fbpx

Ludzie > Slider

Magdalena Gorzkowska: „Droga na szczyt góry i po wynik sportowy jest taka sama”

Cztery lata temu można było podziwiać ją na bieżni. Dziś łatwiej spotkać ją na górskim szlaku, choć niewiele osób dociera w te same miejsca co ona. Magdalena Gorzkowska zakończyła karierę biegową w wieku 24 lat, chwilę po zdobyciu najważniejszego medalu ze sztafetą. Była biegaczka opowiedziała nam m.in. o kulisach decyzji sprzed lat, zdobywaniu górskich szczytów oraz radości czerpanej z rzucaniu sobie nowych wyzwań.

Rok 2016 to był w Twojej karierze rollercoaster – zaczęło się od największego sukcesu, srebrnego medalu Halowych Mistrzostw Świata w 2016 roku, potem był brak powołania na IO w Rio de Janeiro i nagły koniec kariery. Brak wyjazdu na najważniejszą imprezę czterolecia to był punkt zwrotny?

Miało to duży wpływ na moją decyzję. Rzeczywiście rozczarowanie było duże, bo mój wkład pracy, czasu i własnych pieniędzy był ogromny. Marzenie o Igrzyskach było największym, jakie miałam do tamtej pory. Nie potrafiłam znów zakochać się w bieganiu i wyznaczyć sobie takiego celu, do którego miałabym podobną energię i motywację. Zauważyłam, że bieganie nie sprawia mi tej radości co wcześniej. Czułam się po prostu wypalona i do dziś się tak czuję. Rezygnacja była bardzo dobrą decyzją, w odpowiednim czasie, nie za bardzo odwleczoną. Dziś absolutnie jestem z niej zadowolona.

Miałaś 24 lata, na pewno brak startu na IO jako ambitny sportowiec traktowałaś jako porażkę, ale nie zastanawiałaś się czy to nie jest zbyt pochopna decyzja? Kiedy ostatecznie byłaś pewna, że rezygnujesz z biegania?

To nie była pochopna decyzja, kiełkowała już we mnie dużo wcześniej. Ostatecznie pożegnałam się z bieżnią wtedy, kiedy góry najwyższe stały się moim celem, marzeniem i dały emocje, których brakowało mi w bieganiu. Zapewniły wielką motywację, radość i chęć dążenia do osiągnięcia celu. Obrałam zupełnie inny kierunek, ale tego potrzebowałam.

Magdalena Gorzkowska

Brałaś pod uwagę opcję przerwy i powrotu do biegania np. po roku?

Raczej nie, ale miałam jeszcze próby powrotu, w 2017 roku. Zdałam sobie sprawę, że nie jestem w stanie wrócić fizycznie na tak wysoki poziom. Wiemy na jakim poziomie są nasze dziewczyny – na światowym. Po roku czy dwóch przerwy powrót na taki poziom jest niemożliwy.

Z perspektywy czasu bardzo dobrze oceniasz tę decyzję, ale czy są takie rzeczy z życia lekkoatlety za którymi tęsknisz?

Właśnie jest wręcz przeciwnie. Kariera lekkoatlety jest związana z wieloma ograniczeniami. Nasze życie jest całkowicie podporządkowane bieganiu i treningowi, całej otoczce – regeneracji czy diecie. Nie ma miejsca na inne sporty czy rozrywki, na nowe doświadczenia, które chcielibyśmy zdobywać. Trzeba naprawdę z wielu rzeczy zrezygnować. Nie ma czasu dla bliskich, rodziny. Lekkoatletyka na najwyższym poziomie wiąże się z wieloma wyrzeczeniami. Mi gdzieś to doskwierało w trakcie kariery. Cały czas szukałam innych pomysłów. Musiałam się z tym ograniczyć, a teraz nie muszę i jest mi z tym po prostu dużo lepiej.

Z tego co mówisz, starasz się nie patrzeć w przeszłość, ale zastanawiasz się czasem, co by było gdybyś została przy bieganiu? Dziś Magdalena Gorzkowska szykowałaby się do wyjazdu na IO?

Zastanawiam się, czasami widuję się z dziewczynami i widzę, jak to życie wygląda. Bardzo się cieszę, że już mnie tam nie ma. To życie jest bardzo ograniczone. Dziewczyny siedzą ciągle na obozie – spanie, jedzenie, trenowanie. Widzę, że gdybym miała dalej być w tamtym miejscu, byłabym chyba bardzo nieszczęśliwa.

Miałaś pomysł na siebie po bieganiu od razu po rezygnacji czy to przyszło z czasem?

Przyszło bardzo szybko, może kilka miesięcy po pożegnaniu się z bieganiem. Na początku poszłam na Mont Blanc. Tak to łyknęłam i tak mi się to spodobało, że wiedziałam, że będę chciała więcej i więcej. Znalazłam tam dużo więcej satysfakcji, której brakowało mi w bieganiu. Ono nie dawało mi radości od dłuższego czasu, nie było progresu, rekordów życiowych. Nie dawało mi spełnienia.

Dziś twoje życie to góry. W przygotowaniu do wypraw jest też miejsce na trening biegowy?

To trzon treningu, bo wydolność organizmu jest najważniejszym elementem, który muszę trenować. Natężenie treningu biegowego zmienia się w czasie – im bliżej wyprawy, tym jest go więcej. Bieganie jest dla mnie nadal świetnym narzędziem budowania bazy tlenowej i mimo wszystko lubię to, więc chyba nigdy z tego nie zrezygnuję.

03.04.2018 Chorzow Magdalena Gorzkowska przygotowuje sie do wejscia na Mount Everest Fot. Marek Kuwak/REPORTER

Co z rzeczy, których nauczyłaś się w wieloletnim treningu lekkoatletycznym, najbardziej przydaje się w górach?

Przede wszystkim to kwestia psychiki i umiejętność skupienia się na celu, dążenia do niego mimo przeciwności. Tak było w bieganiu, tak samo jest w górach. Chodzi o nie zwracanie uwagi na małe niepowodzenia w tej drodze, tylko skupienie się na najważniejszej rzeczy, do której dążymy i nie poddawaniu się mimo kryzysów. Droga na szczyt góry i po wynik sportowy jest taka sama. Schematy postępowania z biegania przeniosłam w góry – one są bardzo potrzebne.

Kiedy w ogóle w twoim życiu pojawiły się góry? Lekkoatletyka szła z nimi w parze czy trening zawodowy wykluczył wyprawy?

Trening zawodowy wykluczał wyprawy. Jedynie w okresie jesienno-zimowym czasem mieliśmy obozy w Zakopanem. Tam były też treningi biegowe, więc pewne szlaki mam bardzo obiegane. Moje pierwszy razy z górami były, gdy miałam 8 lat i z tatą chodziłam po wysokich tatrzańskich szczytach. Tam to zostało zaszczepione, a w trakcie kariery musiało zostać uśpione, bo nie mogłam sobie na to pozwalać. Wręcz osoby trenujące lekkoatletkę mają zakazy uprawiania różnych tego typu sportów.

Po tylu latach treningu lekkoatletycznego, całkowita rezygnacja i przejście w góry to była w twoim życiu rewolucja? Nie miałaś obaw co będzie, jeśli to się nie powiedzie?

Na pewno to była rewolucja, ale nie miałam takich myśli, że może mi się to nie udać. Wiedziałem, że to kwestia czasu, że prędzej czy później pójdę w Himalaje, bo one stały się moim nadrzędnym celem. Mając go w głowie, robiłam wszystko, żeby tam dotrzeć. Wydaję mi się, że nastąpiło to dosyć szybko. Dwa lata od tego jak zaczęłam o tym marzyć, byłam już na szczycie Everestu. Skupiłam się na tym celu mocno i zrobiłam wszystko, żeby go osiągnąć.

Czym się różni przygotowanie do wypraw górskich od wyczynowego treningu lekkoatletycznego? Masz teraz więcej swobody i więcej zależy od ciebie?

Zdecydowanie tak. Jestem swoim trenerem od lat, ale trening pod góry nie musi być tak restrykcyjny, przynajmniej w moim przypadku, bo moje ciało nie zapomina tej wieloletniej wykonanej pracy i bardzo szybko wracam na pewien poziom sportowy. Wystarczy utrzymywanie pewnych dyspozycji i w niektórych okresach trochę cięższy trening. To jest nieporównywalne, bo w lekkoatletyce najczęściej są to dwa treningi dziennie. To regularne doprowadzanie się do bardzo ciężkiego stanu i długu tlenowego. Pod góry nie muszę aż tyle go robić, raczej sporadycznie. Głównie skupiam się na bazie tlenowej i treningu siłowym. Jest to nieporównywalnie prostszy trening do tego wykonywanego kiedyś.

Magdalena Gorzkowska

Góry to wolność, ale też olbrzymi wysiłek. Co było dla ciebie najtrudniejsze na pierwszej wyprawie?
Myślę, że obycie ze sprzętem i generalnie wyposażenie się o odpowiedni sprzęt dla mnie. Poznanie reakcji swojego organizmu na zimno i ciężkie warunki atmosferyczne. Dzięki doświadczeniom z pierwszej wyprawy mogłam wyciągnąć wnioski i lepiej przygotować się na kolejne szczyty.

Twój profil nazywa się „Szczyt twoich możliwości”. Ty lubisz wciąż ten szczyt przesuwać i rzucać sobie nowe wyzwania. W 2018 roku jako najmłodsza Polka weszłaś na Mount Everest, rok później zdobyłaś jako pierwsza Polka Makalu bez wspomagania tlenem z butli. Wspinałaś się też na Mont Blanc, czy Manaslu. Masz już kolejne wyprawy w planach?

Wyprawy ciągle są w planach, ale nie wiem, kiedy to wejdzie w życie, bo mamy obecnie bardzo niestabilną sytuację. Trudno coś w tej chwili zaplanować. Ja jestem cały czas w gotowości, a przede wszystkim zależy to od tego, co dzieje się z koronawirusem w Nepalu. Mam wielką nadzieję, że w przyszłym roku poukłada się to lepiej niż w tym i te wyprawy w ogóle się odbędą.

Lubisz sobie rzucać wyzwania w górach? Wspinanie to jedno, ale patrzysz na to, gdzie się wspinasz, czy można pobić tam rekord lub komu to się wcześniej udało?

Dokładnie, to niestety moje zboczenie, które mam z biegania. Nie potrafię zadowolić się normalną drogą w normalnym czasie. Zawsze zastanawiam się, jaki tam był rekord w czasie przejścia. Na przykład na Manaslu byłam bardzo niezadowolona, że nie postawiłam sobie wyżej poprzeczki i nie postanowiłam zdobyć tej góry za jednym razem z bazy na szczyt i do bazy. Było to możliwe, jedna osoba to zrobiła. Dochodzę do tego powoli i podnoszę sobie poprzeczkę. Wiem, że prędzej czy później zdobędę któryś z ośmiotysięczników w tym stylu – to kwestia czasu.

Która z dotychczasowych wypraw była najtrudniejsza?

Makalu było bardzo trudne. To było 28 godzin akcji górskiej, bez przerwy, snu i dodatkowego tlenu – to było straszliwie obciążające. Umysł był bardzo niedotleniony, postrzeganie świata było mocno ograniczone, więc w ogóle nie za dużo z tego pamiętam. Wyczerpanie i poziom bólu podczas tej wyprawy były wysokie. Raczej to źle wspominam. Było bardzo ciężko, przynajmniej w porównaniu z Manaslu, które było szybsze i prostsze.

Magdalena Gorzkowska

Pandemia sprawiła, że na moment wszyscy musieli się zatrzymać. Jesteś raczej osobą, która jest w ciągłym biegu. Trudno było ci usiedzieć w jednym miejscu?

Tak już mam. Szybko znalazłam sobie nowe wyzwanie. Akurat pojawiła się szansa wystąpienia w programie „Ninja Warrior”. Przygotowałam się do tego na tyle, na ile mogłam i spróbowałam swoich sił, z czego jestem zadowolona. Było to zupełnie nowe i ciekawe doświadczenie. Na pewno warto próbować takich rzeczy. Wiem, że będę rozwijać się w tym kierunku.

Kiedy będziemy mogli zobaczyć Twój występ na ekranie?

W marcu przyszłego roku.

Zdobywanie gór to drogi sport. Byłej biegaczce, osobie, która tak szybko osiągnęła duże sukcesy w górach, łatwiej przyciągnąć sponsorów? Czy nadal to hobby, do którego musisz dokładać?

Na początku było bardzo trudno, musiałam za wszystko sama płacić i dużo do tego dokładać. Z czasem, z każdym kolejnym osiągnięciem było łatwiej o otrzymanie wsparcia. Na ten moment mam stałego sponsora, firmę InPost. Chcemy Koronę Himalajów i Karakorum realizować wspólnie. Po trzech ośmiotysięcznikach mogę powiedzieć, że sytuacja jest komfortowa, ale musiałam do tego dojść.

Jak już zdobędziesz wszystkie góry, to wiesz co będzie dalej? Są jeszcze sporty, które cię fascynują i chciałabyś spróbować w nich swoich sił?

Jest tyle możliwości na świecie, że myślę, że w swoim czasie znajdę sobie coś nowego. Póki co koncentruję się na tym, żeby zakończyć ten projekt, który zaczęłam. Najbliższe lata na pewno będą związane z ośmiotysięcznikami.

Masz wiele pomysłów na swoje sportowe życie. Jest jednak wiele osób, które nie są gotowe na życie po życiu. Ich karierę przerywa kontuzja lub po prostu wiek i nagle nie wiedzą co dalej.

To prawda, to bardzo smutne zjawisko. Niejednej osobie zdarzyło się popaść w depresję po zakończeniu kariery. Myślę, że jest to związane też często z tym, że ludzie poświęcają się tylko bieganiu i zapominają o tym, że będzie życie po nim. Nie idą na żadne studia, nie mają planu B i pomysłu na siebie. Niestety później tak to się kończy. Ja swoją karierę zawodową łączyłam już z pracą wiele lat temu. Wiedziałam, że nie zostanę na lodzie i będę miała obrany inny kierunek. Mam na myśli pracę dietetyka, teraz także trenera. Mi to wszystko ładnie się połączyło i przeszło płynnie z praktyki zawodniczej do praktyki trenerskiej. Jeśli ktoś dobrze czuję się w tym jako zawodowy biegacz, to też jest w stanie taką ścieżkę obrać.

Magdalena Gorzkowska

Mówiłaś, że utrzymujesz kontakt z dziewczynami z kadry 4×400 metrów. Rozmawiacie czasem o Tokio? Dziś trudno o prognozy, nie wiadomo czy impreza się odbędzie, ale trenowałaś z tymi dziewczynami przez lata, więc bardzo dobrze je znasz. To zespół, który stać na złoto?

Myślę, że na pewno stać je na olimpijski medal. One udowadniają od kilku lat, że są w stanie wygrywać z najlepszymi na świecie. Jeśli będzie im sprzyjało szczęście, to mogą nawet wrócić ze złotem. Naprawdę im tego życzę, one sobie na to zapracowały i bardzo, bardzo mocno trzymam za nie kciuki.

Kadra w tym składzie startuje już sporu czasu jak na warunki lekkoatletyczne. Myślisz, że któraś z dziewczyn ze sztafety po skończeniu kariery chciałaby dołączyć do Ciebie w górach?

Myślę, że dziewczyny mają troszkę inne priorytety niż ja. Wiem, że marzą już o rodzinie, o dzieciach. Raczej pójdą w tym kierunku. Ale jeśli będą chciały do mnie dołączyć, to ja je zapraszam.

Jarek Więcławski

Podoba ci się ten artykuł?

0 / 5. 0

Przeczytaj też

Grete Waitz - etatowa zwyciężczyni New York City Marathon. Fot. Getty Images

Są takie biegi, które na długo zapisują się w kronikach sportu. Jednym z tych, którego historię warto znać jest maraton nowojorski z 1980 r. Dziś mija dokładnie 40 lat od dnia tego biegu. Maraton w […]

Trzeci rekord i narodziny gwiazdy – maraton w Nowym Jorku z 1980 r.

Osoby, które zaczęły biegać, wiedzą, że ta forma aktywności przynosi wiele korzyści. Zmienia się sylwetka, poprawia kondycja organizmu, a co najważniejsze, ,,buzują” endorfiny, dzięki czemu nawet po dużym wysiłku czujemy się szczęśliwi. Jednak żeby bez […]

Jak biegać lepiej, bez narażenia na kontuzje?

Jego sportowa pasja rodziła się latami. Najpierw uczestniczył w zajęciach hipoterapii, a później polubił pływanie na basenie. Uprawiał też wiele innych sportów, a wśród nich badminton, czy dogtreking. Najbardziej jednak upodobał sobie bieganie. W tej […]

Filip Walecki trenuje codziennie, we wrześniu ukończył pierwsze ultra. “On przełamuje strach”

W ostatni weekend podczas rozgrywanych w Gdyni mistrzostw świata w półmaratonie byliśmy świadkami pobicia rekordu świata kobiet. Historycznym wynikiem popisała się Peres Jepchirchir. To już drugi rekord świata tej zawodniczki na tym dystansie w sezonie […]

adidas adizero adios Pro. Buty, którym Peres Jepchirchir zawdzięcza rekord świata?

Rozpoczęła się trzytygodniowa rywalizacja w biegu wirtualnym – jednej z propozycji, które tej jesieni dla biegaczy przygotowali Zarząd Infrastruktury Sportowej w Krakowie oraz PZU – wieloletni Sponsor Tytularny imprez organizowanych w stolicy Małopolski. Do 8 […]

PZU Cracovia Maraton pod hasłem to-ge(t)-ther(e): wirtualni biegacze na strat!

Podczas rozgrywanych w Gdyni mistrzostw świata w półmaratonie padł rekord Polski mężczyzn oraz rekord świata kobiet. Biegi były pod wieloma względami najszybsze w historii, ale zostały rozegrane bez publiczności oraz biegu masowego. Co pokazała reprezentacja Polski?

Mistrzostwa Świata w Półmaratonie – Gdynia 2020

Sprzęt często decyduje o sukcesie lub porażce zawodnika. Dla aktywnej kobiety bardzo ważne jest dobranie odpowiedniego biustonosza. Powinien zapewniać piersiom komfort i bezpieczeństwo. O tym, jak dobrać odpowiedni rozmawiamy z Marzeną Abramowicz, certyfikowaną brafitterką z […]

Biustonosz sportowy – jak wybrać ten idealny?

Już w najbliższy weekend 1300 zawodników z Polski i świata weźmie udział w PKO Poznań Virtual Run. Do piątku (16.10) do godz. 20.00 można zgłosić chęć udziału w evencie, a minutę po północy będzie można […]

PKO Poznań Virtual Run coraz bliżej!