fbpx

“Marzyłam o wyjściu na spacer”. A teraz? ” Z Rak’n’Roll robię szalone rzeczy” [REPORTAŻ]

oboz-biegowy-tatra-runing-zdj-magdalena-stawiszynska-fotografia-2

Ma pani raka – to brzmi jak wyrok. Szczególnie, kiedy w kolejce do gabinetu lekarskiego słyszy się różne rzeczy. Na przykład to, że po raku to już nic nie wolno robić. Jednak nasze bohaterki udowadniają, że po „chemii” można żyć. Bo życie bez piersi, to wciąż życie.



1865 – tyle kobiet zachorowało na raka sutka w 2016 r.

Anna Rutkowska doskonale pamięta dzień, w którym znalazła powiększony węzeł w lewym dole pachowym. Był wieczór. 23 września 2010 r. Po skończonej pracy postanowiła wziąć prysznic. Wtedy okazało się, że wyczuła pod palcami spore zgrubienie, lekko bolesne. Od razu ją to zaniepokoiło. Następnego dnia udała się do lekarza pierwszego kontaktu, by rozwiać swoje obawy, ponieważ już wtedy poczuła, że nie zwiastuje to nic dobrego. Przeszła rutynowe badania, dostała antybiotyk, bo może to infekcja… Potem zrobiono jej biopsję i nastąpiło oczekiwanie…

W Toruniu w tym czasie odbyło się spotkanie z Fundacją Rak’n’Roll, która realizowała projekt związany ze wsparciem osób onkologicznych. Pani Anna wybrała się na pokaz filmu „Magda, miłość i rak”. Sama tego nie rozumie, ale czuła, że ludzie z fundacji są jej bardzo bliscy. Tydzień później okazało się, że ma nowotwór złośliwy z przerzutami do węzłów chłonnych.

Co wtedy myślała? Na początku była pustka i cisza, bo zupełnie nie wiedziała, co teraz z nią będzie. Błądziła między przychodniami a szpitalem, gdzie jak twierdzi, nikt nie potrafił się nią zająć, ani przekazać jakichś konkretnych informacji.

Miała wtedy 30 lat i jak mówi, bała się, że nie zdąży zrobić już w życiu zbyt wiele. Zdawała sobie sprawę z tego, czym jest choroba nowotworowa i chemioterapia, bo 18 lat wcześniej 23 września odszedł jej tata, po niespełna 3 miesiącach walki z białaczką. Jednak nie wpadła w panikę, bo jak twierdzi, to żadne wyjście. Szukała rozwiązań. Zdobywała wiedzę na temat swojego stanu.

– Wreszcie trafiłam na normalnego lekarza, a przede wszystkim wspaniałego człowieka i mimo ciężkiej sytuacji, poczułam spokój – wspomina Anna Rutkowska. – Zamiast mnie dobić danymi statystycznymi, gdzie w mojej sytuacji były bezlitosne, zaprosił mnie na rozmowę. To było kluczowe w dalszej mojej drodze i walce z tak trudnym przeciwnikiem. Powiedział, żeby nie zaglądać do internetu, nie słuchać opinii innych. Dostałam od niego książkę do przeczytania pt. „Antyrak”. Pomogło mi to bardzo po ludzku spojrzeć na raka. To stan, ale można z nim walczyć. To się leczy. Pan doktor powiedział, że on zrobi to, co może – usunie nowotwór. Dalej będą kolejne etapy leczenia, ale cała reszta zależy tylko ode mnie. Jeśli zawalczę, będę żyć normalnie, to wszystko potoczy się dobrze. I to musi być moja wersja.

Takie podejście dało jej siłę.

Jak patrzy na raka z perspektywy czasu? Pojawił się w jej życiu, ale jak przyznaje, nie zniszczył go. Teraz nieco inaczej patrzy na codzienność. Myśli, że każdy dzień jest pełniejszy, cenniejszy. Jedyna rzecz, którą zaniechała od momentu pojawienia się choroby, to marzenia. Natomiast żyła z dnia na dzień. Nie przejmując się tym, co będzie później.

Wysiłek fizyczny a rak

W artykule zamieszczonym na portalu „Serwis zdrowie”, prof. Marek Woźniewski, kierownik Katedry Rehabilitacji w Chorobach Wewnętrznych Akademii Wychowania Fizycznego we Wrocławiu, przekonuje, że aktywność fizyczna jest pomocna przy leczeniu chorób nowotworowych. Nie tylko w formacie fizycznym, ale również psychicznym. Nie należy zatem unikać uprawiania sportu czy też rekreacji ruchowej, chyba że lekarz ze względu na indywidualne uwarunkowania zaleci inaczej bądź określi ograniczenia.

Uczeni z Centrum Badań Aktywności Fizycznej Trygfondens (CFAS) w Rigshospitalet w Danii na podstawie badań stwierdzili, że ryzyko nawrotu choroby nowotworowej maleje, gdy zagrożone nią osoby poddają się wysiłkowi fizycznemu. Poza tym samo wystąpienie raka też jest niższe. Udowodniono, że regularne ćwiczenia wpływają na zmianę składu krwi. Podczas badań na intensywnie ćwiczących kobietach, przy uaktywnieniu się adrenaliny i noradrenaliny stwierdzono dużo mniejszy wzrost komórek nowotworowych. Zupełnie inaczej było, gdy osoby te odpoczywały.

Zauważono też, że brak wysiłku fizycznego, a co za tym idzie, niepodnoszenie się poziomu dwóch wymienionych wcześniej hormonów, powodował rozwój guza piersi. Końcowe wnioski z badań określały, że intensywny wysiłek fizyczny poprzez uprawianie takich sportów jak np. bieganie jest świetnym sposobem na wywoływanie zmian we krwi, co ma duży wpływ na zmniejszanie się rozrostu komórek raka piersi.

Anna Rutkowska biegała, odkąd pamięta. Jako dziecko codziennie, bo jest z epoki, w której dzieciaki cały czas bawiły się na podwórku. Biegała wraz z rówieśnikami po lesie, za piłką. Ciągle robiła coś w biegu. W szkole często brała udział w zawodach biegowych. Nie w wypasionych markowych butach, ale w dziurawych trampach, co nie stanowiło żadnej przeszkody. Anna pochodzi z małej podtoruńskiej miejscowości. Jej szkoła podstawowa nie miała sali gimnastycznej, więc zajęcia WF-u zawsze odbywały się na świeżym powietrzu.

Kiedy rozpoczęła naukę w I Liceum Ogólnokształcącym w Toruniu, to największą radość miała z zajęć w sali gimnastycznej. Wspomina, że był to dla niej najlepszy czas, biorąc pod uwagę swoją sprawność. Biegi, zawody, test Coopera, koszykówka. Uwielbiała sport. Potem studia na AWF, a tu zajęcia sprawnościowe to podstawa. Na stadionie, na bieżni, na powietrzu.

Kiedy przyszła choroba, sprawność drastycznie spadła. Po pierwszej chemioterapii nie miała siły chodzić, nawet siedzieć. Była przykuta przez dwa tygodnie do łóżka. Czuła się bezsilna fizycznie. Pamięta, że każdy ruch powodował straszny ból. Wtedy wiele myśli kłębiło się w jej głowie.

– Marzyłam o bardzo przyziemnych sprawach: żeby pójść na spacer, znowu normalnie funkcjonować, wsiąść na rower, pobiegać – wylicza. – I w sumie to stało się moim celem. Na początku bardzo małym, ale z czasem, kiedy nabierałam sił, wyznaczałam cele większe, poważniejsze. Spacery, rower na początek. Nawet nieźle mi to szło.

W trakcie chemioterapii podczas wizyt w szpitalu wielokrotnie była świadkiem wielu rozmów innych pacjentek.

Kiedy czeka się godzinami w kolejce do gabinetu lekarskiego, można dowiedzieć się wielu rzeczy. Najczęściej tego, że po raku to już nic nie wolno robić.

Uważa, że to straszne, jak wiele osób żyje w takiej świadomości. Ona robiła wszystko zupełnie inaczej, np. podróżowała w trakcie leczenia, co niektórzy mocno krytykowali. Po piątej chemii pojechała na Maltę. Po ostatniej kilka dni od wlewu wybrała się do Maroka. Spędziła tydzień na Saharze w wiosce Beduinów.

Czy było fajnie?” – zadaje sama sobie pytanie. – To było zrealizowanie marzenia, o którym myślałam, że już się nie da zrealizować. Było mi ciężko, ale co z tego, skoro byłam szczęśliwa. W trakcie podróżowania już w czasie leczenia poznała wiele osób, z którymi utrzymuje kontakt do dziś. Bieganie po leczeniu, według Anny Rutkowskiej, to fajny pomysł, ale w związku z brakiem piersi po całkowitej mastektomii, było to trochę uciążliwe technicznie. Jednak problem szybko się rozwiązał. Fundacja Rak’n’Roll organizowała biegi górskie w Szczawnicy. Anna wzięła w nich udział i w związku z tym otrzymała kompletny strój, a przede wszystkim sportowy biustonosz dla amazonek. I problem zniknął. Zaczęła biegać, była coraz bardziej aktywna.

– Z fundacją robiłam i nadal robię wiele szalonych rzeczy – przekonuje Rutkowska. – Nabrałam więcej odwagi i pewności siebie. Aktywność, bieganie, sport to dla mnie lekarstwo. A w obecności fantastycznych i zwariowanych ludzi – to niezastąpiona terapia. Z fundacją pojechałam rowerem w sztafecie na Zwrotnik Raka. Mój odcinek to Mediolan–Marsylia. Wyzwanie ogromne. Pokonanie tego odcinka, to jak pokonanie choroby. W trudach i bólu, ale zwycięsko! W tym roku po raz kolejny realizujemy projekt wyprawy na zwrotnik.

To tylko fragment reportażu. Cały tekst znajdziesz w tygodniku BIEGANIE 13/2019

wiecej-znajdziesz-w-tygodniku-bieganie-3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger