fbpx

Maraton w Tokio: wygrana Kipsanga i kontrowersyjne zwycięstwo Kenijki

Autor: Marcin Nagórek • 27.02.2017
Wilson Kipsang - zwycięzca London Maraton 2012. Fot. PAP

Wilson Kipsang – zwycięzca London Maraton 2012. Fot. PAP

Pierwszy tegoroczny maraton z serii Majors zakończył się planowym zwycięstwem byłego rekordzisty świata, Wilsona Kipsanga (2:03:58) oraz kompletnie szokującym triumfem bliżej nieznanej Kenijki z rewelacyjnym wynikiem 2:19:47.

35-letni Wilson Kipsang, który zaledwie kilka miesięcy temu, w Berlinie, pobiegł życiówkę 2:03:13, zapowiadał w Tokio atak na rekord świata. W tym roku Nike i Adidas ścigają się marketingowo, zapowiadając złamanie przez ich zawodników bariery 2:00 w maratonie. Kipsang biegł w specjalnie projektowanych butach Adidasa oraz korzystając z nowego, podobno rewolucyjnego izotoniku. W tym kontekście wynik lekko poniżej 2:04 jest porażką i pokazuje, jak daleko jest do 2:00, mimo bardzo dobrej pogody w Tokio. Z drugiej strony – nikt do tej pory nie biegał w Japonii tak szybko. Pierwsze 5 km zostało pokonane nie tylko w tempie na 2:02, ale i szybciej – 5 km w 14:14 to międzyczas na wynik 2:00:06, ale był to odcinek prowadzący w dół. Do połówki (61:21) rekord wydawał się realny, a na prowadzeniu utrzymywała się piątka zawodników: czterech Kenijczyków i Etiopczyk. Kilkanaście metrów z tyłu, także w rekordowym tempie, trzymało się jeszcze trzech Kenijczyków.

Po 30 kilometrach, gdy z trasy zszedł ostatni “zając”, na prowadzeniu pozostało dwóch biegaczy: Wilson Kipsang oraz dwukrotny zwycięzca Tokio, jego rodak Dickson Chumba, który wkrótce także odpadł. Tempo spadało coraz bardziej i na mecie padł wynik 2:03:58. Nadal znakomity, ale daleki od oczekiwań i zapowiedzi. Wilson Kipsang tworzy jednak historię – jako jedyny w historii pobiegł czterokrotnie poniżej bariery 2:04. Następni w kolejności, Emmanuel Mutai oraz aktualny rekordzista świata, Dennis Kimetto, mają na koncie tylko po dwa biegi na tym poziomie. 2:03:58 to także najlepszy w historii czas uzyskany w Japonii i w Azji w ogóle.

Maraton w Tokio pokazał, jaką potęgą w maratonie są Afrykanie, w szczególności Kenijczycy. Japonia uchodzi za trzecią maratońską potęgę świata (po Kenii i Etiopii), a mimo to w swoim najważniejszym maratonie nie była w stanie uplasować żadnego biegacza w pierwszej siódemce. Pierwsze sześć miejsc zajęli Kenijczycy, Japończyk Hitoro Inoue (2:08:22) był dopiero ósmy, Hiroyuki Yamamoto (2:09:12) dziesiąty, Yuta Shitara (2:09:27) jedenasty, a Yuma Hattori (2:09:46) trzynasty. Warto jednak zwrócić uwagę na liczną czołówkę – czas 2:13:58 dał dopiero 26. miejsce.

Wygrana budząca wątpliwości

Do szokującej niespodzianki doszło natomiast w biegu kobiet. Nieznana, 32-letnia Kenijka Sarah Chepchirchir pobiegła 2:19:47, pokonując wyżej notowane rywalki. Między 30 a 35 kilometrem zanotowała międzyczas 15:47, czyli z tempa na 2:21-2:22 przyspieszyła do tempa na 2:13 w maratonie (gdyby utrzymała je przez cały dystans). Pierwszą połowę pokonała w 1:10:31, drugą – w 1:09:16. Tymczasem do zeszłego roku tylko dwukrotnie pobiegła taki wynik chociażby w samym półmaratonie. W 2016 poprawiła życiówkę z 1:08:07 na 1:07:52, co nadal nie bardzo tłumaczy wynik 2:19 i przyspieszenie tego typu. Dla Kenijki był to trzeci maraton w karierze – w pierwszym osiągnęła wynik 2:30:08, w drugim 2:24:13, teraz 2:19:47. Do tej pory nie wygrała też żadnego znaczącego biegu na żadnym dystansie.

Uzyskać taki progres po 30-tce nie jest łatwo. Dodajmy do tego nieciekawe okoliczności dodatkowe – podobny skok w zaawansowanym wieku uzyskała kilka lat temu Rita Jeptoo, później przyłapana na stosowaniu EPO. Co łączy obie biegaczki? Grupa treningowa i osoba trenera – Federico Rosy, a także fakt, że z tej grupy złapano na dopingu już kilka zawodniczek. Jest możliwe, że Kenijka jest uczciwą biegaczką, ale jednak cuda w bieganiu zdarzają się względnie rzadko i historia jej grupy, a także niedawne dopingowe raporty na temat Kenii każą pozostać odrobinę sceptycznym wobec tego wyniku.

Wszystkie miejsca na podium zajęły Afrykanki. Druga była Etiopka Birhane Dibaba (2:21:19), trzecia jej rodaczka Amane Gobena (2:23:09). Na czwartym miejscu reprezentantka gospodarzy, Japonka Ayaka Fujimoto – 2:27:08. Szóste miejsce zajęła Amerykanka Sara Hall, żona słynnego Ryana Halla, maratończyka, który już zakończył karierę. Sara uzyskała czas 2:28:26, który jest jej życiówką.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger