MANTA SPRITA PRO SWT9301 – smartwatch za… 300 zł [TEST]

Autor: Iwona Ludwinek • 27.02.2018

manta

Czy można zrobić sportowy zegarek z czujnikiem GPS i pomiarem tętna za 300 zł? Jak się okazuje, można. I to z niezłym skutkiem. Przetestowaliśmy model MANTA SPRITA PRO SWT9301. Czy warto go kupić?

Pierwsze wrażenie

Wizualnie zegarek nie odbiega od sportowych modeli innych firm. Elegancko prosty, z gumowym, wygodnym paskiem i okrągłym, dotykowym wyświetlaczem. Odporny na zachlapania, zatem nie ma co się obawiać, że padnie podczas treningu wykonywanego podczas deszczu. Lekki, waży bowiem 48 g. Nie przeszkadza na drobnym, kobiecym nadgarstku.

W obsłudze również niezwykle prosty. Na początek możemy go nieco spersonalizować, wybierając jeden z trzech stylów menu oraz wygląd zegara.

Funkcjonalność

Przechodzimy do treningu. Tu możemy wybrać dwie opcje: bieganie lub rower. Mogę też na bieżąco podczas całego dnia mierzyć liczbę wykonanych kroków dzięki pedometrowi. Zegarek ma wbudowany GPS, który bardzo sprawnie łapie sygnał, a jego pomiar jest wiarygodny. Jednak sprzęt ma ewidentny problem z tempem chwilowym. Raz pokazuje, że biegnę tempem 3:50, a za chwilę 8:20. W międzyczasie następuje uśrednienie i w rezultacie zmierzony dystans powiela się prawie co do metra z Garminem, którego używałam w tym samym czasie. Zatem aby sprawdzić ile kilometrów przebiegliśmy – super. Jednak praktycznie niemożliwe jest, aby na bieżąco mierzyć tempo z jakim te kilometry pokonujemy.

Manta

Smartwatch mierzy tętno z nadgarstka i radzi sobie z tym naprawdę dobrze.

Dzięki temu wszystkiemu po treningu możemy sprawdzić z jaką (uśrednioną) kadencją biegliśmy, z jakim tętnem w poszczególnych momentach treningu oraz jaka była nasza średnia długość kroku biegowego. Pulsometr umożliwił również producentowi wprowadzenie funkcji „monitoring snu”.

Zegarek zaopatrzony jest także w wysokościomierz oraz barometr, które także spisują się poprawnie.

Jeśli chodzi o funkcje stricte treningowe, to tu króluje prostota. Planując trening, można ustawić jedynie w zegarku autolap np. co 800 m, 1 km, 2 km itd. Jednak nie da się tego robić podczas treningu przyciskiem. Nie mogę zatem zmierzyć międzyczasów np. na odcinkach 1 km, 2 km a następnie znów 1km lub wtedy, kiedy mam na to ochotę. Problem miałam również momentami z zastopowaniem/wyjściem z treningu. Ekran po prostu nie reagował sprawnie na dotyk.

Coś takiego jak strefy tętna w tym zegarku nie istnieją.

manta

Bateria trzyma ok. dwóch dni przy umiarkowanym użytkowaniu (w tym dwa treningi po ok. 1,5 godziny).

Aplikacja na telefon jest oczywiście darmowa. Bardzo czytelna, prosta w obsłudze, intuicyjna. Można w niej ustawić swój profil: płeć, wzrost, wagę, maksymalne tętno oraz swój cel w postaci liczby kroków. Po zsychnronizowaniu z zegarkiem, znajdziemy tam informacje o wszystkich naszych dotychczasowych treningach.

Niedociągnięciem jest tłumaczenie na język polski, jednak to już kosmetyka.

Smartwatch posiada także dodatkowe funkcje np. włączanie alarmu, kalendarz, a także takie, których można używać po zsychnronizowaniu z telefonem np. zarządzanie aparatem fotograficznym, playlistą. Trochę tego jest, można się pobawić.

manta

Podsumowanie

Szczerze mówiąc zegarek ten bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. To sprzęt z dużym potencjałem, o ile producent nie zrezygnuje z wspierania do niego oprogramowania. Lekki, wygodny, z podstawowymi funkcjami treningowymi oraz kilkoma innymi, bardziej lub mniej przydatnymi na co dzień. Przy tym jego cena jest śmiesznie niska w stosunku do tego co oferuje. Można go nabyć bowiem za 299 zł.

Jedno przemyślenie nt. „MANTA SPRITA PRO SWT9301 – smartwatch za… 300 zł [TEST]

  1. Advertisment ad adsense adlogger