fbpx

Ludzie > Elita biegaczy > Ludzie

Marcin Chabowski: Moje koty mają się bardzo dobrze [WYWIAD]

Marcin Chabowski

Na zdjęciu Marcin Chabowski. Fot. Piotr Dymus

Marcin Chabowski to czołowy polski długodystansowiec i świeżo upieczony mistrz Polski w biegu ulicznym na dystansie 10 kilometrów. Jest też nową twarzą marki 4F. Marcin opowiedział nam o sytuacji biegaczy długodystansowych w Polsce, celach sportowych i o swoich… kotach, o których myśli podczas startów.

W wywiadzie dla Magazyn Bieganie powiedziałeś, że podczas biegu myślisz o swoich kotach? Co u nich słychać?

Marcin Chabowski: [śmiech] Mają się bardzo dobrze. Moje koty to istoty dla mnie bardzo ważne. Jestem z nimi tak zżyty, że nie lubię wyjeżdżać z domu, a na obozach treningowych spędzam przecież sporo czasu. Z takich wyjazdów zawsze dzwonię do żony i mówię, że tęsknię… za kotami [śmiech]. W domu śpią ze mną, wypoczywają między treningami. Można powiedzieć, że to moje oczka w głowie. Zwłaszcza mój pierwszy kot Aroon.

Twój drugi kot, Aria przed Biegiem Świętego Dominika podpowiedziała ci mocny trening i najwyraźniej dobrze zrobił, bo zdobyłeś czwarte mistrzostwo Polski w biegu ulicznym na 10 kilometrów. Zawsze w kwestiach treningowych radzisz się kotów?

Zawsze. A tak serio, był to oczywiście taki facebook’owy żart. Treningi pisze mi trener Tadeusz Kępka.

Marcin Chabowski

fot. prywatne archiwum Marcina Chabowskiego. Na zdjęciu z Ariulką.

Czy tegoroczny start różnił się jakoś od pozostałych?

Bieg Świętego Dominika to specyficzny bieg. Ze względu na trasę. Sprawia ona, że żeby dobrze wypaść , trzeba nauczyć się na niej cierpieć. Od połowy dystansu biegnie się bardzo ciężko.

W tej edycji w pewnym momencie uciekł mi zawodnik z Kenii. W sezonie leczyłem kontuzję, miałem mało startów i nie byłem przygotowany na taki obrót spraw. Wolałem nie śrubować czasu, a skupić się na obronie tytułu mistrza Polski. Dlatego pierwszą połowę pobiegłem na 100%, a drugą na 90%.

Mówisz o ucieczce czarnoskórego biegacza. Myślisz, że gdybyś był w pełnej dyspozycji, miałbyś szansę z nim wygrać?

Wszystko co bym powiedział na ten temat, byłoby zwykłym gdybaniem. Na pewno byłem przygotowany, żeby bronić swojej pozycji na tym dystansie i jak pokazał wynik, plan zrealizowałem. Zdobyłem mistrzostwo po raz czwarty. Dodam, że dopiero od 6 lat formuła biegu poszerzona została o mistrzostwa kraju na tym dystansie. Mój bilans to 4 zwycięstwa na 4 starty. Jeśli ktoś chce wygrać w tym biegu, musi próbować złamać 29 minut.

Kontuzja w tym sezonie to kolejna kontuzja, która się przypałętała i pokrzyżowała Ci plany. Miałeś biec w Londynie maraton, a zamiast tego pauzowałeś. Musisz być co najmniej rozczarowany.

Kontuzje w pewien sposób są wpisane w ten sport i trzeba to zaakceptować. Problem polega na tym, że przy finansach jakimi dysponuje statystyczny, profesjonalny biegacz długodystansowy w Polsce, trzeba dokonywać wyborów.

W Polsce zimą trudno jest trenować do maratonu na profesjonalnym poziomie. Nie sprzyja aura, brakuje też odpowiednio wysokich gór. Żeby dobrze przepracować okres przygotowawczy, trzeba wyjechać do cieplejszych krajów. W tym momencie, przy ograniczonych środkach finansowych, trzeba wybrać albo wyjazd, albo profesjonalną, pełną opiekę medyczną na miejscu.

Ja w tym roku postawiłem na Meksyk. Byłem tam 3 miesiące i ciężko trenowałem na wynik 2:10 w maratonie. Stać mnie było na samotny wyjazd, pieniędzy zabrakło na opłacenie pobytu fizjoterapeuty i jego pracy. Mimo to czułem się bardzo dobrze i dopiero tydzień przed powrotem do Polski zaczęła mnie pobolewać noga. Wróciłem do kraju i stało się, jak się stało.

Cały czas szukam równowagi, sposobu, jak rozdysponować środki finansowe, żeby starczyło na odpowiednią opiekę i na obozy przygotowawcze w warunkach hipoksji.

Wydawało mi się, że rozterki tego typu są wyłącznie domeną amatorów…

Sytuacja w polskich biegach długodystansowych jest dramatyczna mimo boomu na bieganie. Brakuje sponsorów. Część biegaczy ma wsparcie sprzętowe, ale już za odżywki, szkolenie, opiekę medyczną muszą płacić sami. To są spore koszty. Żeby zarobić na ich pokrycie, trzeba dużo startować. Bieganie to też mój zawód i muszę jakoś utrzymać rodzinę.

Jednak im więcej się startuje, tym trudniej o bardzo dobre wyniki, na które patrzą potencjalni sponsorzy. To błędne koło. Do tego dochodzi fakt, że w Polsce startuje coraz więcej zawodników z Kenii, którzy obstawiają nawet biegi z główną nagrodą wysokości 1000 złotych.

Nie skarżę się, ale dociera do nas coraz więcej informacji o tym, że kenijscy biegacze są na dopingu. Przykład? Przyjeżdża na mocno obstawiony bieg facet, który kończy już tournée po Polsce i z imprezy na imprezę ma coraz słabsze wyniki. I co? Wygrywa w cuglach.

https://www.youtube.com/watch?v=vsrvrmtYl-g

Albo taki przypadek. Facet wygrywa maraton na Słowacji. Potem wsiada w samochód, jedzie całą noc do Polski, rano startuje w półmaratonie. Wygrywa i to z bardzo dobrym wynikiem. To co najmniej dziwne. Dodam tylko, że ostatecznie po roku od tego wydarzenia wpadł na dopingu i został zawieszony.

Przez ostatnie dwa lata na niedozwolonym wspomaganiu wpadło co najmniej 20 biegaczy długodystansowych z Kenii. W całej historii biegania długodystansowego w Polsce nie złapano tylu biegaczy! W 2004 roku Paul Tergat ustanowił rekord świata w maratonie wynikiem 2:04:55 a 2:07:30 to był super wynik. Teraz biegający Kenijczyk, czy Etiopczyk z wynikiem 2:07 to norma.

Co się zmieniło przez 10 lat, że biegacze nagle zeszli do 2:02:57? Na pewno w teorii treningu nie zmieniło się nic. To jest wręcz niemożliwe, żeby biegacz na 40. kilometrze wyglądał tak, jakby dopiero zaczynał bieg i kończył maraton z wynikiem poniżej 2:05. Polecam obejrzeć biegi mistrza Olimpijskiego Wanjiru, gdzie widać jak cierpiał, walczył do końca i biegał po 2:05,  2:06 i to był wtedy „kosmos”.

Większość polskich biegaczy jest w wojsku, dzięki czemu mają zapewnioną pomoc finansową. Podobnie jest z Tobą. Czy imprezy wojskowe nie kolidują Ci czasem z bardziej prestiżowymi startami?

Wszyscy moi znajomi biegacze zgodnie powtarzają, że gdyby nie służba, dawno zarzuciliby treningi. Może i czasem jest tak, że starty na imprezach wojskowych nie zgrywają się z innymi planami, ale uczestnictwo w nich jest dla mnie obligatoryjne. To część mojej umowy i do każdego takiego startu podchodzę priorytetowo.

Macin Chabowski

Fot. Piotr Dymus

Teraz w październiku wystartuję w Igrzyskach Wojskowych, które odbędą się w Korei Południowej. Wcześniej pobiegnę w Półmaratonie Praskim. Co będzie dalej, zależy od tego, jak będę czuł się po wspomnianych igrzyskach.

Wracasz czasami myślami do mistrzostw Europy w Zurychu?

Czasami wracam. Z tego biegu wyciągnąłem już wnioski. Od tamtej pory przebiegłem dopiero jeden maraton. Było to na wojskowych mistrzostwach świata w Eindhoven, gdzie zdobyłem złoty medal indywidualnie i w drużynie. Pobiegłem taktycznie, a w Szwajcarii zaryzykowałem, ponieważ chciałem zdobyć medal.

Żeby biegać maraton na poziomie 2:08, muszę ryzykować, muszę biegać na granicy wytrzymałości. Raz się uda, a raz się spuchnie. Częściej to drugie, ale warto cały czas próbować.

Powalczysz jeszcze o medale na cywilnej imprezie?

Póki co chcę się skupić na dobrym bieganiu maratonów i półmaratonów komercyjnych. To mój zawód i od powodzenia tego typu zależy moja przyszłość.

Pewnie byłoby inaczej, gdybym dostawał jakąkolwiek pomoc od państwa. Mówię od państwa, bo Polski Związek Lekkiej Atletyki finansowany jest z środków budżetowych. Zasady kwalifikacji ustalają działacze, nie ma ogólnopolskich wytycznych, regulaminu…

Czego Ci życzyć – szczęścia, pieniędzy?

Przede wszystkim zdrowia, bo ono jest najważniejsze dla sportowca. Jeśli jestem zdrowy i regularnie trenuję, to nie mam obaw o swoją dyspozycję. Wiem, że potrafię zrobić dobry wynik, pokazać się na wysokim poziomie.

Ostatnio nawiązałem współpracę z dużą, polską marką sportową – 4F. Bardzo się cieszę i mam nadzieję, że współpraca ta będzie owocna. Jestem pewien, że dzięki niej łatwiej będzie mi dopiąć kalendarz startów, co jest niezwykle ważne. Szczególnie w nadchodzącym roku olimpijskim.

Jak uda mi się wywalczyć kwalifikację, to na pewno pojadę do Rio. Przecież to najważniejsza impreza sportowa.

Jeśli chcecie wiedzieć, co słychać u Marcina, śledźcie go na jego profilu Facebook i na profilu instagram.

mm
Paweł Jeleniewski

Podoba ci się ten artykuł?

0 / 5. 0

Przeczytaj też

U rekordzisty świata w biegu na 400 m Wayde’a Van Niekerka stwierdzono zakażenie koronawirusem. Reprezentant Republiki Południowej Afryki miał właśnie rozpocząć tegoroczny sezon, gdy dowiedział się o chorobie. To oznacza, że jego przerwa w starach […]

Aktualny rekordzista świata i mistrz olimpijski z COVID-19!

Pandemia koronawirusa spowodowała, że w naszym życiu zaszło wiele zmian. Nie ominęły one również środowiska biegowego, bo obostrzenia wprowadzone przez rząd zablokowały organizację zawodów. Nawet po ich zluzowaniu nie jest tak jak dawniej, a wiele […]

Czy warto bronić się przed biegami wirtualnymi?

Przeciążenie w połowie przygotowania do ważnego biegu to koszmar każdego biegacza i każdej biegaczki. Co wtedy robić, jak reagować na różne objawy bólowe?

Przeciążenia w treningu – jak reagować?

Rosnąca liczba odwołanych imprez oraz próby organizacji biegów wirtualnych sprawiła, że miałem ostatnio przerażającą senną wizję przeszłości. Przyszłości, w której bieganie miało zupełnie inny wymiar i w której stałem się jednym z tych, którzy opowiadali […]

Biegowe science-fiction, czyli kilka słów o tym, jak to się drzewiej startowało w zawodach… [Felieton]

Biegacze lubią wyzwania i chętnie je podejmują. Start w maratonie, czy biegu ultra kusi wielu, bo dystans… ma znaczenie. Jednak bywają zawody, w których liczba kilometrów stanowi zagadkę. Tak zdarza się podczas zawodów o określonym […]

Jak przygotować się do biegu 24-godzinnego? Radzi Patrycja Bereznowska

Uchwalono nowe przepisy dotyczące dozwolonych butów biegowych. Koniec z dowolnością producentów.

Nowe regulacje dotyczące butów dozwolonych na zawodach

Jak co roku, w środku lata wielu biegaczy zmaga się z upałem i wysokimi temperaturami. Jak przetrwać ten okres bez większego uszczerbku dla naszych treningów? Poznaj 5 podstawowych zasad trenowania w upalne dni! Chociaż każdy […]

5 podstawowych zasad treningów w upalne dni

Ze względu na trwającą epidemię koronawirusa SARS-CoV2, 21. PKO Poznań Maraton zostaje przełożony na 17 października 2021 roku. – W organizacji naszych Imprez zawsze na pierwszym miejscu stawialiśmy na bezpieczeństwo. Nadal w tej kwestii nic […]

21. PKO Poznań Maraton przełożony na rok 2021!