fbpx

Ludzie > Elita biegaczy

Łukasz Sagan, trzykrotny finiszer Spartathlonu: „Czasami trzeba zrobić krok w tył, aby pójść naprzód [WYWIAD]

Fot: Archiwum Łukasza -Xiqiao Mountain International- 4hr Ultramaratho. Chiny 2017

Fot: Archiwum Łukasza -Xiqiao Mountain International- 4hr Ultramaratho. Chiny 2017

Pierwszy ultramaraton pobiegł przez ciekawość. Kolejne, dłuższe dystanse wybierał z tego samego powodu. O tym jak to jest biegać przez dwie doby i jak ważna dla ultramaratończyka jest meta wyczekiwanego biegu opowiada Łukasz Sagan

W 2012 roku po raz pierwszy startujesz w biegu ultra. Rodzimym, bieszczadzkim Rzeźniku. Mijają 4 lata, a Ty meldujesz się z 7-mą lokatą na mecie jednego z najbardziej kultowych, asfaltowych biegów ultra na świecie – Spartathlonie. Rok później bijesz krajowy rekord w biegu 48- godzinnym. Jak widać, przez pięć lat można przesunąć horyzont daleko poza polskie Bieszczady. Ale opowiedz, jak to się zaczęło? Nie wstałeś przecież z kanapy i nie przebiegłeś od razu setki?

Zaczęło się w 2016 roku od biegu na 5 km w Warszawie. Tak spodobała mi się atmosfera zawodów, że podjąłem decyzję wystartować również rok później. Oczywiście wtedy nawet nie wpadło mi do głowy, że pobiegnę kiedyś w jakimś ultra maratonie, chyba nawet nie byłem świadomy, że w ogóle są organizowane takie zawody. Aż do 2012 roku, kiedy to na moim horyzoncie pojawiła się myśl o udziale w Biegu Rzeźnika właśnie. Sam oczywiście też na to nie wpadłem. A później to już było z górki, no i trochę pod górkę, jak to w biegach górskich. Górskie ultra na początku było dla mnie też świetną okazją, aby pobyć w górach. Zanim zacząłem biegać, może raz w życiu byłem w Bieszczadach. Jak się później okazało, chodziłem wtedy trasą Biegu Rzeźnika, więc można powiedzieć, że nieświadomie zrobiłem jej częściowy rekonesans. Poza Bieszczadami byłem może raz w Tatrach i to tyle, jeśli chodzi o moje doświadczenia związane z górami przed.

Z przytupem. I tak od razu wiedziałeś, że to bieganie dla Ciebie?

Kolejny rok był dla mnie biegowo bardzo eksperymentalny, startowałem w zawodach na różnych dystansach. Od tych na 5 km po bieg 24 godzinny na asfalcie.

Niezły rozstrzał. Tylko skąd po górskim ultra wziął się pomysł na udział w płaskich, asfaltowych kolosach?

Pierwszy bieg 24 godzinny pobiegłem eksperymentalnie w 2013 roku w Katowicach. Biegałem w dziurawych butach. Takie były początki mojego biegania po pętlach. Na szczęście od tamtego czasu wiele się pozmieniało. Nabiegałem wówczas całe 172,674 kilometry. Przy czym ostatnie 4 czy 5 godzin już tylko chodziłem ze względu na kontuzje przeciążeniową stopy. Nie byłem w stanie biegać. Od tamtej pory tylko raz startowałem docelowo w biegu 24 godzinnym (2017). Nie poprawiłem tam niestety swojej życiówki, którą to ustanowiłem na półmetku zawodów 48 godzinnych w 2016 roku, ale akurat na to wpływ miało kilka innych czynników.

Na jednym się nie skończyło, wiec jednak coś fajnego jest w tych startach?

Wiesz, żeby zrozumieć zawody 24, 48 godzinne i dłuższe, trzeba spróbować je przeżyć samemu na własnej skórze. Większość ludzi, którzy nie brali w nich udziału, zarzuca im monotonnie i nudę, ja uważam, że tu nie ma czegoś takiego.

Biegi tego typu są doskonałym sprawdzianem ludzkiej psychiki, wytrzymałości i hartu ducha. Tutaj trzeba biegać przez cały czas, aby nabiegać dobry wynik. Wyjątkowe w nich jest również to, że nie da się skończyć tych zawodów wcześniej, jak ma to miejsce w biegach z punktu A do punktu B, tutaj trzeba wytrzymać pełną dobę, dwie, a uwierz mi – im więcej kilometrów w nogach, tym bardziej boli. Stąd myślę, bierze się niszowość tej jakże trudnej, ale i pięknej dyscypliny. Dzięki tym imprezom poznałem, jak smakuje ultra na asfalcie. Po pierwszych zawodach 24 godzinnych podjąłem też decyzje o kolejnym starcie. Bo skoro dałem radę biegać 24 godziny po asfalcie, to dlaczego by nie spróbować pojechać do Chamonix i pobiec zawodów Ultra Trail du Mont Blanc?

Ale to chyba nie do końca tak, że po płaskim ultra postanawiasz pobiec Ultra Trail du Mont Blanc?

Nie, nie. Moje biegi ultra zaczęły się w górach i wchodząc w to coraz bardziej raczej tylko takie starty brałem pod uwagę, już po tym, kiedy pojawiła się opcja startu w UTMB. Ten bieg 24 godzinny pobiegłem z zupełnej ciekawości. Dystans pokonany na tych zawodach umocnił mnie jednak w przekonaniu, że jest szansa, że poradzę sobie w Alpach. W przygotowaniach ukierunkowany byłem na bieganie górskie. Miesiąc przed UTMB startowałem jeszcze w Biegu 7 Szczytów, gdzie pierwszy raz podjąłem decyzję o zejściu z trasy. Kontuzja, która doskwierała mi w trakcie biegu spowodowała, że odpuściłem, wolałem odżałować ten start. Oczywiście wniosków “po” nie wyciągnąłem i identyczny błąd popełniłem podczas biegu we Francji.

Fot. Sparta Photography Club, Spartathlon, Grecja 2017..jpg

Fot. Sparta Photography Club, Spartathlon, Grecja 2017..jpg

Co się wydarzyło?

W obu przypadkach moim problemem były stopy. A dokładnie odparzenia. Myślę, że wywołane źle dobranymi butami i skarpetkami. Na szczęście udało mi się jakoś „doczołgać” do mety tego biegu. W poniedziałek po UTMB nie byłem w stanie stanąć na moich stopach. Nie przeszkodziło mi to jednak tydzień później stawić się na starcie Biegu 7 Dolin w Krynicy… Ten szczęśliwie udało się ukończyć w nieco ponad 13 godzin. Wtedy ten wynik zdecydowanie mnie satysfakcjonował.

Sporo tego biegania… Nie miałeś obaw, że ciało może nie podołać Twoim planom?

Patrząc na to z perspektywy czasu wiem, że nie było to zbyt mądre, ale byłem wówczas na etapie biegania, gdzie mniej liczył się wynik, a bardziej zaliczenie kolejnych zawodów. Zrobić w tej sytuacji, tydzień po UTMB, Bieg 7 Dolin, to było coś. Pyza tym start w biegu miałem opłacony. A jeśli faktycznie coś by się działo w trakcie, to zszedłbym wówczas z trasy i nie było by problemu. Teraz pewnie bym się na to nie zdecydował.

Przyszedł rok 2015 i wpadłeś na kolejny pomysł próbowania się z długim dystansem?

Tak. Zaliczyłem swój debiut w Spartathlonie. Szczerze przyznam, patrząc po moim doświadczeniu biegowym, nie byłem przekonany, czy uda mi się dostać na listę startową, uznałem jednak, że chyba łatwiej będzie mi przebiec te zawody, niż miałbym najpierw zrobić kwalifikacje do tego biegu. Jak pomyślałem, tak zrobiłem. Udało się, zakwalifikowałem się i pojechałem do Grecji. Po powrocie byłem pewien tylko jednego. Na pewno tam wrócę.

Zakwalifikować? To co trzeba zrobić, żeby móc pobiec w Spartathlonie?

W pierwszej kolejności wysłać swoje biegowe „CV”. Na tej podstawie komisja Spartathlonu decyduje, kto ma prawo uczestniczenia w zawodach. W przeciwieństwie do UTMB nie ma tutaj punktów, które zbiera się w poszczególnych biegach, ale wymagane są konkretne wyniki lub czasy z innych zawodów, np. trzeba ukończyć zawody na dystansie 100 km poniżej 10 godzin (mężczyźni) i 10:30 (kobiety), ukończyć zawody na dystansie powyżej 220 km w czasie poniżej 36 godzin (mężczyźni) i 37 godzin (kobiety) lub jeśli ktoś brał już udział w Spartathlonie, to musiał go ukończyć w limicie 36 godzin, organizatorzy podają też inne konkretne kryteria i imprezy, które należy ukończyć w określonym czasie. Jeśli weryfikacje przejdziesz pozytywnie, ostateczna lista zawodników wyłaniana jest w drodze losowania.

Fot. Archiwum Łukasza. Xiqiao Mountain International 24hr Ultra Marathon, Chiny 2017.

Fot. Archiwum Łukasza. Xiqiao Mountain International 24hr Ultra Marathon, Chiny 2017

Biegałeś tam już trzykrotnie. W tym roku również planujesz ten start?

Po pierwszym starcie obiecałem sobie, że chcę tam wrócić i szczęśliwie ukończyć te zawody przynajmniej 5 razy. W tym roku uznałem jednak, że muszę popracować nad pewnymi elementami, aby móc może powalczyć w przyszłości o lepszy wynik. Stąd decyzja o rezygnacji z udziału w tym roku. Jak to się mówi, czasami trzeba zrobić krok do tyłu, żeby pójść naprzód. Mam tylko nadzieję, że organizatorzy dożywotnio nie zarezerwowali mi tam 7 miejsca. W 2017 pomimo poprawy czasu na tej trasie, po raz drugi z rzędu udało mi się dobiec na tej pozycji. Liczę, że jednak kiedyś uda się poprawić tę lokatę.

To teraz jeszcze powiedz mi jakie jest Twoje najlepsze wspomnienie związane z bieganiem?

Hm…, może meta Spartathlonu?

Po Twojej opowieści wcale mnie to nie zaskakuje. I co dalej? Patrząc na Twój sezon 2017 wybierałeś głównie asfaltowe ultra. To zbieg okoliczności? A może kierunek w którym chciałbyś się rozwijać?

Wynika to po prostu z tego, że łatwiej było mi się przygotować do startów asfaltowych, niż do biegów górskich. Na pewno będę chciał wrócić w góry, a już na pewno zwiększyć ilość startów w zawodach górskich w stosunku do asfaltowych. Może nawet i w tym roku ? W górach zaczęła się moja przygoda z biegami ultra. Ale dla mnie ultra to i góry i asfalt. W końcu w tym wszystkim chodzi o bieganie, przynajmniej ja tak to rozumiem. Krajobrazy w startach górskich to tylko jakiś dodatkowy plus. Jeśli jednak chciałbym podziwiać widoki, to wtedy lepiej jest mi pójść na wycieczkę. Na zawodach trzeba być maksymalnie skupionym na szlaku oraz na tym, co się ma pod stopami i nie ma aż tak dużo czasu na podziwianie tego, co jest dookoła.

A pamiętasz kiedy bieganie stało się dla Ciebie zupełnie świadomym treningiem realizowanym pod osiągnięcia sportowe?

Myślę, że pod tym kątem przełomowym momentem był dla mnie rok 2016. Okazało się, że wprowadzając małe zmiany, jestem w stanie coś fajnego, jak na swoje możliwości, nabiegać. Wcześniej nawet przez myśl mi chyba nie przeszło, że mogę myśleć o walce w jakichkolwiek zawodach.

To jaki był ten rok przełomów?

Zadebiutowałem w zawodach 48 godzinnych. Ponownie powodem była tutaj czysta ciekawość: jak to jest, dla odmiany biegać dwie doby? Ostatecznie okazało się, że nie jest najgorzej. Znalazłem w intrenecie, że takie zawody rozgrywane są w Atenach. Mały, nieznany nikomu festiwal biegowy. Miejsce znałem, więc tak podjąłem decyzja o udziale właśnie w tych konkretnych zawodach. Pojechałem. Sam, po cichu, jako jedyny zawodnik z Polski. Po zawodach, a może nawet już w ich trakcie już nie było tak cicho, informacja się rozniosła, a naprawdę nie liczyłem na to. Chciałem po prostu pojechać, zrobić robotę i wrócić. Ku mojemu zaskoczeniu zawody udało się wygrać, z całkiem niezłym rezultatem 361 km i o nieco ponad 9 km otarłem się o rekord Polski. Mając na tyle dużą przewagę nad drugim zawodnikiem i problemy ze stopą, zdecydowałem, że 4 godziny przed zakończeniem zawodów oddam chip i zakończę zmagania. Najzabawniejsze w tej historii jest to, że jadąc tam, nie wiedziałem jaki jest obecny rekord i nie po to tam pojechałem, ale to Brytyjczycy sprawdzali mi na smartfonie, ile brakowało mi do jego pobicia i gorąco zachęcali abym biegał dalej. Po tym starcie obiecałem sobie, że wrócę po ten rekord za rok. W 2016 wspólnie z Rafałem Bielawą udało się też zwyciężyć w Biegu 7 Szczytów oraz znacznie poprawić czas i miejsce na Spartathlonie, który to, był wyjątkowy dla Polskiego sportu i środowiska ultra, gdyż pierwszy raz w historii tej imprezy wygrał go Polak: Andrzej Radzikowski.

Należysz do rodziny Salco Garmin Team. Jesteś jednym z jej zawodników, ale równocześnie pełnisz w tej ekipie również inną rolę?

Zgadza się. Jestem trochę zaangażowany w życie teamu również od strony technicznej 😉

To znaczy?

Staram się czasami poskładać wszystko w całość, bo wiesz – jak team tworzą zawodnicy z różnych części kraju, to moim zadaniem jest, aby to wszystko miało ręce i nogi.

Poza tym nie mogę zdradzać wszystkich tajemnic.

Ale o planach na zbliżający się rok to chyba możesz opowiedzieć? Masz w swoim kalendarzu taki najważniejszy bieg do którego chciałbyś się przygotować?

Nigdy chyba nie miałem tego jedynego startu, który byłby priorytetem, pod który ustawiałem cały swój sezon. W tym roku również jest podobnie, gdyż mam zaplanowanych 4-5 startów, na których będę chciał powalczyć, oczywiście w miarę swoich możliwości.

To chociaż zdradź ten pierwszy.

Perun SkyMarathon w Czechach. 5 maj. Biegałem we wszystkich dotychczasowych edycjach tej imprezy. Tyle, że ten start to zupełnie nie moja biegowa „bajka”. Jadę tam treningowo. Żeby powalczyć musiałbym zupełnie inaczej trenować, a na to nie mogę sobie pozwolić.

Czekamy na Ciebie we Wrocławiu! Dziękuję za rozmowę i trzymam kciuki za Twoje biegowe plany Łukasz!

Łukasz Sagan 12 lutego 2018 r  będzie gościem wydarzenia “Spotkania z TRAILem”. Szczegóły znajdziesz na stronie wydarzenia.

Spotkania z Trailem to wydarzenie dla ludzi i o ludziach związanych z bieganiem oraz innymi formami sportowej aktywności. Nie tylko tej górskiej. Podczas trzeciego spotkania w Pubie Wędrówki naszym gościem będzie Łukasz Sagan – ultramaratończyk, zawodnik teamu Salco Garmin Team.

mm
Katarzyna Melcer

Podoba ci się ten artykuł?

0 / 5. 0

Przeczytaj też

ASICS czy adidas? New Balance czy Under Armour? Nie wybieraj w ciemno. Nasi testerzy sprawdzili i opisali dla ciebie 9 modeli butów treningowych. Mamy nadzieję, że recenzje te pomogą ci dokonać dobrego wyboru. Li-Ning Cloud […]

Wielki test treningowych butów do biegania

Najnowsze badania pokazują, że witamina D ma ogromne znaczenie, jeśli chodzi o ryzyko zarażenia oraz przebieg choroby COVID-19, spowodowanej koronawirusem.

Witamina D a koronawirus powodujący COVID-19

Tego nie udało się jeszcze zrealizować żadnemu Polakowi, a tym bardziej w tak niecodziennych warunkach. Robert Wilkowiecki, najszybszy polski zawodnik elity, zaatakuje w warunkach domowych wynik trzykrotnego Mistrza Świata Jana Frodeno. Robert chce osiągnąć jeszcze […]

Robert Wilkowiecki szykuje się na złamanie 8 godzin na dystansie Ironman

43-letnia Sinead Diver z Australii nie szuka wymówek, dlaczego miałaby nie biegać szybko. Pracująca matka dwójki dzieci w zeszłym roku w Londynie przebiegła maraton w 2 godziny 24 minuty i 11 sekund, a przez pierwszą […]

Sinead Diver – biegowa supermama

W najbliższą sobotę 23 maja ulicami stolicy miał pobiec 15. Półmaraton Warszawski. Choć obecna sytuacja nie pozwala na to, abyśmy wzięli udział w tym wydarzeniu razem, zapraszamy biegaczy z całej Polski do spędzenia weekendu z […]

Przed nami wyjątkowy Weekend z Półmaratonem Warszawskim

Oficjalnie ponad pół roku trwały 2. nowożytne igrzyska olimpijskie. Zawody rozegrano 120 lat temu w Paryżu. Niewielu ówczesnych wiedziało wówczas jednak, że mają do czynienia z igrzyskami. Zapraszamy do zapoznania się z ciekawostkami (nie tylko […]

Sprinter zostaje medalistą olimpijskim w biegu na 5000 m, choć nie pokonał całego dystansu. Tak wyglądały igrzyska 120 lat temu!

Dwa lata temu był najlepszy w Poznaniu, a przed rokiem wygrał zawody na Florydzie. Dariusz Nożyński po raz kolejny wystartował w Wings For Life World Run, choć tym razem zawody miały inny charakter. Biegacz opowiedział […]

Dariusz Nożyński: „Wolę być w środku stawki, ale z rekordem życiowym”

Biegasz od dłuższego czasu bez konkretnego celu? Zastanawiasz się, czy treningi mają obecnie jakikolwiek sens? A może chcesz odpocząć, ale boisz się, że przez przedłużającą się przerwę stracisz to, co wypracowałeś wcześniej? Sprawdź, co zrobić, […]

Co zrobić, by z powodu przerwy czy braku treningowego celu, nie zaprzepaścić formy?