fbpx

Mateusz Borkowski: “W każdym miejscu można przygotować się na dobry wynik”

Autor: Paweł Skraba • 17.04.2019
fot: Paweł Skraba

fot: Paweł Skraba

Utalentowany 800-metrowiec Mateusz Borkowski (RKS Łódź) zakończył zgrupowanie w ośrodku COS w Wałczu. Piąty zawodnik mistrzostw Europy z Berlina z 2018 roku postawił na przygotowania w Polsce. Jak twierdzi – są tu doskonałe trasy, na których można budować bazę tlenową – niezbędną dla zawodników rywalizujących na tym dystansie.

– Na obiektach COS w Wałczu trenowałem od 31 marca, czyli dwa tygodnie. To już mój piąty obóz właśnie tutaj. Lubię przyjeżdżać do Wałcza, bo są tam idealne tereny do biegania, a także świetne możliwości odnowy – mówi zawodnik RKS Łódź, który wskazywany jest, jako jeden z następców Adama Kszczota i Marcina Lewandowskiego.
W Wałczu w niektórych punktach jest nieco gorzej z zasięgiem telefonu, ale to pozwala się lepiej skupić. Borkowski przyznaje, że w pokojach, w których mieszkają zawodnicy i przy stadionie zasięg jest dobry, ale nie to jest najważniejsze w trakcie wiosennych przygotowań.

– Mamy w COS w Wałczu pętlę, która ma 6 kilometrów, jest też stadion i możliwość wyjścia na dłuższe bieganie. Tam wszędzie jest, gdzie biegać. To bardzo fajny ośrodek – ocenia Borkowski.
Zgrupowanie w Polsce było jego pierwszym po zakończeniu sezonu halowego. Teraz ma przed sobą tygodniowe szkolenie w wojsku, obóz klubowy w Bydgoszczy, a potem na trzy tygodnie z trenerem Stanisławem Jaszczakiem jadą do Sankt Moritz.

– Docelowym startem będą dla mnie w tym roku Młodzieżowe Mistrzostwa Europy w Szwecji (11-14 lipca). Dwa lata temu byłem w tej imprezie czwarty, a tym razem chciałbym powalczyć o medal. Seniorskie mistrzostwa świata w Doha są dopiero na przełomie września i października. Minimum na tę imprezę jest bardzo wyśrubowane, ale mam nadzieję, że tam również będę mógł walczyć o jak najwyższą lokatę – podkreśla utalentowany 800-metrowiec.
Przyznaje, że w Polsce też można świetnie przygotować się do biegania na najwyższym poziomie. Rok temu, gdy przecinał linię mety na berlińskim stadionie w finale mistrzostw Europy, jako piąty zawodnik, był tylko po krajowych obozach.

fot: Paweł Skraba

fot: Paweł Skraba

– W każdym miejscu można przygotować się na bardzo dobry wynik. W Wałczu robiliśmy przez dwa tygodnie bazę tlenową. Dziennie biegałem po ok. 25 kilometrów. Do tego dochodziła siłownia. Już za miesiąc wejdą treningi tempowe i krótkie odcinki w kolcach. Na razie było to jeszcze wejście w trening – dodaje Borkowski.
W Berlinie ustanowił rekord życiowy na poziomie 1.45,42. Złamanie granicy 1,45 pozwalałoby na zadomowienie się na stałe w światowej czołówce.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisment ad adsense adlogger