fbpx

Wydarzenia > Biegi zagraniczne > Wydarzenia

Maraton w Atenach – debiut w kryzysie

Do niedawna, kiedy myślałam o maratonie, przed oczami miałam rok 1997. Siedziałam wtedy z tatą przed telewizorem i z wypiekami na twarzy dopingowaliśmy Renatę Sobiesiak, która zwyciężała w Hamburgu. Pamiętam bieg i finisz, jakby to było wczoraj. Pamiętam też zmęczenie. Nadludzkie zmęczenie. Ale i nieopisaną radość. Bieg maratoński pozostawał jednak w sferze marzeń, wyczynów nadludzi, ulepionych z innej (zazwyczaj ciemniejszej) gliny.

Po 16 latach gry w koszykówkę, postanowiłam odwiesić buty na kołek i przeprowadzić rewolucję w swoim życiu. Sport miał zejść na dalszy plan, a ja zamierzałam zająć się sprawami „ważnymi” . W tym założeniu wytrwałam miesiąc. Praca, znajomi, zainteresowania wszystko to nie dawało nawet przez moment odstawić na boczny tor mojego pociągu do sportu. Zaczęłam biegać, a treningi – szczególnie te cięższe, gwarantowały emocje, z których zostałam ogołocona po rezygnacji z basketu. Porządny wycisk daje mi spokój i spełnienie, których nie doświadczam w innych okolicznościach. Pomysł, żeby przebiec maraton, pojawił się w czerwcu. Wiedziałam, że nie mam szans na książkowe przygotowanie do biegu, ale czy wszystko trzeba robić książkowo? Podczas wrześniowego Maratonu Warszawskiego obserwowałam zawodników, którzy po przeszło 6 godzinach ostatkiem sił dobiegali do mety. I wtedy wiedziałam, że choćby nie wiem co, dam radę. Wybór miejsca debiutu był prosty – Grecja. Bieg na legendarnej trasie, w miejscu, w którym wszystko się zaczęło, gdzie antyczny świat jest niemalże na wyciągnięcie ręki miał być spełnieniem sportowo-turystyczno-poznawczego marzenia.

ateny

Fot. Magda Lewandowska

Deszcz ognia i kamieni

Grecja przywitała mnie słońcem. I strajkiem. A Grecy jako naród nie zaskoczyli mnie niczym. Są wręcz groteskowo stereotypowi. Z jednej strony przyjaźnie usposobieni, pomocni i gościnni, z drugiej zaś leniwi do granic możliwości, przekonani o swojej wyższości nad innymi. Chętnie wychodzą na ulice, chętnie protestują, chociaż mam wrażenie, że nierzadko nawet nie zastanawiają się, dlaczego. Młodzi ludzie na pytanie, dlaczego strajkują, odpowiadają wszyscy jednym głosem: „against the system”. I to właściwie tyle, co mają do powiedzenia. Antyrządowe i antyunijne nastroje czuć tam na każdym skrzyżowaniu, na każdym pomazanym (ergo zniszczonym) budynku, gdzie sfrustrowani mieszkańcy Hellady pokazują swoją niechęć do rządu i idei zjednoczonej Europy, wytykając odbiór suwerenności i komunistyczne praktyki. Buntują się, bo nie chcą ponosić konsekwencji nieodpowiedzialnych decyzji rządu, który uprawiał politykę finansowej bezkarności. I nie przekona ich zdroworozsądkowa argumentacja o skali absurdu, w jakim uczestniczą. Niskie progi podatkowe? Bezpłatne wczasy czy leki? Premia dla kierowcy autobusu za jazdę zgodnie z rozkładem? Proszę bardzo! Dodatkowo partyjka w domino w trakcie sjesty, a na koniec święta kwiatów i latawców, oczywiście w pakiecie z dniem wolnym. Teraz to wszystko rozmywa się niczym fatamorgana, a leniwy z natury naród traci grunt pod nogami i zaczyna się buntować. Mimo, że Grecy w strajkowaniu są niezwykle solidarni, to demonstracje często zmieniają się w pola bitwy. Antyfaszyści ścierają się z anarchistami, ci znowu z policją, a postronni obserwatorzy ironizują, że Bóg się pomylił, bo z ateńskiego nieba od jakiegoś czasu pada deszcz ognia i kamieni.

ateny (2)

Fot. Magda Lewandowska

30th Athens Classic Marathon

Atmosferę maratonu czuć było w powietrzu już w tygodniu poprzedzającym imprezę. Udekorowane ulice, hotele i restauracje oczekiwały na przyjęcie rozbieganych turystów. Biuro zawodów znajdowało się w centrum Aten, w pół drogi między Akropolem a Stadionem Panatenajskim, na którym zaplanowano metę. Pakiety startowe można było odebrać w Ζappeio Megaro – budynku, który powstał w 1896 r. z okazji odrodzenia igrzysk olimpijskich w nowoczesnym świecie. Wewnątrz ogromne zamieszanie, setki zawodników krążyło po targach, na których mogli znaleźć wszystko, o czym zamarzyli. Odbieranie pakietów startowych odbywało się bardzo sprawnie, a jedyny minus stanowił fakt, że numery i koszulki odbierało się w różnych miejscach. Jeszcze w innym aktywowało się chipy. Wiem, że wielu biegaczy nie dostało pamiątkowych koszulek, właśnie dlatego, że nie zlokalizowali miejsca ich odbioru. Sam pakiet, biorąc pod uwagę jego cenę (90 €), na kolana nie rzucał. Były koszulki techniczne: część z nich stanowiły niebieskie t-shirty adidasa – taką dostał biegnący ze mną przyjaciel Krzyś, reszta, w tym ja, dostawała zwykłe białe „no name’owe” koszulki pseudotechniczne. Podejrzewam, że dobór był losowy. Prawda jest jednak taka, że nawet gdybym dostała obrendowany worek jutowy z wyciętymi otworami na głowę i ręce, stanowiłby on dla mnie taką samą wartość jak innowacyjna koszulka dobrej jakości. Malkontentów jednak nie brakowało. W sprytnych workach można było znaleźć jeszcze garść ulotek i pięciodniowy bilet komunikacji miejskiej. Hasło „maraton” było wytrychem otwierającym wszystkie drzwi, dającym zniżki, gwarantującym serdeczny uśmiech ateńczyków, którzy naprawdę to czują!

ateny (8)

Fot. Magda Lewandowska

Mój maraton

11 listopada zerwaliśmy się o nieludzkiej porze – 5 rano. Szybkie śniadanie, numer startowy, chip i można było udać się pod Syntagmę – grecki parlament, spod którego od 5:30 odjeżdżały autokary do Maratonu. W Atenach organizator zadbał o 3 takie punkty. Transport odbywał się sprawnie, jak ucieczka więźniów w „Kilerze”. W autokarach istna Wieża Babel, setki biegaczy z całego świata nerwowo przebierało nogami obserwując trasę, której większość biegła z górki. Po drodze przypomniały mi się słowa kolegi, który kilka lat temu ukończył maraton ateński, że problem zaczyna się wtedy, kiedy zdajesz sobie sprawę, że ten kilkunastokilometrowy odcinek z górki będzie podbiegiem, z którym za chwilę się zmierzę. Odwrotu już jednak nie było.

Na starcie również panowała świetna atmosfera. Podgrzewana zorbą, która budziła ogromny entuzjazm, a w jej rytm na maratońskim stadionie rozgrzewała się masa biegaczy. Kilkanaście minut przed 9 udaliśmy się do swojej strefy startowej, gdzie przed wejściem skrupulatnie sprawdzono, czy rzeczywiście ustawiamy się we właściwym miejscu. O godzinie „zero” rozległ się strzał, a starterem był sam Patrick Makau. Szkoda, że w przedstartowej ekscytacji zupełnie o tym zapomniałam i ostatecznie nie zlokalizowałam rekordzisty świata.

20121108_141209

Fot. Magda Lewandowska

42,195 metrów próby

Start poszczególnych stref odbywał się sprawnie, chociaż oczywiście trzeba było przebiec kilka kilometrów, żeby na trasie się przerzedziło. Potwierdził to mój GPS – pierwsze 4 km były najwolniejsze. Od pierwszych kilometrów czułam wsparcie Krzysia, który co prawda również debiutował, ale mógł pobiec znacznie szybciej. Był moim personalnym zającem. Dodatkowo otuchy dodawali kibice, którzy tłumnie gromadzili się przy trasie. Było też kilka fantastycznych punktów kibicowania, przy których aż chciało się zatrzymać i popatrzeć, jak uśmiechnięci Grecy tańczą zorbę czy posłuchać kilkudziesięcioosobowego zespołu bębniarzy. Na punktach odżywiania było wszystko, czego dusza zapragnie: woda, izotoniki, żele, batony, banany, a nawet… cola. Nie ukrywam, że jako fanka napoju dostałam skrzydeł gdy na 30. km zobaczyłam punkt z colą, która jednak nigdy nie smakowała tak… wstrętnie. Ostatnie kilometry dłużyły się w nieskończoność, a ja nieco zobojętniałam na bodźce płynące z zewnątrz, ale nagroda za ten wysiłek była wspaniała. Widok Stadionu Panatenajskiego dodawał skrzydeł. Ostatnie 100 metrów i wbiegnięcie na bieżnię stadionu sprawiały, że każdy docierający do mety zawodnik czuł się bohaterem. I to właśnie ten wspaniały moment był wart tego wysiłku i pozostanie najmilszym wspomnieniem z maratonu w Atenach. Czas? 4:21, ale w moim przypadku to sprawa drugorzędna. Świetne doświadczenie, które polecam każdemu. A kryzys w debiucie? Nie, był tylko debiut w kryzysie.

ateny (4)

Fot. archiwum Magdy Lewandowskiej
Magda Lewandowska

Podoba ci się ten artykuł?

0 / 5. 0

Przeczytaj też

W stolicy zakończył się weekend maratoński. Metę 42. PZU ORLEN Maratonu Warszawskiego pokonało 1000 osób. W tym roku, z racji na obostrzenia wynikające z trwającej pandemii, 42. PZU ORLEN Maraton Warszawski został podzielony na 4 […]

42. PZU ORLEN Maraton Warszawski – bieg faworytów [RELACJA LIVE]

Od ponad 40 lat ostatni weekend września przemienia się w stolicy w prawdziwe święto biegania. Nie inaczej jest i w tym roku, choć reżim sanitarny wymusił na organizatorach duże zmiany w formule oraz trasie imprezy. […]

Właśnie wystartował 42. PZU ORLEN Maraton Warszawski!

Japoński producent sprzętu sportowego, ASICS przedstawia nową linię butów do biegania, wykorzystującą materiały pochodzące z recyklingu plastikowych butelek. Kolekcja Edo Era Tribute Pack to wyraz uznania dla miasta Edo (współczesnego Tokio) i jego prężnych działań […]

Ekologia idzie w parze z modą. ASICS sięga do korzeni Tokio i prezentuje nową kolekcję z materiałów wielokrotnego użytku

Zakończyła się tegoroczna, wyjątkowa edycja 1MILI. Przez całe wakacje trwała Wirtualna 1MILA, inicjatywa łącząca bieganie z pomaganiem. A następnie, w kolejne trzy niedziele września, odbyły się symboliczne finały tych wirtualnych zmagań, czyli kameralne imprezy na […]

Wirtualna, realna i dobroczynna. 1MILA 2020 za nami!

W ostatni weekend września Warszawa zamieni się w stolicę biegania. 1000 zawodników zmierzy się na legendarnym dystansie 42km 195m. PZU ORLEN Maraton Warszawski startuje nieprzerwanie od 1979 roku i jest symbolem niezłomności, odbywał się bowiem […]

Weekend pod znakiem 42. PZU ORLEN Maratonu Warszawskiego

Gdy nadchodzi czas jesieni, wiele osób zastanawia się, jak zadbać o odporność organizmu. Tak naprawdę budujemy ją na co dzień – poprzez to, co jemy i jaki styl życia prowadzimy. Natomiast każdy moment jest dobry […]

6 produktów żywnościowych wspomagających odporność

Fizjologii nie da się oszukać – jesteśmy w dużym procencie zbudowani z wody i potrzebujemy jej do przeprowadzania procesów życiowych. Czy jednak na przestrzeni zmieniających się pór roku, a tym samym warunków pogodowych, powinniśmy zmieniać […]

Czym i jak nawadniać się biegając przez cały rok?

Chcesz rozpocząć swoją przygodę z bieganiem? To fantastyczny pomysł. Jednak wiele rzeczy może pójść nie po Twojej myśli. Jeśli będziesz je stosować, zamiast stać się biegaczem, będziesz ciągle stawać. A to różnica. Wielu osobom wydaje […]

Jak nie stawać się biegaczem? [FELIETON]