niektórzy zawodnicy z polskiej czołówki wybierają treningi na bieżni mechanicznej wyłącznie wtedy, kiedy warunki na zewnątrz są bardzo niesprzyjające do treningu. Jednak decydują się realizować na niej tylko określone jednostki treningowe. Wielokrotny Mistrz Polski w biegu na 10 km i 4. zawodnik Mistrzostw Europy w półmaratonie, Marcin Chabowski wskakuje na napędzaną taśmę tylko pod pewnymi warunkami:

Z treningów na bieżni korzystam wtedy, kiedy wiem, że przez kilka dni warunki pogodowe będą niesprzyjające. Jeśli mam zaplanowany mocny trening na wtorek i jest kiepska pogoda, ale wiem, że w środę sytuacja się poprawi, nie będzie huraganu czy śnieżycy, to po prostu przesuwam plan o 1 dzień. Jeżeli natomiast złe warunki utrzymują się przez dłuższy czas, to akcenty wykonuję na bieżni mechanicznej, ale są to najczęściej biegi przerywane i stosunkowo niedługie. Zdarzają się, ale naprawdę rzadko, dłuższe mocniejsze odcinki biegu ciągłego, ale nigdy nie przebiegłem więcej takiego mocnego zakresu jak 12 km. Uważam, że objętość treningu na bieżni mechanicznej nie powinna przekraczać 20% tygodniowego kilometrażu.

Marcin Chabowski

Marcin Chabowski preferuje treningi w terenie, ale czasami zdarza mu się korzystać z bieżni mechanicznej.

Marcin Chabowski przestrzega też przed wykonywaniem niektórych typów treningów na napędzanej taśmie:

Na pewno nie jestem zwolennikiem wykonywania na bieżni mechanicznej długich wybiegań. Jeśli w planie jest 30 km, to nie wyobrażam sobie biegania tego na bieżni. Zdecydowanie lepiej pobiec ten trening na zewnątrz choćby w wolniejszym tempie, a czasem nawet skrócić go o kilka kilometrów, bo czas pracy i tak będzie dłuższy. Podobnie nie zalecam robienia podbiegów na ruchomej taśmie, bo w tych warunkach i przy tym charakterze pracy ten trening może być kontuzjogenny.

Również w przypadku startującego na krótszych dystansach, aktualnego halowego mistrza Polski na 3000 m i wicemistrza na otwartym stadionie na 1500 m Adama Czerwińskiego, to plan treningowy oraz warunki zewnętrzne determinują, czy dana jednostka będzie realizowana na powietrzu czy pod dachem:

Z bieżni mechanicznej korzystam tylko i wyłącznie w okresie zimowym ale nie za często. Raz, maksymalnie dwa razy w tygodniu, w czasie gdy jest bardzo zimno i ślisko, gdy występuje duży smog lub gdy bieżnia na stadionie jest zasypana, a ja potrzebuję wykonać mocniejszą jednostkę treningową. Kiedy tylko warunki pozwalają korzystać z bieżni na stadionie lekkoatletycznym – nie zastanawiam się dwa razy – wybieram stadion. Również w pozostałych sytuacjach wszystkie inne treningi wykonuję w terenie. Na pewno na „taśmę” nie idę, gdy mam do wykonania rozbieganie. Uważam, że nawet gdy podłoże jest zasypane śniegiem i przez to noga trochę nam ucieka, ma to dla naszych mięśni korzystni wpływ. Trzeba cały czas panować nad równowagą, pracują mięśnie stabilizujące, a po treningu czujemy mięśnie, o których istnieniu nawet nie mieliśmy pojęcia (śmiech).

Większym problemem jest tutaj smog, który niestety w Krakowie czy w Wieliczce, czyli tam gdzie najczęściej trenuję, utrzymuje się znacznie dłużej niż wspomniany śnieg. Dla zdrowia zalecam częściej jednak korzystać z bieżni mechanicznej w klimatyzowanym pomieszczeniu.

Nieco (choć tylko nieco) bardziej przychylnym wzrokiem na bieżnię mechaniczną patrzy 16. zawodnik mistrzostw Europy w półmaratonie Szymon Kulka.

Biegam na bieżni mechanicznej wtedy, kiedy warunki na zewnątrz nie pozwalają na zrealizowanie treningu. Mieszkam na południu Polski, gdzie zimy potrafią być srogie i śnieżne. Na co dzień wolę biegać na zewnątrz, czy jest zimno, czy pada, ale jeśli jest dużo śniegu lub drogi są oblodzone, wybieram trening na bieżni. Można na niej zrealizować różnorodne jednostki: rozbiegania, trochę szybsze biegi czy podbiegi. W moich warunkach zimą korzystam z treningów na bieżni mechanicznej. Mam nawet swoją w domu.

A jak to wygląda na świecie?

Śmiało można powiedzieć, że w kwestii korzystania z bieżni mechanicznej podzielony jest cały biegowy świat. Najczęściej powodem do dyskusji jest okres zimowy i ewentualne niezbyt dogodne warunki atmosferyczne. Oczywiście niektórych zawodników, np. biegaczy trenujących w Kenii czy Etiopii temat ten praktycznie nie dotyczy. Ale dyskusje odnośnie napędzanej taśmy toczą się np. w Stanach Zjednoczonych. Popularne forum letsrun.com jest pełne wątków, w których obie strony debaty przekonują o użyteczności/bezużyteczności tego urządzenia. I tam również za przykłady służą zawodnicy elity, którzy… a jakże, są w tej materii podzieleni.

Brązowa medalistka olimpijska i rekordzistka USA w maratonie Deena Kastor sama przyznaje, że nie znosi treningów na bieżni mechanicznej i stara się jej za wszelką cenę unikać. Mimo tego, właśnie ze względu na warunki zewnętrzne, była czasami zmuszona pobiec szybkie jednostki na kręcącej się taśmie. Swojego braku sympatii do bieżni mechanicznej nie ukrywał także jeden z najszybszych białych biegaczy na dystansie 5000 m i 10 000 m w historii – Chris Solinsky. Jednak pod okiem Jerry’ego Schumachera zdarzało mu się wykonywać na niej treningi. Reprezentantka Wielkiej Brytanii Tina Muir również zalicza się do obozu nie przepadającego za bieżnią mechaniczną. W jednej ze swoich wypowiedzi przyznała, że przez 5 lat profesjonalnego treningu wykonała na niej nie więcej niż 10 treningów.

Solinsky5K

Chris Solinsky biegał na bieżni mechanicznej tylko na wyraźne zalecenie swojego trenera Jerry’ego Schumachera. Fot. Wikimedia.

Po drugiej stronie barykady znajdziemy prawdziwych fanów elektrycznej taśmy. Pierwsze kroki prowadzą nas do… Norwegii. Słynni bracia Ingebrigsten regularnie biegają na niej szybkie jednostki. Jej wielkim zwolennikiem był inny Norweg – Marius Bakken – rekordzista swojego kraju na 3000 i 5000 m, przyznając w jednym z wywiadów, że w okresie zimowym przez kilka lat wszystkie szybkie treningi wykonywał na bieżni mechanicznej. Urządzenia ta są również powszechnie obecne w Nike Oregon Project – w czasach swoich treningów w NOP Mo Farah publikował nawet na swoich kanałach w mediach społecznościowych zdjęcia z treningu, podczas którego pokonał 20 mil (ponad 32 km) na bieżni mechanicznej. W przypadku grupy prowadzonej przez Alberto Salazara popularność zyskały tzw. bieżnie antygrawitacyjne. Ale to nie jedyna innowacja, jaka jest dostępna w tego typu urządzeniach. Cytowany wcześniej Adam Czerwiński korzysta z właściwej bieżni mechanicznej. Czyli takiej napędzanej siłą mięśni, a nie przez podłączenie do gniazdka:

Ostatnio korzystam z tzw. naturalnej bieżni, która nie jest automatyczna, a napędzana przez nas samych. Krok biegowy jest w niej bardziej naturalny, kiedy chcemy przyspieszyć – przyspieszamy, kiedy zwolnić – zwalniamy. Do tego ograniczone są wahania środka ciężkości i uruchomione mięśnie stabilizujące cały nasz tułów. Dlatego jeśli wybieram już bieżnię mechaniczną, to szukam właśnie tej wspomnianej przeze mnie.

Korzystać czy nie korzystać? Oto jest pytanie

Biorąc pod uwagę wszystkie powyższe wypowiedzi i doświadczenia biegaczy trudno jednoznacznie odpowiedzieć czy biegać na bieżni czy nie. Jak widać nawet zawodowcy są w tej sprawie podzieleni. Jedni twierdzą, że przecież kilkadziesiąt lat temu nie było bieżni mechanicznych i ludzie też biegali, czasami nawet szybciej niż dzisiaj, w związku z czym nie widzą potrzeby korzystania z napędzanej taśmy. Inni odpowiedzą, że należy iść z duchem czasu i nie ma sensu obawiać się dostępnych nowinek technologicznych.

Co to znaczy dla nas amatorów? Choć zwolennicy bieżni mechanicznej będą mogli podać wiele argumentów przemawiających na jej korzyść, przeciwnicy napędzanej taśmy znajdą tyle samo powodów, by unikać tego urządzenia. Wszystko rozbija się o nasze wewnętrzne przekonania i podejście treningowe. Ostatecznie bieżnia mechaniczna to tylko narzędzie i tak, jak pisali autorzy obu tekstów przywołanych na początku niniejszego artykułu, każdy z nas jest inny i samodzielnie podejmuje decyzje o tym, w jaki sposób i po czym biega.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger